jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzkim

IP: *.media4.pl 04.04.07, 14:30
jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzkim i jeśli będzie oznaczenie że to
droga dla rowerów - biorąc pod uwagę że budulec niezgodny z prawem - to ile
wyciągnę kasy w sądzie od Urzędu Miasta? :-)

zatrudniając najdroższych najlepszych prawników w polsce za procent od
wysokości odszkodowania?
    • Gość: q Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.media4.pl 04.04.07, 14:31
      a ha, nwet jak się potłucze gdzie indziej, to zawsze będę twierdził że to na tym
      granicie

      skoro miasto mnie robi w konia, to ja miasto mogę też
    • Gość: aq Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.akron.net.pl 04.04.07, 16:20
      A potłucz się ,potłucz - może nauczysz się języka polskiego!
      • Gość: q Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.media4.pl 04.04.07, 16:22
        tak stawiać przecinki jak Ty?
    • Gość: zschroekhrr Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.core.lanet.net.pl 05.04.07, 13:37
      Jak się potłuczesz na grunwaldzkim to co najwyżej będziemy się z ciebie
      śmiali... Czy ty myslisz, że jak jeździsz rowerem to wszyscy muszą ci dogadzać
      (wszędzie ścieżki, pierwszeństwo rowerów przed samochodami)? Na placu
      grunwaldzkim jest kostka, bo ładnie wygląda... naprawdę chciałbys mieć tam
      asfalt? Po za tym jest to miejsce o wzmożonym ruchu pieszych, więc trzeba
      jeździć powoli i uważać.... to chyba nie jest tak wiele, prawda? Jak zobacze tam
      kogoś walącego >30km/h ścieżka rowerową to mam nadzieje, że właśnie się potłucze.
      Dla formalności sam przemieszczam sie po mieście rowerem, ale na szczęscie wiem,
      że nie jestem najważniejszy na drodze.
      • Gość: Paulo Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.07, 17:05
        Dokładnie tak. Okładziny z kamieni naturalnych, w postaci płyt, ale również i
        kostki są rozwiązaniem nieporównywanie bardziej estetycznym niż zalanie
        wszystkiego asfaltem. Kamień stosuje się tam gdzie ma byś ekskluzywnie i
        elegancko, w krajach cywilizowanych już od wielu lat, ale widać to też powoli
        na szczęście dociera i do nas (patrz np oddawane po przebudowie ulice okolic
        rynku). Żądanie asfaltowania wszystkiego i wszędzie jest wyrazem pieniactwa,
        braku poczucia estetyki i zapatrzenia się wyłącznie w czubek własnej
        kierownicy. Poza tym, patrząc obiektywnie, kostka granitowa dużo bardziej niż
        dla rowerzysty jest uciążliwa dla pań, z których wiele chodzi w butach na
        obcasach, a jakoś nie słychać, żeby masowo protestowały i stawiały ten problem
        np pod obrady rady miejskiej, co jednak zdarza się sfrustrowanym, delikatnym
        rowerzystom.
      • woo-cash Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki 05.04.07, 19:10
        > Na placu
        > grunwaldzkim jest kostka, bo ładnie wygląda... naprawdę chciałbys mieć tam
        > asfalt? Po za tym jest to miejsce o wzmożonym ruchu pieszych, więc trzeba
        > jeździć powoli i uważać.... to chyba nie jest tak wiele, prawda? Jak zobacze ta
        > m
        > kogoś walącego >30km/h ścieżka rowerową to mam nadzieje, że właśnie się pot
        > łucze.

        Ja chciałbym mieć tam asfalt. Ostatecznie o gustach się nie dyskutuje, o
        bezpieczeństwie i komforcie jazdy można.
        Właśnie dlatego, że ruch pieszy tam będzie wzmożony, to chciałoby się, aby ruch
        rowerowy był odpowiednio separowany, a ścieżka wyraźnie widoczna i jednoznacznie
        wyglądająca jak ścieżka.

        I właśnie dlatego, ryzykując mandat, nieraz zapewne wybiorą po prostu jezdnię.
        Tam nikt nie będzie miał pretensji, ani przy 30 km/h, ani przy 40. W końcu auta
        jeżdżą szybciej (jeśli już w ogóle im się uda poruszać po tym jaju ;>). To
        oczywiście wyjdzie w praniu. Z praktyki powiem, że jeżdżę od kilku lat po
        mieście i nauczyłem się dość skutecznie omijać ulice, gdzie są ścieżki rowerowe
        - ładne, nieładne, ale na pewno nie są one ani bezpieczne, ani komfortowe.

