Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy...?

14.06.07, 20:28
Witam,

Zwracam się do pań, z zapytaniem, jakby zaregowały na następującą sytuację:

- podchodzi do Was, kompletnie obcy facet i chciałby się z Wami umówić?

Wyjaśniam skąd pytanie...

Spotkałem dzisiaj niewiarygodnie piękną kobietę, pierwszy raz mi się
zdarzyło, aby ktoś kogo kompletnie nie znam, zrobił na mnie takie piorunujące
wrażenie, ta kobieta miała 'ten' błysk w oku, nie spotkałem jeszcze kogoś z
takim głębokim spojrzeniem. Przez chwilę byłem gotów do niej podejść i
spróbować nawiązać jakikolwiek kontakt (sytuacja działa się w
tramwaju),doszedłem jednak do wniosku, że to prostackie, niekulturalne i w
ogóle, że ta kobieta może sobie tego nie życzyć, a będzie się jedynie czuła
speszona i zawstydzona wobec innych pasażerów - zrezygnowałem. Jednak myśli o
niej nie dają mi spokoju, chyba mam wyrzuty sumienia :/.

Drogie panie, jakbyście zaregowały gdyby to Wy były tą kobietą? A także
drugie pytanie, jak chciałybyście być poderwane? Bardzo nietrafne
słowo "poderwane", nie lubię go, używam go w sensie - jaka próba nawiązania
kontaktu ujełaby Was tak mocno, że zgodziłybyście się spotkać NAWET z
nieznajomym?

Dziękuję za odpowiedzi, pozdrawiam :)
    • Gość: jana Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.e-wro.net.pl 14.06.07, 21:06
      Reakcja zależałaby od tego, jakie zrobiłbyś na mnie wrażenie. Jeżeli wydałbyś
      mi się miłym, sympatycznym człowiekiem, niezbyt nachalnie próbujacym nawiązać
      rozmowę, to może i by się Ci to udało ( no ale na pewno nie w ten sposob, że od
      razu chcesz się umawiać, trzeba rozpocząć od miłej , niezobowiazujacej
      pogawędki- z braku laku może być nawet o pogodzie). Jeżeli jednak Twoje
      zachowanie by mnie rozdrażniło,wydało się zbyt obcesowe to zareagowałabym
      pewnie niegrzecznie.Tylko teraz jak zgadnąć, w jaki sposób odbiera nas druga
      osoba?To niestety jest niewyjaśniona zagadka- jednemu ktoś wydaje się
      sympatyczny, a drugiemu wprost przeciwnie.
    • gumilow Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 14.06.07, 21:15
      Również wydawało mi się, że kobieta może czuć się urażona tym, że próbuje do
      niej zagadać obcy mężczyzna.

      A jednak jeszcze troszkę żałuję, że nie wybiegłem za nią na przestanku..., ah..
      • Gość: Layla Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.wro.vectranet.pl 14.06.07, 21:43
        Jeśli spodobałbyś mi się - nie ma sprawy. To znaczy na pewno bym się nie umówiła
        zaraz na spotkanie itp. ale skłonna byłabym np. dać Ci numer tela. Jeśli niczym
        byś mnie nie ujął, to byś usłyszał krótkie spadaj i tyle.
        Nie widzę nic złego w tym, że ktoś obcy nawiązuje rozmowę ze mną w tramwaju, bo
        gdzie niby miałby to zrobić skoro widzi mnie właśnie tu i teraz i może to jedyna
        jego szansa, by mnie poznać?
        Wszystko zależy od tego, co powiesz, w jaki sposób itp. Na pewno wydaje mi się
        obcesowe podejść i z marszu zaprosić na spotkanie. Po pierwsze facet powinien
        się przedstawić, potem zagadnąć w sposób który zaciekawiłby mnie (czyli na pewno
        nie gadka o pogodzie) ale przecież można było też neutralnie - np. zapytać ją o
        jakiś ulicę, że niby nie wiesz gdzie wysiąść ;) Kobiety raczej są pomocne, więc
        to mogłaby być jakaś metoda. Poza tym jakby Ci się naprawdę spodobał, to
        wysiadłbyś razem z nią, wówczas miałbyś większe pole do popisu niż w tramwaju,
        gdzie babka pewnie byłaby skrępowana, bo ludzie wokół.
    • Gość: Wanda Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.dyn.iinet.net.au 14.06.07, 21:45
      Jak podchodzi ku mnie miły pan nie odmawiam. Błyska mnie w oku i on
      to widzi i ja widzę. Rumieniec mnie wychodzi. Lubię huhra i przytłustych.
      Głębokie spojrzenie to mój atut.
      O mnie ?
      no nie leciwa, zalotna, 160cm i 96 kg, lśniąca,nie skąpa, gotuję ,marzenia-
      wyprawy w andy, katapultowanie z samolotu, maszyny, hobby-latawce, piwo,
      zakupy niedzielne

