pawel_zet
14.04.07, 22:35
Poszło dzisiaj do Centralnego Biura Antykorupcyjnego (bip@cba.gov.pl):
Szanowni Państwo,
Z doniesień prasowych w ostatnich dniach uzyskałem informację, że
przeprowadzona w marcu rekrutacja do zarządzanych przez Urząd
Miejski we Wrocławiu przedszkoli zakończyła się całkowitym
fiaskiem. Miejsc w przedszkolach zabrakło dla mniej więcej 25%
dzieci, których rodzice złożyli podania o przyjęcie dziecka do przedszkola.
Uważam, że fakt ten powinien zainteresować Państwa instytucję.
Otóż od wielu lat zdominowany przez PO i PIS zarząd miasta prowadzi
sukcesywnie likwidację przedszkoli we Wrocławiu przy wsparciu Rady
Miejskiej. Likwidacja przedszkoli jest prowadzona pod pozorem niżu
demograficznego, mimo że - o czym świadczą protokoły sesji Rady
Miejskiej - niektórzy radni opozycyjni (np. Piotr Żuk, doktor
socjologii, więc osoba, która ze względu na swoje zawodowe
kompetencje powinna być przez innych radnych słuchana w tym
przypadku wyjątkowo uważnie) ostrzegali przed skutkami tego rodzaju
krótkowzrocznych działań. Tymczasem pomimo że okazało się, że efekt
braku zainteresowania przedszkolami we Wrocławiu spowodowany niżem
demograficznym jest fikcją, a wprost przeciwnie - istnieje ogromny
brak miejsc w przedszkolach - władze miejskie zapowiadają
likwidację kolejnych przedszkoli.
Oczywiście katastrofalne w skutkach dla mieszkańców Wrocławia
decyzje władz miasta i Rady Miejskiej można by traktować w
kategoriach politycznej odpowiedzialności. Władze miasta są
niekompetentne, więc wyborcy nie muszą na nie głosować. Jednakże
chciałbym zwrócić Państwa uwagę na fakt, że równocześnie z
likwidacją samorządowych przedszkoli władze miasta wspierają pewne
komercyjne inicjatywy na rzecz tworzenia przedszkoli.
W przypadku przedszkola przy ulicy Skwerowej oddano firmie
prywatnej niedawno wyremontowane za pieniądze gminy budynki
znajdujące się w doskonałym stanie technicznym. Przedszkole jest
zlokalizowane na terenie dużego osiedla miejskiego o
wielokondygnacyjnej zabudowie, czyli skupiska ludzkiego
gwarantującego wysokie zainteresowanie mieszkańców usługami
świadczonymi przez przedszkole. Co więcej, miasto zobowiązało się
subwencjonować firmę prywatną prowadzącą przedszkole. Uchwała Rady
Miejskiej w tej sprawie została uchylona dopiero przez Regionalną
Izbę Obrachunkową.
Obecnie władze miejskie na skargi mieszkańców odpowiadają, że część
dzieci może trafić do przedszkoli prywatnych. Tymczasem niska podaż
miejsc w przedszkolach prywatnych powoduje, że do niektórych
spośród nich kolejki w dniu zapisów ustawiły się w środku nocy,
pomimo że ceny są - z powodu małej konkurencji - wyśrubowane.
W opisanych działaniach wyczuwam szczególną troskę władz miejskich
o pomyślność pewnej grupy prywatnych przedsiębiorców prowadzących
przedszkola prywatne, która sama w sobie byłaby zapewne godna
pochwały, gdyby nie skorelowany z nią brak dbałości o interesy
mieszkańców miasta.
Decyzje w sprawie likwidacji przedszkoli były podejmowane
kolegialnie przez lokalnych polityków PO i PIS (a wcześniej również
UW i AWS), jednakże protokoły Rady Miejskiej umożliwiają wskazanie
osób szczególnie zaangażowanych w działania na rzecz likwidacji
przedszkoli we Wrocławiu. Wśród osób tych można wymienić w
szczególności radną Barbarę Zdrojewską, przewodniczącą Rady
Miejskiej we Wrocławiu, która podczas obrad gorąco orędowała za
zamykaniem wrocławskich przedszkoli.
Należy wziąć pod uwagę, że Urząd Miasta oraz Rada Miejska we
Wrocławiu mają wszelką możliwość, by w sposób właściwy i rzetelny
ocenić zapotrzebowanie na miejsca w przedszkolach. Instytucje te
zatrudniają osoby o odpowiednim wykształceniu i zlecają badania
społeczne firmom i osobom o wysokich kwalifikacjach w zakresie
prowadzenia tego typu badań. Brak miejsc w przedszkolach
zarządzanych przez gminę dla ¼ dzieci biorących udział w rekrutacji
nie można - jak sądzę - uzasadnić wynikiem niekompetencji
urzędników i rajców miejskich. Uzasadnione wydaje mi się
przypuszczenie, że doprowadzenie do katastrofalnego stanu
infrastruktury miejskiej w zakresie sieci placówek przedszkolnych
nie było przypadkiem, lecz wynikiem świadomej, podjętej z pełnym
rozeznaniem decyzji osób, które miały swój interes w doprowadzeniu
do sytuacji braku miejsc w przedszkolach zarządzanych przez Urząd
Miejski we Wrocławiu. Przypuszczam, że przyczyną podjęcia tego typu
decyzji mogło być przyjęcie korzyści majątkowych przez osobę lub
osoby związane z zarządem miasta i Radą Miejską. Niestety, nie
jestem w stanie sprawdzić, jakie istnieją powiązania osobiste bądź
biznesowe pomiędzy osobami czerpiącymi korzyści z prowadzenia we
Wrocławiu działalności gospodarczej polegającej na prowadzeniu
placówek przedszkolnych a lokalną elitą działaczy politycznych z
kręgu PO i PiS.
Dlatego jako ojciec małego dziecka i mieszkaniec Wrocławia bardzo
proszę Państwa o podjęcie decyzji o wszczęciu czynności
sprawdzających w tej sprawie.