        Pozdrower,
        Łukasz 'woo' Dąbrowski.
        • woo-cash Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki 05.04.07, 19:16
          A! Jeszcze 2 słowa.
          Oczywiście nie jest wadą ścieżki to, że jest ładna. Fakt niezaprzeczalny. Ale
          nie jest to jej podstawową funkcją.
          Stojak na rowery nie ma być przede wszystkim ładny - ma być funkcjonalny. Jak
          większość tego, co nas otacza - jest przede wszystkim funkcjonalne, a jeśli jest
          ładne przy okazji - to fajnie. Tak samo jak ekspres do kawy, łopata czy szafa (a
          nawet samochód! ;>).
          Droga dla rowerów nie ma być kwiatkiem do kożucha. Nie ma być takim ozdobnikiem
          do chodnika, ani ślicznym separatorem pieszych od aut. Nie powinna stanowić
          przerostu formy nad treścią. Wszak byłaby pewnie jeszcze ładniejsza, będąc po
          prostu zadbanym trawnikiem. ;)
          A jeśli już ma być ładnie, a nie funkcjonalnie, to należałoby także zmienić
          nawierzchnię na jezdni. Nie sądzę, aby te kilka pasów asfaltu na jezdni
          wyglądało znacznie ładniej niż na ścieżce dla rowerów. To pod rozwagę estetom.

          Pozdrower,
          Łukasz 'woo' Dąbrowski.
          • Gość: zschroekhrr Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.core.lanet.net.pl 05.04.07, 21:01
            Chyba kolega czegoś nie rozumie. Nie potrzebujesz tam asfaltu i super
            przyczepności, bo będziesz jeździł tam powoli. To raptem około 100 metrów, myślę
            że przeżyjesz. Czy ty naprawdę chcesz tam 'zasuwać' slalomem miedzy pieszymi?
            (którzy bez względu na rodzaj nawierzchni będą wchodzić na drogę rowerową).
            Nie mówię, że ściezki we Wrocławiu są super, ale akurat placu Grunwaldzkiego bym
            się nie czepiał.
            • Gość: artek Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.wro.vectranet.pl 06.04.07, 07:22
              > Chyba kolega czegoś nie rozumie. Nie potrzebujesz tam asfaltu i super
              > przyczepności, bo będziesz jeździł tam powoli. To raptem około 100 metrów,

              tu sto metrów, tam sto metrów, i tak się zbierze cały wrocław

              > Czy ty naprawdę chcesz tam 'zasuwać' slalomem miedzy pieszymi?

              nie - dlatego domagano się bezpiecznej i wydzielonej drogi dla rowerów.

              > (którzy bez względu na rodzaj nawierzchni będą wchodzić na drogę rowerową).

              jeśli się odpowiednio wytrasuje to nie będą.

              > Nie mówię, że ściezki we Wrocławiu są super,

              a nie są

              > ale akurat placu Grunwaldzkiego bym się nie czepiał.

              no to jeśli nie czepiać się ronda reagana, to należałoby grzecznie klęknąć przed
              brw i resztą i odśpiewać pieśń dziękczynną "łupudubu ... niech nam żyje prezes
              naszego klubu".
              jak w peerelu - dają nie nadające się do użytku ochłapy - na
              dodatek_obowiązkowe_, i każą się nie czepiać. żenada!
            • woo-cash Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki 07.04.07, 08:45
              Chyba kolega czegoś nie rozumie.

              Czy uważasz że po asfalcie nie da się jeździć powoli?
              Podstawowy powód, dla którego powinien być asfalt w tak ruchliwym miejscu, to
              kwestia psychologiczna. Ścieżka asfaltowa, wyraźnie odróżniająca się od
              chodnika, oddzielona od niego ściętym krawężnikiem jednoznacznie wskazuje na to,
              że ścieżka jest ścieżką.
              Wówczas nie ma potrzeby jazdy slalomem pomiędzy pieszymi, bo można pieszych
              nauczyć, że ścieżka to ścieżka - PRZECIEŻ WIDAĆ!
              Tu mamy sytuację dokładnie odwrotną. Ścieżka jest słabo zaakcentowaną częścią
              chodnika, chodnika o dużym natężeniu ruchu pieszego. "Dlaczego leziesz po
              ścieżce?" "To tu jest ścieżka?". Znamy to skądś? Tam właśnie tak będzie.

              Podstawowe błędne założenie jest takie, że nie można zrobić takiej ścieżki, aby
              piesi po niej nie łazili. To jest błędne założenie, szczególnie w miejscach,
              gdzie potencjalne natężenie ruchu zroweryzowanego jest duże. Pod warunkiem,
              oczywiście, że projekt i jego wykonanie nie utrudnia (tu: uniemożliwia)
              osiągnięcia tego celu.

              > Nie mówię, że ściezki we Wrocławiu są super, ale akurat placu Grunwaldzkiego
              bym się nie czepiał.

              A ja właśnie bym się czepiał. Tam, gdzie natężenie ruchu jest duże jest
              potrzebna wyraźna i jednoznaczna separacja ruchu. Dla bezpieczeństwa wszystkich
              uczestników. W przeciwnym razie wystarczyłoby powierzchnię całego miasta pokryć
              gigantyczną strefą zamieszkania (całkowity brak separacji ruchu i nie ma się
              czego czepiać, piesi mają pierwszeństwo, wszystko jeździ maksymalnie 20 km/h).