      Warto ....
      • gumilow Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 14.06.07, 21:51
        yyy... nie zrozumiałem :/
      • Gość: demiurg żenada IP: *.wro.vectranet.pl 14.06.07, 21:51
        Wandziu, po co takie pierdoły piszesz, hmmm? Facet zadał normalne pytanie i - co
        się tu rzadko zdarza - na poziomie, świadczące, że ma jakąś tam kulturę osobistą
        i takt, a tu zaraz jakaś gęś się znajdzie (albo gąsior) co musi wszystko obrócić
        w przygłupi żart. I jeszcze myśli, że jest taaaaki/a zabawny/a.
        • guarana83 Re: żenada 14.06.07, 22:07
          a mi się podobało ; )

          a w autobusie dziś spotkałam takiego miłego pana i tylko miałam nadzieję, że do mnie zagada. ale takich mój zachwyt nie rusza.odzywają się ci co są o to nieproszeni czyli pijacy, świry i stare dziady. smutne, ale prawdziwe... ; /
    • Gość: lili Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.akron.net.pl 14.06.07, 22:16
      szczerze mówiąc - nie cierpię tego. Nie lubię być zaczepiana w tramwaju czy
      autobusie czy na deptaku, bo w miejscach publicznych moja czujność jest na
      najwyższym stopniu - jak to w miejskiej dżungli :) Poza tym - jaką masz pewność,
      że ta dziewczyna okaże się tą jedyną ze snów? Może wyglądać super i
      sympatycznie, a okazać się okropną zołzą, która za miesiąc będzie na Ciebie w
      tramwaju się wydzierać, wyzywać Cię i kazać Ci chodzić ze sobą i swoimi
      przyjaciółkami do galerii na zakupy :) Nigdy nic nie wiadomo.
      • gumilow Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 14.06.07, 22:21
        chyba skutecznie wybiłaś mi ten infantylny pomysł z głowy ;)! Uważałem to, za
        niekulturalne, jednak dzisiaj, ah, poczułem jakiś zawód, że spotkałem kogoś
        intrygującego, a nie mogłem nic zrobić...

        pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi
      • Gość: veev Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: 195.187.251.* 14.06.07, 22:38
        > szczerze mówiąc - nie cierpię tego. Nie lubię być zaczepiana w tramwaju czy
        > autobusie czy na deptaku,

        Oj bez przesady :) Ja też nie lubię być _zaczepiana_, ale w kulturalnej wymianie
        paru zdań nie widzę nic złego. Przecież w zależności od tego, jak się rozmowa
        potoczy, można zawsze delikwenta mniej lub bardziej otwarcie, ekhm, wysłać na
        drzewo. Są tacy faceci, którym się z punktu należy zwięzłe "spadaj" (lub
        dosadniej), ale są też tacy, z którymi naprawdę można chwilę porozmawiać bez
        ryzyka i bez ujmy na honorze.

        > Poza tym - jaką masz pewność
        > że ta dziewczyna okaże się tą jedyną ze snów? Może wyglądać super i
        > sympatycznie, a okazać się okropną zołzą, która za miesiąc będzie na Ciebie w
        > tramwaju się wydzierać, wyzywać Cię i kazać Ci chodzić ze sobą i swoimi
        > przyjaciółkami do galerii na zakupy :)

        Przecież jedna rozmowa w tramwaju ani nawet żadne późniejsze spotkanie nie
        zobowiązuje do niczego i zawsze można się w dowolnym momencie wycofać, jeżeli
        coś będzie szło nie tak, przykładowo jeśli panna okaże się zołzą i fanatyczką
        zakupów. Trochę absurdalny ten argument.

        v.
    • veev Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 14.06.07, 22:26
      Ja nie widzę nic złego w nawiązaniu rozmowy z obcym facetem w miejscu
      publicznym, pod warunkiem, że rzecz odbywa się na sensownym poziomie :)

      Z definicją "sensownego poziomu" będzie problem (kiedy miałam 16 lat, brało mnie
      banalne "czemu jesteś taka smutna", ale te czasy już niestety(?) minęły dawno i
      raczej bezpowrotnie), ale na pewno odpadają nachalne propozycje spotkania się,
      dwuznaczne aluzje, gapienie się na walory i tym podobne ewidentne sygnały.
      Alkohol też jest dla mnie czynnikiem dyskwalifikującym.

      Powinno być kulturalnie (jeśli wnosić z tonu i stylu Twojego postu, rokujesz tu
      całkiem nieźle :)) i najlepiej jeszcze w jakiś sposób intrygująco. I tu nie
      podpowiem Ci jak, bo każda kobieta jest inna; na mnie zrobiłby wrażenie
      człowiek, który wie więcej ode mnie na dowolny temat, ma jakąś pasję, robi w
      życiu coś interesującego.

      I, zakładając, że nie mam innych zobowiązań i że rozmowa toczy się interesująco,
      wcale nie miałabym nic przeciwko pójściu na kawę po wyjściu z tego tramwaju ;)
      Chyba nawet wolałabym pójść na kawę, niż dawać swój numer telefonu.

      Jeśli mogę coś radzić: na drugi raz po prostu spróbuj (lepiej spróbować i
      żałować, niż żałować, że się nie spróbowało). Najwyżej nic z tego nie wyjdzie,
      ale wtedy będziesz poniekąd w punkcie wyjścia.

