Problemu psich gówien ciąg dalszy

13.02.07, 11:28
Pół godziny temu mój dzieciak wrócił od kolegi. Targał spore pudło i nie zauważył potężnego kloca na środku chodnika. W rezultacie miałem uwalane w psim łajnie: buty dzieciaka, chodnik w przedpokoju i spory kawałek pokoju. O smrodzie nie wspomnę. W imię czego mam to wszystko znosić? Kto dał miłośnikom psiej sierści zmuszanie mnie do wąchania smrodów ich psów? Czemu ja mam sprzątać i znosić niewygody związane z wypróżnieniem psa, podczas gdy jego właścicielek wpatruje się w psie dupsko i zachwyca widokiem wychodzącego, parującego klocka?
Wybaczcie ton, ale zaczynam mieć tego dość: psie gówna wszędzie, na każdym kroku... Może jakaś akcja? Petycja? Cokolwiek...
    • Gość: KKW Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: *.am.wroc.pl 13.02.07, 11:32
      Bardzo współczuję. Mnie by chyba szlag trafił. Z drugiej strony trzeba dzieci
      uczyć od początku aby na takie miny uważały. A to co najważniejsze, aby nie
      skracały sobie drogi przez trawniki. Robią to nagminnie (zresztą dorośli też) a
      wiadomo co tam na nich czeka. PS. Strasznie mnie rozbawiło mimo wszystko to co
      przeczytałem. Pozdr.
      • Gość: KKW Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: *.am.wroc.pl 13.02.07, 11:38
        a tak właściwie, to co dziecko robiło w butach w pokoju? U mnie buty się ściąga
        zaraz za drzwiami.
        • de.viant Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy 13.02.07, 11:40
          Z całym szacunkiem, ale gdybyś czytał uważniej - zauważyłbyś, że dzieciak targał pakunek, więc siłą rzeczy po wejściu do domu skierował się od razu w miejsce, gdzie pudło miało spocząć. Ty tak nie robisz? :)
          A łajno leżało na chodniku. :)
          • Gość: KKW Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: *.am.wroc.pl 13.02.07, 11:44
            Nigdy tak nie robię. Co za problem odłożyć pakunek, zdjąć buty i wnieść go
            dalej. Tym bardziej bym tak nie robił w zimie, kiedy wiadomo że jest na
            zewnątrz kupa syfu. Co do chodnika to rozumiem. O trawniku tylko wspomniałem
            dodatkowo :)
            • de.viant Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy 13.02.07, 11:49
              OK, przyłapałeś mnie na tym że ani ja ani mój dzieciak nie lubim po kilka razy podnosić niewygodnych w transporcie paczek i mając "chwyt" staramy sie zanieść je bez przystanku możliwie blisko celu. :) A teraz możemy wrócić do tematu wątku? :)
        • membrum_virile Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy 13.02.07, 12:11
          Z psim gównem jest tak: nie sposób w nie prędzej czy później nie wdepnąć. Same
          psy również rozgniatają łapami kał tak własny, jak i ten będący efektem
          przemiany materii ich pobratymców. Nasączone guanem psy wracają do domów swych
          milusińskich właścicieli, gdzie lepka substancja obsycha i wykrusza się na
          parkiety. Poddawana dalszej erozji (rozcierana papciami) dochodzi do stanu
          takiego rozdrobnienia, że w swej nieznośnej lekkości bytu unosić się zaczyna
          muskana najdrobniejszymi nawet podmuchami (np. wskutek pierdnięcia).
          Zlizywane są potem te atomy psiego kału ze spierzchniętych warg, rozsmarowywane
          na kanapce z masłem, wdychane do płuc. Właściciele psów powoli zmieniają się w
          gó... Psie gó...
          Tak, pisałem już o tym, ale mogę to czynić bez końca.
          Usque ad nauseam - aż do mdłości.
          • Gość: KKW Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: *.am.wroc.pl 13.02.07, 12:32
            No tak mi się właśnie wydyawało, ze juz gdzie to czytałem :) Dodam że nie mogę
            zrozumieć jak moja siostra może pozwalać wskakiwać psu do łóżka! Fujjjjjjjj
            • membrum_virile Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy 13.02.07, 12:41
              Czy to, co robi twoja siostra z psem, nie wyrzerpuje przypadkiem znamion
              zoofilii?
              • Gość: KKW Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: *.am.wroc.pl 13.02.07, 13:51
                :) Niestety wiele ludzi ma zwyczaj pozwalać psom spać w łóżku.
