Po chodniku czy szosą?

IP: *.devs.futuro.pl 02.01.07, 12:43
Po Wrocławiu jeżdzę zwykle chodnikami (tam gdzie nie ma ścieżek rowerowych).
Prawie zawsze wybieram chodnik i unikam użerania się z samochodami. Uważam że
jest bezpieczniej jeździć na rowerze po chodniku. Nie wiem tylko jak to jest
dokładnie w przepisach kodeksu drogowego. Czy rowerzyści mogą swobodnie
jeździć po chodnikach tam gdzie nie ma ścieżek rowerowych??
    • Gość: artek Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.07, 13:01
      > Czy rowerzyści mogą swobodnie
      > jeździć po chodnikach tam gdzie nie ma ścieżek rowerowych??

      tylko w wyjątkowych wypadkach.
      ad art. 5.2 - we wrocławiu takich miejsc jest niewiele, na przykład legnicka od
      placu solidarności (ex czerwonego) do strzegomskiego - chodnik po prawej stronie
      drogi (po lewej stronie drogę dla rowerów wydzielono z chodnika).



      www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial2.html#rozdzial3oddzial11
      Oddział 11
      Przepisy dodatkowe o ruchu rowerów, motorowerów oraz pojazdów zaprzęgowych

      Art. 33.
      1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów
      lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla
      rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować
      miejsca pieszym.

      (...)
      5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem
      jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:

      1. opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub

      2. szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z
      prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej
      drogi dla rowerów.

      6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest
      obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca
      pieszym.



      • Gość: Gary Fischer Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.devs.futuro.pl 02.01.07, 13:32
        Dzięki za odpowiedź.
        Czyli jednak generalnie nie można ale wyjątkowo można :-)
        Mówiąc szczerze nie znałem tych przepisów, a od lat jeżdzę na rowerze po
        chodnikach ale jakoś nikt mnie nigdy nie zatrzymał ani nie zwrócił uwagi.
        Ciekaw jestem czy policja zwróciła komuś kiedyś uwagę że jedzie po chodniku
        zamiast po drodze dla samochodów?
        Całe szczeście, że ścieżek rowerowych przybywa.
        • Gość: artek Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.07, 13:58
          > Ciekaw jestem czy policja zwróciła komuś kiedyś uwagę że jedzie po chodniku
          > zamiast po drodze dla samochodów?

          zalezy jak kto jeździ. we wrocławiu sm czy policja generalnie zlewa ten problem
          (nawet łapanki na rynku jakby zelżały). ale w innych miastach (małych i
          wielkich jak warszawa czy kraków) raportowano sezonowe łapanki. szczególnie na
          rowerzystów przejeżdżających przez przejścia dla pieszych.

          > Całe szczeście, że ścieżek rowerowych przybywa.

          szkoda tylko, że tak beznadziejnie zaprojektowanych, i nie w tych miejscach
          gdzie są najbardziej potrzebna.
        • Gość: Nam Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.01.07, 07:16
          Gary, napisałeś, że nie znasz przepisów dotyczących jazdy na rowerze a
          jednocześnie piszesz dalej, że masz samochód i się nim poruszasz.
          To według mnie jest parodia. Z całym szacunkiem, w jaki sposób zdawałeś na
          prawo jazdy, że nie wiesz, że rower jest uczestnikiem ruchu? Skąd wiesz, że nie
          możesz się poruszać pieszo po ulicy?
          Fakt ten świadczy o dwóch rzeczach:
          - niewydolności systemu szkolenia kierowców (uczymu się tylko do testów, bez
          potrzeby poznania kodeksu drogowego)
          - konieczności wprowadzenia kart rowerowych,jako świadectwa znajomości
          przepisów o ruchu drogowym.
          Cały czas krew mnie zalewa, jak widzę, rowerzystów poruszajacych się po
          chodnikach jak święte krowy.
          Żeby nikt mi nie zarzucił szowinizmu (w jakiejkolwiek postaci): jestem pół na
          pół rowerzystą i pieszym, okazjonalnie kierowcą.
          • Gość: artek Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.wro.vectranet.pl 06.01.07, 10:43
            > - konieczności wprowadzenia kart rowerowych,jako świadectwa znajomości
            > przepisów o ruchu drogowym.

            tak jakby posiadanie prawa jazdy było równoznaczne ze znajomością przepisów ...
            nic bardziej błędnego.

