Niepełnosprawni pełnosprawni na Uniwersytecie ?

07.01.07, 12:18
5 stycznia w dodatku Wieża Cisnień GW opublikowała artykuł pani Beaty
Lelalkowskiej o tytule "Schody". Niestety nie mogę go nigdzie znaleźć w
portalu GW, chyba nie został zamieszczony w sieci... ciekawe, czemu?

To historia 19-sto letniego Marcina , który jest chory na niedowład rąk i
nóg. Porusza się na wózku. Kiedy jego mama chciała syba zapisac do
podstawówki (mieszkają w Świdnicy) usłyszała, że powinna syna zapisać do
ośrodka dla upośledzonych umysłowo. ( Marcin jest jedynie niepełnosprawny
fizycznie !!!). W liceum mówiono, że będzie "siedzieć". Ale wszystko, co mnie
najbardziej wkurzyło po przeczytaniu artykułu, zaczyna się nie gdzie indziej,
ale...na naszym cudownym Uniwesytecie Wrocławskim. Marcin bardzo rozsądnie
wybrał filologię... po studiach będzie mógł pracować w domu jako tłumacz,
posługując się komputerem, nie musząc opuszczać za często domu.

Przy zapisach na egzamin wstępny pani w dziekanacie
powiedziała : "Niepełnosprawni nie studiują filologii". A to niby dlaczego
nie ???
Dalej było już tylko gorzej. Ponieważ Marcin z racji niedowładu rąk pisze
wolniej, chciał wykłady nagrywać na dyktafon.... okazało się, że profesorowie
sobie tego "nie życzą". Nie przyjmują też prac pisanych na komputerze i
chłopak musi przepisywać ręcznie ( przepisanie ręcznie kartki a4 to dla niego
2 godziny... za to na komputerze pisze bardzo sprawnie)

Mama Marcina codziennie o 6-stej dojeżdża z nim ze Świdnicy na studia.
Chłopak ma stary wózek inwalidzki, więc się kobieta namocuje i w pociągu i na
ulicy...nikt jej oczywiście nie pomoże, wszyscy stoją i patrzą "czy sobie da
radę".

A się pytam jak to wszystko mozliwe ??? Jak można chłopakowi zabronić
nagrywać wykłady ? Jak można zabronić mu pisać na komputrze? To jakieś
absurdy !!! Co za debile uczą na tej filologii. I gdzie te piękne slogany, że
niepełnosprawnym trzeba pomagać ? Wszyscy chętnie by zdolnego i upartego
chłopaka walczącego o lepsze zycie umieścili w zakładzie , skazali na
wegetację i co jakiś czas litościwie przełączali kanał w TV.
Gdzie są samrządy studenckie, organizacje walczące o prawa takich osób jak
Marcin ? A nasze cudowne miasto ? Nasi radni ? Aż tak trudno znaleźć dla
chłopaka elektryczny wózek inwalidzki ??? Dofinansować go ? Pomóc ? A jak nie
pomóc, to chociaż nie sprawiać dodatkowych trudności ?
Uniwerytet nie jest własnością grupki Panów Profesorów... to nasza własność,
społeczeństwa, płacimy w końcu te podatki. I zarówno Marcin, jak i ja możemy
dzięki temu studiować.
Mam nadzieję, że ktoś się zajmie taką dyskryminacją... bo najłatwiej zamknąć
w domu opieki i udawać, że nasz świat jest idealny.... no nie?
    • Gość: Anton Smoluch Re: Niepełnosprawni pełnosprawni na Uniwersytecie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.07, 12:35
      To jakaś farsa. Dyskryminacja na całego. Gazeta powinna nacisnąć na Uniwersytet
      by takie sytuacje się nie zdarzały. Kobieta z dziekanatu powinna wylecieć z
      pracy za takie gadanie, a co najmniej powinna być zawieszona w obowiązkach na
      czas aż sobie przemyśli na czym polega głupota w jej wydaniu. Brrr co za
      społeczeństwo.
      • Gość: ada Re: Niepełnosprawni pełnosprawni na Uniwersytecie IP: *.e-wro.net.pl 07.01.07, 19:32
        Ten reportaż napisało jakieś dziecko z liceum na konkurs reportażu. Nie wiadomo
        więc na ile jest on dziennikarsko rzetelny i na ile opiera się na prawdzie.
        Studiowałam na filologii dwadzieścia pięć lat temu i wtedy studiował z nami
        niewidomy. Nie robiono mu żadnych problemów, więc trudno mi sobie wyobrazić, że
        w dzisiejszych czasach, dużo bardziej przyjaznych dla osób niepełnosprawnych
        niż czasy PRL-u, ktoś mógł robić inwalidzie takie trudności.
        • luisapaserinni Re: Niepełnosprawni pełnosprawni na Uniwersytecie 08.01.07, 11:40
          niestety jest wiele budynków Uniwersytetu, które nie spełniają norm dostępności
          i tu jeden śmieszny przykład:
          Ul. Szewska Katedra Kulturoznawstwa i Kat. Etnologii -
          dziewczyna z nogą w gipsie jawnie dyskryminowana na zajęciach (bo ma
          nieobecności z powodu owego gipsu, dojeżdża codziennie taksówka (kasa!!!), z
          której wyprowadzają ją koledzy i jeden z nich wnosi codziennie na 4 piętro
          starej kamienicy (jakby ważyła wiecej niż 50 kg to pewnie żadnemu by się nie
          chciało, na tym polega bycie na łąsce i niełasce innych)
          Przykałd nył śmieszny, dziwczyna wyzdrowiała, gips zdjęli, tylko te przeklete
          zajecia skończyła z 3 w indeksie, ale ludzie starsi ludzie, niepełnosprawni, w
          tym kadra obu katedr ledwo zipie na niefunkcjonalnych schodach (oddając rację -
          stary budynek ma swój klimat),
          problemy z poruszaniem się są też w Instytucie Historii i Dziekanacie wydziału
          nauk Hist-Ped na tej samej ulicy.
          Za to np. w Centrum Willy Brandta na Strażniczej jest winda - tylko tak mała,
          że raczej wózek inwalidzki do niej nie wjedzie:).
          Z pozytywów to np. nowy budynek prawa (bud. D) jest przystosowany, ma windy,
          toalety dla niepełnosprawnych (zamknięte na klucz) i szerokie drzwi. Nie jest
          źle:)
        • Gość: placek potwierdzam IP: *.core.lanet.net.pl 08.01.07, 15:09
          nie na filologii, ale na wydziale hist.-ped. - odmowy nagrywania wykładów oraz
          brak windy (3 kondygnacje).
          Smutne to mało powiedziane :(
Pełna wersja