pawel_zet
06.05.07, 01:07
Wysyłam właśnie faksem:
Do Wicepremiara Rządu RP,
Ministra Edukacji Narodowej,
Prezesa Zarządu Głównego LPR
Pana Romana Giertycha
Szanowny Panie,
Niedawno przeprowadzona we Wrocławiu rekrutacja do przedszkoli zakończyła się
całkowitym fiaskiem. Miejsc w przedszkolach zabrakło dla mniej więcej 25%
dzieci, których rodzice złożyli podania o przyjęcie do przedszkola. Urząd
Miejski – mimo oczywistej absurdalności decyzji prowadzących do trwałej i
trudnej do odwrócenia dewastacji infrastruktury edukacyjnej Wrocławia –
zapowiada likwidację kolejnych przedszkoli.
Jako argument wysuwa się rzekomy niż demograficzny. Jak wygląda ten rzekomy
niż, mogliśmy się dowiedzieć w tym roku – miejsc zabrakło dla 25% dzieci.
Prowadzona sukcesywnie od wielu lat polityka władz miasta (PO, PiS, wcześniej
także UW) polegająca na likwidacji kolejnych przedszkoli przyniosła w efekcie
katastrofę edukacyjną.
Argument o rzekomym niżu jest absurdalny i miejscy urzędnicy mają
prawdopodobnie świadomość tego faktu, trudno bowiem przypuścić, by tak
znakomity socjotechnik jak Rafał Dutkiewicz zatrudniał na odpowiedzialnych
stanowiskach w swoim urzędzie idiotów. Od wielu lat liczba urodzin dzieci we
Wrocławiu pozostaje bez większych zmian. Ponadto Wrocław ściąga wielu
studentów i osoby pracujące, które nie posiadają miejsca zameldowania we
Wrocławiu. Deweloperzy budują domy w małych miejscowościach otaczających
Wrocław. Osoby te formalnie nie są wrocławianami, ale korzystają z
infrastruktury miejskiej Wrocławia. Dlatego niż demograficzny, który jest w
skali ogólnopolskiej faktem, prawdopodobnie ma stosunkowo niewielki wpływ na
wykorzystanie infrastruktury edukacyjnej we Wrocławiu.
Likwidowane są pod tym samym pozorem niżu demograficznego także szkoły
podstawowe. Prezydent Wrocławia odstąpił zatem od swoich własnych haseł
wyborczych, w których zapowiadał, że niż demograficzny potraktuje jako szansę
na zmniejszenie liczby dzieci w klasach. Władze miejskie, które tak ochoczo
tną wydatki na oświatę, zawsze natomiast chętnie wspierają igrzyska dla ludu,
czyli pokazowe publiczne występy organizowane za duże pieniądze, na których
mogą wygłosić do publiki kilka okrągłych zdań. Osobliwie dużo jest tego typu
fet w czasie poprzedzającym wybory.
Mimo że władze miejskie w mediach prezentują pełne samozadowolenie, w
rzeczywistości przejawiają jednak pewne zaniepokojenie skalą szkód, które ich
absurdalne decyzje przyniosły mieszkańcom Wrocławia. Podjęto decyzję o
zwiększeniu liczby miejsc w przedszkolach. Z pustego jednak i Salomon nie
naleje. Pracowicie przez lata likwidowano przedszkola i teraz ich po prostu
nie ma. Zwiększać liczbę przedszkolaków można jedynie przez przeprowadzane na
chybcika adaptacje magazynków czy salek gimnastycznych. Działania te prowadzą
do istotnego spadku jakości działania przedszkoli, w których dzieci są w taki
sposób upychane.
Być może istnieje możliwość racjonalnego wytłumaczenia tych głupich i
szkodliwych dla wrocławian decyzji Rady Miejskiej i zarządu miasta.
W przypadku przedszkola przy ulicy Skwerowej oddano firmie prywatnej niedawno
wyremontowane za pieniądze gminy budynki znajdujące się w doskonałym stanie
technicznym. Przedszkole jest zlokalizowane na terenie dużego osiedla
miejskiego o wielokondygnacyjnej zabudowie, czyli skupiska ludzkiego
gwarantującego wysokie zainteresowanie mieszkańców usługami świadczonymi
przez przedszkole. Co więcej, miasto zobowiązało się subwencjonować firmę
prywatną prowadzącą przedszkole. Uchwała Rady Miejskiej w tej sprawie została
uchylona dopiero przez Regionalną Izbę Obrachunkową.
Obecnie władze miejskie na skargi mieszkańców odpowiadają, że część dzieci
może trafić do przedszkoli prywatnych. Tymczasem niska podaż miejsc w
przedszkolach prywatnych powoduje, że do niektórych spośród nich kolejki w
dniu zapisów ustawiły się w środku nocy, pomimo że ceny są – z powodu małej
konkurencji – wyśrubowane.
Z kolei szkoła podstawowa nr 60 przeznaczona do likwidacji znajduje się w
miejscu, które może być atrakcyjne dla dewelopera lub jakiejś sieci
hipermarketów.
Osobiście mam dość jasne przypuszczenia, dlaczego władze miejskie podejmują
tego typu decyzje. Dlatego też 14 kwietnia br. zwróciłem się do NIK z prośbą
o przeprowadzenie kontroli w Urzędzie Miejskim we Wrocławiu (pismo w
załączeniu). Niestety, otrzymałem decyzję odmowną. Dlatego też ośmielam się
prosić Pana, jako Wicepremiera Rządu RP, Ministra Edukacji Narodowej oraz
Prezesa Zarządu Głównego LPR, o poparcie inicjatywy przeprowadzenia kontroli
państwowej w Urzędzie Miejskim we Wrocławiu. Proszę równocześnie Pana o
poparcie inicjatywy kontroli celowości wydatkowania subwencji edukacyjnej
przez Urząd Miejski we Wrocławiu. Jeśli leży Panu na sercu dobro przyszłych
pokoleń Polaków, jest to właściwy moment, by to okazać.
Z poważaniem,
Paweł Z.