              Na dodatek, o ile dobrze pamiętam koncepcję, to na Grunwaldzkim krzyżują się
              dwie trasy główne rowerowe. Droga główna dla rowerów w mieście to mniej więcej
              coś takiego jak droga krajowa w ruchu krajowym dla samochodów. Oczywiście skala
              inna, ale idea jest podobna: droga taka ma mieć jak najwyższą jakość i
              przepustowość, powinna spełniać najwyższe standardy jakościowe (określone
              zresztą w standardach wykonawczych - załączniku do koncepcji).
              Szczerze powiedziawszy, raczej nie kojarzę, aby gdzieś we Wrocławiu na drodze
              krajowej celowo obniżano jej jakość czy przepustowość. Ale kiedy celowo obniżana
              jest jakość głównych tras rowerowych w mieście (i to, o zgrozo, nie w imię
              bezpieczeństwa nawet, ale w imię estetyki! - bo takie było pierwotne założenie
              projektanta, reszta do dorobiona przez radnych ideologia) to już jest w porządku.

              Według mnie - w porządku nie jest. Ale w końcu każdy ma prawo do własnej opinii.

              Pozdrawiam świątecznie,
              Łukasz 'woo' Dąbrowski
            • Gość: cykl Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 11:30
              trafiłeś w sedno. główną wadą wszystkich ścieżek rowerowych jest to, że piesi
              je totalnie olewają. jaka tam będzie nawierzchnia to już nie ma żadnego
              znaczenia skoro łazic tam będą tłumy niezdyscyplinowanych pieszych. a swoją
              drogą, kto wymyślił, żeby drogi dla rowerów wydzielać z chodników a nie z
              jezdni?
          • Gość: Paulo Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.magma-net.pl 06.04.07, 00:12
            > Stojak na rowery nie ma być przede wszystkim ładny - ma być funkcjonalny. Jak
            > większość tego, co nas otacza - jest przede wszystkim funkcjonalne

            taak.. przede wszystkim funkcjonalność,
            dlatego:

            -gotyckie katedry są takie wysokie - żeby więcej ludzi weszło
            -wstawiamy kwiaty do wazonu - żeby wazon miał coś w środku
            -strzyżemy trawę w ogródku - żeby kosiarka nie zardzewiała
            -chodzimy po górach - żeby rozchodzić buty
            -zakładamy krawat - żeby nie wiało pod szyją i mieć czym otrzeć usta po zupie
            -oświetlamy piękne budowle - żeby nie wpaść na nie rowerem
            -pielęgnujemy parki w miastach - żeby bydło miało się gdzie wypasać
            -kobiety robią sobie makijaż - żeby trudniej było je znaleźć i pożreć
            -kobiety chodzą w butach na obcasach - żeby lepiej widzieć z góry
            -stanęła wieża Eiffla - żeby było widać gdzie jest Paryż
            -kupujemy biżuterię - żeby było co schować w sienniku

            itd, itd, itd .......

            Gratuluję cennej konkluzji.
            A ta pointa: > To pod rozwagę estetom.
            brzmi groźnie, trochę jak znane już:
            "piarze do piór!" "studenci na studia!"
            • Gość: artek Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 08:33
              a autostrada jest lekko falista w różowe wzorki, bo tak ładniej, nieprawdaż?

              tam gdzie sprawy dotyczą bezpieczeństwa ruchu drogowego, a w konsekwencji
              zdrowia i życia, dylematu ładniej czy bezpieczniej być nie powinno.
              • Gość: Paulo Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.07, 13:33
                > tam gdzie sprawy dotyczą bezpieczeństwa ruchu drogowego, a w konsekwencji
                > zdrowia i życia, dylematu ładniej czy bezpieczniej być nie powinno.

                przecież to nie o to chodzi, żeby było pięknie i niebezpiecznie (tylko jak
                nazwać wtedy tych, co wybierają np wysokogórskie wspinaczki?), tylko o
                czepianie się i mękolenie na temat kawałeczka ścieżki wyłożonej kostką. I co z
                tego? W ogromnej ilości miejsc w europie stosuje się ten materiał w podobnych
                miejscach i jakoś tam rowerzyści masowo nie robią sobie krzywdy, dla nich nie
                okazuje się być tak straszliwie niebezpieczny. Poza tym Pl.Grunwaldzki nie jest
                miejscem wyscigów rowerowych, tylko architektoniczno-urbanistycznym założeniem
                realizowanym w oparciu o ciekawy projekt. I bynajmniej Pl.Gr. nie miał w
                założeniu być przede wszystkim stadionem rowerowym.

                > a autostrada jest lekko falista w różowe wzorki, bo tak ładniej, nieprawdaż?

                a to porównanie to niby do czego? widywałeś gdzieś coś takiego? wszystko można
                sprowadzić do głupawego absurdu.
                • Gość: Mikołaj Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: 193.0.242.* 06.04.07, 14:13
                  > przecież to nie o to chodzi, żeby było pięknie i niebezpiecznie (tylko jak
                  > nazwać wtedy tych, co wybierają np wysokogórskie wspinaczki?),

                  Chodzi o to, żeby było
                  1 - bezpiecznie i skutecznie (priorytet)
                  2 - pięknie (o ile nie koliduje to z 1)
                  Masz co do tego jakiekolwiek wątpliwości?
                  Co do wysokogórskich wspinaczek, to są one dla chętnych - obowiązku nie ma.
                  Jeśli wrażenia ze wspinaczki są dla ciebie warte podjęcia rysyka - wspinaj się.
                  Jeśli nie - zrezygnuj ze wspinaczki. Natomiast infrastruktura miejska ma słuzyć
                  mieszkańcom. Do pracy czy na uczelnię dojechać muszę tak jak pozostałe 699999
                  Wrocławian, i chcialbym aby to się odbyło szybko (skuteczność) i bez przykrych
                  przygód (bezpieczeństwo).