      Pozdrawiam,

      v.
    • babsee Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 14.06.07, 23:24
      Zeby nie bylo:nie znosze zaczepiania ale ja dzikuska jestem.
      Natomiast,jesli faktycznie facet by podszedl do mnie z zamiarem poznania
      (hipotetycznie rzecz jasna bo ja mężatka-monogamiczna do granic absurdu)a ja
      wyczulabym wczesniej ze ow delikwent wpatruje sie we mnie(to przeciez kazdy
      czlowiek,niezależnie od płci wyczuwa)i zagail by w sposób kulturalny...no to
      nie wiem...moze i bym poszla na kawe.Zdecydowanie nie dalabym numeru
      telefonu.Ale poszla na kawe,wlasnie tak z miejsca.Moze nie uwierzysz ale mam
      znajomych, 7 lat po ślubie,i wlasnie on ją zaczepil na przystanku tramwajowym.I
      tak sie zaczelo....
      Mogles podejsc.Jak juz Cie tutaj skomplementowano-jestes chyba raczej dosc
      mądrym facatem i na poziomie.Kompromitacja Ci wiec nie groziła.A
      przeciez...umówmy sie...każdy lubi zrobić na kimś piorunujące wrażenie.Chociaż
      raz w życiu :)
      Wiecej odwagi życze .
    • holyfido Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 15.06.07, 08:37
      Ja nie pani,
      ale mozesz wyprobowac manewr, ktory opisal Jacek Piekara w ksiazce "Swiat jest
      pelen chetnych suk". Czytalem jakis czas temu wiec dokladnie nie przytocze, ale
      mniej wiecej szlo to tak:
      - Przepraszam, ale przygladam sie pani i nie widze zadnych zadrapan, siniakow...
      - a po czym mialabym miec siniaki i zadrapania?
      - po tym jak spadla pani z nieba.

      To tak mniej wiecej :) Mi sie spodobalo, nie wiem jak dziala na panie, bo nie
      probowalem. Jak kobieta zna to sie usmieje, jak nie zna, to moze sie nabierze.

      PS. W lipcu biore slub z kobieta, ktora poznalem mniej wiecej w taki sposob, ze
      podszedlem do nieznajomej. Mialem tylko tyle szczescia, ze ta nieznajoma byla z
      mojego osiedla, wiec mialem wiecej niz jedna okazje. To bylo 9 lat temu.

      Powodzenia i pozdrawiam.
      • el_che Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 15.06.07, 08:46
        > mniej wiecej szlo to tak:
        > - Przepraszam, ale przygladam sie pani i nie widze zadnych zadrapan, siniakow..
        > .
        > - a po czym mialabym miec siniaki i zadrapania?
        > - po tym jak spadla pani z nieba.

        ROTFL :D :D :D

        to chyba najgorszy mozliwy sposob na podryw :D :D :D

        stary i po prostu strasznie glupi
        • holyfido Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 15.06.07, 09:05
          Hehe, pewnie i tak jest jak mowisz.
          Historia jednak zatacza kolo,
          mlodziez moze nie znac takich sposobow.

          A dlaczego glupi?
          • Gość: joldre Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.07, 09:19
            bo śmierdzi tandetą na kilometr
            • holyfido Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 15.06.07, 09:22
              Pewnie, ze tandeta, ale zabawna imho.
              Jak masz ochote zapoznac niewiaste streszczajac Tatarkiewicza na wstepie,
              to powodzenia. Pewnie sie da :D
              Jedna pani, powyzej napisala, ze zagadnac mozna w kazdy sposob, nawet o pogode.

              • Gość: joldre Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.07, 09:25
                oczywiście pogoda, korki, polityka. To mogą byc wdzieczne tematy. Natomiast
                człowiek, posługujący się "zabawnymi" tekstami osiedlowego Casanovy zasługuje
                tylko na wdzęczne spi...laj
                • Gość: joldre Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.07, 09:38
                  i może jestem nienormalna, ale większe wrażanie zrobilby na mnie ten
                  Tatarkiewicz. Przynajmniej wiedziałabym, ze facet umie czytać
                  • holyfido Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 15.06.07, 09:48
                    Piekara to nie Tatarkiewicz, ale tez trzeba umiec czytac, zeby go znac.
                    Masz racje, tekst dialogu, sam w sobie jest z gatunku tych, ktorymi posluguja
                    sie, jak to ujelas "podworkowi Casanovowie" ;)

                    Ale, zakotwiczajac go w szerszym kontekscie mozna upiec kilka pieczeni na jednym
                    ogniu. A noz okaze sie, ze trafisz na osobe, ktora zna Piekare i jest jej fanem,
                    strzal w dziesiatke, podryw udany. Moze sie okazac, ze dziewcze jest proste i
                    ujal ja taki tekscik, wtedy podryw bedzie tez udany, ale nie wiem czy sie z
                    tego powodu cieszyc nalezy. Kilka nastepnych zdan zweryfikuje rozmowczynie (jak
                    i rozmowce). Moze sie okazac, ze trafisz na pochmurna osobe, ktora wlasnie powie
                    spier... wtedy wiadomo, ze nie ma co startowac. Ze smutasami sie nie rozmawia ;)

