śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci....

22.11.01, 08:02

jak rozmiecie tę myśl Lechonia?
napiszcie w paru zdaniach, tak od serca
muszę sklecić zadananko III gimnazjum.
proszę pomóżcie..".cóż wiem o miłości mając 16 lat"
    • Gość: KK Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... IP: 172.17.15.* 23.11.01, 12:31
      Ale Ci pomoglismy! Czy zadanie jeszcze aktualne, czy tez dostalas juz banke z
      naszej winy? Szybko napisz, bo ja juz szukam w skarbnicy pamieci jak to bylo
      dawno temu. 16 lat? Brrrrr...
      • elzkaj Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... 23.11.01, 12:48
        Gość portalu: KK napisał(a):

        > Ale Ci pomoglismy! Czy zadanie jeszcze aktualne, czy tez dostalas juz banke z
        > naszej winy? Szybko napisz, bo ja juz szukam w skarbnicy pamieci jak to bylo
        > dawno temu. 16 lat? Brrrrr...

        jeszcze aktualne.
        muszę oddać w poniedziałek.
        coś napisałam, ale to za mało.
        dzięki za zainteresowanie.
        jaśli coś ci chodzi po głowie to napisz.
        czekam. cześć.
        • Gość: KK Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... IP: 172.17.15.* 23.11.01, 13:30
          Skroty myslowe. Nie wiem czy bardzo odkrywcze:
          "Smierc chroni od milosci"-(trudniejsze) widze milosc nieszczesliwa,
          nieodwzajemniona-ucieczka od zwiazanych z nia cierpien moze byc tylko ten
          ostateczny gest (a i to nie jest pewne...)
          "Milosc chroni od smierci"-(latwiejsze)milosc bliskiej osoby (osob)moze byc
          jedynym hamulcem w samobojczych zapedach. Poczucie odpowiedzialnosci i potrzeba
          bycia z kochanymi osobami moze dodac sil w walce z choroba czy kalectwem
          (motywacja). A kiedy milosci nie uda sie nas utrzymac przy zyciu, to pamiec i
          tesknota tych, ktorzy nas kochaja nie pozwala nam umrzec do konca.

          Majac 16 lat powoli przechodzi sie z marzen do realnego swiata to sie nazywa
          dojrzewaniem i bywa bardzo bolesne...)
          Marzenia= milosc idealna, romantyczna, wieczna i niezmienna w czasie i
          przestrzeni. Partner(ka):piekny, wierny, czuly, lojalny, zyjacy tylko dla
          milosci i przez milosc.

          Rzeczywistosc = milosc moze byc trudna, wymagajaca wysilku i cierpliwosci, moze
          byc wrecz walka przeciwienstw. Rzadko znajdujemy w niej rownowage uczuc (jeden
          z partnerow bywa bardziej zaangazowany niz drugi). Czas i odleglosc zle na nia
          dzialaja. Partner: rozczarowuje nas co do marzen (a my jego...)

          Ale gdy sie ma 16 lat mozna jeszcze wszystko zmieniac i probowac dopasowywac do
          marzen (w miare!...).


          No to do roboty: ubierz wszystko we wlasne slowa i wyrzuc, co Ci sie nie podoba.
          Trzymaj sie!
          • elzkaj Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... 25.11.01, 15:01

            dziękuję wszystkim forumowiczom serdecznie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

            zadanko napisane, bardzo wasze wypowiedzi mi pomogły.
            szczególne buziaczki dla KK.
            jesteście wielcy.
        • Gość: k Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.01, 14:00
          Tylko przed miloscia zle rozumiana musimy sie chrinic. Obojetnie,czy jest to
          milosc nasza do kogos, czy odwrotnie. Zle rozumiana czyli samolubna, zachlanna,
          zazdrosna itp. A miloscia wlasciwa musi byc Bog. A On JEST przeciez MILOSCIA.
          To milosc nieskonczona, absolutna, bez ZADNYCH ograniczen, wiec czy moze byc w
          takiej milosci miejsce na smierc? Wszystkie religie o tym wlasnie mowia. (ale
          sie nafilozofowalem)
          • Gość: KK Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... IP: 172.17.15.* 23.11.01, 14:31
            Gość portalu: k napisał(a):

            > Tylko przed miloscia zle rozumiana musimy sie chrinic. Obojetnie,czy jest to
            > milosc nasza do kogos, czy odwrotnie. Zle rozumiana czyli samolubna, zachlanna,
            >
            > zazdrosna itp.
            ZGADZAM SIE ABSOLUTNIE!

