złośliwość "ścigaczy" na góralach

07.06.07, 18:34
Drodzy strongmeni, czempioni i miszcze na swych góralach z licznikami
elektronicznymi, gdybyście sobie kupili dzwonki za dwa złote, to nie
musielibyście hamować wzbijając tumany kurzu przed wolniej jadącymi
rowerzystami i pieszymi. Nie wątpię że to hamowanie jest złośliwe i na pokaz
że ktoś wam przeszkadza. Chyba że nie widzicie co się przed wami dzieje - ale
w takim razie nie powinniście w ogóle wsiadać na rower. Dzwonek słychać na
jakieś 20 metrów, testuję codziennie i działa, wolniejsi rowerzyści i piesi
robią wolną drogę, jest miło i kulturalnie.

Drodzy pouczacze i wszystkowiedzący; wał nad Odrą na Biskupinie to również
trakt pieszy, wobec tego JADĄC OBOK żony swobodnie rozmawiając nie zajmuję
więcej miejsca niż IDĄC OBOK żony - nie rozumiem skąd ta agresja. BTW, gdy
słyszymy inne rowery za sobą to zwężamy się do "gęsiego", chociaż nie trzeba
bo i tak zostają ze 2 metry obok na ominięcie.

Do pana który zapytał "a gdzie rowerowy savoir-vivre?" moja odpowiedź: a gdzie
dzwonek? Gdybym go usłyszał to bym zjechał, chociaż nie uważam że muszę, skoro
można nas dwoje swobodnie wyprzedzić bez robienia zamieszania - takie głupie
pouczanie dla zasady, zamiast po prostu pojechać obok...

Żeby nie było nieporozumień: na drogach rowerowych i na ulicach jeździmy
gęsiego, ale na tak szerokim trakcie jak wyżej wspomniany, gdzie jest ruch
powolny, szczytem chamstwa jest pędzenie jak na wyścigu, nie jesteście sami.
Chyba że jesteście na tyle tępi że nie rozróżniacie gdzie możecie szybko
jechać a gdzie nie.

No chyba że ostatnie złotówki wydaliście na liczniki do górali, i zabrakło
2,50 na dzwonek, najlepszy sposób na oznajmienie: uwaga jadę!



    • chomikdc Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 07.06.07, 18:43
      >Drodzy pouczacze i wszystkowiedzący; wał nad Odrą na Biskupinie to również
      > trakt pieszy, wobec tego JADĄC OBOK

      No właśnie, jedziesz obok a przepisy (zdrowy rozsądek i odrobina kultury w stosunku do innych rowerzystów) tego zabraniają. Żeby było jasne, jeśli mogę przejechać bez problemu i stwarzania ryzyka to nie mam nic przeciwko ale ile razy spotkałem się z sytuacją, że musiałem wręcz uciekać na prawą stronę, bo ktoś chciał sobie pogadać. Zacznij od siebie a potem pouczaj innych.
      • hello.martin.its.linda Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 07.06.07, 19:19
        jakie przepisy na 4 metrowej szerokości trakcie, można swobodnie się ominąć bez
        chamskich zachować

        to jest tylko wał nad rzeką, gdzie są ludzie z psami, dziećmi, rowerzyści na
        przeróżnych rowerach, wózki dziecięce, grupy studentów stojących na całej
        szerokości, ludzie robiący zdjęcia i.t.d.
        • chomikdc Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 07.06.07, 19:57
          Wiesz co ktoś ci nadepnął na EGO a ty lecisz z tym na forum. Nie musiał cię pouczać ale to zrobił, może dzieki temu jego samoocena wzrosła. Nie bądź taki jak on d;
          • Gość: Rowers Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 20:11
            Nie no bez przesady. Jeżli chodzi o jazde tamtym wałem to 3 rowery sie
            mieszczą(chociaż nie raz widziałem jak jechay 2 i zajeły cały). Mi to nie
            przeszkadza jak ktoś jedzie i gada jeżli nie zajmuje całej szerokości. Co do
            dzwonka to ja go nie posiadam i jeżdże na tzw. "góralu", a przyczyna jest
            prosta. Jak wjeżdżam w teren to cały czas dzwoni(troche to denerwójące).
            Wracając do wału to żeczewiście jeżdżą tam różne rowery(jedni szybciej dródzy
            wolniej) i trzeba troche kultóry i wyrozumiałości a wszystko będzie OK(jeżdżący
            wolniej muszą uważać na wyprzedzających i pozwolić im bezpiecznie przejechać a
            jeżdżący szybciej zachować ostrożność jak na drodze przy wyprzedzaniu to ten sam
            manwer). Nie widze powodu do kłótni.
            Pozdro
            • Gość: Roman Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.korbank.pl 07.06.07, 22:32
              > dzwonka to ja go nie posiadam i jeżdże na tzw. "góralu", a przyczyna jest
              > prosta. Jak wjeżdżam w teren to cały czas dzwoni
              Mój sam nie dzwoni :-)
              Co do meritum - masz rację, troche życzliwości i wszystko bedzie OK. Mnie też
              wkurzają jadący równolegle, ale po ddr, które na ogół są wąskie.
            • Gość: Ortografia Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.dream.net.pl 09.06.07, 07:04
              Do Rowersa : 1.nie wolno eksploatować rowera na drogach publicznych bez
              dzwonka.To, że komuś przeszkadza, nie jest argumentem.2. postaraj się (kup,
              pożycz) słownik ortograficzny.
            • Gość: divak2 Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: 213.172.177.* 12.06.07, 13:38
              <ciach>jeżdżący
              wolniej muszą uważać na wyprzedzających i pozwolić im bezpiecznie przejechać a
              </ciach>
              jeżdżący wolniej muszą tylko nie utrudniać wyprzedzania. natomiast wyprzedzający
              podejmują ryzyko manewru i na nich spoczywa odpowiedzilność za jego poprawne
              wykonanie.
              A jak sobie chcesz pojezdzic szybko to zasuwaj po szosie, nie po drodze dla
              pieszych.
              A co do dzwoniącego dzwonka - jak ci to przeszkadza kup se trąbkę :P sama nie trąbi.
          • hello.martin.its.linda Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 07.06.07, 22:04
            tak po zastanowieniu przyznaję ci rację...

            • hello.martin.its.linda Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 07.06.07, 22:05
              znaczy temu komentarzowi :-)

              Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach
              chomikdc 07.06.07, 19:57 + odpowiedz

              Wiesz co ktoś ci nadepnął na EGO a ty lecisz z tym na forum. Nie musiał cię
              pouczać ale to zrobił, może dzieki temu jego
              samoocena wzrosła. Nie bądź taki jak on d;
              • Gość: ep Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 22:59
                a mnie draznia ci ktorzy zajmuja cala przestrzen jadac obok siebie. swiete
                krowy. pal licho wyprzedzanie, rzeczywiscie moga nie slyszec nadjezdzajacych z
                tylu, ale takich to nawet minac nie mozna. tak ciezko zjechac?
                • hello.martin.its.linda Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 08.06.07, 09:56
                  a tobie tak ciężko zrozumieć tekst pisany?
    • Gość: hyhy Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 23:11
      hello.martin.its.linda absolutnie pojechał po bandzie:

      > trakt pieszy, wobec tego JADĄC OBOK żony swobodnie rozmawiając nie zajmuję
      > więcej miejsca niż IDĄC OBOK żony