                  > a to porównanie to niby do czego? widywałeś gdzieś coś takiego? wszystko można
                  > sprowadzić do głupawego absurdu.

                  Sam stosujesz dokładnie tę metodę dyskusji (przedstawianie absurdalnie skrajnych
                  rozwinięć argumentów oponenta), cytuję:

                  "-gotyckie katedry są takie wysokie - żeby więcej ludzi weszło
                  -wstawiamy kwiaty do wazonu - żeby wazon miał coś w środku
                  -strzyżemy trawę w ogródku - żeby kosiarka nie zardzewiała
                  -chodzimy po górach - żeby rozchodzić buty" etc.

                  P.S. Akurat nawierzchnia z kostki na drogach rowerowych mi nie przeszkadza i
                  uważam, że może pozostać. Dużo większym problemem jest sam układ (czy też raczej
                  nieład) dróg rowerowych we Wrocławiu.
                  • Gość: Paulo Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.magma-net.pl 07.04.07, 00:36
                    > Sam stosujesz dokładnie tę metodę dyskusji (przedstawianie absurdalnie
                    skrajnyc
                    > h
                    > rozwinięć argumentów oponenta), cytuję:
                    >
                    > "-gotyckie katedry są takie wysokie - żeby więcej ludzi weszło

                    przecież to ironia, człowieku, chyba każdy wie, że katedry są takie wielkie nie
                    po to, żeby dużo ludzi się tam zmieściło (mam nadzieję, że wiesz dlaczego..?),
                    a krawat nie służy do wycierania ust (wiesz?) itd, itd, czyli, jak i mnóstwo
                    innych rzeczy, zaspokajają w pierwszej kolejnosci kwestie estetyczne. Oraz pare
                    innych.
                    Wracając do meritum wątku: rozwodzenie się na temat rzekomych niedogodnosci dla
                    rowerzystów kawałka dróżki wyłożonego kostką granitową zakrawa na kpinę, a
                    podnoszenie tej sprawy na forach urzędowych w formie protestów, ośmiesza
                    rowerową brać. Jeśli ktoś nie potrafi pokonać na rowerze kawałka ścieżki z
                    bruku, to niech lepiej siedzi w chałupie. Nie życzę sobie, żeby ktoś opowiadał,
                    że to niedogodnosć, która stanowi kłopot i zagrożenie dla rowerzystów. Jestem
                    rowerzystą i nie uważam tego za problem. Jeśli to problem dla ciebie, to
                    wybierz sobie inną trasę, albo dokręć sobie dodatkowe kółeczka, żeby się broń
                    boze nie wywrócic na tej straszliwej nawierzchni.
                    • Gość: q Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.media4.pl 07.04.07, 01:30
                      chodzi o to, że ktoś zwiedziony "drogą rowerową" wjedzie na nią w czasie deszczu
                      i nagle znajdzie się jak na lodzie. można się zabić.

                      więc niech lepiej nie oznaczają tych granitowych kostek jako drogę rowerową.

                      deptak dookoła ronda będzie szerszy niż 1,5 metra więc będzie można jechać
                      rowerkiem gdzie się chce bez ryzyka mandatu, a nie tylko po tej "drodze"
                    • Gość: artek Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.wro.vectranet.pl 07.04.07, 09:32
                      > Wracając do meritum wątku: rozwodzenie się na temat rzekomych niedogodnosci dla
                      > rowerzystów kawałka dróżki wyłożonego kostką granitową zakrawa na kpinę, a
                      > podnoszenie tej sprawy na forach urzędowych w formie protestów, ośmiesza
                      > rowerową brać. Jeśli ktoś nie potrafi pokonać na rowerze kawałka ścieżki z
                      > bruku, to niech lepiej siedzi w chałupie. Nie życzę sobie, żeby ktoś
                      < opowiadał, że to niedogodnosć, która stanowi kłopot i zagrożenie dla
                      > rowerzystów.

                      kostka stanowi niedogodność, wymusza bardzo wolną jazdę a więc potencjalnie
                      kolizje i zatory w ruchu rowerowym, a ponadto stwarza niebezpieczeństwo poślizgu.
                      rondo reagana nie jest rekreacyjną leśną dróżką ale dużym węzłem komunikacyjnym,
                      z dużym natężeniem ruchu rowerów we wszystkich kierunkach, i do tego z bardzo
                      dużym i kolizyjnym ruchem pieszych. i jako taki winien być zupełnie inaczej
                      zaprojektowany.
                      niestety, gdy ktoś używa roweru wyłącznie rekreacyjnie, gdy jazda na rowerze
                      kojarzy się wyłącznie ze "ścieżką rowerową" a nie z prawdziwego zdarzenia drogą
                      dla rowerów - nie zwraca uwagi na takie niuanse.
                      zdrowy młody człowiek na rowerze zawsze sobie poradzi, ale dla dzieci i osób
                      starszych (często jeżdżących na rowerach w stanie śmierci klinicznej) jest i
                      będzie to już duży kłopot.
                    • Gość: Mikołaj Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.wro.vectranet.pl 07.04.07, 10:36
                      > przecież to ironia, człowieku,