            > Cały czas krew mnie zalewa, jak widzę, rowerzystów poruszajacych się po
            > chodnikach jak święte krowy.

            a mnie nie (mowa o normalnej jeździe a nie młodzieńczych szaleństwach), no,
            czasem, w sporadycznych wypadkach - tam gdzie jest wąski chodnik i w ogóle mało
            miejsca nawet dla pieszych, oraz na osiedlowych uliczkach, gdzie nie dość, że
            chodnik wąski i zastawiony samochodami, to jeszcze taki tam ruch, że spokojnie
            można jechać na jezdni.

            jeśli cokolwiek mnie naprawdę na chodnikach wkurza, to takie sytuacje:

            www.wro.vectranet.pl/~artek/DSCF3406RESIZED.JPG
            to jest prawdziwa plaga, nie z wolna posuwający po chodniku rowerzyści.
            • andzialipka Re: Po chodniku czy szosą? 09.01.07, 22:29
              O jezu jak traumatycznie!Ja bym chyba trafiła do psyhologa gdybym miała przejsc ta ulicą!Ani jeden ani drugi chodnik nie pozwala przejsc pieszemu, i co tu zrobić?
              Taka sytuacja zdarza sie u nas notorycznie, to na serio jakaś plaga idiotów-kierowców
      • bwydra Re: Po chodniku czy szosą? 19.01.07, 14:18
        Artek w końcu się wyjaśniło... objaśniłeś to jak stary policjant z drogówki :)
    • Gość: torpedo Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.07, 01:09
      Jakbyście jeździli ze światłami, nie próbowali skręcać w lewo tam, gdzie jest
      zakaz (co za debil stał dzisiaj po ciemku na środku placu Orląt Lwowskich i
      chciał jechać w Tęczową?), nie wpadali na przejścia dla pieszych bez hamowania,
      to byście się nie musieli z samochodami "użerać".
      • Gość: artek Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 08:05
        a ty ..

        do kogo ..

        to mówisz?
        • Gość: ???? Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.01.07, 11:20
          A kto napisał, że "użera się z samochodami"?

          O, a dzisiaj radosny rowerzysta nawet nie przyhamował na czerwonym na
          skrzyżowaniu Widok/Szewska, wjechał po drugiej stronie na chodnik, skręcił na
          przejście dla pieszych i popedałował dalej. Gratulacje.
          • Gość: artek Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 12:21
            > O, a dzisiaj radosny rowerzysta nawet nie przyhamował na czerwonym na
            > skrzyżowaniu Widok/Szewska, wjechał po drugiej stronie na chodnik, skręcił na
            > przejście dla pieszych i popedałował dalej. Gratulacje.

            a dlaczego nie powiesz tego owemu rowerzyście? bezpośrednio, a nie wszystkim na
            forum a więc w zasadzie nikomu ...
            to maniera, pluralis majestatis czy zbiorowa odpowiedzialność?
            • mag-ia Re: Po chodniku czy szosą? 05.01.07, 12:50
              Mówiąc tu, zawsze jest nadzieja, że ów rowerzysta dotarł szczęśliwie do kompa z
              internetem i to właśnie czyta zastanawiając się nad swoim błędem...

              ;)
              • Gość: artek Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 13:40
                > Mówiąc tu, zawsze jest nadzieja, że ów rowerzysta dotarł szczęśliwie do kompa z
                > internetem i to właśnie czyta zastanawiając się nad swoim błędem...

                śmiem wątpić czy się w ogóle zastanawia ...
            • Gość: torpedo Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.01.07, 13:19
              A co, tu wolno publicznie narzekać tylko na samochody, w tym kameralnym TWA? Jak
              jest techniczna możliwość zwrócenia uwagi od razu, to to robię. I słyszę w
              odpowiedzi "Przecież wolno rowerem po chodniku", "Coś się nie podoba?", albo
              widzę środkowe palce.
              • Gość: artek Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 13:34
                > A co, tu wolno publicznie narzekać tylko na samochody, w tym kameralnym TWA?