                • Gość: ukulele Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 14:12
                  czy to istotne na co się psu pozwala w domu?
        • Gość: Paweł Z. Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: *.dint.wroc.pl 13.02.07, 12:30
          A tak właściwie, co Ty pierdzielisz?
          Każdy ma prawo chodzić tam, gdzie chodzenie nie jest zakazane i zdejmować buty
          tam, gdzie mu się podoba. W szczególności ma prawo chodzić po chodniku (autor
          wątku wyraźnie napisał, że jego dziecko weszło w gó.. na chodniku) i zdejmować
          buty w pokoju, jeśli mu jest tak wygodnie. Tobie nic do tego, a Twój głos w
          dyskusji jest typowym przejawem złego wychowania miłośników psich kup.
          Jeśli kochasz psie gówna, to jedz je sobie na śniadanie, obiad i kolacje, ale
          pozwól normalnym ludziom żyć bez tego smrodu i syfu.
          • Gość: KKW Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: *.am.wroc.pl 13.02.07, 12:44
            Wiem że to do mnie, ale mam wrażenie że nie do mnie :) Doskonale wiem że akcja
            toczyła się na chodniku, a tylko przy okazji wtrąciłem o tym jak ludzie sobie
            skracają drogę i zasówają po trawnikach na skróty do domu, czyli po największym
            polu minowym! Co do włażenie w butach, to była tylko moja uwaga. Wiadomo że na
            butach zbieramy wszystko co jest na dworze, więc lepiej zostawić to od razu
            przy drzwiach, a nie nosić po całym mieszkaniu. Mam wrażenie ze kolega to w
            butach nawet śpi. Po co ściągać jak rano trzeba będzie znowu zakładać. Co do
            ostatniego, to jestem jak najbardziej przeciwnikiem psów w miastach,
            szczególnie tam gdzie nie ma z nimi gdzie wychodzić na spacer. Jaki jest sens
            trzymać psa tam, gdzie nie ma zieleni. Proszę pojechać i zobaczyć jak wygląda
            za dnia ulica Miernicza. TRAGEDIA!!! Chyba nie prędko to się zmieni ... niestety
            • gonia07 Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy 13.02.07, 12:58
              Uśmiałam się :) Fakt, że nie ma z czego, bo zabawnie jest tylko czytać, ale
              doswiadczyć tego to już inne doznania. Nie mieszkam we Wrocławiu, ale w każdym
              mieście jest to problem. Mam małe dziecko które nie chce chodzić z rękę i woli
              swobodnie hasać na spacerach i poznawać wszelkie zakątki. Niestety wdepnąć w
              psie cuchnące gów... też miało okazje. Koszmar!!! Wydaje mi się, że nikt nic z
              tym nie zrobi i to czy nadal będziemy sakazani na baczne obserwowanie drogi pod
              naszymimi nogami zależy tylko i wyłącznie od inteligencji i wyobrazni
              właścicieli czworonogów. Ja od dawna kieruję uszczypliwe uwagi do właścicieli
              psów przyłapanych w jednoznacznej sytuacji. Może to jest sposób? Warto
              spróbować i zamiast narzekać samemu cos zrobić. W grupie siła ;)
              Pozdrawiam
              • Gość: Niko Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: 195.187.134.* 13.02.07, 14:42
                90 procent włascicieli psów wszystkie psie kupy musi wziąc na swoje barki.
                Nosić łopatke i woreczek kazdy moze ale po co? lepiej zasyfiać gównami
                przestrzen publiczną.
                • de.viant Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy 13.02.07, 15:14
                  Oczywiscie, ze mogę zrobić: tropić i prać po pyskach a później pakować twarze w to, co zostawili na chodnikach ich pupile. Nietstety wszelkie inne sposoby stosowane do tej pory, jak chociażby zwracanie uwagi nie skutkują.
                  Zresztą czemu ja mam wymierzać sprawiedliwość? Nie mam psa, który sra gdzie popadnie, a muszę wąchać psie gó...

                  Są przecież instytucje czy formacje, które powinny w końcu ruszyć tłuste dupska i zamiast ścigać babcie handlujące pietruszką, albo uśmiechać się obleśnie na widok co bardziej atrakcyjnych dziewczyn - dowalić mandat miłośnikowi psich fekaliów z lubością obserwującego proces wypróżniania się pupilka.

