nasza ulubiona kostka ...

IP: *.wro.vectranet.pl 01.03.07, 21:35
nasza ulubiona kostka bauma vel polbruk

www.wro.vectranet.pl/~artek/klecinska/images/image/2007-03-01-3664.JPG
na nowej drodze dla rowerów przy ul. klecińskiej:

www.wro.vectranet.pl/~artek/klecinska/images/image/2007-03-01-3663.JPG
czy do tych baranów z brw/zdik/ktośtamjeszcze dojdzie kiedyś że są
przyjemniejsze nawierzchnie? a już się zdawało że jest tak pięknie, asfalt na
żmigrodzkiej, mińskiej ...
    • Gość: wjhk Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.07, 12:44
      jedna, o zgrozo, rowerzystka powiedziała mi, że asfalt jest nie estetyczny.
      • Gość: Paulo Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.07, 16:01
        Można zrobić setki zdjęć ilustrujących fatalny stan ścieżek asfaltowych, lub
        obfotografować je, niedokończone, w trakcie budowy. Nawierzchnia z mozaiki
        betonowej ma wiele zalet: lepiej chłonie wodę (w deszczu mało kałuż), nie jest
        tak śliska jak asfalt, szczególnie ten pokryty wartewką piasku lub mokry.
        • Gość: artek Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.wro.vectranet.pl 02.03.07, 18:46
          > Nawierzchnia z mozaiki betonowej ma wiele zalet: lepiej chłonie wodę
          > (w deszczu mało kałuż), nie jest tak śliska jak asfalt, szczególnie ten
          > pokryty wartewką piasku lub mokry.

          być może. ale jednocześnie (szczególnie kostka fazowana) powoduje takie opory
          toczenia, że na przejechanie zużywa się kilkadziesiąt procent energii więcej niż
          po gładkim asfalcie. i nawet ciężej się po niej jedzie niż po asfalcie zużytym.
          ma to ogromne znaczenie gdy roweru używa się jako środka transportu w mieście -
          większe zużycie energii powoduje zmniejszenie efektywnego zasięgu.

          tu szczegóły:
          www.bractworowerowe.ats.pl/pis_umwelt.html
          a jak się jedzie po kilkuletniej kostce - zapraszam np. na ul. na ostatnim groszu.
          • Gość: Roman Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.korbank.pl 02.03.07, 19:37
            Myślę, że sporo jest demonizowania "w temacie" kostki. Jakoś nie zauważam
            wielkiej różnicy w jeździe po takiej nawierzchni a asfaltowej. Po Ostatnim
            Groszu jeździ mi się dobrze i nie odczuwam różnicy w porównaniu np. z mocno,
            miejscami, zerodowanym asfaltem na Królewieckiej. Wszystko to miałoby zapewne
            spore znaczenie przy dystansach rzędu wielu dziesiątków km, podczas gdy w
            mieście przejeżdżamy po kostce jednorazowo najwyżej kilkanaście.
            • Gość: artek Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.wro.vectranet.pl 02.03.07, 20:51
              > Myślę, że sporo jest demonizowania "w temacie" kostki.

              pół biedy gdyby stosowano kostkę niefazowaną. jest równie wygodna przy
              potencjalnych remontach instalacji podziemnych a przecież mimo wszystko dużo
              mniej uciążliwa. ale dlaczego z uporem maniaka kupuje się i kładzie akurat ten
              najgorszy wariant?

              > Jakoś nie zauważam
              > wielkiej różnicy w jeździe po takiej nawierzchni a asfaltowej.

              ja zauważam. szczególnie gdy mi klocki opony w wzdłużnych szczelinach klekocą.

              > Po Ostatnim Groszu jeździ mi się dobrze

              jest taki zerodowany kawałek tuż za bystrzycką, po stronie osiedla.
              • Gość: Roman Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.korbank.pl 02.03.07, 22:47
                > ja zauważam. szczególnie gdy mi klocki opony w wzdłużnych szczelinach
                klekocą.
                Ja używam semislick i mi nie klekocą :-)
          • Gość: Paulo Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.07, 16:22
            > tu szczegóły:
            > www.bractworowerowe.ats.pl/pis_umwelt.html
            > a jak się jedzie po kilkuletniej kostce - zapraszam np. na ul. na ostatnim
            groszu.

