3.14-ter
07.03.07, 15:50
od dłuzszego czasu odnoszę takie wrażenie. Najogólniej rzecz ujmując:
1) coraz gorsza jakość usług
2) coraz wyższe ceny
3) minione strajki i żądania podwyżek - za samą myśl wylałbym wszystkich na
zbity pysk
4) w samych urzędach ignorancja, minimalne kompetencje w myśl maksymy "Nikt
nic nie wie, a rację ma każda pani/pan o mentalności pracownika PGR-u tylko
nie klient"
A zmierzam do tego, że nie po raz pierwszy spotykam się z praktyką wizyty
doręczyciela w moim bloku w godzinach, kiedy jestem już w domu, który nawet
nie pofatyguje się, aby zadzwonić domofonem (!) w celu sprawdzenia czy
rzeczywiście nikogo nie ma. Doręczyciel ten bezczelnie wtyka mi awizo w
skrzynkę ifnormując mnie pisemnie, że nie było mnie w domu, a
przesyłka/paczka/list, których awizo dotyczy jest do odebrania we wskazanym
Urzędzie Pocztowym po godz. 17.00.
Oczywiście szansa, że po tej godzinie będę mógł odebrać awizowany przedmiot
jest niemal równa zeru, ponieważ najczęstszy tekst z okienka brzmi "Jeszcze
listonosz nie wrócił z rewiru". Kiedy zgłaszam się później panie pracujące na
poczcie (uogólniam, ale nie spotkałem w ostatnim czasie placówki, w której
odniósłbym inne wrażenie) o wyglądzie głęboko upośledzonych umysłowo/krańcowo
wycieńczonych ruszają się jak muchy w przysłowiowej smole, nie mają o niczym
pojęcia "To nie ja, to listonosz i..." - TUTAJ 1000 IDIOTCZNYCH WYMÓWEK - nie
zakończonych najczęściej słowem PRZEPRASZAM - wiem, za dużo wymagam)
potrzebują ok. 15 minut, żeby odnaleźć przesyłkę. I tu najlepsze: następnego
dnia po odbiorze tejże w skrzynce pocztowej odnajduję awizo - na przesyłkę,
którą odebrałem dzień wcześniej. Nie chce mi się komentować tej sytuacji, bo
wiem, że niewiele to zmieni, ale jak jeszcze raz usłyszę, że cos się
poczciarzom nie podoba albo należy do będę pierwszym orędownikiem rozgonienia
tej hałastry na 4 strony świata. Na pewno świat się nie zawali, bo rynek nie
znosi próźni, a chętnych na zajęcie/wypełnienie luki po PP jest co najmniej
kilku. Inna rzecz, że w polskich realiach nie mam pewności czy
konkurencja/zastępca pocztowych patałachów nie będzie takim samym indolentem
mającym aspiracje orła, a umiejętności na poziomie 1/10 gołębia pocztowego.