                      Uwaga Artka o falistych różowych autostradach to własnie była ironia, a ty
                      udawałeś, że jej nie rozumiesz.
                • Gość: artek Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.wro.vectranet.pl 06.04.07, 14:39
                  > przecież to nie o to chodzi, żeby było pięknie i niebezpiecznie (tylko jak
                  > nazwać wtedy tych, co wybierają np wysokogórskie wspinaczki?),

                  nie ma obowiązku wybierania się na wysokogórskie wspinaczki,
                  za to jest ustawowy obowiązek jazdy każdym kawałkiem drogi przy którym ustawiono
                  znak c13 i nazwano drogą dla rowerów. choćby i wyglądała jak orla perć ...

                  > Poza tym Pl.Grunwaldzki nie jest
                  > miejscem wyscigów rowerowych, tylko architektoniczno-urbanistycznym założeniem
                  > realizowanym w oparciu o ciekawy projekt. I bynajmniej Pl.Gr. nie miał w
                  > założeniu być przede wszystkim stadionem rowerowym.

                  miał być w założeniu węzłem drogowym ułatwiającym również jazdę rowerzystom.
                  niestety, zamiast ułatwiać tą jazdę - utrudnia.
                  co do wyścigów rowerowych - raczysz chyba żartować. widziałeś na jakich rowerach
                  i z jakimi prędkościami jeździ przeważająca większość rowerzystów? gdzie tu
                  wyścigi? w spacerowym tempie w porywach 15-20 kmph.

                  > > a autostrada jest lekko falista w różowe wzorki, bo tak ładniej,
                  > nieprawdaż?
                  > a to porównanie to niby do czego? widywałeś gdzieś coś takiego? wszystko można
                  > sprowadzić do głupawego absurdu.

                  nie, nie widziałem czegoś takiego. autostrady wyglądają tak, jak drogi szybkiego
                  ruchu wyglądać powinny. ważniejsza jest w tym wypadku funkcjonalność.
                  identycznie z każdą jezdnią, w tym droga dla rowerów. po pierwsze ma ułatwiać i
                  umożliwiać bezpieczną jazdę. a to czy przy okazji będzie ładnie wkomponowana w
                  okolicę - jest sprawą drugorzędną.
      • Gość: | Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.07, 22:09
        > Po za tym jest to miejsce o wzmożonym ruchu pieszych, więc trzeba
        > jeździć powoli i uważać.... to chyba nie jest tak wiele, prawda?

        To piesi powinni uwazac. Drogi dla rowerow to drogi, piesi maja na nia wstep
        TYLKO na przejsciach dla pieszych. Jesli wchodza w innych miejscach to sa
        intruzami takimi samymi jak na drogach ogolnych. Tylko na drogi ogolne jednak
        jakos nie zazwyczaj nie wlaza. Moze dlatego, ze od razu widac gdzie jest droga,
        a gdzie chodnik?


        > Jak zobacze tam kogoś walącego >30km/h ścieżka rowerową to mam nadzieje, że
        > właśnie się potłucze.

        A ja mam nadzieje, ze projektanci naucza sie wreszcie projektowac drogi dla
        rowerow, po ktorych mozna sie bezpiecznie poruszac z normalna dla roweru
        predkoscia (ok. 30km/h). Jesli ludzie wchodza na drogi, to znaczy, ze je zle
        zaprojektowano. Trzeba projektowac tak, zeby tego nie robili. I nie obchodzi
        mnie *jak*, ma to byc zrobione *dobrze*. Za to sie placi inzynierom, by
        wiedzieli jak, na to ida moje podatki. Okolica Wyspianskiego, a teraz, jak sie
        okazuje rowniez, Reagana jest przykladem jak tego *nie* robic. Cala ta
        inwestycja pt. "Remont Grunwaldu", jesli chodzi o ruch rowerowy, jest
        skaszaniona dokumentnie. Pytanie czy Rondo mozna spieprzyc bardziej niz
        Wyspianskiego kolo Mostu? Bo tam jest takie nawarstwienie absurdow, ze Niemcy
        robia sobie zdjecia.

        A najbardziej w tym wszystkim irytujace jest to, ze mieszkancy chcieli pomoc,
        przychodzili, pokazywali 'tu jest problem', 'tu bedzie niebezpiecznie', 'to jest
        niefunkcjonalne'... i NIC! Miasto ma swoich zroweryzowanych i spolecznie
        zaangazowanych obywateli gleboko w de. Dlaczego? Rowerzysta nie tworzy korkow,
        nie zajmuje miejsc w komunikacji miejskiej, nie zajmuje miejsc parkingowych, nie
        zatruwa powietrza, nie zanieczyszcza spalinami elewacji, nie halasuje, nie robi
        kolein... kazdy mieszkaniec zachecony do jazdy na rowerze to mniejsze obciazenie
        miejskiej infrastruktury
    • Gość: q Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.media4.pl 05.04.07, 22:14
      no dobra, ale ile odszkodowania dostanę? :-)