            Ciężko się z tą statystyką zgodzić. Wynikałoby z niej to, że po zjechaniu ze
            ścieżki z kostki na asfaltową, pędkość powinna skoczyć nagle w górę o 30-40%
            (zakładając, że jednakowo przykładam się do pedałowania), albo powinno się
            odczuć wyraźną ulgę. Nie zauważyłem też, żeby inni rowerzyści śmigali istotnie
            szybciej po asfalcie niż po kostce.
            • Gość: artek Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.wro.vectranet.pl 05.03.07, 18:54
              > Ciężko się z tą statystyką zgodzić. Wynikałoby z niej to, że po zjechaniu ze
              > ścieżki z kostki na asfaltową, pędkość powinna skoczyć nagle w górę o 30-40%

              nie prędkość - obciążenie. jest to odczuwalne szczególnie przy zjeździe na szutry.
              roman ma zresztą rację, że przy przeciętnych miejskich odległościach ma to
              znaczenie marginalne. tu istotniejszy jest komfort jazdy, szczególnie, że
              większość miejskich rowerów to sztywniaki na cienkich oponkach. bardziej bolą
              nadgarstki.

              > Nie zauważyłem też, żeby inni rowerzyści śmigali istotnie
              > szybciej po asfalcie niż po kostce.

              przy przeciętnej prędkości 15-20 kmph to istotnie jest niezauważalne. ale gdy
              się jedzie 30 kmph to się bardzo wyraźnie odczuwa nawet nieco zerodowany asfalt
              na jezdni. szczególnie w trudniejszych warunkach pogodowych, jak np. przy
              dzisiejszym wietrze.
              dzisiaj wracając z pracy, na świeżutkim asfalcie na klecińskiej pomykałem przez
              pareset metrów 50-ką. myślisz że byłbym w stanie osiągnąć to na fazowanej
              kostce? o nie! szczególnie, że na asfalcie blokuję amortyzator, przez co cała
              para z nóg idzie w pedały.

              btw przypuszczam że w badaniach niemcy jeździli po ich drogach asfaltowych, od
              nowości dość zasadniczo się różniących od tego, co się nam serwuje :)))
              to znaczy jak tam ma być gładki asfalt, to jest naprawdę gładki, a nie
              uklepywany łopatą czy ubijakiem.
              • Gość: Roman Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.korbank.pl 05.03.07, 18:59
                I znów się różnimy, nie tylko o minutę ;-)
                > dzisiaj wracając z pracy, na świeżutkim asfalcie na klecińskiej pomykałem
                > przez pareset metrów 50-ką.
                Ale wiatr to chyba sprzyjający miałeś. A może ciepło świeżej nawierzchni dodało
                Ci energii ;-)
                • Gość: artek Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.wro.vectranet.pl 05.03.07, 19:32
                  > > dzisiaj wracając z pracy, na świeżutkim asfalcie na klecińskiej pomykałem
                  > > przez pareset metrów 50-ką.
                  > Ale wiatr to chyba sprzyjający miałeś

                  oj tak. zwykle wychodzi około 40-tu. ale tylko przez minutę ;P
                  a że jechałem dziś do domu przez lotnisko ;) to wyszło w sumie na zero.
            • Gość: Roman Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.korbank.pl 05.03.07, 18:55
              Otóż to. Po fazowanej kostce z pewnością bym w letni dzień 200 km przejechał.
              Zwiększony nieco opór odczuwam przy rozpędzaniu roweru, utrzymanie zaś
              prędkości "podróżnej" nie wymaga specjalnego wydatkowania energii. Potwierdza
              się więc, że największym przeciwnikiem jest opór powietrza, a nie rodzaj
              nawierzchni. A opór powietrza, jak wiadomo, bardzo silnie zależy od prędkości,
              zaś tarcie od nacisku na podłoże i rodzaju (właściwości) trących się
              powierzchni.
              I znów okaże się, że nie mam poczucia humoru ;-)
              • Gość: Paulo Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.07, 13:57
                Czyli, reasumując: najważniejszy jest wiatr w plecy i motywacja :)
                A kostka, asfalt, żwirek, czy muchomorek..
                • Gość: Roman Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.07, 18:49
                  > Czyli, reasumując: najważniejszy jest wiatr w plecy
                  No niekoniecznie, byle nie cały dzień w oczy.
            • Gość: obtw Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 08.03.07, 12:13
              > odczuć wyraźną ulgę. Nie zauważyłem też, żeby inni rowerzyści śmigali istotnie
              > szybciej po asfalcie niż po kostce.

