Gość: lesiop
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
02.06.03, 12:49
Nie, nie jestem oszołomem z kółeczka o.Rydzyka. Nie traktuję Unii jako
totalnego zła lub dobra dla Polski. W sumie nie jestem zadeklarowany ani za
ani przeciw ale... od pewnego czasu czuję się zalewany różnym propagandowym
bełkotem z obu stron. Publeczne media, za moje pieniądze, uświadamiają mnie o
koryściach jakie stwarzy nasz akces w Unii, o powszechnym dobrobycie i
szczęśliwości jaka niwątpliwie nastąpi z magicznym dniem Uniowstąpienia. Z
drugiej zaś strony opozycja Unijna za własne pieniądze grozi i straszy
demonem Unii Euromocarstw przeciw malutkiej, zakompleksionej Polsce. Z
telewizora, radia, bilbordów, gazet itp mnóstwo zananych i mniej znanych
twarzy zachęca lub odstręcza od głosowania na TAK. Nawet księża z ambony ,co
prawda nie agitują, ale zachęcają do głosowania. A ja sobie myślę tak: skoro
nie wiem czy to będzie dobre czy nie, na wszelki wypadek zachowam
neutralność. Do referendum po prostu nie pójdę, aby mój głos nie był potem
moim "głosem sumienia". Tak wiem, ze nie jest to argument dla prawdziwych
patriotów. Oni zawsze biorą udział w takich ogólnonarodowych kwestach w imię
tzw Patriotycznego Obowiązku, niezależnie od efektu jaki osiągną.
Niegłosujący racji nie mają, takie przekręcone powiedzonko, ale ja i tak
nigdy nie miałem racji, niezależnie czy brałem udział w głosowaniu, czy nie -
40 lat doświadczenie mnie nauczyło. Więc w tym referendum oddaję swój głos w
inne ręce, ręce młodych dla których jest to gra o przyszłość, i niech to oni
biorą odpowiedzialność za to co się stanie. To nie tchórzostwo to oportunizm.