            A miloscia wlasciwa musi byc Bog. A On JEST przeciez MILOSCIA.
            > To milosc nieskonczona, absolutna, bez ZADNYCH ograniczen, wiec czy moze byc w
            > takiej milosci miejsce na smierc? Wszystkie religie o tym wlasnie mowia. (ale
            > sie nafilozofowalem)

            Z TYM BEDE POLEMIZOWAC:
            kazdy ma prawo do milosci i kazdy ja ocenia wedlug wlasnych kryteriow. Nie ma
            milosci absolutnej tej jedynej i wlasciwej. Czlowiek wierzacy w Boga czy w
            bostwa, czlowiek wierzacy w czlowieka czy nature - kazdy kocha jak umie
            i chce byc kochanym. I nie nalezy mieszac Boga do szkolnych wypracowan, bo
            wszystko mozemy do Niego sprowadzic: i biologie, i fizyke, i historie, i....



            • Gość: k Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.01, 17:07
              "
              > kazdy ma prawo do milosci i kazdy ja ocenia wedlug wlasnych kryteriow. Nie ma
              > milosci absolutnej tej jedynej i wlasciwej. Czlowiek wierzacy w Boga czy w
              > bostwa, czlowiek wierzacy w czlowieka czy nature - kazdy kocha jak umie
              > i chce byc kochanym. I nie nalezy mieszac Boga do szkolnych wypracowan, bo
              > wszystko mozemy do Niego sprowadzic: i biologie, i fizyke, i historie, i...."
              > W rzeczy samej WSZYSTKO sie do boga sprowadza. Ale nie o to mi szlo. Skoro bog
              jest w kazdym z nas, to MY SAMI powinnismy w sobie odszukac te poklady milosci
              ktora nie umie rozrozniac: ciebie kocham bardziej ciebie mniej. Taka milosc
              uchroni kazdego od wszystkiego. Tzn. smierci sie poddasz oczywiscie, ale nie
              bedziesz jej traktowal jako smierc (chyba).
              >
              >

    • Gość: bromden Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.11.01, 15:41
      Czy te mysl trzeba zinterpretowac w kontekscie wiersza, czy mamy wolna reke?

      [Pytasz Co W Moim Życiu Z Wszystkich Rzeczą Główną...]

      Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczą główną,
      Powiem ci: śmierć i miłość - obydwie zarówno.
      Jednejoczu się czarnych, drugiej - modrych boję.
      Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje.

      Przez niebo rozgwiżdżone, wpośród nocy czarnej,
      To one pędzą wicher międzyplanetarny,
      Ten wicher, co dął w ziemię, aż ludzkość wydała
      Na wieczny smutek duszy, nawieczną rozkosz ciała.

      Na żarnach dni się miele, dno zycia się wierci,
      By prawdy się najgłębszej dokopać istnienia -
      I jedno wiemy tylko. I nic się nie zmienia.
      Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci
      • Gość: hen Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... IP: 156.17.85.* 23.11.01, 15:51
        W takim wieku takie wypracowania? To absurd. Lechoń po prostu wystosował takie
        tam sobie pierdu pierdu dla filozofów, żeby mieli sie na czym zastanawiać, a
        uczniowie gimnazjów pisać wypracowania. Ale już niech będzie:
        ad 1: Śmierć chroni od miłości, oczywiście, jeśli tak na to patrzymy, chroni od
        wszystkiego.
        ad 2: Autor miał na myśli śmierć filozoficzną, jam nie posiadł takiej
        wyobraźni, abym mógł się znim równać, dla mnie "miłość chroni od śmierci"=
        oczywista logiczna bzdura.
        • Gość: ken Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.01, 17:11
          Hen. Sproboj pokochac smierc a przestaniesz sie jej obawiac. To przeciez
          proste. Kochaj caly swiat (moze z wyjatkiem czrewonych).
          • Gość: Jajaccek Re: śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.... IP: *.chicago-11-12rs.il.dial-access.att.net 24.11.01, 14:39
            Milosc do smierci!? Przypuszczam, ze J.Lechon przesadzil nieco decydujac sie na
            samobojstwo.
Pełna wersja