              polecam przejechanie sie na odcinku legnickiej: Rysia- Wejherowska po "sciezce"
              i po jezdni. moze wtedy zauwazysz roznice predkosci
              • Gość: Paulo Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.07, 12:23
                > polecam przejechanie sie na odcinku legnickiej: Rysia- Wejherowska
                po "sciezce"
                > i po jezdni. moze wtedy zauwazysz roznice predkosci

                Byc może. A jak przejedziesz się np Wybrzeżem Wyspiańskiego (na przemian kostka
                i asfalt) to żadnej różnicy nie odczujesz. Nie ma co porównywać zdewastowanej
                nawierzchni z kostki z gładkim kawałkiem asfaltu, i odwrotnie.
                • Gość: OBTW Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 08.03.07, 14:08
                  > i asfalt) to żadnej różnicy nie odczujesz. Nie ma co porównywać zdewastowanej
                  > nawierzchni z kostki z gładkim kawałkiem asfaltu, i odwrotnie.

                  jezdze tamtedy codziennie, zly przyklad wybrales, bo kostka, ta blizej mostu
                  Gru, jest totalnie zmasakrowana, asfalt natomiast choc polatany, jest lepszy, co
                  nie swiadczy ze jest dobry, bo to jest stary chodnik asfaltowy z namalowana
                  biala linia. fakt, we wroclawiu najlepiej polozony asfalt jest na debowskiego,
                  rowniez w ramach chodniak p-r.
                  • Gość: Paulo Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.07, 14:56
                    > jezdze tamtedy codziennie, zly przyklad wybrales, bo kostka, ta blizej mostu
                    > Gru, jest totalnie zmasakrowana, asfalt natomiast choc polatany, jest lepszy,

                    Raczej dobry, skoro potwierdza moją tezę. Nawierzchnie w różnym stanie nie
                    wpływają zauważalnie na prędkość. Ten "totalnie znasakrowany" (?!) odcinek nie
                    wymaga przecież większego wysiłku ani umiejętności. Czy wymaga?
                    • Gość: OBTW Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 08.03.07, 15:10
                      > wpływają zauważalnie na prędkość. Ten "totalnie znasakrowany" (?!) odcinek nie
                      > wymaga przecież większego wysiłku ani umiejętności. Czy wymaga?

                      a jechales tamtedy w nocy, albo po/w deszczu? to polecam - szczegolnie wystajace
                      studzienki. znam na pamiec kazda dziure na tej trasie i wiem ze jest coraz
                      gorzej, w przeciwienstwie do asfaltu, ktorego "kiepskosc" jest raczej constans,
                      choc po asfalcie jezdza nielegalnie parkujace auta.
                      wracjac do meritum - kostka zostala polozona _po_ wybudowaniu chodnika, jasno
                      wiec widac jaka jest zywotnosc tego typu nawierzchni.
                      • Gość: ??? Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.07, 15:18
                        Facet, przecież rozmowa jest o tym, czy na kostce jedzie się zauważalnie ciężej
                        (wolniej, męczącej, trudniej) niż po asfalcie. A nie czy po dziurawej drodze
                        jedzie się trudniej niż po gładkiej, bo to jest chyba dość oczywiste. Wystające
                        studzienki są zupełnie nie na temat.
                        • Gość: Paulo Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.07, 15:38
                          Facet, przecież rozmowa jest o tym, czy na kostce jedzie się zauważalnie ciężej
                          > (wolniej, męczącej, trudniej) niż po asfalcie. A nie czy po dziurawej drodze
                          > jedzie się trudniej niż po gładkiej, bo to jest chyba dość oczywiste.