      Skąd mamy wiedzieć, że jesteś OBOK żony ??? ;-)
      • hello.martin.its.linda Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 08.06.07, 10:14
        istotne w tym zdaniu było to:

        JADĄC OBOK nie zajmuję więcej miejsca niż IDĄC OBOK



        • Gość: ep Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.07, 00:36
          czekamy niecierpliwie na kolejne blyskotliwe wykladnie prawa
          hello.martin.its.linda
          i znow sie dowiemy kto ostatecznie ma racje
    • Gość: eNDe Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.e-wro.net.pl 09.06.07, 01:08
      Obok żony swobodnie rozmawiając to może Pan ...siąść na kanapie przed
      telewizorem. Na rowerze gdziekolwiek się poruszamy powinniśmy umożliwić
      wyprzedzanie a zwłaszcza mijanie innym użytkownikom. Analogicznie do ruchu
      drogowego, nie ma znaczenia czy mamy do dyspozycji jeden czy więcej pasów,
      przecież nie ustawiamy aut obok siebie aby uciąć sobie pogawędke w czasie jazdy.
      Użytkowników rowerów obowiązują takie same zasady poruszania jak użytkowników
      samochodów. Łamie Pan zasady i jeszcze ma pretensje że inni mu w tym przeszkadzają.
      Pozdrawiam
      • hello.martin.its.linda Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 09.06.07, 10:42
        chłopie, jechaliśmy obok siebie, zajmowaliśmy tyle samo miejsca co pary
        spacerujące OBOK siebie (tych par było tam więcej niż rowerzystów a nawet pań z
        psami na długich smyczach), z boku było 2 metry umożliwiające ominięcie nas,
        kilkudziesięciu rowerzystom to nie przeszkadzało, tylko temu jednemu, na góralu,
        który pędził tam chyba z 60 km/h i chamsko zahamował wzbijając tumany kurzu,
        zamiast nas spokojnie/szybko ominąć, albo chociaż zadzwonić, to bym mu zostawił
        nie 2 metry a 3,50 jak mu mało

        Naprawdę proszę, przeczytaj jeszcze raz opis z pierwszego wpisu w tym wątku a
        później komentuj.
        • Gość: artek Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wro.vectranet.pl 09.06.07, 11:08
          razu pewnego, rok temu z okładem, jechałem z żoną wałami od bartoszowic.
          _gęsiego_ i niezbyt szybko, gdzieś tak 20-25 kmph.
          w pewnym momencie napatoczyła się przed nami parka jadąca obok siebie. przy
          próbie ich wyprzedzenia koleś kompletnie nie reagował na dzwonki, nie miał
          ochoty zjechać, jechał uparcie obok swojej samiczki - pewnie uważał, że miejsca
          na wyprzedzanie jest aż nadto. albo uważał że ma naturalne prawo do pogadania w
          czasie jazdy ..
          ale z naprzeciwka szli piesi, jechały inne rowery, miejsca wbrew pozorom nie
          było. wyprzedziła go moja żona, zacząłem wyprzedzać go w końcu i ja - psiakość,
          na czwartego! paranoja! dosłownie o centymetry, na styk - ale cóż ...
          a że wściekły nieszczęśnik machał łapą w moim kierunku, zahaczył o mój łokieć
          (naprawdę go specjalnie nie wystawiałem) - zachwiał się, nie wiem czy upadł, czy
          wjechał na swą towarzyszkę - z tyłu usłyszałem tylko bluzgi.

          taki los ...
          a piszecie, że droga tam szeroka, co? windows prawda ...

          a zasada (ustawowa) również i na oznakowanej! drodze dla rowerów wspólnej z
          drogą dla pieszych jest zawsze taka sama:

          "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że
          inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego"

          dotyczy to również zakazu jazdy obok siebie - w _każdych_ warunkach. absolutnie
          nie widzę powodu abym musiał podejmować jakiekolwiek dodatkowe czynności (w
          szczególności dzwonienie) tylko dlatego, że ktoś ma niezgodne z prawem i
          niezgodne z zasadami współżycia społecznego widzumusię maszerowania czy jazdy od
          lewej do prawej.
          • hello.martin.its.linda Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 09.06.07, 11:24
            dżizas, to weź teraz na mnie prokuratora naślij...
            jesteś taki praworządny czy taki upierdliwy?

            skoro omijasz korzenie i panie z psami, to dlaczego nie możesz ominąć
            rowerzystów jadących obok siebie, jeśli masz wystarczająco dużo miejsca?

            następnym razem jak zobaczę wariata pędzącego za mną to zejdę z roweru, będę go
            prowadził ABSOLUTNIE ZGODNIE Z PRZEPISAMI i będę zajmował więcej miejsca niż
            jadąc na nim... a przy mijaniu mu wytłumaczę że to nie jest droga dla rowerów i
            że powinien zejść z roweru i go prowadzić, żeby już tak do końca żyć w zgodzie z
            przepisami

            • Gość: Rowers Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.07, 12:47
              hello.martin.its.linda napisał:
              >a przy mijaniu mu wytłumaczę że to nie jest droga dla rowerów i
              > że powinien zejść z roweru i go prowadzić, żeby już tak do końca żyć w zgodzie
              > z
              > przepisami

              Jeżli dobrze pamiętam to jest to droga dla rowerów i dla pieszych(Jest tam chyba
              znak Droga dla pieszych i kierujących rowerami jednośladowymi) Więc jeżli
              zwrócisz komuś uwage to nie bedziesz miał racji. Pozatym jazda obok siebie nie
              jest dozwolona gdyż zagraża bezpieczeństwu(nie wieżysz to przejedź sie
              autostradą ale lewym pasem najlepiej dosyć małą prędkością. Zatrzyma cie
              pierwszy patrol policji).

              hello.martin.its.linda napisał:
              > skoro omijasz korzenie i panie z psami, to dlaczego nie możesz ominąć
              > rowerzystów jadących obok siebie, jeśli masz wystarczająco dużo miejsca?

              Akurat na drogach opisanych takim znakiem jak tam to pieszy ma pierszeństwo i
              rowerzysta musi ustąpić miejsca.

              A teraz powiem tak mi to nie przeszkadza, że jedziesz koło partnerki jeżli z
              drógiej strony jest pusto i można wyprzdzić. Ale jak z naprzeciwka też ktoś
              jedzie i wy obok siebie to wyprzedzanie nie należy do żeczy łatwych i bezpiecznych.
              I pozatym ten wał ma różne szerokości w różnych miejscach. Są odcinki na których
              zmieści sie pare rowerów ale są i takie miejsca gdzie dla 3 jest ciasno. Więc
              apeluje o rozsądek.
              Pozdro


            • Gość: artek Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wro.vectranet.pl 09.06.07, 13:24
              > dżizas, to weź teraz na mnie prokuratora naślij...
              > jesteś taki praworządny czy taki upierdliwy?

              a na grzeczności to u waszmości zdaje się zbywa ...

              napisałem wyraźnie o regulacjach prawnych jakie na wałach obowiązują (prawo o
              ruchu drogowym - patrz oznakowanie) jak i zasadach współżycia społecznego -
              czyli na przykład nie czyń drugiemu co tobie nie miłe.