                    • Gość: joldre Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.07, 10:13
                      W dwóch pierwszych przypadkach masz rację, co do trzeciego - pozwolę sobie sie
                      niezgodzic. Człowiek moze być pochmurny z różnych powodów, nie oznacza to
                      jednak, ze nie jest wartościowy. Moim zdaniem lepszym kąskiem jest dziewczyna,
                      która do pierwszej rozmowy podejdzie z rezerwą, o ktorą trzeba powalczyć, niz
                      ta, kttórą da się poderwać w dwie minuty. czy nie o to chodzi, zeby gonić
                      króliczka?
                      • Gość: toja Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.e-wro.net.pl 15.06.07, 21:04
                        ....gonić, gonić, ale jak taka pogoń trwa za długo to nawet wytrawny myśliwy
                        dostanie zadyszki, nogi w końcu odmówią posłuszeństwa i łowca odpuści. Chodzi o
                        to by gonić króliczka i po emocjonujących zawodach zdybac go;)
              • hobbitfrodo Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 16.06.07, 08:45
                czasem tandeta może rozbawić i przyciągnąć uwagę, nie odżegnywałabym się od
                tego... tak samo jak:
                - wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? nie odpowiadaj przejdę obok jeszcze
                raz...
    • Gość: kaja Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.eu.org 15.06.07, 10:13
      hmm... powiem tylko tyle,że czasem, warto zaryzykować, moja przyjaciółka
      właśnie w ten sposób poznała swojego obecnego męża:)sa ze sobą 8 lat, a
      wszystko zaczeło się własnie od tego, ze podszedł do niej w tramwaju:)
    • Gość: Quasimorda Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.telsat.wroc.pl 15.06.07, 16:09
      to proste - popatrz w lustro. Jeżeli wyglądasz jak hollywoodzkie bożyszcze
      kobiet, to startuj z czymkolwiek, byle promiennie się uśmiechać garniturem
      starannie wybielonych zębów.
      Jeżeli jesteś przeciętny, albo co gorzej urodę masz raczej radiową, to odpuść
      sobie - kobieta równie duże wrażenie robi na innych i takich szaraczków może
      mieć na pęczki.
      Brutalne ale prawdziwe.
      popierdułki o intrygującym zagadaniu i bogatym wnętrzu możesz sobie wsadzić w
      .... nos ;-)))
      • veev Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 15.06.07, 16:21
        Tak, bo oczywiście wszystkie atrakcyjne kobiety są jednocześnie puste, płytkie i
        bezdennie głupie i zwracają uwagę tylko i wyłącznie na to, jak facet wygląda :>

        v.
        • Gość: Quasimorda Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.telsat.wroc.pl 15.06.07, 16:29
          ależ skąd
          większość po zaczepieniu przez małego, grubego, pryszczatego ciapulka z
          uśmiechem daje się zaprosić na kawę licząc na to, że pod przeciętną powłoką
          skrywa się nieprzeciętna inteligencja, dobroć, uczciwość i gotowość do wielkiej
          miłości...

          u ludzi jest tak jak u zwierząt - wygrywa większy, kolorowszy, silniejszy,
          bogatszy... - tylko my obłudnie wstydzimy się do tego przyznawać

          widziałaś kiedyś piękną kobietę z brzydkim ( i niebogatym ) facetem? bo ja nie
          przystojniaka z brzydulą też nie...
          • veev Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 15.06.07, 17:01
            > widziałaś kiedyś piękną kobietę z brzydkim ( i niebogatym ) facetem? bo ja nie
            > przystojniaka z brzydulą też nie...

            Całkiem sporo znam takich przypadków :)
            Widocznie mamy innych znajomych. Albo inną hierarchię wartości. Albo inną
            definicję piękna ;)

            A tak serio, to pomiędzy "hollywoodzkim bożyszczem" a "grubym pryszczatym
            ciapulkiem" jest całkiem sporo miejsca i w tym miejscu mieści się większość
            znanych mi facetów. Także tych, których część kobiet uważa za ogromnie
            atrakcyjnych, podczas gdy druga część nie ma pojęcia, dlaczego.

            v.
            • Gość: Quasimorda Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.telsat.wroc.pl 15.06.07, 17:29
              ""A tak serio, to pomiędzy "hollywoodzkim bożyszczem" a "grubym pryszczatym
              ciapulkiem" jest całkiem sporo miejsca i w tym miejscu mieści się większość
              znanych mi facetów. Także tych, których część kobiet uważa za ogromnie
              atrakcyjnych, podczas gdy druga część nie ma pojęcia, dlaczego.""

              no właśnie, mówiłem że ciapulek nie ma szans... :-)))

              a co do hierarchii wartości - na co w kobiecie zwrócił uwagę autor tego wątku?
              no na co?
              tak właśnie - na WYGLĄD

              ale bardzo dzielnie bronisz kobiet, veev, chętnie sie jeszcze trochę podroczę
              • veev Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 15.06.07, 18:05
                > no właśnie, mówiłem że ciapulek nie ma szans... :-)))

                Tylko skąd teza, że autor wątku jest od razu ciapulkiem? ;))

                > ale bardzo dzielnie bronisz kobiet, veev, chętnie sie jeszcze trochę podroczę

                Ależ. Ja nie bronię kobiet, tylko protestuję przeciwko uogólnieniom. :)

                Nie oszukujmy się, wygląd MA znaczenie, po to człowiek ma zmysł wzroku, żeby się
                nim posługiwał. Ale nadużyciem jest twierdzenie, że uroda jest warunkiem a)
                koniecznym, b) wystarczającym do zawarcia miłej znajomości.

                v.


                v.
                • pan.demonium Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 15.06.07, 18:22
                  Najgorsze jest jak czar pryska gdy piekna nieznajoma zagadnieta zaczyna mowic
                  polszczyzna zdradzajaca plebejskie pochodzenie i skonczona zawodowke:)))brrrrr
                  • gumilow wygląd nie ma znaczenia :)!!! 15.06.07, 19:55
                    Wiedziałem, że pojawi się ta kwestia w wątku - ktoś mi się spodobał wizualnie,
                    więc chcę się z nim umówić. Niby nic dziwnego, bo jesteśmy wzrokowcami [my-
                    mężczyźni], prawda? A jednak poprzyglądaj się ludzkim oczom. To w nich widać
                    kiedy człowiek jest zamyślony, smutny, radosny. Jeśli oczka są spokojne i takie
                    subtelne, świadczy to o delikatności, dostojności, a także inteligencji.
                    Rozbiegane natomiast świadczą o żywiołowości, czasami mogą mówić o mniejszym
                    zainteresowaniu nauką, gdyż takie osoby często mają trudności ze skupieniem
                    uwagi. Poświęciłem sporą część życia patrząc ludziom w oczy, jestem nimi
                    oczarowany :)! Żeby była jasność patrzę też w męskie oczy, np. bardzo lubię
                    patrzeć w oczy starszych profesorów, bije z nich niesamowity spokój. Co
                    wrażliwsze osobniki to odczuwają.