                  A może niech "GW" jako "głos" znacznej części społeczeństwa wymyśli jakąś akcję? Petycję? Ma przecież na swoim koncie kilka udanych kampanii, więc czemu nie taką? Wiem, że to cuchnąca sprawa ale spora część ludzi chce się od psiego terroru uwolnić.
    • hawk75 Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy 13.02.07, 15:17
      Prawda jest taka że psie gówna walają się na chodnikach, trawnikach i jeszcze
      wielu miejscach do tego NIE przeznaczonych. Na jednym z Warszawskich osiedli
      postawiono kosze na śmieci przy których znajdują się worki na odchody po
      milusińskich. Z przyczyn zawodowych byłem tam praktycznie codziennie przez
      okres miesiąca. Właściciele piesków znaleźli sposób na to żeby się nie
      przemęczać i wychodzili poza teren strzeżonego osiedla. Kiedyś prezes zarządu
      wspólnoty nasłał na nich Straż Miejską. Żebyście widzieli zdziwienie na gębach
      tych łosiów. Ale jak to, ale za co ten mandat ? Panie władzo to co ja mam nie
      wyprowadzać pieska na spacer? I jeszcze wiele ale. Jednak kiedy po zmasowanej
      akcji SM i cywilizowanych mieszkańców sytuacja się zmieniła. Mieszkałem blisko
      i jak babcię kocham, więcej nie widziałem gówna w tamtych okolicach.
      Wynika z tego że to tylko kwestia dobrania się do "dupy" właścicielom piesków i
      można sprawę załatwić.
      Jedno mnie tylko zainteresowało w rozmowie z prezesem wspólnoty i nie przeczę
      ubawiło nas to ogromnie. Czy w przypadku odmowy przyjęcia mandatu SM
      zobligowana jest do dostarczenia materiału dowodowego przed sąd grodzki ?
      Dostaliśmy obaj ataku śmiechu. Nie słyszałem o takim przypadku, jednak ta wizja
      w związku do mojej osobistej niechęci do SM wielce mnie rozbawiła.
      Tak więc proponuje zgłaszać wszelkie tego typu przypadki. Zamęczyć właścicieli
      piesków donosami, zdjęciami ich pupilków srających gdzie popadnie i masakrować
      SM telefonami o każdym gó..e leżącym na chodniku. W końcu nie wytrzymają
      naporu i z samej zemsty będą srakolubców nękać aż do skutku.
    • Gość: ptafocefl2 Bez przesadyzmu, przecież nie jest tak IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.02.07, 17:06
      źle. W sumie to więcej plusów. Jak myślicie czy te piękne drzewa, krzewy i trawa
      naszego miasta wyglądałyby tak bez systematycznego nawożenia przez naszych
      milusińskich? To ciężka praca, ludzie wstają skoro świt i to codziennie. Ja wiem
      że chciało by się żeby te malutkie, nieznaczne kupki były pachnące i kolorowe,
      ale niestety takie są prawa przyrody. Chcecie zaśmiecić świat kolejnymi
      plastikami? Żyć trzeba w zgodzie z naturą
      • Gość: antypies Re: Bez przesadyzmu, przecież nie jest tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 18:01
        Oooo... jesteś w wielkim błędzie ! Psia kupa i psie szczyny są bardzo agresywne
        i niszczą młode roślinki i drzewka. Zauważ jak wyglądają resztki trawników przy
        blokowiskach. Właśnie dlatego że są intensywnie "nawożone" przez psy (koty
        także) to prawie nie ma tam trawy.

        Japonia kraj kwitnącej wiśni - Polska kraj śmierdzącej kupy
        • Gość: Paweł Z. Re: Bez przesadyzmu, przecież nie jest tak IP: *.as.kn.pl 13.02.07, 19:46
          Dokładnie tak. Sam kiedyś posadziłek kilka zbędnych młodych tui na trawniku
          przed blokiem. W ciągu jednego sezonu pieski załatwiły je doszczętnie. Pod
          jednym takim drzewkiem potrafi wysikać się kilka, a może i kilkanaście psów
          dziennie. Tego żadna młoda roślina nie wytrzyma.
          • Gość: mm Re: Bez przesadyzmu, przecież nie jest tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 20:18
            możemy sobie tu pisać ile nam się podoba,a gówien i tak będzie coraz więcej,bo
            coraz więcej jest psów. Nie tak dawno byłam świadkiem tego jak wielki pies
            trzymany na smyczy przez swojego pana srał w rynku tuż obok siedziby straży
            miejskiej,a przecież rynek jest monitorowany.Podobno panowie cały czas siedzą
            przed monitorami,ciekawe co oglądają....