                wchrzaniasz się do jakiegoś wątku i napadasz na ludzi z pretensjami do prawie
                całego świata, w szczególności do tych przebrzydłych cyklistów. wszystkich, bez
                wyjątku.
                i uważasz, że to kulturalne?
                • Gość: torpedo Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.01.07, 13:47
                  A czemu się nie czepiłeś inicjatora o "użeranie"? Zamiast się użerać, powinien
                  traktować kierowców po partnersku. Gdzie jest jego kultura i czemu o nią się nie
                  upominasz?
                  • Gość: Gary Fischer Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.devs.futuro.pl 05.01.07, 13:57
                    Hej, hej torpedo... oprócz tego że jestem rowerzysta to posiadam też samochód,
                    więc mam raczej zrównowazone spojrzenie z dwóch stron, a
                    sformułownie "użeranie się z samochodami" które tak cię wyprowadziło z
                    równowagi dotyczyło wątpliwego bezpieczeństwa rowerzystów (np. ocieranie sie o
                    tiry) zmuszonych do jeżdżenia wąskimi i zatłoczonymi szosami.
                  • Gość: artek Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 14:08
                    > A czemu się nie czepiłeś inicjatora o "użeranie"?

                    grzecznie pytał to mu odpowiedziałem.

                    > Zamiast się użerać, powinien traktować kierowców po partnersku.

                    nie żartuj proszę ... do tego potrzeba chęci z obu stron. a właśnie z tej
                    drugiej o partnerstwo najtrudniej.

                    > Gdzie jest jego kultura i czemu o nią się nie upominasz?

                    grzecznie pytał to mu odpowiedziałem. a jazdę po chodniku, aczkolwiek literalnie
                    sprzeczną z przepisami, ciężko uznać za brak kultury (szczególnie dyskusji).

                    nota bene, nawet oficjele zajmujący się we wrocławiu ruchem drogowym przyznają,
                    że nie ma we wrocławiu ulicy na której kierowcy przestrzegaliby ograniczenia
                    prędkości do 50 kmph.
                    co z tego wynika? nie, nie pretensje do kierowców o łamanie przepisów (tego się
                    już nawet nie zauważa), ale proste stwierdzenie faktu, że samochody we wrocławiu
                    jeżdżą z prędkością większą niż ustawowe 50 kmph. a jeśli się do tego doda
                    chodnik o szerokości min. 2 metry - wówczas powstają warunki dopuszczające jazdę
                    rowerami po chodniku.
                    tak, jest to literalnie niezgodne z pord, ale z jej duchem - już tak.
                    • Gość: torpedo Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.07, 10:16
                      Ach, "grzecznie pytał"? No to jak "użeranie się z kierowcami" jest grzeczne, a
                      "czemu tylu rowerzystów łamie przepisy" jest niegrzeczne...

                      A pieprzenie "nie ma ulicy, gdzie jeżdżą 50" to sobie można uskuteczniać u cioci
                      na imieninach, a nie jako urzędnik. Może o tym nie wiesz, ale w samochodach w
                      odróżnieniu od rowerów prędkościomierze są i dzięki temu ja widzę ile naprawdę
                      się jeździ. I to jest najczęściej właśnie 50. Brednie "nikt się nie stosuje do
                      ograniczeń" to tylko kolejny objaw polskiego narzekactwa z serii "och, jak jest
                      nędznie i dennie, o jak mi dobrze, że mogę pojęczeć".
                      • Gość: artek Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 10:48
                        > Ach, "grzecznie pytał"?

                        potrafisz czytać ze zrozumieniem? to skorzystaj z okazji ...

                        > A pieprzenie "nie ma ulicy, gdzie jeżdżą 50" to sobie można uskuteczniać u
                        > cioci na imieninach, a nie jako urzędnik.

                        niemniej jednak stwierdzenie takie padło dość oficjalnie, m.in. z ust pani samól
                        rzecznika prasowego straży miejskiej. a było to przy okazji zakupu nowych
                        fotoradarów.

                        > Może o tym nie wiesz, ale w samochodach w
                        > od rowerów prędkościomierze są i dzięki temu ja widzę ile naprawdę
                        > się jeździ. I to jest najczęściej właśnie 50.

                        szkoda tylko, że tylu kierowców o tym nie wie ;)
                        na domiar złego praktycznie każdy kierowca jest uświadomiony (m.in. przez
                        enuncjacje organów kontrolnych), ze przy ograniczeniu 50 kmph fotoradary ustawia
                        się na min. 70. a zatem hulaj dusza ... przy kompletnej bezkarności.

                        > Brednie "nikt się nie stosuje do ograniczeń" to tylko kolejny objaw
                        > polskiego narzekactwa z serii "och, jak jest nędznie i dennie, o jak mi
                        > dobrze, że mogę pojęczeć".