                    Miałem w życiu wiele partnerek, czasami uważam, że za wiele. Mogę jedno
                    stwierdzić, uroda i inteligencja, a także wszechrozumiana "kobiecość", wcale
                    nie idzie w parze z urodą, ładna buzia nie wystarczy!!!

                    Z ŁADNEJ MISKI SIĘ NIE NAJESZ!!!

                    Atrakcyjne partnerki, nawet inteligentne, są w wielu przypadkach aroganckie, a
                    na każdym spotkaniu dają do zrozumienia: "na Twoje miejsce mogę mieć 10", a i o
                    wierność trudniej. A i tak za 10-20 lat, to cudo stanie się kimś przeciętnym, a
                    za 40 lat, nie będę miał do kogo się odezwać, bo moja superpiękność zmieni się
                    w starszą panią i okaże się, że łączyła nas tylko fizyczność...jakie to smutne,
                    a jakże powszechne.

                    Za to przeciętnej urody kobieta, która potrafi o siebie zadbać, naprawdę może
                    kryć w sobie dużo piękna, czystej postaci piękna. Tego nieprzemijającego, bo
                    uroda przeminie, nawet w XXI wieku się starzejemy, operacje wszystkiego nie
                    załatwią. Taka kobieta jest wsparciem, opoką, jest wierna, można z nią
                    porozmawiać, co przede wszystkim jest przyjacielem, a nie ozdobą (choć często
                    także jest nią), to kochający mężczyzna powoduje, że kobieta czuje się piękna i
                    taką się staje. Mówiąc, że tylko to co na zewnątrz się liczy zamykamy się w
                    świecie obrazu, to tak jakby ocenić książkę po okładce. Na marginesie, ja w
                    bibliotece wybieram zawsze te ze zniszczoną okładką :)!

                    Z doświadczenia wiem, że warto więcej uwagi poświęcić tym szarym kaczątkom,
                    które mogą zmienić sie w pięknego łabędzia, niż plastikowym imitacją kobiety.
                    Mężczyźni cenią w kobietach "kobiecość", to, że potrafi być niezaradna, ma
                    swoje głupiutkie problemy, może godzinami gadać o zakupach, ale także jest
                    delikatna, rozpromieniona, ma zasady... mógłbym pisać bez końca, nie chcę Was
                    zanudzać.

                    Pani z tramwaju wcale nie była "seks-bombą", nie rozumieliśmy się, do gwiazdki
                    z filmów było jej daleko, jednak miała coś w sobie.

                    Gdzie jesteś intrygująca blondynko o ciemnych oczkach, z tramwaju numer 11,
                    która wysiadłaś na stacji-hala targowa, o godzinie przed 12 w środę?

                    Nie mogę przestać o Tobie myśleć :(

                    Taki motyw pojawił się w jakimś filmie, prawda? Coś mi tam miga w pamięci, ah,
                    ot mi ironia, strasznie się nabijałem z tego wątku, uważając go za naciagany :(!

                    • gumilow :( 15.06.07, 21:07
                      Nienormalny ze mnie facet, żeby myśleć o nieznajomej... :/
                    • Gość: Quasimorda Re: wygląd nie ma znaczenia :)!!! IP: *.telsat.wroc.pl 15.06.07, 21:12
                      gumilow, no wybacz ale zacytuję Ciebie samego:
                      "Spotkałem dzisiaj niewiarygodnie piękną kobietę" - a teraz kręcisz coś o błysku
                      w oku ;-)

                      wiele w tym prawdy co napisałeś poniżej, ale w tym tramwaju zwróciłeś uwagę na
                      powierzchowność, a ona też musiałaby być pod wrażeniem Twojej powierzchowności
                      to się nazywa zauroczenie

                      dlatego chyba lepsza jest przyjaźń przechodząca w miłość, niż "miłość"
                      przechodząca w przyjaźń, albo i nie
                    • alicjaz35 Re: wygląd nie ma znaczenia :)!!! 15.06.07, 22:12
                      Mmmm, jak pieknie napisane;) Podoba mi się, szkoda że nie jechałam 11-stka;) A
                      swoją drogą zastanawiam się dlaczego w Polsce faceci nie są tak otwarci jak za
                      granicą. Będąc na wakacjach w ciepłych krajach czy nawet w Niemczech bez
                      problemu nawiązywałam nowe znajomości. Faceci podchodzili, zagadywali i to było
                      całkowicie naturalne, nikt się nie obrażał, nie uważał tego jako coś
                      niestosownego. Znajomość kończyła się przeważnie na krótkiej rozmowie,
                      ale "zajawka" była:) Natomiast w Polsce - każdy jest zapatrzony w siebie,
                      wstydzi się bądź boi otowrzyć na drugiego człowieka. Cóż ...chyba takie czasy.
          • hobbitfrodo Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 16.06.07, 08:47
            > widziałaś kiedyś piękną kobietę z brzydkim ( i niebogatym ) facetem? bo ja nie
            > przystojniaka z brzydulą też nie...