      bo że dostanę to nie ulega kwestii :-))))

      a granit niech sobie będzie ładny, skoro miasto stać na odszkodowania...
      • Gość: Roman Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 05.04.07, 22:48
        Najpierw postaw sobie pytanie czy stac Cie będzie na proces cywilny. Bo nie
        sądzę, że najlepszy w kraju adwokat bedzie Cie reprezentował za hipotetyczny
        procent od odszkodowania. Najpewniej na wstępie zażąda stosownej kwoty - dla
        wiekszości zaporowej.
        • Gość: dudi Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.visp.energis.pl 08.04.07, 08:09
          podnosząc takie problemy kompromitujecie rowerzystów.
          robicie z nas jakis nieudolnych maminsynkow, którzy nie potrafią
          przejechać po kostce 100m, bez pomocy mamusi.
          skończcie już z ta żenadą
          • Gość: Roman Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.korbank.pl 08.04.07, 10:52
            Kompromitujesz siebie:
            po pierwsze, postujesz nielogicznie - twój wpis ma się nijak do mojego,
            po wtóre - włóż trochę wysiłku i poczytaj ze zrozumieniem np. to co pisze woo-
            cash.
          • Gość: artek Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.wro.vectranet.pl 08.04.07, 10:55
            > podnosząc takie problemy kompromitujecie rowerzystów.
            > robicie z nas jakis nieudolnych maminsynkow, którzy nie potrafią
            > przejechać po kostce 100m, bez pomocy mamusi.

            moja mama ma 67 lat. mieszka na piastowskiej. chętnie by na rowerze pojeździła -
            ma rower, jest sprawna fizycznie i z jazdą nie ma problemów. tylko nie bardzo ma
            gdzie jeździć. na jezdnię nie wjedzie. z chodnikami jak jest - wiadomo, nie
            każdy się lubi przeciskać między pieszymi. a przejazd przez takie byle co jak na
            placu grunwaldzkim też będzie dla niej zagrożeniem.

            zdrowy fizycznie rowerzysta w średnim wieku poradzi sobie na każdej nawierzchni.
            ale infrastruktury drogowej w tym rowerowej nie projektuje się dla zdrowych
            fizycznie osób w średnim wieku. po to w infrastrukturze drogowej się robi
            ułatwienia (choćby obniżone krawężniki na przejściach dla pieszych) żeby drogi
            były dostępne dla wszystkich. dotyczy to (czy powinno dotyczyć) również
            _wszystkich_ rowerzystów.

            a skoro się nawet autobusy i tramwaje niskopodłogowe kupuje - dla ułatwienia
            poruszania się tym którzy ułatwień potrzebują - dlaczego nie robi się tego z
            drogami dla rowerów?

            do jasnej cholery - przecież to jest jak schody na niepełnosprawnych ruchowo!
            • Gość: dudi Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 12.04.07, 10:06
              o Boze, co za demagogia. i chcesz udowodnic, ze najwiekszym problemem twojej
              mamy jest przejechanie tego akurat odcinka pl. Grunwaldzkiego, kiedy na 90%
              okolicznych ulic wogole nie ma zadnych sciezek rowerowych ani innych ulatwien
              dla rowerzystow.
              w sumie to twoja sprawa, ale wstydzilbym sie podpierac takimi argumentami, zeby
              tylko wykazac slusznosc swoich skrajnie nawiedzonych pogladow.
              jesli masz takie poczucie misji to zostan politykiem.
              • Gość: artek Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.07, 10:46
                > o Boze, co za demagogia.

                obawiam się, że zupełnie nie rozumiesz słowa "demagogia".

                wg kopalińskiego:
                demagog polityk, działacz, głoszący hasła obliczone na łatwy efekt, poklask,
                schlebiający masom, szafujacy próżnymi obietnicami, budzący nieziszczalne
                nadzieje, wysuwający w imieniu mas żądania nie do spełnienia.
                demagogia
                Etym. - gr. dēmagōgós 'przywódca ludu'; zob. demos; agōgós 'przywódca' od ágein

                > i chcesz udowodnic, ze najwiekszym problemem twojej mamy jest przejechanie
                > tego akurat odcinka pl. Grunwaldzkiego, kiedy na 90% okolicznych ulic wogole
                > nie ma zadnych sciezek rowerowych ani innych ulatwien dla rowerzystow.

                czy ja naprawdę napisałem niezrozumiale?

                pozwolę sobie powtórzyć odpowiedni fragment:

                "moja mama ma 67 lat. mieszka na piastowskiej. chętnie by na rowerze pojeździła
                - ma rower, jest sprawna fizycznie i z jazdą nie ma problemów. tylko nie bardzo
                ma gdzie jeździć. na jezdnię nie wjedzie. z chodnikami jak jest - wiadomo, nie
                każdy się lubi przeciskać między pieszymi. a przejazd przez takie byle co jak na
                placu grunwaldzkim też będzie dla niej zagrożeniem."

                czym się powyższe różni od tego co ty raczyłeś wyklepać? czytać ze zrozumieniem pls

