Gość: kaziuk IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.05.03, 00:52 Jak zawsze zaraz winna bedzie kolej tego wypadku, a to nie pociag wjechal na chodnik, tylko chlopak "wtargnal" pod niego. Zastanawiajace jest to ze karetka jedzie do wpadku 25 minut !!! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: kate Re: Chłopiec zginął na przejeździe kolejowym IP: *.sympatico.ca 07.05.03, 02:28 Kolej tez jest winna.Szlaban powinien dzialac bez zarzutu to raz.Dwa dlaczego nie ma zabezpieczenia na przejezdzie kolejowym w poblizu szkoly?Trzy - co 8latek robil sam( pomijam kolegow ze szkoly) w drodze do domu? No i dlaczego na karetke czekalo sie az 25 minut?I jeszcze podjeczala ze zlej strony?Obled. Serdecznie wspolczuje Rodzinie tego chlopczyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Umo Re: Chłopiec zginął na przejeździe kolejowym IP: 212.244.111.* 07.05.03, 08:08 Wydaje sie ,ze tu zawinil tylko i wylacznie chlopiec,przeciez pociag ten jest slyszalny wczesniej ,obstawiajac,ze wyjezdzal z zakretu czy tez nie ale pociagi maja to do siebie ze daja sygnaly dzwiekowe na przejezdach i jak sie do nich zbilzaja,wiec nie wydaje mi sie zeby chlopiec nie uslyszal pociagu. Oczywiscie winic trzeba tez kolej,poniewaz te szlabany powinny zostac sprawdzone przez sluzby techniczne PKP. Podsumowujac obie strony sa winne. Rodzinie skladam wyrazy wspolczucia Odpowiedz Link Zgłoś
szoppracz1 A niby kto jak nie kolej? 07.05.03, 08:26 A niby kto jak nie kolej? Na przejazdach, które mam nieprzyjemność często przekraczać (ul.Klecińska, u.Wagonowa, ul. Mińska, Gądów i inne wokół Nowego Dworu) zapory zamyka się kilka/kilkanaście minut przed przejazdem pociągu, tworzą się kilometrowe kolejki, ludzie siedzą uwięzieni w autobusach, zdarza się nawet, że czekają karetki "R" na sygnale (byłam świadkiem, jak na przejeździe na Gądowie stały dwie R-ki). Później okazuje się, że żółwim tempem przetacza się sama lokomotywa... Czy w PKP nie obowiązują żadne standardy np. dotyczące czasu zamykania zapór? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GregorY Re: A niby kto jak nie kolej? IP: *.warszawa.tktelekom.pl 07.05.03, 09:27 są standardy. jednym z nich jest również uregulowanie kwestii zatrzymywania się pojazdów przed opuszczonymi szlabanami. Dotyczy to również straży, karetek i policji. Co do czasu opuszczenia rogatek instrukcja mówi, że zalezy to od warunków miejscowych (widoczność) i sposobu zamykania przejazdu (zdalnie - może być z widocznością i bez widoczności, ale z kamerą przemysłową lub lokalnie - przez dróżnika). W tym przypadku jednak być może rogatki zamykały się zbyt późno - trzeba przecież dać użytkownikom dróg czas na opuszczenie przejazdu. Przejście przy opuszczonych rogatkach, ich omijanie i przejad pod zamykającymi się celowo pomijam ze zrozumiałych względów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jas Re: A niby kto jak nie kolej? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.05.03, 12:32 A co powiecie, jak kierowca zmuszony jest czekać przed szlabanem, aż pasażerowie opuszczą pociąg. Tak dzieje się na przejeździe kolejowym na Sołtysowicach. Rozumiem, że jak od strony Warszawy jedzie towarowy i pośpieszny, to rogatki sie zamykają z wyprzedzeniem. Tylko dlaczego tak sie dzieje jak jedzie osobowy, który i tak się przed przejazdem zatrzyma na stacji. Może lepiej wprowadzić zamykanie przejazdu wraz z ruszaniem pociągu. Jest oczywiście jedno ale. W takim pociągu mogą przecież wysiąść hamulce i nie zatrzyma się przy peronie tylko na samochodzie. Jeżeli tego obawia sie kolej to czym my wogóle jażdzimy??????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GregorY Re: A niby kto jak nie kolej? IP: *.warszawa.tktelekom.pl 07.05.03, 13:21 to o czym piszesz jest również ustalone w odpowiednich procedurach. A czy w samochodach nie zdarza się awaria hamulców? Z drugiej strony psychologicznie patrząc stoi pociąg przy peronie, szlabany podniesione, samochody jadą. Widzą, że pociag stoi i jadą dalej. Pociąg rusza, szlabany się opuszczają, a samochody jadą dalej! Odpowiednie regulacje wzięły się z życia - były już takie przypadki. Odpowiedz Link Zgłoś