kde44
12.11.06, 11:14
jestem trochę zaskoczony tym, co zastałem w punkcie głosowania w salce
katechetycznej na krzyckiej. punkt wyborczy jest praktycznie w ogóle
niewidoczny (za kosciolem trzeba skrecic w bardzo waską uliczke, tylko mala
tabliczka na drzwiach mowi, ze tu mozna oddac glos) - nie widac go z glownej
ulicy, nie ma zadnych flag na zewnatrz, nie ma zadnych "drogowskazow". sporo
sie go naszukalem.
do tego wewnatrz "wystroj" niezgodny z zasadami: nie wiem, czy rozwalajace
sie, stojace (trochę) na stolach tekturki wysokosci ok. 20 cm (zamiast kabin
wyborczych!) pozwalają zachowac dyskrecje. w dodatku na jeden stolik (czyli
cztery miejsca do glosowania o wielkosci kartki a5...) przypada jeden dlugopis
(ale to juz problem marginalny...).
pani siedzaca w komisji, obslugujaca trzy ulice kieruje mnie do swojej
kolezanki, bo sama nie pamieta listy tych trzech ulic, ktore obsluguje.
urna wyborcza sie po prostu rozpada - tekturki posklejane tasmami
samoprzylepnymi.
zadnej flagi w srodku - salka katechetyczna, wiec jest tam tylko mnostwo
swietych obrazkow.
punkt funkcjonuje jako przystosowany dla osob niepelnosprawnych - to
oczywiscie bzdura - nie wystarczy ze jest na parterze, zeby go za taki uznac.
ogólnie rzecz biorąc budzi to we mnie bardzo gleboką nieufność i niechęć,
chcialbym zapytac, czy ktos z Was wie, do kogo nalezy kierowac uwagi
krytyczne. czesc problemów jest marginalna, ale kwestia widoczności tego
punktu i dyskrecji przy głosowaniu, nie.
pozdrawiam
kde4