                        chrzanisz. bo gdyby było tak różowo jak piszesz, wówczas polscy kierowcy nie
                        królowali by w statystykach wypadków spowodowanych nadmierną prędkością.
                        a każdy kto kiedykolwiek jeździł samochodem, doskonale wie, że każde
                        ograniczenie prędkości jest zwyczajną fikcją, powszechnie ignorowaną.
                        a już szczególnie w strefach ograniczonego ruchu, czy w strefie zamieszkania -
                        bo jakim cudem jestem wyprzedzany przez każdy samochód, gdy jadę na rowerze
                        przez ul. zagony z prędkością ok. 20 kmph? piszesz, że w samochodzie jest
                        prędkościomierz - to dlaczego do jasnej cholery kierowcy z niego nie korzystają?
                        • Gość: torpedo Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.07, 11:00
                          To pani Samól nadaje się do zwolnienia za wygadywanie głupot. Jeszcze jakby
                          jakiś krawężnik to mówił, to niech mu będzie, ale rzecznik powinien myśleć, co mówi.

                          A "nadmierna prędkość" to jest standardowa przyczyna, wpisywana w połowę
                          raportów z wypadków, jak nie więcej. BO to można napisać zawsze, a
                          pieszy/rowerzysta/wymuszający z bocznej ulicy zniknie sobie spokojnie i
                          udowadniaj teraz, że musiałeś nagle odskakiwać na bok.

                          Na ulicy Zagony nie wiem, jakie jest ograniczenie, ale standardowo w takich
                          miejscach bywa 30 km/h, więc nie ma dziwnych, że jak jedziesz 20, to wyprzedzają.
                          • Gość: artek Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 12:24
                            > Na ulicy Zagony nie wiem, jakie jest ograniczenie, ale standardowo w takich
                            > miejscach bywa 30 km/h,

                            słowo kluczowe - strefa zamieszkania

                            > więc nie ma dziwnych, że jak jedziesz 20, to wyprzedzają

                            jak jadę 30 - też wyprzedzają ... taki odruch.
                            ciekawe, że jedynym sposobem na ograniczanie prędkości w strefach ograniczonego
                            ruchu (nawet i na moim osiedlu z dopuszczalnym vmax 15 kmph) są wysepki i
                            poprzeczne garby.
                            nic innego nie zmusi kierowcy do wolnej przepisowej jazdy.

                            zresztą - ta dyskusja jest bezcelowa. jak pisałem, nie mam zamiaru wytykać
                            kierowcom przekraczania dozwolonej prędkości. istotne jest raczej to, że w
                            mieście, na ulicach o dużym natężeniu ruchu, szczególnie takich na których
                            kierowcy nagminnie jeżdżą powyżej 50 kmph (a jest to niezaprzeczalny fakt),
                            winno się odstępować od rygorystycznego egzekwowania zakazu jazdy rowerem po
                            chodniku, o ile jest odpowiednio szeroki.
                            ustawowy zapis jest bowiem nie tyle wadliwy, ile nie najszczęśliwiej
                            sformułowany. ciężko jest wpisać w paragrafy wymierny opis dużego natężenia
                            ruchu. a w gruncie rzeczy o to właśnie chodzi - o usunięcie rowerów z jezdni o
                            dużym natężeniu ruchu, nawet niekoniecznie z troski o bezpieczeństwo
                            rowerzystów, a raczej z troski o płynność ruchu.

                            z punktu widzenia pieszego i rowerzysty jadącego po chodniku nie ma żadnej
                            różnicy, czy obok jest jezdnia z ograniczeniem 50 czy z większym.
                            ale z punktu widzenia kierowcy i rowerzysty jadących po ruchliwej jezdni z
                            ograniczeniem 50 (weźmy np. taką grodzką czy trasę wz) - różnica jest
                            zasadnicza. eliminacja rowerów z takiej jezdni poprawia nie tylko płynność
                            jazdy, ale i zasadniczo wpływa zmniejszenie ilości potencjalnych kolizji.
                  • Gość: | Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.07, 07:52
                    > A czemu się nie czepiłeś inicjatora o "użeranie"? Zamiast się użerać, powinien
                    > traktować kierowców po partnersku. Gdzie jest jego kultura i czemu o nią się
                    > nie upominasz?

                    zdarzylo ci sie, ze ktos mija cie ponad setka parenascie centymetrow od ciebie
                    (tak, ze nie wiesz czy podmuch cie przewroci czy nie)? wjechales kiedys komus w
                    nagle otwarte drzwi? probowales kiedys przejechac na pas do lewoskretu gdy metr
                    za toba jedzie autobus komunikacji miejskiej, nie ma warunkow do przepuszczenia
                    go, a wszystko dzieje sie na dziurawej kostce? zdarzylo ci sie, ze przejezdzajac
                    przez przejazd dla rowerzystow z przerazeniem konstatujesz, ze wielka predkoscia
                    zbliza sie do ciebie autobus i jesli nie nacisniesz W TEJ CHWILI mocno pedalow
                    to zaraz zginiesz? a zaraz potem kierowca-ignorant z tego autobusu bedzie cie
                    wyzywal?