            oj bardzo się mylisz! wiele jest takich par i zawsze pukałam się w czoło widząc
            super kolesia z jakąś szarą myszą... aż samą mnie to spotkało... niestety
            subiektywnie postrzegamy atrakcyjność - dla Ciebie laska wygląda jak szara mysz,
            a dla tego faceta jest najpiękniejsza na świecie!
    • Gość: weana Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.telprojekt.pl 15.06.07, 21:18
      przyda ci sie:
      www.akademia-uwodzenia.pl/
      www.pua.pl/warsztaty/
      www.claudia.kobieta.pl/claudia2/index.jsp?place=Lead12&news_cat_id=100&news_id=944&layout=1&forum_id=382&page=text
      www.nlppolska.pl/forum/index.php?c=5&sid=84272708b108aec85c21dd67fd405676
      • hobbitfrodo Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 16.06.07, 08:52
        tylko nie PUA, jak dorwę któregoś z tej grupy to nogi z dupy powyrywam i jeszcze
        coś tylko nie wypada na forum napisać
        z daleko się trzymać!!!
    • Gość: babsee Re: Gumilow IP: *.nat.tvk.wroc.pl 15.06.07, 21:37
      Oby Zycie Cie nie rozczarowało moj drogi.Z szerokiego grona znajomych mi
      kobiet, najczesciej puszczają sie te szare myszki.Wiec stawiam kontre Twojej
      tezie o niewiernosci pięknych kobiet.
      Mechanizm jest dosc prosty-jak i w przypadku facetow-ta piekna sie juz
      wyszumiala i chce(jesli chce rzecz jasna) zawinąc do portu.Szara mycha nie
      miala ku temu okazji i gdy sie taka zdarzy, prędziutko nabiera sie na piekne
      słówka i przyprawia takie rogi, ze facet do domu wejsc nie moze bo o framuge
      zahacza.
      Serio serio.
      • gumilow ja-zdradzony 15.06.07, 21:45
        Zostałem zdradzony 2 razy! Obie panie były bardzo atrakcyjne, wydawało mi się,
        że to reguła, nadal tak uważam. Nie brałem pod uwagę, że te przeciętne też mogą
        tak postępować. Chyba muszę przyznać Ci rację, niestety, ale chyba trafiłeś w
        sedno.

        Jakiś czas temu zrezygnowałem z bliższych kontaktów z kobietami. Jestem
        facetem, którego trudno zrozumieć. Przez 6 miesięcy szło mi wyśmienicie, aż do
        tego spotkania w tramwaju. Jednak rzeczywiście owa zjawiskowa kobieta, mogłaby
        okazać się kimś całkiem innym, niż moje wyobrażenie o niej. Byłoby to kolejne
        rozczarowanie...

        Wróciłem dzięki Tobie na ziemię, mam nadzieje, że szybko nieznajoma uwolni moje
        myśli z kajdan... Bo chyba wpadłem w lekką obsesję :/
        • walkiria.ochudzka Re: ja-zdradzony 15.06.07, 22:19
          pomyśl sobie, że być boże w tej właśnie chwili poleruje armatę jakiemuś dresowi
          w beemie i Ci przejdzie:)
    • Gość: 1973 Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.plock.msk.pl 15.06.07, 22:31
      Witam!
      Mając jakies 17lat,jeżdżąc autobusem do szkoły,w każdy wtorek,na pewnym
      przystanku wsiadał chłopaczek.Kompletnie nie był w moim guście,ale miał to
      cos.Jak ja marzyłam,zeby do mnie podszedł i zagadał o byle czym,żeby umówił sie
      ze mną na głupią herbatę czy spacer.Tamten czas dawno minął,nigdy nie
      zamieniliśmy nawet słowa.Teraz mam 34 lata,meża,dwoje wspaniałych dzieci
      ale................często wracam myslami do tamtego chłopaka.Zastanawiam sie jak
      ułozyło mu sie życie?Dlaczego??? Nie wiem,przecież jestem szczęsliwa matka i
      żoną.Sytuacje którą opisałeś,trudno przewidziec.Mnie by powaliło, gdyby chłopak
      podszedł do mnie z kwiatkiem i zapytał wprost,czy nie poszłabym z nim na kawę?!
      Powodzenia, moze jeszcze sie spotkacie.Życzę Ci tego z całego serca.Podejdź i
      zapytaj,w najgorszym przypadku odmówi.Świat się przecież nie zawali a
      przynajmniej będziesz wiedział na czym stoisz.Pozdrawiam
      • pan.demonium Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 16.06.07, 00:06
        kazdy fajny chłopak juz ma swojego chłopaka:))
        • Gość: 1973 Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.plock.msk.pl 16.06.07, 10:14
          A jesteś "fajnym chłopakiem",że tak jesteś zorientowany w temacie ??? Pozdrawiam
    • hobbitfrodo spróbować zawsze warto 16.06.07, 08:41
      Zawsze warto podjąć ryzyko, może jej też wpadłeś w oko? Miałam wczoraj wieczorem
      analogiczną sytuację. Wsiadam no autobusu, rozglądam się i widzę tego faceta, no
      po prostu mnie zatkało...ale widzę, że on też mnie zauważył i uśmiecha się.
      Uśmiechnęłam się i usiadłam obok niego. No i zamiast się odezwać to patrzymy
      tylko na siebie i się uśmiechamy (!!!), w końcu on mówi że niestety musi
      wysiadać, miłego wieczoru i już go nie ma!!!! eh...a przecież mógł wziąć mój numer!

