heraldek 09.01.07, 00:42 Wyzdrowial od smiechu z czytania tych glupich listow....... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Mossak Urzędy w łańcuszku szczęścia IP: *.rgu.ac.uk 09.01.07, 01:00 Gratuluje autorowi artykulu pieknego zakonczenia :)))))). Mam tylko nadzieje, ze jest ono zamierzone ;). Niestety, historia tego chlopca sie skonczyla dosc szybko. Umarl. Ale moze to byl inny chlopiec. Ktoz to wie...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Ludzie-sprawdźcie najpierw taki list np w google! IP: 62.233.249.* 09.01.07, 06:59 Ludzie - sprawdźcie najpierw taki list np w google - wszystko będzie wiadomo. Nie rozsyłać głupot po świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: Ludzie-sprawdźcie najpierw taki list np w goo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.07, 07:18 Każdy łańcuszek należy sprawdzić na atrapa.net/ Ale uwaga! nie każdy jest fałszywy. Np ten: dentonet.pl/?s=2&sID=84&a=4&pID=4024 - okazało sie, że jest prawdziwy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Urzędy w łańcuszku szczęścia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.07, 09:52 To wcle nie jest śmieszne, bo listy pomogły chłopcu w walce z chorobą (i nawet powstał film fabularny o tej walce i o pobijaniu przez chłopca rekordu). Z tego co pamiętam o chyba go nawet z klika razy pokazywały różne polskie stacje telewizyjne (a już napewno TVN) Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Re: Urzędy w łańcuszku szczęścia 09.01.07, 10:01 Faktycznie tak było, pisała o tym Wyborcza przed kilku laty. Dzięki akcji pocztówkowej chłopak stał się sławny i zwrócili na niego uwagę lekarze z jakiejś przodującej amerykańskiej kliniki onkologicznej, zaprosili go do siebie i poddali leczeniu, które uratowało mu życie. Natomiast do dziś chłopak dostaje dosłownie tony kartek z całego świata. Cóż, skończy się kiedyś ropa, skończy się gaz, ale ludzkiej głupoty zawsze będzie pod dostatkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grrrr Re: Urzędy w łańcuszku szczęścia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.07, 09:58 Czemu, do cholery, takie szmatławe łańcuszki i inne internetowe bzdety przychodzą wyłącznie od pracowników urzędów, albo czegoś podobnego? Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Wczuj się w ciężką dolę urzędniczki 09.01.07, 10:39 Wczuj się w klimat. Jesteś 40 letnią urzędniczką. Przychodzisz do pracy, wypijasz kawkę. Przerzucasz kupkę papierów z jednego końca biurka na drugie. Koleżanka zdaje Ci relację z wczorajszych zakupów. Kolejna kawka. Zaczynasz papiery przewalać z powrotem, tym razem je przeglądając, czego ci cholerni ludzie znowu chcą. Pod koniec trzeciej kawki masz już mniej więcej plan działania: temu odmowa, temu upomnienie, ten i ten sobie jeszcze poczekają. Włączasz komputer. Kiedy Windows się odpala, Ty parzysz sobie herbatkę ziołową. Koleżanka poszła po pączki, więc w tym czasie Ty i pozostałe urzędniczki obrabiacie jej cztery litery. Herbatka z ziołami odchudzającymi gotowa, pączki już są, komputer poczeka. Przy pączkach koleżanka zdaje relację, kogo spotkała w bufecie. Wymienionym obrabiacie tyłki, koncentrując się na pośladkach młodego kierownika. Ciężkie westchnienia, gdy w myślach każda z Was konfrontuje to ze swoim starym. No, wreszie pączki zjedzone, kolejna herbatka odchudzająca zaparzona, czas zabrać się do pracy. Oblizujesz palce z lukru i odpalasz w podanej koljeności: pasjansa, explorera, outlooka i worda. Nadchodzi moment wyboru.... Pasjans pewnie znowu nie wyjdzie, a w dodatku koleżanka będzie Ci przez ramię dyktować, gdzie którą kartę położyć, a zawsze wie lepiej, suka przemądrzała, dobrze że chociaż jej stary się z sąsiadką przespał, niech ma za swoje. No to pisma, kosmetyków w internecie poszukamy później. Piszemy pisma - ha ha, ależ bym chciała zobaczyć miny tych frajerów, jak je dostaną ! No, to teraz najważniejszy moment, kulminacja, wręcz szczytowanie urzędniczego jestestwa - przybijamy pieczątki. Poszukiwania tuszu w sąsiednich pokojach trwają 45 minut, rzecz zrozumiała sama przez się, prawda ? Wracasz do swojego pokoju, przybijasz te cholerne stemple. Koleżanki namawiają Cię na wypad na zakupy, jest przecież już po dwunastej, mój Boże jak ten czas leci, ale nie, nie, dziewczyny, idźcie beze mnie, mnie te nowe buty uwierają ( w domyśle - a ja mam nowe buty, ha ! zazdrościcie, co, wy zołzy ). Ale to nie o buty chodzi, bo już 2 tygodnie mają, ha ha, mąż się nawet nie połapał, ale on i tak nic nie widzi, co mnie dotyczy, mogłabym w walonkach chodzić, pracoholik cholerny. Nie, trzeba mejle obejrzeć, może coś napisał ten chłopak z czatu, zdjęcie wysłał, nawet fajny, miał z plaży, z wakacji jeszcze dosłać. Młody i napalony, och, jak napalony, ale nie nie, nic z tego, to tylko takie żarty, tak na czacie tylko, niech się chłopak pogimnastykuje, nic mu nie będzie, ale żadne takie tam, jezusmaria, co by było, jakby ... Nie, nie, ale pocztę zobaczmy, może napisał. To służbowe, to też, jakieś szkolenia, kogo to do cholery, no, nie, nie ma. Ale zaraz, coś nie służbowego. A tu coś, że ktoś chory jest, żeby dalej posłać. A, niech mu tam, wyślę do tych z personalnego, i do Zośki z finansów. W końcu trzeba być dobrym człowiekiem, nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olaboga Re: Wczuj się w ciężką dolę urzędniczki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 11:47 Te szczegoly to z autopsji znane? Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Re: Wczuj się w ciężką dolę urzędniczki 09.01.07, 12:12 Mniej więcej. To luźne impresje z przelotnych wizyt w jednym z wrocławskich urzędów skarbowych, z niewielką domieszką ZUS-u :) Odpowiedz Link Zgłoś
bluewoman Re: Wczuj się w ciężką dolę urzędniczki 10.01.07, 10:14 rozumiem ze tez jestes takim urzednikiem gratuluje moze jeszcze jakies gierki uskuteczniasz w czasie pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
makabi Urzędy w łańcuszku szczęścia 09.01.07, 18:22 Najlepiej ma ten na końcu tego łąncuszka. Biorąc pod uwage, ze normalna praktyka w takiej sytuacji jest kliknąć "Przekaż dalej" i dołączyć swoja liste adresowa, po kilkunastu porzekazaniach dalej lista adresowa (z aktywnymi emailami) zawiera kilkaset a może i więcej pozycji. Ale to jest gratka dla spamera!!! Odpowiedz Link Zgłoś