anna.flores
24.04.03, 13:18
Zaklad Energetyczny we Wroclawiu zasypuje mnie karteluszkami typu: byl
kontroler i nie zastal. Kontroler zawsze przychodzi w godzinach mojej pracy -
raz kiedy wzielam urlop, zeby mogl odczytac stan licznika to nie przyszedl.
Ostatnio znow przyszedl i zostawil karteluszek z numerem telefonu. Dzwonie i
pytam dlaczego tak czesto ten kontrolen przychodzi, czy nie wystarczy ze
podam im stan licznika przez telefon. Kobieta z ZE na to: PANI WYKAZUJE ZA
NISKIE ZUŻYCIE PRĄDU I PANI NIE WPUSZCZA KONTROLERA DO DOMU. A ja na to
babie, ze nie wpuszczam, bo mnie nie ma, nie zużywam, bo też mnie nie ma i
poza tym nie mam lodowki, pralki ani odkurzacza, mam tylko wieżę... A baba na
to: TO JEST BARDZO PODEJRZANE!!
Chyba trafilam na liste podejrzanych ZE, bo znowu chca wyslac kontrolera i
nie chca powiedziec, kiedy i o ktorej przyjdzie. Chca mnie nakryc na goracym
uczynku nieuzywania pradu!!
Co robić? Jak tym mlotom wytlumaczyc, że nie mam urzadzen elektrycznych, bo
jeszcze sie nie dorobilam. W ogole do nich to nie dociera. Jak najmniej można
zużyc pradu, zeby się ZE nie czepial? Sa jakies limity???