              > skoro omijasz korzenie i panie z psami, to dlaczego nie możesz ominąć
              > rowerzystów jadących obok siebie, jeśli masz wystarczająco dużo miejsca?

              a jeśli nie ma wystarczająco dużo miejsca? bo w większości wypadków, przy
              umiarkowanie dużym ruchu w obu kierunkach tak właśnie jest. rzadko kiedy można
              bezkolizyjnie wyprzedzić dwa jadące obok siebie rowery - z odpowiednim dystansem
              oczywiście, tak żeby wzajem się nie pozabijać. o co niestety dużo łatwiej w
              przypadku rowerów, niż pań z psami ...

              > następnym razem jak zobaczę wariata pędzącego za mną to zejdę z roweru, będę
              > go prowadził ABSOLUTNIE ZGODNIE Z PRZEPISAMI

              wolna wola. co prawda kompletnie nie widzę w tym sensu, ale jak musisz...

              > a przy mijaniu

              hmm, wyprzedzaniu raczej

              > mu wytłumaczę że to nie jest droga dla rowerów
              > i że powinien zejść z roweru i go prowadzić, żeby już tak do zgodzie
              > końca żyć w z przepisami

              rotfl, nie ma to jak wyimaginowane przekonanie o życiu w prawdzie i porządku ;)))

              akurat od bartoszowic do mostu zwierzynieckiego droga oznaczona jest znakiem
              c13/c16 z poziomą kreską oznaczającą ustawowo umocowany trakt rowerowo-pieszy z
              pierwszeństwem pieszych.
              nawiasem mówiąc jest to oznakowanie również pieszych które zmusza do zachowania
              ostrożności i odpowiedniego zachowania. a co jest niestety najczęściej
              kompletnie lekceważone i ignorowane.
              tak więc nawet idąc pieszo i prowadząc rower obok siebie masz obowiązek
              przestrzegania jeśli nawet nie literalnie ustawy, to przynajmniej elementarnych
              zasad kulturalnego zachowania się na drodze.
              • Gość: Roman Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.korbank.pl 09.06.07, 23:26
                > tak więc nawet idąc pieszo i prowadząc rower obok siebie masz obowiązek
                > przestrzegania jeśli nawet nie literalnie ustawy, to przynajmniej
                elementarnych
                > zasad kulturalnego zachowania się na drodze.
                Dojdziemy więc do czegoś w rodzaju strajku włoskiego - prawo nie zabrania dwum
                pieszym iść obok siebie. Wraz z rowerami zajmą prawie całą szerokość traktu.
                Będzie w zgodzie z literą przepisu, ale czy z duchem? Literalne stosowanie
                przepisów czasem prowadzi do absurbu, bo ustawodawca (w dodatku tak ułomny jak
                nasz) nie jest w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji. Na pewno natomiast
                troche życzliwości nikomu nie zaszkodzi. Wszak mamy w opisanej sytuacji do
                czynienia z traktem spacerowym, a nie drogą ekspresową.
                • Gość: Rowers Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 00:03
                  Zgadzam sie z Romanem. Przpisy nie zawsze są dobrze napisane.
                  A wyrozumiałość sie zawsze przyda. Ten znak akurat jest troche idiotyczny bo
                  mówi, że rowerzysta musi ustąpić miejsca pieszemu a na odwrót już nie. Ale
                  podczas zajęcia całej drogi jakiś zdeterminowany rowerzysta może zamiast dzwonka
                  urzyć np. "Trąbki kibica" A nie wiem czy ten odgłś z bliskiej odległości jest
                  przyjemny.
                  Także kolejny raz apeluję o wyrozumiałość i uprzejmość na drodze.
    • Gość: ja Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.07, 23:25
      ja tą groblę ostatnio zacząłem omijać śmigając ul. Braci Gierymskich, a dalej już z musu Wróblewskiego.

      Za dużo nieprzewidywalnych ludzi porusza się tam pieszo i na rowerach. Nie raz miałem nagłe, niebezpeiczne sytuacje, więc unikam tego teraz. Poza tym kurzu jest tam zwykle masa...

    • Gość: @ Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.06.07, 11:58
      Pewnie trafiłeś na jednego z tych głupków, którzy muszą koniecznie jechać
      rowerem najszybciej jak się da, po chodnikach, przez przejścia dla pieszych - bo
      nie po to mam rower, żeby go przeprowadzać przez jezdnię. A jak im powiedzieć,
      że mają ulicę, to wyskakują z pięściami, że na ulicy zgroza i śmierć w oczach.
      • Gość: artek Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 12:18
        > Pewnie trafiłeś na jednego z tych głupków, którzy muszą koniecznie jechać

        jestem pewien, że identycznie napisałbyś w sytuacji a contrare, gdy żale swe
        wylewałby osobnik próbujący na niezbyt szerokim trakcie wyprzedzić rozwalone
        niemalże od lewej do prawej, rozgadane i zadowolone z siebie małżeństwo - które
        po zwróceniu uwagi o niestosowności takiego stylu jazdy (np słowami "a gdzie
        rowerowy savoir vivre") wyskakuje z pięściami że jak kto może zabraniać i takie
        tam różne ple ple ple ...

        zupełnie nie wiem skąd się bierze ta cykloszybkojazdofobia!?!
        • Gość: Rowers Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 14:18
          Gość portalu: artek napisał(a):
          > zupełnie nie wiem skąd się bierze ta cykloszybkojazdofobia!?!
          Artek ake szbka jazda to pojęcie względno bo każdy ma swoje tempo(dla jednych
          szybko to 15km/h a dla innych 35km/h), dlatego potrzebna jest zwykła upejmość i
          wyrozuniałość a nie kłótnia kto jedzie za wolno albo za szybko.
          • Gość: artek Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 15:17
            > Gość portalu: artek napisał(a):
            > > zupełnie nie wiem skąd się bierze ta cykloszybkojazdofobia!?!
            > Artek ake szbka jazda to pojęcie względno bo każdy ma swoje tempo(dla jednych
            > szybko to 15km/h a dla innych 35km/h),

            otóż to. tylko odnoszę wrażenie, że w ogólnym mniemaniu "za szybko" znaczy
            "szybciej niż ja". i każdy kto śmie jeździć za szybko to złośliwy "ścigacz" (co
            gorsza na góralu) czy jeszcze gorzej "głupek który musi jeździć najszybciej jak
            się da".

            to również sprowadza się do takich groteskowych wypowiedzi jak te na sesji rady
            miejskiej przy okazji dysputy o kostce na rondzie reagana: "Tam się ścieżki
            rowerowe przenikają z trasami dla pieszych i to jest specjalnie, żeby rowerzyści
            za szybko nie jeździli".

            zatem - co to znaczy "za szybko"? i jaka prędkość oznacza "odpowiednio szybko"?
            wymiernie - 10 km/h, 20? a może 30? i przy jakiej prędkości człowiek jest
            "rozsądnie jadącym rowerzystą" a przy jakiej "głupkiem"?

            jeśli ktoś lubi pogrzebowe tempo - jego sprawa. widać albo nie lubi szybkiej
            jazdy, albo nie ma odpowiedniego sprzętu, albo nie jest fizycznie w stanie
            jechać z większą prędkością. rozumiem to.
            ale doprawdy, nie jest to powód do zbyt daleko idących uogólnień na temat
            dozwolonej prędkości czy też do wygadywania takich tekstów ...

            tym bardziej, że tzw "za szybka jazda" wcale nie jest taka za szybka jak się
            sądzi, ani wcale nie jest taka wyścigowa, ani taka niebezpieczna - kontrola nad
            rowerem jest dokładnie taka sama jak przy jeździe wolniejszej, a na pewno dużo
            lepsza niż przy ekstremalnie jeździe wolnej.

