fatalna.jendza_73
16.03.07, 12:52
Witajcie.
wiem, że już pojawił się wątek na temat przedszkoli, ale nie mogę go znaleźć
a muszę jeszcze coś dorzucić. Dwa tygodnie temu usiłowałam zapisać moją
córeczkę do przedszkola przy ul. Gałczyńskiego. Na 18 miejsc w grupie 3
latków ustawiłam się w ogonku ok godziny 7 rano. Córeczka została zapisana
jako 33 ( sic!)w kolejce - praktycznie bez żadnych punktów za pochodzenie (
teraz matki samotne są na topie) . Wczoraj była rekrutacja do niepublicznego
przedszkola przy ul. Januszowickiej. Nauczona doświadczeniem przyszłam o 6 i
udało mi się zapisać jako 35 na 50 miejsc. Mój kolega przyszedł po 8 rano i
jego dziecko jest 130 w kolejce.
Dlaczego słynne miasto Wrocław ( w którym to ma się cuudownie żyć) zamyka
przedszkola i rozsiewa kretyńską propagandę, że kobiety nie rodzą dzieci,
jest ujemny przyrost naturalny i przedszkola należy likwidować?
Nie każdego stać na prywatne przedszkole za 900 zł ( jest taka alternatywa na
Ołtaszynie). Cieszę się, ze zapisałam córeczkę do przedszkola przy
Januszowickiej, ale z Ołtaszyna, to niestety kawałek drogi i będę ją musiała
dowieźć i zatrudnić kogoś do przyprowadzenia, gdyż do pracy dojeżdżam do
innego miasta.
Czy jest ktoś jeszcze w podobnej sytuacji jak ja? Czy to tylko na południu
Wrocławia są takie historie? Jak tu mieć więcej dzieci?..