Gość: Romn
IP: *.korbank.pl
20.05.07, 17:42
Były kolega z pracy (70 lat na karku) od dawna namawiał mnie na udział w
takich zawodach. Dziś uległem, ale myslałem, że piękny dzień (na dalszą
wycieczkę) stracony. Rzeczywostośc okazała się inna - było całkiem ciekawie.
Impreza odbyła się w Lesie Mokrzańskim. Jako nowicjusz zapłaciłem frycowe: na
początku pobłądziłem i trochę nabiłem km bez celu. Później juz było łatwiej.
Znalazłem wszystkie 10 punktów na mapie i wróciłem na metę myśląc, że to
koniec. W dodatku 300 m przed metą złapałem gumę po dojechaniu na kapciu
spokojnie zmieniłem dętkę. Dojechał kolega, też przekonany, że to koniec.
Okazało się, że jest jeszcze druga runda - 8 punktów. Tym razem poszło juz
jak po maśle. Zająłem w swojej kategorii 5 miejce (przed bardziej
doświadczonym kolegą). Gdyby nie przymusowy, i wynikły z niewiedzy, ok. 30
min. postój byłbym pewnie czwarty. Dodam, że w mojej kategorii wiekowej
startowało 7 osób. Reasumując: ciekawa zabawa, przy tym, gdy chce się uzyskać
dobry wynik, wymagająca sporego wysiłku. Zachęcam do spróbowania czegoś
innego: omw.wroc.pl/index.php?menu=dyscypliny&dyscyplina=22