            a warto wiedzieć, że drogi dla rowerów projektuje się dla prędkości 20-30 km/h.
            co winno dawać do zrozumienia, że 30 km/h uważane jest za prędkość bezpieczną!

            i co dalej idzie - winno to uświadamiać, że są współużytkownicy drogi którzy
            potrafią poruszać się z większą prędkością (choć wcale nie "za szybko"), i z
            tego powodu winno się jechać tak, aby im ruchu nie utrudniać. w szczególności
            nie utrudniać wyprzedzania! a tym bardziej na drogach wspólnych dla rowerów i
            pieszych, gdzie tym większe jest niebezpieczeństwo zaistnienia kolizji.

            dlatego naganna dla mnie jest powszechna niestety praktyka jazdy dwóch rowerów
            obok siebie, jak również jazda środkiem czy nie daj boże po lewej stronie drogi.
            a już kuriozalne dla mnie są sytuacje, w których (na dźwięk dzwonka dopiero,
            sami z siebie się nie ruszą) grupa rowerzystów rozjeżdża się we wszystkie strony
            - i w lewo, i w prawo. to już nawet nie "rowerowy savoir vivre", ale podstawowa
            zasada ruchu - w polsce obowiązuje prawnie i zwyczajowo ruch prawostronny!

            i zupełnie nie rozumiem, dlaczego aż dzwonkiem muszę wymuszać na innych
            uczestnikach ruchu prawidłową jazdę? prawidłową i w sensie ustawowym, i w sensie
            zwykłej kultury ruchu.

            i jeszcze wysłuchiwać pretensji czy tekstów o "ścigaczach" czy "głupkach na
            mtb". btw, nie mam mtb. a zawrotne (przynajmniej dla co niektórych) prędkości
            rzędu 50-60 km/h owszem, jestem w stanie osiągnąć, ale na miłym, szybkim,
            najchętniej asfaltowym zjeździe. ale nigdy w życiu na prostej żwirowej ddr nad
            odrą. o chodnikach nie wspomnę ..

            > dlatego potrzebna jest zwykła upejmość i
            > wyrozuniałość a nie kłótnia kto jedzie za wolno albo za szybko.

            prawdę mówiąc w społeczeństwie zasranych trawników i zaparkowanych chodników
            raczej ciężko mówić o uprzejmości i wyrozumiałości ...
            • Gość: Roman Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.korbank.pl 11.06.07, 17:15
              > zatem - co to znaczy "za szybko"? i jaka prędkość oznacza "odpowiednio
              szybko"?
              > wymiernie - 10 km/h, 20? a może 30? i przy jakiej prędkości człowiek jest
              > "rozsądnie jadącym rowerzystą" a przy jakiej "głupkiem"?
              Zupełnie podobnie jak określa się kierujących pojazdami silnikowymi. 30 km/h na
              ddr to na ogół bardzo szybko, zważywszy, że obok, na zwykle znacznie szerszej i
              równiejszej, jezdni zwykle jest ograniczenie do 50 km/h. Jak określimy kierowcę
              poruszajacego się w mieście z prędkością np. 80 km/h?
              • Gość: Roman Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.korbank.pl 11.06.07, 17:18
                Zapomniałem dodać: istnieje w Prawie o Ruchu Drogowym wymóg dostosowania
                prędkości jazdy do warunków panujących na drodze. Przy zatłoczonej drodze (nie
                tylko dla rowerów lecz równiez dla pieszych, jak na wałach) łatwe dla wielu do
                osiągnięcia 30 km/h z pewnością nie spełnia ww. zapisu.
              • Gość: artek Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wro.vectranet.pl 11.06.07, 18:29
                aha, a więc 30 km/h to już bardzo szybko, w przeciwieństwie do 20 km/h które
                bardzo szybko nie już jest. a może nie 20, a 15 km/h?

                cóż, z wypowiadanych na różnych forach opinii wynika, że rowerzyści preferujący
                szybką, agresywną jazdę nie lubią jeździć po ddr. o chodnikach nawet nie ma co
                mówić. oni preferują jazdę po jezdni - twierdząc m.in. (zresztą nie bez racji),
                że jest to o wiele bezpieczniejsze.

                dlaczego tak jest? z jednej strony przyczynia się do tego niewątpliwie kaleka
                infrastruktura (nawierzchnia, zbyt mała szerokość i zbyt małe łuki zakrętów) jak
                i prawo preferujące ruch samochodowy. z drugiej zaś strony niestety, zachowanie
                przeciętnego rowerzysty, często jeżdżącego kiepsko, wolno i niezbyt poradnie - i
                często nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu.
                moim zdaniem określenie że 30 km/h jest "za szybko" wynika wyłącznie z równania
                w dół. bo to, że na drodze dla rowerów trzeba jeździć wolniej nie wynika z
                ograniczeń samej drogi dla rowerów, a raczej z tego, że właśnie ci kiepscy
                rowerzyści mogą stanowić zagrożenie!
                jaka jest praktyka? kupuje się rower, wsiada i jedzie. każdy jeden kierowca jest
                już na wstępie o niebo lepiej wyszkolony i przygotowany do jazdy po drogach
                publicznych. i tak (sądząc po tym co się dzieje w ruchu na mieście) kierowców
                mamy raczej kiepskich. to co w ogóle mówić o kompletnie nie szkolonych
                rowerzystach?
                na kursach na prawo jazdy kierowca musi m.in. przejechać jakiś odcinek z dużą
                prędkością 90 km/h. a co może powiedzieć o szybkiej jeździe rowerzysta który
                nigdy w życiu nie jechał szybciej niż 20 km/h?
                właściwie nie dziwię się, dla takiego każda większa prędkość może wydawać się
                szaleńcza i zabójcza.
                a jak jest naprawdę?
                czy 30 km/h na prostej równej drodze to naprawdę jakiś szczególny wyczyn?
                zwłaszcza dla osoby bezawaryjnie jeżdżącej z taką prędkością w zgoła odmiennych
                warunkach - wąska, kręta, wyboista leśna czy górska dróżka ...

                śmiem twierdzić, że dla takich osób, nawet dostosowując prędkość do warunków
                ruchu, jazda z dużą (czyli uważaną za "zbyt szybką") prędkością jest równie
                bezpieczna jak 20 czy 10 km/h. szczególnie na sprawnym sprzęcie, z dobrze
                działającymi hamulcami ...
                zaś dużo bardziej bezpieczeństwu ruchu zagraża niefrasobliwość niektórych
                rowerzystów objawiająca się jazdą niepewną, grupową, bez szczególnej refleksji
                jak taka jazda może się skończyć. to tak jak z wieczorno-nocną jazdą bez
                oświetlenia - najczęściej to ta sama grupa.

                i tu można dojść do osób jeżdżących po chodnikach - właśnie takich jak opisałem
                na wstępie - często niedouczonych i na jezdni nieporadnych - jeżdżących na
                rowerze tak jak potrafią czyli z całą gamą doświadczeń osoby ... pieszej, bądź
                też z drugiej strony z równie niedouczonymi młodymi gamoniami z "zajefajnym
                sprzęciorem", o których najczęściej się mówi i to pejoratywnie, a którzy jeżdżą
                jak chcą, którzy wiedzą swoje, których nikt nigdy nie goni i nie nauczy. może
                jak dorośnie to zmądrzeje ... niestety, najczęściej zero refleksji.
                próbowałem kiedyś dyskutować z takim jednym miłośnikiem sportów grawitacyjnych.
                nie był w stanie pojąć jak można zabraniać tak fajnej rozrywki jak zjazd
                czerwonym szlakiem ze śnieżki. pieszym szlakiem oczywiście ...
                no i co zrobić? każdy wie swoje, demokracja jest, prawda?
                i z takim już nic nie zrobisz :(

                > Jak określimy kierowcę
                > poruszajacego się w mieście z prędkością np. 80 km/h?

                hmm - może: "typowym miejskim kierowcą"? zgodnie z ogólnie przyjętą praktyką ..
                • Gość: Rowers Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 19:25
                  Zgazdzam się z artkiem
                  Bezpiecznie dla każdego zanaczy coś innego. Jeden uważa jazdę 15km/h za
                  bezpieczną, ktoś inny jazdę środkiem bo ma większą widoczność, inni parami, a
                  inne osoby jazde swoim tempem. Tak więc ciężko jest ustalić jaka prędkość to
                  szybko a jaka wolno. Jeżli 30 to szybko to co uważacie za wolno i co za tym
                  idzie bezpiecznie? 20,15 a może 10? Prędkość dozwolona dla samochodu w strefie
                  zamieszkania to 20(samochód potrzebuje więcej miejsca do zatrszymania niż rower).
                  Pozdro
                  • Gość: Roman Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 15:18
                    > Zgazdzam się z artkiem
                    > Bezpiecznie dla każdego zanaczy coś innego.
                    A ja się nie zgadzam. Od praw fizyki nie uciekniesz. Większe umiejętności jazdy
                    na rowerze nie zrekompensują długości drogi hamowania przy znacząco wiekszej
                    prędkości.
                  • Gość: współczynnik f Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.06.07, 15:45
                    Samochód potrzebuje więcej miejsca do zatrzymania? Chyba masz na myśli szerokość
                    tego miejsca. Długość drogi hamowania zapewne będzie miał nawet krótszą, bo ma
                    wydajniejsze hamulce i trudniej mu skapotować.
                • Gość: Roman Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 15:16
                  > aha, a więc 30 km/h to już bardzo szybko, w przeciwieństwie do 20 km/h które
                  > bardzo szybko nie już jest. a może nie 20, a 15 km/h?
                  Podałem przykładowo. Na pewno jazda z prędkością 30 km/h po wale pełnym
                  spacerowiczów stwarza znacznie większe zagrożenie niz przy 15 czy 20 km/h.
                  Droga hamowania jest z pewnością znacząco dłuższa niezależnie od sprawności
                  hamulców, zwłaszcza na szutrze. Potrafię jeździć szybko, ale na ścieżkach
                  rowerowych czy wałach raczej tego nie praktykuję, chyba że jest pusto.
                  • Gość: artek Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wro.vectranet.pl 12.06.07, 18:51
                    > > aha, a więc 30 km/h to już bardzo szybko, w przeciwieństwie do 20 km/h kt
                    > óre
                    > > bardzo szybko nie już jest. a może nie 20, a 15 km/h?
                    > Podałem przykładowo. Na pewno jazda z prędkością 30 km/h po wale pełnym
                    > spacerowiczów stwarza znacznie większe zagrożenie niz przy 15 czy 20 km/h.

                    imo niebezpieczna jest nie duża prędkość a nade wszystkim styl jazdy. jeśli z
                    dużą prędkością jedzie się w ostrym slalomie między przechodniami, często na
                    styk - to owszem, można powiedzieć "za szybko". ale wówczas i mniejsza szybkość
                    będzie za duża. taka jazda w ogóle jest naganna.

                    zaś w mniejszym rozrzedzeniu, przy dość przewidywalnym ruchu pieszych czy innych
                    pojazdów - niebezpieczeństwo jest niewielkie.

                    oczywiście zawsze trzeba się liczyć z tym, że ktoś nagle zmieni trajektorię i
                    wpadnie wprost pod koła - ale w takich sytuacjach i przy 15 czy 20 km/h można
                    nie wyhamować.
                    jasna sprawa - nie mówię tu o mijaniu dzieciaków - przy nich zawsze trzeba wolno
                    i z daleka, z uwagi na dużą ruchliwość i właśnie nieprzewidywalność.

                    > Droga hamowania jest z pewnością znacząco dłuższa niezależnie od sprawności
                    > hamulców, zwłaszcza na szutrze.

                    nieprawda. człowiek jeżdżący szybko na najczęściej wyrobioną i wyostrzoną uwagę,
                    nie wspominając o nabytych w trudniejszych warunkach nawykach - tu też liczy się
                    refleks. nie sądzę, aby kolega małżonek, rozkojarzony i zagadany z jadącą obok
                    koleżanką żoną był w stanie zauważyć niebezpieczeństwo i zareagować co najmniej
                    tak szybko jak wyprzedzający go "ścigacz na mtb".

                    wspominajmy o skuteczności hamowania - mało który rowerzysta potrafi hamować
                    oboma na raz i to bez otb ;) (zwłaszcza przednim - zwykło się mówić że tylny
                    służy do zwalniania, przedni do zatrzymywania się). w terenie szybko się takich
                    nawyków nabiera.

                    również o sprzęcie dużo by można powiedzieć - sprawne, dobrej klasy, dobrze
                    wyregulowane hamulce (często tarczowe) nie dają szans tańszym wersjom tektro czy
                    jakiś innych no name'ów instalowanych w rekreacyjnych rowerach. a w starszych
                    rowerach - mało kto wymienia klocki czy pordzewiałe linki, bardzo mało kto
                    potrafi wyregulować canti ...
                    na koniec opony - w góralach z reguły bieżnik agresywny, terenowy, dobrze
                    trzymający się drogi, a rowerach rekreacyjnych i miejskich przeważają semislicki
                    i slicki - co oczywiście ma również ogromny wpływ na skuteczność i drogę hamowania.

                    podtrzymuję zatem tezę, że "zbyt duża szybkość" jest pojęciem względnym i co
                    innego znaczy dla szybko i dużo jeżdżących na "góralach", a co innego dla wolno
                    i rekreacyjnie jeżdżących mieszczuchów.

                    zaś poza wszystkim - najlepszą praktyką jest unikanie popularnych szlaków
                    rekreacyjno-spacerowych (właśnie takich jak nadodrzańskie wały) około południa i
                    po południu w dni wolne ;)))
                    • Gość: Roman Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 08:25
                      > zaś poza wszystkim - najlepszą praktyką jest unikanie popularnych szlaków
                      > rekreacyjno-spacerowych (właśnie takich jak nadodrzańskie wały) około
                      południa
                      > i
                      > po południu w dni wolne ;)))
                      Z tym mogę się zgodzić w 100%. Więc kto chce sobie szybko (jednak 30 i więcej
                      to będzie szybko dla każdego w takich warunkach) pojeździć nie wykazuje zbyt
                      wiele rozsądku i poszanowania dla przepisów również wybierając taką trasę.
        • Gość: @ Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.06.07, 15:46
          Cykloszybkojazdofobia bierze sie z konieczności uciekania przed rowerzystami
          poganiającymi na chodniku kobietę z wózkiem. Z niepewności, gdzie pojedzie
          rowerzysta poruszający się pięciokrotnie szybciej od pieszego, ale po tym samym
          chodniku. Z potrzeby gwałtownego hamowania przy wyjeździe samochodem z bramy, bo
          nagle pół metra przed maską pojawia się rozpędzony rower.
          • bajgla Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 11.06.07, 18:07
            Gość portalu: @ napisał(a):

            > Cykloszybkojazdofobia bierze sie z konieczności uciekania przed rowerzystami
            > poganiającymi na chodniku kobietę z wózkiem.

            Znacznie częściej spotkać można kobiety z wózkami na ddr. Nie reagują bynajmniej przyjaźnie na zwróconą uwagę bądź dzwonek

            Z niepewności, gdzie pojedzie
            > rowerzysta poruszający się pięciokrotnie szybciej od pieszego, ale po tym samym
            > chodniku. Z potrzeby gwałtownego hamowania przy wyjeździe samochodem z bramy, b
            > o
            > nagle pół metra przed maską pojawia się rozpędzony rower.

            Nie zaszkodzi się rozejrzeć jak się wyjeżdża z bramy
            • Gość: @ Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 21:21
              Rozejrzeć się, jak się wyjeżdża z bramy? Co za głupia uwaga. Oczywiście, że
              kierowca się rozgląda jak wyjeżdża z bramy. Tylko że to jest rozglądanie
              wystarczające na bezpieczne zauważenie pieszego i przepuszczenie go, a nie na
              zauważenie czegoś, czego na chodniku być nie powinno, a co się porusza
              wielokrotnie szybciej niż pieszy. Zwłaszcza że do objęcia wzrokiem całego
              chodnika trzeba najpierw wysunąć z bramy półtora metra maski.
              • Gość: Rowers Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 23:33
                Gość portalu: @ napisał(a):

                > Rozejrzeć się, jak się wyjeżdża z bramy? Co za głupia uwaga. Oczywiście, że
                > kierowca się rozgląda jak wyjeżdża z bramy. Tylko że to jest rozglądanie
                > wystarczające na bezpieczne zauważenie pieszego i przepuszczenie go, a nie na
                > zauważenie czegoś, czego na chodniku być nie powinno, a co się porusza
                > wielokrotnie szybciej niż pieszy.

                Przykład dziecka na rowerze powinien wystarczyć, że rower jednak może być na
                chodniku.

                > Zwłaszcza że do objęcia wzrokiem całego
                > chodnika trzeba najpierw wysunąć z bramy półtora metra maski.

                I tu właśnie przyda się minimalna prędkość(polecam wyprubowanie jazdy na
                pułsprzęgle). A jak nie umiesz pomału to poproś kogoś żeby cie wyprowadził
                bezpiecznie!! Nawet na kursie(pożądnym a nie u mietka w stodole) instruktor Ci
                powie, że jeżeli nie masz dobrej widocznośći to warto poprosić kogoś o pomoc.
                • Gość: @ Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.07, 09:59
                  A to się popisałeś z celną ironią. Półsprzęgła mam spróbować? A jak myślisz, w
                  jaki sposób jadę samochodem z prędkością pieszego, jak o tym wyraźnie napisałem?
                  Facet, żeby kogoś sprawnie ośmieszyć, tak jak próbowałeś to zrobić ze mną, to
                  trzeba się postarać. Bo na razie wygłupiłeś się sam i oklaski to możesz dostać
                  co najwyżej po znajomości od kumpli od pedała.
          • Gość: Rowers Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 19:13
            Gość portalu: @ napisał(a):
            Z>potrzeby gwałtownego hamowania przy wyjeździe samochodem z bramy, b
            > o
            > nagle pół metra przed maską pojawia się rozpędzony rower.

            Przy wyjeździe z bramy wyjeżdżasz tak jak z drogi podporządkowanej czli MUSISZ
            USTĄPIĆ PIERSZEŃSTWA!! A prędkość powinna być dostosowana do widocznośći!! Czyli
            w przypadku wyjeżdżania z bramy MAŁA!! Umożliwiająca natychmiastowe zatrzymanie
            pojazdu!! Polecam ciekawą lekture pt. "kodeks ruchu drogowego".
            • Gość: @ Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 20:18
              Tak myślałem, że pojedziecie zaraz pomysłem jakiejś nadmiernej prędkości. Otóż
              nie. MOŻESZ SOBIE WRZESZCZEĆ ile chcesz, samochód jak wyjeżdża z bramy ma
              prędkość pieszego. To, że trzeba zahamować _nagle_ nie znaczy, że przedtem
              jedzie się szybko. Ale wystarczy, żeby wszystkimi w środku rzuciło.

              A podczas włączania się do ruchu (i każdego innego manewru) kierujący ma prawo
              spodziewać się, że wszyscy inni uczestnicy ruchu stosują się do przepisów. W
              szczególności, że na chodniku _nie_ma_ niczego, co sie porusza szybciej niż
              pieszy. Rowerzysta łamiący przepisy, a niewidoczny, nie jest czymś, co kierowca
              ma obowiązek uwzględnić. Vide ten pechowiec, w którego się władował idiota na
              Placu Bema kilka miesięcy temu. Są orzeczenia sądów o winie tego, co według
              znaków miał pierwszeństwo, ale jechał tak, że podporządkowany nie miał
              możliwości ustąpienia go, a czasem nawet zobaczenia.
              • Gość: artek Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wro.vectranet.pl 11.06.07, 21:40
                > A podczas włączania się do ruchu (i każdego innego manewru) kierujący ma prawo
                > spodziewać się, że wszyscy inni uczestnicy ruchu stosują się do przepisów. W
                > szczególności, że na chodniku _nie_ma_ niczego, co sie porusza szybciej niż
                > pieszy.

                pierwsze zdanie prawdziwe, niestety, drugie już nie.
                jak szybko porusza się biegnący pieszy? przecież nie ma ustawowego zakazu
                biegania chodnikiem? a kierowca winien i tego się spodziewać ... bo i ten pieszy
                również ma prawo spodziewać się, że kierowca zachowa się zgodnie z przepisami.

                a dlaczego powinien zwracać uwagę i na szybciej jadące rowery?
                zwróć uwagę, że nie ma _bezwzględnego_ zakazu jazdy rowerem na chodniku.
                dziecko jadące rowerem na chodniku to nic szczególnie rzadkiego. a jeździ tam
                całkowicie legalnie. także jadąc z osobą dorosłą. i jedynym ich ograniczeniem
                jest ustępowanie pierwszeństwa pieszym - a w żadnym wypadku nie samochodom
                wyjeżdżającym z bramy. i nie ma również ograniczenia prędkości - więc chyba nie
                muszę dalej snuć wywodu ...

                > Rowerzysta łamiący przepisy, a niewidoczny, nie jest czymś, co kierowca
                > ma obowiązek uwzględnić.

                moim zdaniem powinien, co nie zmienia oczywiście faktu, że to nieprawidłowo
                jadący rowerzysta w takiej sytuacji jest traktowany jako sprawca wypadku. ale
                tylko w przypadku, gdy jechał nieprawidłowo, co nie zawsze musi być prawdą.