      także jeżeli zrobisz to na tyle subtelnie, że kobieta nie uzna Cię za
      niebezpiecznego psychopatę, to taki "podryw" w tramwaju może się udać. Trzymam
      kciuki :-) (za siebie też...)

      pozdrawiam
      A.
    • Gość: lenA Masz czego żałować! IP: 89.174.22.* 16.06.07, 16:08
      Gdybym to była ja, napewno bym nieodmówiła :)! Ale ja rzadko jeżdże
      tramwajami ;)!
    • karina9918 Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 16.06.07, 21:23
      Odpowiedź na 1 pyt. Zdarza mi się, że zaczepiają mnie "nieznajomi" na ulicy i
      powiem szczerze, że zawsze to jest dla kobiety sympatyczne, jak jest to
      oczywiście zaczepienie w miarę kulturalne. Na pewno bym się uśmiechnęła, a czy
      przyjęłabym zaproszenie?
      Odpowiedź na pyt. 2. Przyznam szczerze, że wiele zależy od pierwszego wrażenia,
      właśnie błysk w oku, ten zapach, wygląd, figura. A słowa? Ja lubię prosto z
      mostu i jak facet zaczyna o pogodzie, to mówię "sorry, nie mam czasu". A jak
      mówi: "Ależ jesteś piękna, nie mogę od Ciebie oderwać oczu, może napijesz się ze
      mną kawy? Tam jest fajna knajpka", to jest dla mnie OK. Nie mówię, że idę z
      facetem na tą kawę, ale to już całkiem niezły - jak dla mnie - początek.
      Ostatnio szłam z ciężkimi torbami do samochodu, kątem oka zobaczyłam naprawdę
      fajnego gościa, on też zwrócił na mnie uwagę. W końcu jak podeszłam do
      samochodu, on podszedł do mnie i powiedział "może Ci pomóc to zapakować",
      odpowiedziałam "dzięki, poradzę sobie". No i wprawdzie mężczyzna ten nie
      powiedział nic na temat mojego wyglądu czy kawy, a naprawdę zwalił mnie z nóg.
      No i powiedziałam NIE, bo dawno się tak nie speszyłam. A facet odszedł. No a
      mogła z tego być kawa.
      • gumilow mam mętlik w głowie :( 16.06.07, 21:46
        Napisałem na forum, z nadzieją, że mi pomożecie z rozwiązaniem mętliku jaki
        kłębi się w majej czasce. Z jednej strony serce i dusza, krzyczą, żeby zrobić
        wszystko, aby odnaleźć tą dziewczynę, mam nadzieję, że za tydzień o tej samej
        porze będzie jechać tym samym tramwajem. Tyle serce, za to rozum, podpowiada
        mi, żeby dać sobie spokój, nie myśleć o bzdurach i dochować postanowienia, że
        narazie rezygnuję z kontaktów z kobietami, bo więcej z tego smutku, żalu i
        bólu, niż pozytywnych uczuć.

        Jednak, nie czułem się tak nigdy!!! No może kiedyś w podstawówce, jak
        podkochiwałem się w koleżance. Jak to beznadziejnie romantycznie brzmi, ale tak
        jest!!! Choć z drugiej strony, czy mogę powiedzieć, że się zakochałem? Jak
        można się zakochać w kimś kogo się nie zna? Przecież to niezła zołza musi być,
        prawda? Przynajmniej może się taką okazać, jak ktoś na forum napisał...

        Pomóżcie mi nazwać to co czuję: myślę o obcej kobiecie, której kompletnie nie
        znam, wcześniej NIGDY mi się to nie przydarzyło. Myślę o niej kiedy zasypiam,
        jest pierwszą osobą, o której pomyślę kiedy się obudzę. Od paru dni, okropnie
        odczuwam fakt, że jestem samotny, wcześniej było mi z tym bardzo, bardzo
        wygodnie i komfortowo. Jestem strasznie rozczulony, dzisiaj nawet się
        popłakałem słuchając piosenki w radio. Po prostu sam siebie nie poznaję,
        praktycznie nic nie jem, w sumie to zrozumiałe przy tej temperaturze to nic
        nadzwyczajnego, jednak nie odczuwam w ogóle apetytu. Nie mogę się na niczym
        skupić, z niecierpliwością czekam na przyszły czwartek (spotkałem ją w
        czwartek, pomyliłem się opisując sytuację). Ciągle i ciągle przewijam sobie w
        głowie całą sytuację, kiedy weszła do tramwaju, kiedy na nią spoglądałem w nim,
        kiedy z niego wszyła... ciągle i ciągle... wryła mi się ta sytuacja w pamięć
        tak mocno, że nawet na moment nie daje mi spokoju.

        Nie chcę Was pytać co mam zrobić, bo pewnie zrobię coś spontanicznego, napewno
        posłucham serca i będę tego żałował. Czuję się tak jakbym odchodził od zmysłów.

        Liczyłem, że mi pomożecie, a wy pogłębiliście mój wewnętrzny konflikt, część
        namówiła mnie do tego, żeby spróbować, inni żebym dał sobie spokój :/!

        Mam swiadomość, że zachowuję sie bardzo niemęsko, nic na to nie mogę poradzić.