          • Gość: koala801 Re: Bez przesadyzmu, przecież nie jest tak IP: *.domar.pl 14.02.07, 14:34
            Prawda, że nieprzyjemnie jest wdepnąć w psie gó.., ale wierzcie mi , że jeszcze
            gorzej wdepnąć w ludzkie. Mam to nieszczęście, że mniej więcej raz w tygodniu mi
            się to zdarza. Wychodząc z bramy, nie jestem w stanie ominąć, a tym bardziej
            zauważyć, zanim wdepnę w kupę, parę razy zdarzyło mi się nawet wpaść na
            eleganckiego pana, który właśnie kończył paczkę chusteczek higienicznych,
            służących mu za papier, czasami jest to pani, czasami dzieciak, ale pies nigdy
            mi nie narobił przy wejściu do bramy. Oczywiście są szczęściarze, którym uda się
            na klatce schodowej uwalić klocka, w ciepełku i miłej atmosferze, mój pies nigdy
            tego by nie zrobił. Mijam wielu ludzi na ulicy, tylu kulturalnych ludzi na tym
            formum, zbulwersowanych kupami, a ilu takich porządnych ludzi sra mi
            bezpretensjonalnie pod oknem, w bramie, pod bramą, na podwórku, poza tym
            wymiotuje, zostawia potłuczone szkło, sikanie to mały pikuś, drze się w nocy pod
            oknem, uprawia seks, zostawia zurzyte prezerwatywy i można by tak wymieniać
            bardzo długo. Naprawdę psia kupa nie śmierdzi tak strasznie jak ludzka, pies
            zjada to co mu damy, mniej więcej raz dziennie, a my przez cały dzień zjadamy
            najprzróżniejsze rzeczy. Zastanówcie się, czy lepiej, aby wasze dziecko
            ubrudziło sobie buciki psią kupą, czy wzięło do buzi starą zużytą prezerwatywę,
            bo tak czy owak idealnie nie będzie. Jasne, że fajnie by było, gdyby wszyscy po
            sobie sprzątali, było czysto, kulturalnie i pachnąco, ale to nie jest kwestia
            psich odchodów. Jak próbowałam posprzątać po swoim psie, to prawie dostałam
            mandat, za to, że wrzuciłam kupę do zwykłego kosza na śmieci (bo nie wolno), ale
            na szczęście kubeł nie miał dna i mi darowano. Innych koszy w mojej okolicy nie
            ma, więc trudno, kupa będzie na trawniku (mój pies nie robi na chodnikach, na to
            bym nie pozwoliła). Dodam, że miejsce mojego zamieszkania to nie okolica
            podejrzana, gdzie nie ma szaletów i strach wyjść z domu jak ciemno, to znana
            wszystkim ul. Świdnicka.
            • Gość: KKW Re: Bez przesadyzmu, przecież nie jest tak IP: *.am.wroc.pl 15.02.07, 08:18
              Pora pomysleć o domofonie - jedyne wyjście.
    • cyklista Teoretycznie sprawa jest prosta. 13.02.07, 20:51
      Zawiadomić straż miejską, a ta ma obowiązek przywalić taki mandat żeby się
      następnym razem właściciel bez woreczka za drzwi nie ruszył. Ale tak naprawdę,
      to sprawa jest beznadziejna - trzeba mówić, trąbić, dzwonić i zwracać uwagę
      gdzie się da. Może za 50 lat coś się w świadomości narodu zmieni.
    • Gość: rencista Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: *.magma-net.pl 14.02.07, 22:55
      straż miejska powinna karać tych psiarzy,a nie stawiać radary
      • Gość: grotrian Re: Problemu psich gówien ciąg dalszy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.02.07, 09:30
        Słyszałem, że w innych miastach - takim np. Szczecinie - poradzono sobie z
        właścicielami psów. Tam też jest straż miejska, tyle że bardziej skuteczna od
        wrocławskiej. Tam mandat za niesprzątanie po psie wynosi 200 zł, z czego
        strażnik otrzymuje 50 zł. I nie potrzeba nic więcej. Inny przykład: w innym
        mieście wręczane są mandaty spacerującym z pieskami już za sam brak sprzętu do
        usuwania nieczystości. Proste? Tylko trzeba chcieć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja