Gość: Andrzej
IP: *.chello.pl
11.06.07, 20:14
Wjechałem na przejście dla pieszych (wiem, że to zabronione...), na środku
była wysepka. Jechałem bardzo ostrożnie i na wysepce zatrzymałem się, bo
widziałem nadjeżdżający samochód. Kierowca chyba stwierdził, że go nie widzę i
gwałtownie zahamował - przepraszam go. Na szczęście nic się nie stało, ale...
...ale gdyby w jego tył stuknął samochód, czyja byłaby to wina? Proszę o
wypowiedzi z uzasadnieniem. Dzieki.
Pzdr
Andrzej