                          To prawda, odbiegamy od tematu. Ja kończę swój udział podsumowaniem: równa
                          kostka = równy asfalt, jeśli chodzi o moje wrażenia z jazdy.
                          • Gość: OBTW Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 09.03.07, 11:17
                            > To prawda, odbiegamy od tematu. Ja kończę swój udział podsumowaniem: równa

                            wydaje mi sie ze jest to tylko stanowisko w temacie "za i przeciw kladzenia
                            kostki", wiec nie sadze zebym odbiegal od tematu. ja twierdze ze jest to
                            glupota, nie tylko z uwagi na nietrwalosc. twierdzenie ze kostka na ddr jest OK,
                            jesli jest polozona ronwo, jest z gruntu bledne, bo _nie da sie_ polozyc rowno
                            kostki na ddr, chocby na lukach (jednosci), przy studzienkach... - jak pokazuje
                            praktyka rozwazania o rownej kostce sa czysto teoretyczne - _nie ma_ takiego
                            przypadku.
                            • Gość: ??? Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.07, 11:51
                              Urzekła mnie Twoja historia.
                            • Gość: Roman Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.korbank.pl 09.03.07, 11:58
                              > bo _nie da sie_ polozyc rowno kostki na ddr,
                              Sądzę, że się da. Pod warunkiem solidnego wykonastwa i nie wjeżdżania na ddr
                              ciężkich pojazdów, co sie często zdarza. Co do studzienek, to zwróć uwagę na te
                              na jezdniach - prawie nigdy w ich pobliżu nie jest równo - nawet na nowych
                              nawierzchniach. Przykład najnowszy - ul. Górecka na Stabłowicach.
                              Również wcześniejsze stwierdzenie, że łatwośc rozebrania nawierzchni z kostki
                              nie jest arumentem, bo aflaft również da się łatwo "rozebrać" i "złożyć" jest
                              raczej nieprawdziwe. Nawierzchni asfaltowej, o ile wiem, nie wolno naruszać
                              przez określoną ilość lat od położenia - wszelkie instalacje trzeba
                              przepuszczać innymi metodami. W przypadku sytuacji awaryjnej wycięcie i
                              nałożenie nowej łaty jest zawsze odczuwalne.
                              Pragnę dodać, że ddr pokryte asfaltem również mogą być nierówne - np. ta na
                              Królewieckiej. Czy ma to być argument za tym, że asfaltu nie da się równo
                              położyć? Oczywiście, że nie - to wada wykonawstwa i nadzoru. Podobnie jest z
                              kostką - jedyny argument, który jest istotny to ten by była to kostka
                              niefazowana.
                      • Gość: Paulo Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.07, 15:30
                        > a jechales tamtedy w nocy, albo po/w deszczu?

                        przez ok.połowę roku jeżdżę w tygodniu wyłącznie po ciemku :) bo tak czas
                        pozwala :( często pada deszcz, bo to takie pory roku.

                        A nierówności na kostce na tamtym odcinku wydają się być spowodowane w dużej
                        mierze przez korzenie pobliskich drzew. Podobnie jak na biegnącej równolegle
                        asfaltowej dróżce, która jednak jest w dużo gorszym stanie. Nigdy jadąc tamtędy
                        nie wybrałem tej asfaltowej. Założyłbym się, że ty też nie :) A pieszych szwęda
                        się często więcej oczywiście na tej rowerowej.
    • Gość: noid Re: nasza ulubiona kostka ... IP: 62.233.177.* 02.03.07, 16:13
      mnie osobiście bardziej interesuje jak jest zbudowana ścieżka, czy jest
      zachowana
      skrajnia, odpowiednia szerokość, jak przebiega przez skrzyżowania itp, jeżdżę
      na oponach 1,95 więc kostka mi nie przeszkadza :)
      • Gość: artek Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.wro.vectranet.pl 02.03.07, 18:53
        > mnie osobiście bardziej interesuje jak jest zbudowana ścieżka, czy jest
        > zachowana

        wg planów jest niezbyt interesująca, miejscami trakt rowerowo-pieszy, fatalny
        zjazd z estakady w prawo wprost w łącznik z petuniowej (jak z gądowianki przez
        łącznik do klecińskiej). zresztą cały przejazd przez wiadukt jest podobny do
        estakady gądowskiej.
        mam nadzieję że nikomu nie przyjdzie do głowy robić z tego dróg
        jednokierunkowych jak na milenijnej.

        > jeżdżę na oponach 1,95 więc kostka mi nie przeszkadza :)

        a ja jeżdżę na krosowych 1.9 z dość agresywnym bieżnikiem i mi fazowana kostka
        bardzo przeszkadza.
        • Gość: AntoniuS Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.07, 00:02
          > > jeżdżę na oponach 1,95 więc kostka mi nie przeszkadza :)
          >
          > a ja jeżdżę na krosowych 1.9 z dość agresywnym bieżnikiem i mi fazowana kostka
          > bardzo przeszkadza.

          Mi przeszkadza sam idiotyczny fakt ze mozna niefazowana a buduja fazowana.
          Zwlaszcza w kontekscie tego co ma miejsce w Trójmieście
          • Gość: zschroekhrr Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.core.lanet.net.pl 03.03.07, 21:56
            Po co jest fazowana faktycznie trudno wyjascic.. tzn latwo, nikt ne pomyslal.
            Co do kostki vs asfalt ta pierwsza ma te przewage ze mozna ja latwo rozebrac, zakopac kable;) i szybko naprawic, a asfalcik juz nie. Stwierdzenie ze trzeba zrobic wszystko dobrze od razu, zeby nie trzeba byl kopac jest dosc naiwne:). Dlatego generalnie nie czepiam sie kostki. Natomiast bardziej martwie sie o krawezniki na wjazdach na sciezki, oraz dobrze rozwiazane wjazdy/zjazdy by korzystanie ze sciezki bylo nie bylo zbytnio utrudnione.

            Pozdro
            • Gość: radek Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 08.03.07, 12:28
              > Co do kostki vs asfalt ta pierwsza ma te przewage ze mozna ja latwo rozebrac, z
              > akopac kable;) i szybko naprawic, a asfalcik juz nie.

              skad czewrpiesz takie rewelacje? gdyby tak bylo, kazdy remont dziur w jezdni
              trwalby tygodniami. ponadto, wiekszosc wlascicieli mediow to wlasciciele
              prywatni - nie wiedze zadnych podstaw zeby miasto mialo ulatwiac ew. rozkopy
              prywatnym firmom kosztem jakosci infrastruktury PUBLICZNEJ. co wiecej, wszelkie
              prace w drogach rowerowcyh to rzecz incydentalna, wiekszosc "sciezek" z kostki w
              tym miescie nigdy nie byla ruszana przez ekipy, a sa w stanie ktory kwalifikuje
              je do natychmiastowego remontu. problem z kostka bowiem nie lezy w dosc
              subiektywnym pojeciu komfortu (choc uzasadnionym), ale w zywotnosci czyli
              efektywnosci inwestycji.
      • Gość: OBTW Re: nasza ulubiona kostka ... IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 08.03.07, 12:21
        > mnie osobiście bardziej interesuje jak jest zbudowana ścieżka, czy jest
        > zachowana
        > skrajnia, odpowiednia szerokość, jak przebiega przez skrzyżowania itp, jeżdżę
        > na oponach 1,95 więc kostka mi nie przeszkadza :)

        klecinska jest i pod tym wzgledem do odstrzalu: juz widac ze panowie inzyniery
        postawili slupy oswietleniowe w (skraju) drodze rowerowej. cala inwestycje to
        jeden wielki wal:
        kostka, ktora, zaloze sie o kazda sume, ze juz nadaje sie do remontu, latarnie w
        swietle ddr, niebezpieczne zjazdy z estakady, ... trzeba byc tez kompletnym
        idiota zeby projektowac JEDNOKIERUNKOWE sciezki przy tej klasy ulicy - na 1,5 m
        bez skrajni od jezdni i latarni rowerzysci jezdzacych w obie strony. genialne
Pełna wersja