                • Gość: Rowers Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 23:23
                  Zgadzam się z artkiem.
                  Po chodniku pieszy może biec, może jechać dziecko, może jechać wózek inwalidzki.
                  A kierowca wyjeżdżający z bramy musi bardzo uważać bo BARDZO ograniczoną
                  widoczność i musi być przygotowany do nagłego chamowania. A przy prędkości
                  4-6km/h(tyle śrdnio idzie pieszy, niewierzysz sprawdź ja średnio ide 5,4km/h)
                  samochód zaterzyma się w praktycznie w miejscu a w środku wcale mocno nie żóci.
                  • Gość: @ Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.06.07, 09:51
                    Spało się nie tylko na polskim, jak było o ortografii, ale i na fizyce?
                    "Rzucenie" przy hamowaniu nie zależy od prędkości, tylko od szybkości jej
                    wytracenia. I z całą pewnością wdepnięcie hamulca nawet przy 5km/h szarpie nawet
                    kierowcą, a co dopiero pasażerami.
                • Gość: @ Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.06.07, 09:48
                  Mało który biegnący pieszy biegnie chodnikiem tak szybko, jak jedzie przeciętny
                  rowerzysta. A i tak biegacz jest w stanie ominąć przeszkodę znacznie sprawniej
                  niż rowerzysta, bo po prostu skokiem w bok. Więc nawet okazjonalnie biegnący
                  pieszy nie jest równoważnikiem jadącego chodnikiem roweru.

                  Jeżeli chodzi o dzieci na rowerach to oczywiście, one jadą chodnikiem legalnie,
                  tak jak ich opiekunowie. Ale jeżeli opiekun dopuszcza do takiej jazdy dziecka,
                  że możliwe jest jego zderzenie z wypełzającym z bramy samochodem, to znaczy, że
                  dopuszcza też zderzenie z dowolnym wychodzącym zza rogu pieszym. Gratulacje.

                  Co do wózków inwalidzkich, to nie spotkałem się z inwalidą jadącym chodnikiem
                  tak szybko, jak rower, więc przykład nic nie wnosi.
                  • Gość: artek Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.07, 10:10
                    > Mało który biegnący pieszy biegnie chodnikiem tak szybko, jak jedzie przeciętny
                    > rowerzysta. A i tak biegacz jest w stanie ominąć przeszkodę znacznie sprawniej
                    > niż rowerzysta, bo po prostu skokiem w bok.

                    a dlaczego biegacz miałby skakać w bok? zwłaszcza gdy skoncentrowany jest na
                    szybkim dobiegnięciu na przykład do przejścia dla pieszych czy tramwaju na
                    przystanku?

                    > Jeżeli chodzi o dzieci na rowerach to oczywiście, one jadą chodnikiem
                    > legalnie, tak jak ich opiekunowie. Ale jeżeli opiekun dopuszcza do takiej
                    > jazdy dziecka, że możliwe jest jego zderzenie z wypełzającym z bramy
                    > samochodem, to znaczy, że dopuszcza też zderzenie z dowolnym wychodzącym
                    > zza rogu pieszym. Gratulacje.

                    nie odwracaj kota ogonem. napisałeś bzdurę o tym, że kierowca wyjeżdżający z
                    bramy nie musi i nie powinien oczekiwać nikogo innego jak pieszy, a w
                    szczególności dużo szybciej jadącego roweru.
                    udowodniłem ci że nie jest to prawda. twoje uniki i przytyki w kierunku
                    opiekunów nie zmienią tego faktu.
                    i naprawdę, wspaniale by było gdyby przeciętny kierowca uważał na drogę tak, jak
                    czyni to każdy rodzic, jeżdżący z dzieckiem po drogach publicznych!

                    szkoda też, że nie tego ustawowego zapisu nie uświadamiałeś sobie wcześniej ...
                    nie wiem czy to świadczy o nieznajomości przepisów, czy może zwykłej
                    bezmyślności, takiej samej na jaką pomstujesz i wytykasz spotykanym tu i ówdzie
                    rowerzystom.

                    • Gość: @ Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.06.07, 11:08
                      Jak to, dlaczego biegacz miałby omijać przeszkodę? Przecież chyba nie biegnie
                      ślepo na azymut, tylko patrzy, czy nie ma przeszkód na drodze?

                      Tak, miażdżąco mi udowodniłeś, że oprócz pieszych są jeszcze tysiące inwalidów
                      na wózkach i dziesiątki tysięcy dzieci do lat 12 na rowerach. Jestem
                      zdruzgotany. Jak mogłem nie zauważyć tego mrowia na chodnikach?

                      Facet, to nie są żadne przytyki w kierunku opiekunów. Rozumiem, że na każdą
                      uwagę podważającą przezorność, nieomylność i legalność rowerzystów reagujesz
                      alergicznym "a u was biją Murzynów", ale to nic nie pomoże na to, że jeżeli na
                      chodniku napotykasz kogoś innego niż pieszy, to praktycznie nigdy nie jest to
                      inwalida na wózku, bardzo rzadko jest to dziecko na rowerze, a z reguły trafiasz
                      na dorosłego rowerzystę jadącego tak, jak jemu wygodnie przy całkowitym olewaniu
                      przepisów.
                      • Gość: Mikołaj Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: 193.0.242.* 12.06.07, 11:20
                        > Tak, miażdżąco mi udowodniłeś, że oprócz pieszych są jeszcze tysiące inwalidów
                        > na wózkach i dziesiątki tysięcy dzieci do lat 12 na rowerach. Jestem
                        > zdruzgotany. Jak mogłem nie zauważyć tego mrowia na chodnikach?

                        Ale o czym ty piszesz? Jakie tysiące inwalidów, co ty bredzisz nie na temat?

                        1) Napisałeś, że kierowca wyjeżdżający z bramy ma prawo spodziewać się na
                        chodniku wyłącznie pieszych.
                        2) Artek wykazał, że na chodniku mogą się znaleźć zgodnie z przepisami także
                        inni uzytkownicy, poruszający się szybciej niż pieszy.
                        3) Wobec tego co napisał Artek (a napisał prawdę), twoja wypowiedź jest fałszywa.
                        4) Czego tu jeszcze nie rozumiesz?

                        Brniesz w zaparte argumentując emocjonalnie i zupełnie nie na temat(kto poza
                        tobą pisał o tysiącach inwalidów? I co to ma w ogóle do rzeczy?).
                      • Gość: artek Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.07, 11:37
                        > Jak to, dlaczego biegacz miałby omijać przeszkodę? Przecież chyba
                        > nie biegnie ślepo na azymut, tylko patrzy, czy nie ma przeszkód
                        > na drodze?

                        ty chyba nigdy do tramwaju czy autobusu nie biegałeś ...
                        parafrazując (ponownie) twoje własne słowa - człowiek biegnący po chodniku ma
                        prawo spodziewać się, że żaden samochód znienacka na niego z bramy nie wyjedzie!
                        obowiązkiem kierowcy jest na niego nie wjechać, a nie pieszego uskakiwać przez
                        wyjeżdżającym znikąd pojazdem (żeby było jasne - nieważne czy samochodem czy
                        rowerem).

                        > Tak, miażdżąco mi udowodniłeś, że oprócz pieszych są jeszcze tysiące
                        > inwalidów na wózkach

                        czytaj ze zrozumieniem pls. nic o inwalidach nie pisałem.

                        > i dziesiątki tysięcy dzieci do lat 12 na rowerach.

                        w ustawie mowa o dzieciach do lat 10-ciu ... czytałeś ty kiedy prawo o ruchu
                        drogowym?

                        > Facet,

                        grzeczniej proszę, wódki na ławeczce na skwerku razem nie pijaliśmy!

