krystianwro
27.05.03, 16:54
Pociągiem po mieście
Kupujesz bilet. Wybierasz, czym najszybciej dojedziesz na miejsce - np. do
pracy: autobusem, tramwajem czy pociągiem. Takie udogodnienia wprowadzono już
w Warszawie. A wrocławscy urzędnicy wciąż uważają, że po zatłoczonym mieście
szybciej niż pociąg jeździ... autobus
W 2002 r. w Warszawie pojawił się specjalny bilet, zwany kartą miejską.
Kupując go, można jeździć po mieście autobusem, tramwajem, metrem i
pociągiem. Do końca kwietnia, za 30 - dniowy bilet mieszkańcy stolicy płacili
66 złotych.
- Ten pomysł sprawdził się u nas bardzo dobrze. Pasażerowie są bardzo
zadowoleni, bo pociągiem można się przemieszczać z jednego końca miasta na
drugi znacznie szybciej niż autobusem - mówi Stanisław Plewako z biura
komunikacji miejskiej w Warszawie.
Czy jest szansa, że również we Wrocławiu skorzystamy z takiego rozwiązania?
- Inicjatorem takiego przedsięwzięcia musiałoby być miasto. Musiałby też
znaleźć się przewoźnik, który zorganizowałby taką komunikację - mówi Mirosław
Siemieniec, rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe we Wrocławiu. Tyle,
że miasto ma inną wizję.
Autobusem szybciej?
- Z Dworca Głównego do Leśnicy szybciej dojadę autobusem - przekonuje Paweł
Romaszkan, dyrektor biura promocji miasta, do którego dotarliśmy po długich
poszukiwaniach osoby, która mogłaby powiedzieć coś na ten temat w imieniu
miasta. Uważa on, że infrastruktura kolejowa we Wrocławiu nie jest na tyle
rozbudowana, by można było zorganizować ją tak, jak w Warszawie. Dlaczego?
- U nas lepiej postawić na autobusy i tramwaje. Niewielu mieszkańców jeździ
koleją, więc stworzenie możliwości przemieszczania się pociągiem przydałoby
się niewielkiej liczbie osób - argumentuje Romaszkan.
Daleka przyszłość
- Gminy mogą się obawiać, że miejskie przedsiębiorstwa komunikacyjne stracą
pasażerów na korzyść kolei. W zatłoczonym mieście pociąg porusza się przecież
szybciej od autobusu, czy tramwaju - ripostuje warszawiak Plewako. Andrzej
Piech, zastępca dyrektora Zakładu Przewozów Regionalnych we Wrocławiu, nie
ukrywa, że kwestią budzącą największe problemy w tej sprawie jest podział
zysków z biletów.
- Dlatego, choć taki pomysł jest, to jest to sprawa raczej przyszłościowa. Na
razie, wraz z PKP i ZDiK powołaliśmy zespół, który pracuje nad
skoordynowaniem rozkładów jazdy. Bo co z tego, że wprowadzimy wspólny bilet,
jeśli jeden rozkład jazdy nie będzie współgrał z drugim? - dodaje Piech.
W Warszawie też poszło o kasę
Problem rozliczeń za bilety, pojawił się też w Warszawie. Mieszkańcy mogli
korzystać z jednego biletu sieciowego tylko do 1 maja 2003 r. Teraz zmieniono
umowę, bo gmina zarzucała PKP, że te nie zapewniają bezpieczeństwa na
dworcach i nie mogą udokumentować, ilu pasażerów miesięcznie korzystało w
pociągach ze wspólnego biletu miejskiego.
- Ale system komunikacji pozostanie taki sam. Zmieniamy tylko bilety. Teraz
pasażer będzie musiał założyć, czy chce korzystać z przejazdów pociągiem. I
jeśli się na nie zdecyduje, będzie musiał kupić droższy bilet. Taki, który
uprawnia do przejazdu pociągiem, a nie tylko metrem, tramwajem czy autobusem.
Nie oszacowaliśmy jeszcze kosztów takiego biletu, ale będzie on nieco droższy
niż do tej pory - zapowiada Stanisław Plewako.
A Wrocław? Na razie mamy tylko autobusy i tramwaje. A jeśli chcemy mieć
również pociągi, musimy przekonać władze miasta, że jest takie
zapotrzebowanie.
2 godziny za 4 zł
Wrocławianie mogą już korzystać z tzw. biletu aglomeracyjnego, który
upoważnia do przejazdu pociągiem w granicach miasta. Bilet kosztuje 4 złote i
jest ważny dwie godziny. - Myślimy nad zreformowaniem tego systemu, by
cieszył się jeszcze większym zainteresowaniem - mówi Andrzej Piech, zastępca
dyrektora Zakładu Przewozów Regionalnych we Wrocławiu.
Pociągiem szybciej!
Z Wrocławia Głównego pociąg osobowy jedzie średnio:
na Muchobór - 8 minut
na Kuźniki - 11 minut
na Nowy Dwór - 14 minut
do Leśnicy - 23 minuty
na Mikołajów - 7 minut
na Brochów - 6 minut
na Popowice - 9 minut
na Osobowice - 14 minut
na Nadodrze - 11 minut
Gazeta Wrocławska