                    fakty sa takie: we wroclawiu jazda rowerem drogami bywa stresujaca. zazwyczaj
                    mniej stresujaca jest jazda chodnikiem. dlatego uprawnione jest stwierdzenie u
                    uzeraniu sie rowerzystow z samochodami
                    • Gość: torpedo Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.07, 10:05
                      Ja się nie użeram ani z autobusami, ani z traktorami, ani z TIRami, ani z
                      rowerzystami. Oczywiście że mi się zdarza, że ktoś mnie mija na milimetry z
                      jakąś kosmiczną prędkością, albo że nijak nie mogę zmienić pasa, bo na tym
                      drugim tłum i żaden nie przyhamuje. No i co z tego? Jedyne, co wynika z tego, co
                      napisałeś, to to, że wjeżdżasz na przejazdy dla rowerzystów nieostrożnie. Bo
                      jakbyś się rozejrzał po ulicy, to byś ten "z wielką prędkością zbliżający się
                      autobus" zobaczył na tyle wcześnie, żeby się dostosować do sytuacji. Co jak co,
                      ale autobusy to u nas nie urządzają rajdów po krętych ulicach, tak żeby się ich
                      nie dało zauważyć zza zakrętu.
                      • Gość: | Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 19:55
                        > Co jak co, ale autobusy to u nas nie urządzają rajdów po krętych ulicach,
                        > tak żeby się ich nie dało zauważyć zza zakrętu.

                        nie wjechalem na przejazd 'ot tak'. przepuscilem dwa samochody. gdy
                        stwierdzilem, ze nastepny pojazd tj. autobus jest jeszcze dosc daleko i przy
                        jego aktualnej predkosci zdaze bez problemu przejechac. nagle na srodku
                        przejazdu slysze klakson, i widze wscieklego kierowce i zblizajacy sie autobus,
                        ktory nie hamuje. musial przyspieszyc przed przejazdem.

                        zreszta jakkolwiek by nie bylo
                        • Gość: torpedo Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.07, 10:10
                          Już to widzę. Wjechałeś na przejazd, a tu nagle z odległości stu metrów dobiegł
                          pisk opon i autobus ruszył zrywem w Twoją stronę. Jego przerażający pysk rósł Ci
                          w oczach, a reflektory schwytały Cię w snop światła jak zająca. W ostatniej
                          chwili udało Ci się wyrwać z ich hipnotyzującego blasku i kłapiący złowieszczo
                          zderzak zdarł Ci tylko bieżnik z tylnego koła, a kierowca potwora chlusnął jadem
                          wyzwisk w kierunku ofiary, której udało się umknąć.

                          Bzdura. Źle oceniłeś prędkość autobusu, albo wlokłeś się przez ten przejazd jak
                          dziadunio na składaczku i tyle.
                          • bajgla Re: Po chodniku czy szosą? 10.01.07, 23:11
                            jak najbardziej prawdopodobne. Ostatnio taksiarz prawie mnie przejechał w ten sposób, kiedy widząc jak gość na drugim pasie zatrzymuje się, żeby mnie przepuścić. Taksiarz widząc, że wchodzę na jezdnię, dodał gazu...
                          • Gość: | Re: Po chodniku czy szosą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 16:53
                            zalozmy, ze sie wloklem. co z tego? mam do tego prawo. jezdze na holendrze, nie
                            szosowce. nie mam ochoty zapie..c po miescie jak dzika swinia i smierdziec
                            potem przy ludziach. zgodnie z prawem o ruchu drogowym obowiazkiem kazdego
                            kierowcy jest umozliwienie mi przejazdu z taka predkoscia jaka mi odpowiada
                            (rowerzyscie nie wolno tylko niepotrzebnie zwalniac i sie zatrzymaywac). jesli
                            to konieczne kierujacy powinien zwolnic lub zatrzymac sie, bo to rowerzysta ma
                            na przejezdzie bezwzgledne pierwszenstwo i ow rowerzysta nie powinien musiec
                            nagle przyspieszac, zeby uniknac kolizji. ale wnioskujac z tresci wiazanki
                            autobusiarza
Pełna wersja