kazia2006
28.04.07, 23:34
dzisiaj w carrfourze spotakała mnie niezwykła sytuacja.
stałam sobie spokojnie 10 minut w kolejce do kasy (około godziny 22:00)
aż tu nagle krzyczy do mnie kasjeraka z daleka , że kasa nieczynna, ja na to,
że nie wiedziałam, ona:pan miał byc ostatni i tabliczka stoi, ja; przepraszam
nie widziałm tabliczki, bo pan mi zaslonił( i stoje dalej, bo żadna kasa już
nie była czynna) a pan przede mną okazał się napruty i odrazu z buta: ja ci
k...a zaslaniam? chyba cię poj..o! itp, stoi tabliczka! kasjerka mu wturuje
oczywiscie. ja: pan mnie wyzywa, moze zawołam pomoc? okazało sie że przed nim
stoja jego znajomi naj...y chłopak ze swoja dziweczyną i najwyżej
4 misięcznym dzieckiem (piwko się skończyło), no i ten kolega się wtracił:
jaka ochrana, tu takie dupki pracują , że j..e każdemu z kolana i leży , a
kasjerka dalej swoje, ze mnie nie obsłuży.
wiec zostawiam koszyk i ide, mówiąć w przelocie, ze ja nie widziam tabliczki
za to widze pijanych rodziców! na to mamuśka dziecka: wy...j! nie twoja k..a
sprawa, sp...aj stąd itp itd, a kasjerka, no cóż bardzo, ale to bardzo rada,
ze miała taką obrone! co za sklep! co za obsługa! jak dawniej w Polsce:)