                > w sumie to twoja sprawa, ale wstydzilbym sie podpierac takimi argumentami,
                > zeby tylko wykazac slusznosc swoich skrajnie nawiedzonych pogladow.

                jesteś chyba kretynem, żeby nie rozumieć, że drogi należy budować dla ludzi, po
                to żeby lepiej sie nimi było poruszać - również osobom nie w pełni sprawnym
                ruchowo, czy osobom starszym.
                żeby budować je tak, aby były bezpieczne dla każdego i w każdych warunkach
                pogodowych. nie muszą być ładne, choć jedno drugiego nie wyklucza. gorzej, jeśli
                "ładnie" robi się ważniejsze niż "dobrze".

                jeśli dla ciebie są to skrajnie nawiedzone poglądy - cóż, nie mam więcej pytań ...

                w przypadku ronda reagana dotyczy to nie tylko nawierzchni dróg dla rowerów, czy
                sposobu ich wytyczenia, ale i całej brukowanej nawierzchni chodników - wyjątkowo
                paskudnie zrobionej.

                > jesli masz takie poczucie misji to zostan politykiem.

                działaczem samorządowym jeśli już. kompetencje i zakres zainteresowań też warto
                nauczyć się rozróżniać. wbrew pozorom jest to szalona różnica.
                • Gość: dudi Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 12.04.07, 11:18
                • Gość: dudi Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 12.04.07, 11:32
                  jestes nie tylko demagogiem, ale rowniez nieukiem

                  Demagogia (gr. demos lud, agogos wiodący, prowadzący)- (...) stosowanie
                  nielogicznych, ale przekonywających argumentów. (...)

                  jakbyś nie wiedział to słowo ma kilka znaczeń, o których najwyraźniej nie wiesz.

                  "jesteś chyba kretynem" - cóż, bez komentarza, poziom argumentacji powalający.

                  dla Twojej informacji kolego arogancki nieuku, istnieje coś takiego jak polityk
                  szczebla lokalnego, do którego kompetencji należą miedzy innymi takie sprawy.
                  Poziom Twojej agresji połączonej z nikompetencją jest doprawdy żenujący i
                  świadczy wyłącznie o Tobie.
                  • Gość: artek Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.07, 12:08
                    > "jesteś chyba kretynem" - cóż, bez komentarza, poziom argumentacji powalający.

                    te trzy słowa to tylko hipoteza, nie argumentacja. uzasadnienie było dalej.

                    > dla Twojej informacji kolego arogancki nieuku,

                    a potrafisz spłodzić w temacie wątku coś bardziej merytorycznego? odnieś się do
                    istoty mojej wypowiedzi. o konieczności budowy dróg dostępnych dla wszystkich.
                    dróg które mają być bardziej bezpieczne niż ładne.

                    > istnieje coś takiego jak polityk szczebla lokalnego,
                    > do którego kompetencji należą miedzy innymi takie sprawy.

                    nie masz racji.
                    działacz samorządowy nie musi być politykiem, podobnie jak lokalny polityk nie
                    musi być działaczem samorządowym. to są dwie zupełnie różne płaszczyzny
                    działalności.
                    niestety, również i sfera samorządowa zawłaszczona została przez partie
                    polityczne, a działalność na rzecz miasta i mieszkańców zastąpiona została przez
                    partyjniactwo i nazbyt często traktowana jest jako skok na kasę i odskocznia dla
                    własnej kariery.

                    a samorządność zaczyna się w szkole, na własnym podwórku czy osiedlu, w
                    spółdzielni mieszkaniowej. szkoda, że i w gminnych czy wojewódzkich samorządach
                    coraz mniej jest samorządowców z powołania a nazbyt dużo polityków.
          • Gość: radek Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 12.04.07, 11:43
            zenujacy masz poziom kumacji
            zupelnie nie kleisz o co tutaj chodzi
            otoz, posluchaj; problemem nie jest przyjechanie 100 m po kostce
            do tego juz kazdy kto jezdzi sie przyzwczail
            chodzi o cos zupelnie innego;
            o budowanie n o w y c h dorg dla rowerow,
            ktore de facto sa u t r u d n i e n i e m
            sa n i e z g o d n e z obowiazujacymi standardami
            oraz sa n i e b e z p i e c z n e
            (jesli nie wierzysz, zahamuj na plycie granitowej na luku)
            to tak jakby oddac do uzytku nowa ulice, na ktorej sa zaprojektowane dziury
            jesli jeszcze nie rozumiesz to ci wspolczuje
            • Gość: q Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.media4.pl 12.04.07, 12:19
              i o to właśnie tu chodzi, o projektowanie od samego początku czegoś z czego sie
              nie da korzystać i co w dodatku jest niebezpiecznie

              mogli sobie tą ścieżkę od początku darować, a ten granit niech będzie częścią
              chodnika, w końcu i tak się niczym nie wyróżnia

              dziwne że w Amsterdamie na deptakach z kostki są torowiska dla tramwajów i
              asfaltowe ścieżki rowerowe, a u nas nie, u nas muszą być z granitu, bo to ŁADNE jest
            • Gość: dudi Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 12.04.07, 12:34
              widzę, że na tym forum obowiązuje zasada obrażania każdego mającego inne zdanie
              , niż zdrowy trzon forumowych rowerowych "wyjadaczy".
              jeśli wolicie się kisić w swoim kółku wzajemnej adoracji, przyjemnej "dyskusji".
              • Gość: q Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.media4.pl 12.04.07, 12:53
                nie obrażaj się, w końcu ścieżka z granitu jest ładna, a to że ktoś się może na
                niej połamać albo nie wyhamować przed idącym nią pieszym (przekonanym że idzie
                po chodniku) to nie ważne
              • Gość: artek Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.07, 13:03
                > widzę, że na tym forum obowiązuje zasada obrażania każdego mającego inne
                > zdanie, niż zdrowy trzon forumowych rowerowych "wyjadaczy".
                > jeśli wolicie się kisić w swoim kółku wzajemnej adoracji,
                > przyjemnej "dyskusji"

                jeżeli twoim podstawowym argumentem przemawiającym za granitową nawierzchnią
                jest robienie z nas "jakiś nieudolnych maminsynkow, którzy nie potrafią
                przejechać po kostce 100m, bez pomocy mamusi", to wybacz, ale to żadna dyskusja.

                i niezwykle ciężko się dyskutuje z człowiekiem, który prezentowaną przeze mnie
                opinię sześdziesięcioparoletniej kobiety uważa za demagogię i skrajnie
                nawiedzone poglądy.

                doprawdy, nie wiem kto tu kogo obraża ...
                • Gość: dudi Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 12.04.07, 17:39
                  coraz bardziej się kompromitujesz, zasłaniając się ciągle mamusią i uderzając we
                  wzniosłe tony. a wystarczy spojrzeć na tytuł tego wątku.
                  przecież to jest tanie cwaniakowanie: ile uda mi się wyrwać kasy od miasta jak
                  się wywalę na Grunwaldzkim, prawda jakie to szlachetne ?
                  użalaj się tu w wątku pokrzywdzonych sierotek rowerowych. większośc rowerzystów
                  będzie miała z ciebie ubaw.
                  • Gość: q Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.media4.pl 12.04.07, 18:14
                    cwaniactwo pt. wyciągnięcie kasy z Urzędu Miejskiego w wyniku
                    nieudolności/złośliwości/utrudniania życia obywatelom miasta którzy płacą podatki

                    to nie cwaniactwo, to zasada "każda akcja ma swoją reakcję", a że UM sam się
                    podkłada, to czemu nie skorzystać?

                    jeśli tylko oznaczą ten granit jako droga dla rowerów, to z każdym siniakiem
                    będę leciał po odszkodowanie, bez skrupułów, aż zdejmą oznaczenie że to droga
                    dla rowerów - bo będzie bezpieczniej dla pieszych i rowerzystów
                  • Gość: artek Re: jeśli się potłuczę na granicie na grunwaldzki IP: *.wro.vectranet.pl 12.04.07, 20:12
                    > przecież to jest tanie cwaniakowanie: ile uda mi się wyrwać kasy od miasta jak
                    > się wywalę na Grunwaldzkim, prawda jakie to szlachetne ?

                    a żądanie odszkodowania za zerwane zawieszenie w samochodzie na dziurawych
                    jezdniach to już nie jest cwaniakowanie?

                    jeżeli ktoś buduje drogą niezgodną z normami oraz przyjętymi w mieście zasadami
                    i standardami (nota bene przyjętymi zarządzeniem prezydenta miasta nr 5493/05,
                    zarządzeniem przyjętym i odłożonym chyba wysoko na półkę), drogę niezbyt
                    nadającą się do bezpiecznej jazdy, powodującą przy dużym natężeniu ruchu kolizje
                    z pieszymi (z powodu niedostatecznego rozdzielenia ruchu pieszych i rowerów) a
                    niestety z mocy ustawy prawo o ruchu drogowym _obowiązkową_ - z racji
                    postawienia znaku c13, to musi się spodziewać konsekwencji, choćby i w postaci
                    odszkodowania.

                    zarządowi miasta trzeba patrzeć na ręce. obserwować, opiniować, krytykować. i
                    ewentualnie żądać zmian w podejmowanych decyzjach. inaczej władza osadza się na
                    stołkach i robi wszystko po swojemu, "bo wie lepiej".

                    poznań doczeka się wkrótce nowej linii tramwajowej. niskopodłogowe siemensy
                    jeżdżą od paru lat. a my co? ekscytujemy się kilkoma nowymi skodami i
                    obiecankami linii tramwajowej na gaj. w bliskiej bliżej nieokreślonej
                    przyszłości. stosunek naszych władz miejskich do komunikacji zbiorowej jest
                    podobny jak do rowerów - niechętny i lekceważący. i dlatego jedno i drugie
                    kompletnie leży. leży nawet komunikacja samochodowa - oczko w głowie panów
                    komara, romana and co.
                    a problem dotyczy również lekceważenia przez urzędników własnych miejskich
                    prezydenckich regulacji. przykre to ...

                    śmiem twierdzić, że dzieje się tak między innymi przez powszechne lekceważenie
                    spraw również tak drobnych (acz ważnych dla pewnych grup mieszkańców) jak ta.

Pełna wersja