                        > to nie są żadne przytyki w kierunku opiekunów.

                        nie? a co? la twojej informacji - mam 7-mio letnią córkę z którą często jeżdżę
                        po osiedlowych drogach i chodnikach. wiem co mówię ...

                        > Rozumiem, że na każdą uwagę podważającą przezorność, nieomylność i legalność
                        > rowerzystów reagujesz alergicznym "a u was biją Murzynów",

                        źle rozumiesz. a skoro kompletnie nie dociera to jeszcze raz wyłożę - na
                        chodniku oprócz idących pieszych może pojawić się biegnący pieszy, jak również
                        całkiem legalnie jadący rower.
                        w związku z tym twoje twierdzenia, że " ... W szczególności, że na chodniku
                        _nie_ma_ niczego, co sie porusza szybciej niż pieszy." są o kant d... rozbić!

                        powtarzam, masz obowiązek spodziewać się również szybciej jadących rowerów i
                        szybciej biegnących pieszych, niezależnie od tego jak rzadko czy jak często na
                        tych chodnikach są spotykani!
                        dotarło?

                        btw to nie ma kompletnie nic wspólnego z jakąś alergią ...

                        > ale to nic nie pomoże na to, że jeżeli na chodniku napotykasz kogoś
                        > innego niż pieszy, to praktycznie nigdy nie jest to inwalida na wózku,

                        a coś ty się tak tego inwalidy przyczepił?

                        > bardzo rzadko jest to dziecko na rowerze,

                        jak kiedy i jak gdzie. na przykład co rok w maju mamy wysyp pierwszokomunijnych
                        dziewięciolatków szalejących na błyszczących nowiutkich pojazdach - chłopcy z
                        tarczówkami, dziewczynki na różowych!

                        zresztą całkowicie wystarczy fakt, że się _mogą_ na tym chodniku pojawić. w
                        związku z tym nie masz prawa się _nie_spodziewać_ "nikogo poruszającego się
                        szybciej niż pieszy".

                        > a z reguły trafiasz na dorosłego rowerzystę jadącego tak,
                        > jak jemu wygodnie przy całkowitym olewaniu przepisów.

                        a, i to jest powód żebyś ty też sobie tak swobodnie regulował kto i z jaką
                        prędkością może się po chodniku poruszać? kogo możesz sie spodziewać, a kogo nie?
                        może to takie wariacje na temat "jak oni kradną to ja im też ..."
                      • Gość: Rowers Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 17:28
                        Gość portalu: @ napisał(a):

                        > Jak to, dlaczego biegacz miałby omijać przeszkodę? Przecież chyba nie biegnie
                        > ślepo na azymut, tylko patrzy, czy nie ma przeszkód na drodze?

                        Ale on po tym chodniku biegnie zgodnie z przepisami a nie tak jak ty pcha się na
                        ślepe i potem ma pretensje że musiał ostro chamować. po drógie jeżeli nie umiesz
                        sam bezpiecznie wyjechać z bramy to wysadź jednego pasażera, żeby cie pokierował.

                        > Facet, to nie są żadne przytyki w kierunku opiekunów. Rozumiem, że na każdą
                        > uwagę podważającą przezorność, nieomylność i legalność rowerzystów reagujesz
                        > alergicznym "a u was biją Murzynów", ale to nic nie pomoże na to, że jeżeli na
                        > chodniku napotykasz kogoś innego niż pieszy, to praktycznie nigdy nie jest to
                        > inwalida na wózku, bardzo rzadko jest to dziecko na rowerze, a z reguły trafias
                        > z
                        > na dorosłego rowerzystę

                        Sam piszesz że z regóły nie jest to inwalida na wózku, dziecko na rowerze. Ale
                        jest to możliwa sytłacja i musisz ją brać pod uwage. Tak samo jak to, że jak
                        jedziesz po drodze kierowca przed tobą może w każdej chwili ostro zachamować.

                        > na dorosłego rowerzystę jadącego tak, jak jemu wygodnie przy całkowitym olewani
                        > u
                        > przepisów.

                        Piszesz, że rowerzyści olewają przepisy. A kierowcy to niby co? W przepisach
                        wyraźnie jest napisane, że kierowca wyprzdzający rowerzyste musi zachować odstęp
                        przynajmniej jednego metra(przynajmniej oznacza 1m i więcej a nie maksymalnie 1m).

                        A wyjeżdżając z bramy robi się to minimalną predkością (jak potrzeba to nawet
                        mniejszą niż 5km/h jeżli nie wiesz jak to zrobić to wróć na kurs albo dam ci
                        rade nie puszczaj sprzęgła do końca tylko jedź na pułsprzęgle wtedy naprawde sie
                        jedzie pomalutku)choćby samochód miałby się ledwo toczyć. bo musisz sie liczyć z
                        tym że twoja widocznoość w samochodzie zaczyna sie powiększać dopiera jak z
                        bramy wynurzą się szyby a jak wiadomo najpierw wyjeżdża maska!! A jeżeli
                        jeździsz dóżym samochodem to maska jest dosyć dłóga i musisz o tym pamiętać.
                  • Gość: Rowers Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 17:40
                    Gość portalu: @ napisał(a):
                    > Co do wózków inwalidzkich, to nie spotkałem się z inwalidą jadącym chodnikiem
                    > tak szybko, jak rower, więc przykład nic nie wnosi.

                    że ty sie z nie spotkałeś to nie znaczy że nie moze takiej sytłacji być. Ja już
                    widziałem osobe na wózku poruszjącą się ok 15km/h(mniej więcej z taką prędościa
                    jeżdża rowerzyści po chodnkach).

                    > Mało który biegnący pieszy biegnie chodnikiem tak szybko, jak jedzie przeciętny
                    > rowerzysta.

                    Nie bądź śmieszny człowiek naprae potrafi szybko biegać szczególnie na krótkich
                    dystansach jak mu sie śpieszy.

                    > A i tak biegacz jest w stanie ominąć przeszkodę znacznie sprawniej
                    > niż rowerzysta, bo po prostu skokiem w bok.

                    A czemu pieszy poruszający się zgodnie z przepisami ma ciebie pchającego sie na
                    oślep omijać skokiem wbok i wybijać się z tempa?? To ty wyjeżdżając masz uważać
                    na niego bo to on ma pierszeństwo(no chyba że jesteś pojazdem uprzywilejowanym w
                    co wątpie bo zazwyczaj kierowcy zawodowi znają przepisy).

                    > Jeżeli chodzi o dzieci na rowerach to oczywiście, one jadą chodnikiem legalnie,
                    > tak jak ich opiekunowie. Ale jeżeli opiekun dopuszcza do takiej jazdy dziecka,
                    > że możliwe jest jego zderzenie z wypełzającym z bramy samochodem, to znaczy, że
                    > dopuszcza też zderzenie z dowolnym wychodzącym zza rogu pieszym. Gratulacje.

                    Pieszego zajmującego ok2m2 jest łatwiej wyminąć niż samochód który ma ok5m
                    dłógości i zajmuje całą szerokość chodnika a kierowca wyznaje zasade jestem
                    większy to więcej moge. Ale jak sam przytoczyłeś przykład pieszy może odskoczyć
                    nabaok i uniknąć kolizji a samochód raczej nie(chyba że jesteś batmanem i masz
                    jakąś super magiczną fure:P)
Pełna wersja