        NIE CHCĘ RAD JAK STAĆ SIĘ DON JUANEM, SPYTAŁEM, JAK KOBIETA CHCIAŁABY ZOSTAĆ
        ZACZEPIONA, ŻEBY KIEDY (MOŻE) PODEJDĘ DO PIĘKNEJ NIEZNAJOMEJ W CZWARTEK NIE
        CZUŁA SIĘ URAŻONA, PRZESTRASZONA LUB CO GORSZA SKRĘPOWANA. ZNAM SIĘ 'TROSZKĘ'
        NA KOBIETACH, JEDNAK SĄ TO TAKIE UNIKATOWE OSOBNIKI, ŻE TRUDNO PRZEWIDZIEĆ ICH
        REAKCJĘ...

        Jestem skrajnie beznadziejny... :/
        • Gość: Quasimorda Re: mam mętlik w głowie :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 22:08
          zaraz się porzygam
          po prostu żal Ci straconej okazji
          z Twoich poprzednich wypowiedzi wynika że stały związek to coś Ci nieznanego
          a ta zwiała zanim zdążyłeś zareagować , i kicha - a tak może byłaby kolejna
          ślicznotka do kolekcji
        • Gość: Batiar Re: mam mętlik w głowie :( IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.07.07, 14:48
          Ładnie napisałeś @gumilow, o kobietach, reakcjach i w ogóle.Jeśli to byłe
          emocje "na żywo", to pewnikiem nieco opadają, bo taka już ich natura. Choć
          myśleć o kimś można nawet do lat kilku.(tak mają też dziewczyny,uczucia,
          reakcje na... możliwe w swej niemożliwości).Zadziwiające, że ilekroć potem
          zdarza nam się cokolwiek, ten mocny"big beat" i tak gdzieś tam na dnie zostaje,
          i ożywa (albo i nie) przy ponownym przypadkowym spotkaniu, może nieco inaczej,
          bo to już jakoś przefiltrowane, ale jednak. Pozdrawiam i życzę, by jednak
          niemożliwe stało sie możliwe, cokolwiek by to oznaczać miało.
        • Gość: Zenek Gumilow - należy skończyć z obłudą - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 11:15
          trzeba być szczerym !
          Podchodzisz do kobiety i mówisz:
          "Na Pani widok doznaję raptownego wzwodu prącia, czy moglibyśmy odbyć stosunek
          płciowy?"
          Jeśli spodobasz się jej - sukces gwarantowany, nie - dostaniesz po pysku
          (chociaż mnie się to nie zdarzyło)
          W każdym razie sytuacja klarowna, bez niepotrzebnych stresów.
          Spróbuj !!!
    • Gość: babsee Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: *.nat.tvk.wroc.pl 16.06.07, 22:19
      maj godnes...chlopie.Wyluzuj.Bylo-mineło.Z wypowiedzi zdecydowana większosc
      mowi ze mogles jednak spróbowac.
      Wracając do mojej poprzedniej wypowiedzi- a propo's zdrady poczynionej przez
      kobitki, to nie ma chyba reguły,Ja tylko mowie, ze z moich doświadczeń i
      zwierzeń koleżanek, wiem,ze cześciej zdradzają szare mychy.
      Ale to zapewne uogólnienie,.
      Jesli Wam pisane,to sie i tak spotkacie..uwierz.Nas mojego męzulka zwrocilam
      uwage trzy lata wczesniej zanim zaczęlismy sie spotykac.Przez tez 3 lata mignął
      mi może raz i co?jesteśmy razem.
      pozdrawiam.Zycze odwagi i więcej wiary w człowieczeństwo drugiego człowieka.
    • Gość: agnieszka Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. IP: 83.2.112.* 17.07.07, 17:28
      To zależy. Nie znoszę głupich (wybaczcie-uzywający owych) tekstów na temat
      spadania z nieba i podobnych niby zabawnych. Najlepsza jest luźna rozmowa, np.
      zapytać o trasę autobusu, cokolwiek, żeby naturalnie zacząć rozmowę.
      Generalnie, kulturalne zaczepki (choć zaczepka to niekoniecznie dobre słowo)
      miłych panów dobrze widziane:)
      • guarana83 Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 17.07.07, 22:22
        odrobina weny twórczej. to takie proste...
    • zainteresowany1 Instrukcja 18.07.07, 15:33
      Instrukcja 1 kontaktu w srodkach komunikacji zbiorowej:
      www.hehehe.pl/files/1275.jpg
    • kasiolec Re: Pytanie do pań: podchodzi do Was nieznajomy.. 19.07.07, 06:31
      Juz miałam taka sytuacje tyle ze to było na ulicy podszedł do mnie obcy facet
      oczywiscie ja byłam zdziwiona chociaz nie wiem czemu bo sama podchodziłam do
      obcych facetow z tekstem sliczny jestes:) albo hey mam takie malutkie pytanko
      bardzo podobaja mi sie te spodenki chciałabym kupic chłopakowi mozesz mi
      powiedziec gdzie je kupiłes:) poprostu takie sytuacje traktuje normalnie nie
      jest popwiedziane ze zeby kogos poznac musi to byc w jakies restauracji czy cos
      skoro jezdzimy tramwajami, autobusami, przechodzimy przez ulice to jest
      normalne jesli tos nam sie spodoba i mozna podejsc i zapytac tak własnie zrobił
      ten piekny nie znjaomy wymienilismy sie nr i dalej utrzymujemy kontakt bo
      okazał sie swietnym facetem pozatym nie jest nawet polakiem wiec ja na Twoim
      miejscu wcale bym sie nie krepowała podejsc do kobiety na ulicy czy w tramwaju
      zawsze mozna zapytac przepraszam czy moge z pania porozmawiac albo zadac jedno
      pytanko:) to tyle ode mnie i nie ma sie czego bac:P pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja