Superzdolni, nie gromadzić się

    • Gość: leo Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.07, 08:02
      nikt nie może być lepszy od naszego wodza i geniusz giertycha!
    • dziadek_mroz_uff Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 08:12
      Ta szkoła ogólnie dobrze pracuje z dziećmi i nie tylko ta klasa uzyskuje dobre
      wyniki w nauce.
      Efektem tego jest tez najlepsze rejonowe gimnazjum we Wrocławiu, gdzie dzieci z
      tej szkoły trafiają.

      Dyrekcji tej szkoły powinni dać medal, ze w takim molochu potrafi tak doskonale
      zorganizować naukę, a nie jeszcze rzucać pod nogi kłody.
    • gugula Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 08:14
      Myślę, że to jest powód aby kuratotra, a może i ministra edukacji oskarżyć o działanie na szkode Polski. Piszę to poważnie.
      • Gość: hjk Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: 85.252.68.* 16.06.07, 09:05
        W świetle wczorajszych, zdaje się, doniesień o utworzeniu w Świdniku klasy
        męskiej o profilu piłkarskim wygląda na to, że wolno selekcjonować dzieci pod
        kątem zamiłowania do piłki nożnej, a nie wolno ich dzielić pod względem
        przeciętnych i ponadprzeciętnych zdolności matematycznych.

        Czy ktoś do hurwy nędzy może mi wyjaśnić różnicę????

        Wygląda na to, że ministerska inicjatywa jest celowa i pożyteczna, a oddolna
        inicjatywa dyrektorki szkoły jest szkodliwa, choć wydawałoby się, że lepiej
        zadbać o potencjalnych wybitnych matematyków niż piłkarzy... Nie dość, że ten
        frankenstein spieprzy co może w i tak nienajlepszym szkolnictwie, to jeszcze
        zaczynamy zarzynać ideę społeczeństwa obywatelskiego. No ludzie!!!
    • Gość: módlmy się Polska czyli równanie w dół... i tak od lat....... IP: *.acn.waw.pl 16.06.07, 08:54
    • Gość: Sanchali Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 08:54
      Litości! Te panie chrzanią takie bzdury, że to aż po prostu przykro! Przecież
      tych dzieci nie segreguje się wg nie wiem kryterium majątkowego tylko wg rozumu
      i umiejętności. Nikt też nie powiedział, że dziecko, które być może zanim nie
      rozpoczęło szkoły nie było uczone w jakimś tam sposób przez rodziców, a w na
      początku podstawówki okaże się bardzo zdolne, nie może zostać przeniesione do
      takiej klasy.
      Pozostawianie takich dzieci na pastwę losu, to jest dopiero koszmar. Problem
      polega na tym, żeby w miarę wcześnie odkryć u dziecka jakiś talent czy
      zainteresowania i je rozwijać. Niestety przy takich nauczycielach jakich mamy
      nie sposób tego zrobić. Abstrahując od pieniędzy jakie otrzymują, to zostają
      nimi ludzie, którzy zupełnie nie mają powołania do zawodu i indywidualnego
      podejścia do dziecka. Ja proponuję, żeby na specjalności nauczycielskie na
      wszystkich kierunkach studiów przyjmowano jednak obdarzonych jakąś empatią i
      pozytywnym nastawieniem (najlepiej zrobić im jakiś solidny psychologiczny test
      czy coś takiego). Jak widzę teraz swoich kolegów historyków, to mnie osłabia
      jacy ludzie będą w przyszłości nauczycielami. To mili, sympatycznie ludzie, ale
      naprawdę nie każdy może zostać nauczycielem!
      • lesew Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 19:01
        Gość portalu: Sanchali napisał(a): ...
        Niestety przy takich nauczycielach jakich mamy
        > nie sposób tego zrobić. Abstrahując od pieniędzy jakie otrzymują, to zostają
        > nimi ludzie, którzy zupełnie nie mają powołania do zawodu i indywidualnego
        > podejścia do dziecka....,

        Nie generalizuj, ja jednak znam trochę nauczycieli "z powołania", być może Twoje
        środowisko historyków jest wyjątkiem? ;-)))

        Zauważ też, że w opisanej sprawie to nie nauczyciele są źródłem problemu(oni są
        O. K.), ale urzędnicy kuratorium!
    • Gość: gość Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 09:08
      sama mam dziecko, które konczy juz szkolę podstawową. Zapisując go do piewszej
      klasy nie myslalam o tym, żeby byla to klasa tzw "wybrańców", dzieci bardziej
      zdolnych a co za tym nierzadko idzie barzdiej wrażliwych. Więc poszedł z
      przydzialu do podstwówki.Ciesze się, że juz ja kończy. większości rodzicom
      dzieci z którymi chodził do klasy nie zależała na tym aby ich pociecha sie
      rozwijała ponad to co nakazuje program MEN. Przez 6 lat nie było mowy o
      wycieczkach, wyjsciach do muzeów, teatru. No chyba że w programie było
      napisane, że nalezy. Wychowawczyni jeszcze na poczatku probowala przekonac
      rodziców. Zaznaczę, ze koszty takich dodatkowych imprez nie były wysokie ale
      wielu mowiło nie bo nie (albo że nauczycielka z pewnością "coś z tego ma"). Te
      dzieci, które rozwijały się, chodziły na zajecia dodatkowe, do muzeówm,
      teatrów, na targi ksiązki itp były traktowana przez resztę jak dziwolągi i
      nazywane "kujonami" bo zazwyczaj lepiej sie uczyły. Po tych doswiadczeniach
      mówię TAK segregacji w klasach a moje dziecko idzie do renomowanego PRYWATNEGO
      gimnazjum, gdzie przy przyjęciu decyduje również zainteresowanie otaczającym
      nas swiatem i chęć do pogłębiania wiedzy.Nigdy wiecej nie zaryzykowałabym
      wyslania mojego dziecka do publicznej szkoły. mam złe doswiadczenia
    • eszka Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 09:19
      ja mam tylko jedna uwage.. moja siostra tak samo miala problem gdy chciala by
      podstawowka utworzyla klase dla dzieci zdolnych.. jej dziecko jest bardzo
      zdolne.. i sie okazalo ze nie mozna.. ale profilowane klasy sportowe to tak..
      takie juz mozna utworzyc.. i to nie jest juz zadna segregacja.. wiec o co
      chodzi? bo ja jako ciocia zdolnego siostrzenca chyba do konca nie rozumiem..
      czyli w koncu jest segregacja czy jej nie ma? dobra.. przestane sie nabijac..
      uwazam ze powinny byc takie klasy.. sama bardzo dobrze sobie radzilam z
      matematyka do czasu gdy nie trafilam do klasy o bardzo niskim poziomie.. i
      zjechalam w dol..w ciagu kilku lat.. bo po co mialam sie starac?
      • Gość: anielka Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.dll.se 16.06.07, 09:32
        Glupota kuratorium nie ma granic.Moje dziecko chodzi w Szwecji (gdzie bardzo
        sie dba o rownosc) do takiej wlasnie" uprzywilejowanej"klasy sredniej z
        wykladowym jezykiem angielskim i miedzynarodowa matura IB i jakos nikomu to nie
        przeszkadza.Szkola jest panstwowa i bezplatna.Na terenie szkoly sa dwie takie
        klasy i moze w nich uczyc sie kazdy kto zda wyznaczone egzaminy.Na egzaminach
        odpada zwykle 2/3.W trakcie pierwszego roku odpada dalszych kilka osob ,bo
        poziom jest wysoki i nie wszyscy chca sie tak intensywnie uczyc.Zostaja Ci co
        chca i maja wyniki.Oprocz tego sa inne szkoly z klasami sportowymi czy
        muzycznymi, albo komputerowymi.Kazdy wybiera to co go interesuje i ma w tym
        kierunku zdolnosci.Rownanie w dol jest tragedia.Ale jakie wladze takie
        mlodziezy chowanie.
    • truten.zenobi równanie w dół - oto IV RP 16.06.07, 09:34
      nie ma się czemu dziwić wszak mamy takiego zdolnego ministra, taki elitarny
      rząd, takich wybitnych posłów...
      • truten.zenobi czy p. Katarzynie Korpolewskiej epoka się pomyliła 16.06.07, 10:13
        czy może to tylko braki w wykształceniu a może opieranie się na podręcznikach
        socjalistycznego wychowania...

        z natury nie jesteśmy tacy sami, tak więc jeśli w jednej klasie są geniusze,
        przeciętni uczniowie, i "zdolni inaczej" to jak ma w takiej zbieraninie
        pracować nauczyciel by każda z tych grup czegoś się nauczyła, by zajęcia były z
        korzyścią dla każdej z tych grup?

        zgadzam się z tym że nie można tworzyć gett ani dla geniuszy ani dla "zdolnych
        inaczej" ale tym właśnie były by "miniszkoły"

        ja rozumiem że podobne głupoty opowiadają słuchacze "radia bez twarzy" ale
        jeśli takie rewelacje lansują ludzie ponoć wykształceni to ja się nie dziwię że
        mamy w kraju to co mamy. Proponuję się zgłosić do ministra edukacji z takim
        myśleniem są wysokie szanse na wysokie stanowisko w ministerstwie
        • lesew Re: czy p. Katarzynie Korpolewskiej epoka się pom 16.06.07, 19:15
          truten.zenobi napisał: > z natury nie jesteśmy tacy sami, tak więc jeśli w
          jednej klasie są geniusze,
          > przeciętni uczniowie, i "zdolni inaczej" to jak ma w takiej zbieraninie
          > pracować nauczyciel by każda z tych grup czegoś się nauczyła, by zajęcia były z
          >
          > korzyścią dla każdej z tych grup?<

          -W praktyce zawsze jest jeszcze jedna grupa uczniów i rodziców, o których się
          nie mówi i nie pisze, choć jest dość liczna: To uczniowie "rzucający w szkołę
          kamieniami", których rodzice zamiast skłonić swoje "maleństwo" do pracy, przyjdą
          do szkoły wykłócać się z nauczycielem o ocenę, lub tą ocenę "negocjować". Chyba
          więcej pisać nie muszę...
          • truten.zenobi Re: czy p. Katarzynie Korpolewskiej epoka się pom 16.06.07, 21:24
            jest wiele problemów, niskie płace, zbyt liczne klasy, brak zaplecza, rodzice
            którym nie zalezy na nauce i wychowaniu własnych dzieci a jedynie starają
            leczyć swoje kompleksy z dzieciństwa lub zaspokajać swoje (chore) ambicje...

            więcej pisać nie musisz, ale własnie tymbardziej jest to przykre gdy jakaś
            ponad przeciętna inicjatywa własnie została uwalona...
      • truten.zenobi A pomyślał ktoś o nauczycielach... 17.06.07, 08:21
        stworzenie takiej klasy wymagało znalezienia nauczycieli wybitnych - ludzi nie
        tylko potrafiących pracować z dziećmi ale też posiadających dużo większą
        wiedzę...

        i co teraz ci ludzie będą zajmować się uczeniem gamoni nie potrafiących
        zrozumieć najprostszych rzeczy...

        to będzie działać bardzo motywująco zwłaszcza przy tych gigantycznych płacach
        • Gość: była chemica Re: A pomyślał ktoś o nauczycielach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 11:40
          Na mnie tak podziałało - rzuciłam to, chociaż uczniowie pytają czy na stałe.
          teraz jak mnie nie ma docenili, że tylko mi na nich zależało. A mając ukończoną
          chemię, informatykę i technikę z kognitywistyką mogłam im wiele dać i dawałam.
          Wypaliłam się przy mobbingu, preferowaniu przez władze oświatowe przedmiotów
          humanistycznych i "leserów"...
          Masz rację
          "to będzie działać bardzo motywująco zwłaszcza przy tych gigantycznych płacach"
          • truten.zenobi Re: A pomyślał ktoś o nauczycielach... 19.06.07, 12:45
            wybitnych nauczycieli skutecznie zniechęca się do zawodu, wybitnych uczniów się
            udupia(bo inaczej tego nazwać nie mozna)
            a robią to ci którzy na każdym kroku mówią o patriotyźmie, wartościach, ...
    • wariant_b Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 09:38
      Dwa aspekty, które zdaje się jak na razie zostały pominięte w postach:

      - szczyt zdolności matematycznych (zresztą nie tylko matematycznych) uzyskuje
      się w wieku ok. 18-25 lat. Totalnym nieporozumieniem jest zatem przyjęcie
      założenia, że klasy matematyczne należy tworzyć dopiero w liceach.
      Ciekawe, że jakoś urzędnicy nie są w stanie zrozumieć, że postępowanie
      z dziećmi wybitnie uzdolnionymi matematycznie powinno być podobne do
      tego, jakie jest z dziećmi wybitnie uzdolnionymi sportowo czy muzycznie.
      Po prostu muszą mieć swoje klasy lub szkoły już od poziomu podstawówki,
      bo potem jest już za późno. Muszą mieć również nauczycieli, którzy mogliby
      rozwijać ich umiejętności - co z dziwnych powodów również przekracza
      zdolność pojmowania urzędników oświaty.

      - klasa szkolna jest specyficznym mikrospołeczeństwem i jako takie wytwarza
      własne kryteria porządkujące i hierarchię. Jeśli w klasie umiejętności
      czy zdolności nie są w cenie, cały proces wychowawczy "idzie w krzaki".
      W "normalnej" klasie dziecko wybitnie uzdolnione "dusi się" i "jest duszone",
      ponieważ jego uzdolnienia nie są nikomu do niczego potrzebne.
    • Gość: Były uczeń SP3 Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.hsd1.mn.comcast.net 16.06.07, 09:39
      Tego typu historie to się czytało w książkach opisujących najgorsze represje
      komunistyczne. Kto wpadł na taki poroniony pomysł? Wnioskowałbym do ministra i
      premiera o natychmiastową dymisję, ponadto warto wnieść sprawę do NSA, a jeżeli
      nie pomoże to do Strasburga. Trzeba ukrócić raz i zdecydowanie postęp głupty w
      naszym kraju!

      Dobrym pomysłem byłoby uchwalić ustawę o *OBOWIĄZKOWYM* tworzeniu minimum
      jednej takiej klasy powiedzmy na 1000 uczniów.

      Zgadzam się z głosami w tym wątku, że to jest dyskryminacja inteligencji. A
      prawda jest taka, że bez inteligencji każdy kraj zejdzie na psy. W zasadzie
      tylko dzięki tym ludziom można budować dobrobyt.
      • wariant_b Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 11:06
        Gość portalu: Były uczeń SP3 napisał(a):

        > Tego typu historie to się czytało w książkach opisujących najgorsze ...
        Stanowczo musisz zmienić książki. Nie warto czytać materiałów propagandowych.
        Poziomu oświaty z okresu "komuny" zapewne nie przywrócimy szybko.
        Ani w zakresie dzieci uzdolnionych, ani z zakresie dzieci z upośledzeniami.
        Zwłaszcza, jeśli kolejne reformy dalej będą polegały na obniżaniu kosztów.

        > Dobrym pomysłem byłoby uchwalić ustawę o *OBOWIĄZKOWYM* tworzeniu ...
        Średnim, i to bardzo. Choćby z banalnego powodu, że w takiej klasie jest
        w stanie uczyć mniej więcej co 50-ty nauczyciel. Tak jest ustawiony próg Mensy.

        > Zgadzam się z głosami w tym wątku, że to jest dyskryminacja inteligencji...
        Częściowo masz racje. Dla mnie jest to bardziej promocja lojalności.
        Problemem nie jest bowiem to, że nie zbiera się uzdolnionych uczniów w klasy
        matematyczne, a to, że nie zbiera się najlepszych nauczycieli w gremiach,
        które podejmują decyzje oświatowe. Niech minister Giertych będzie przestrogą
        dla wszystkich. Koncern BMW powinien mu przyznać dyplom za promocję marki.
    • Gość: superzdolny Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.e-wro.net.pl 16.06.07, 09:43
      niech żyje urawniłowka! niech żyje socjalizm! zakazać biegania w trosce o
      samopoczucie kalek!
    • Gość: Jonek Koalicja boi się IP: *.e-wro.net.pl 16.06.07, 09:44
      Koalicja boi sie zbyt mądrych i wysoko wykształconych ludzi. Nakazano pani
      kurator aby dać w łeb tym, którzy chcieli by być ponad przeciętną.
    • ponury_drwiacy_szyderca Nie będą zdolni pluć dyrektorzynie w twarz i... 16.06.07, 09:49
      reszty miernot mu tumanić!!!!
      • mefistofelia ...... 16.06.07, 10:42
        ja natomiast padlam ofiara klasy, w szkole prywatnej, w ktorej wiekszosc byla
        uzdolniona matematycznie. podczas gdy ja nic nie rozumialam i dostawalam paly,
        moja kolezanka w "normalnej" szkoly miala tez zagrozenie z matematyki.
        nasze zagrozenia roznily sie tym, ze nad nia wisialo bo bedac w 2giej klasie
        gimnazjum nie rozumiala pierwiastkow (i w jej szkole takie osoby mialy
        zagrozenia) a ja pierwiastki zrozumialam na poczatku podstawowki, kiedy
        zaczelismy sie ich uczyc.

        osobiscie uwazam, ze istnieje cos takiego jak "talent" (choc moze lepiej
        powiedziec predyspozycje) humanistyczny. przeciez to dziala tez w druga strone-
        znam ludzi wybitnych jesli chodzi o przedmioty scisle, a zalamujacych rece jesli
        przyjdzie im zinterpretowac najprostszy fragment tekstu. myslenie abstrakcyjne,
        ktorym wykazuja sie humanisci jest, moim skromnym zdaniem, innego rodzaju niz to
        , ktorym umysly scisle (choc oczywiscie moga isc ze soba w parze).
        i nie jestem w stanie uwierzyc, ze wszystko zalezy od nauczyciela czy wplywu
        spolecznego.

        co do klasy opisanej w artykule, jestem jak najbardziej za!
        pomimo tego, ze uwazam, ze testy mensy sprawdzaja przede wszystkim zdolnosci
        matematyczne. jednak dobre testy na innego rodzaju zdolnosci nie istnieja

        komentujac post kogos, mowiacy, ze dzieci w tej klasie beda odizolowane od
        spoleczenstwa co moze im nie wyjsc na dobre-
        tak naprawde dzieci wyjatkowo uzdolnione sa automatycznie wykluczane ze
        spoleczenstwa, albo na wlasne zyczenie trzymaja sie na uboczu. wiec znalezienie
        sie w takiej klasie niewiele zmieni, a moze wrecz sprawic, ze znajda sobie
        przyjaciol wsrod osob im podobnych.
        jednak musze przyznac, ze po 6 latach spedzonych w renomowanej prywatnej szkole,
        jak znalazlam sie na studiach, czuje sie conajmniej dziwnie.
    • gresioo Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 10:47
      A ja myślę, że nic nie jest albo białe, albo czarne. Z jednej strony fajnie, że
      dzieciom umożliwia się szybki rozwój w takiej klasie. Ale jak zwykle jest jakieś
      ale... Czy w podstawówce one się aż tak dużo uczą? Moim zdaniem podstawówka ma
      głównie WYCHOWYWAĆ, a nie kształcić. A trudno, żeby dzieci nauczyły się tego, że
      trzeba POMAGAĆ, gdy wokół nich nikt pomocy nie potrzebuje. Nie nauczą się też
      TOLERANCJI, bo wszyscy są w zasadzie tacy sami w obrębie klasy. A podejrzewam,
      że inne klasy nie traktują ich jak kolegów.
      Reasumując w szkole człowiek nie tylko się kształci, ale też jest WYCHOWYWANY. I
      to nie tylko przez wychowawcę, ale też przez społeczność klasy, która powinna
      być jak najbardziej różnorodna, by dziecko było jak najlepiej przygotowane do
      życia w społeczeństwie. A tych dzieciaków pozbywa się tego drugiego elementu, a
      w zasadzie jest on wykonywany aspołecznie.
      • mefistofelia Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 10:54
        nie wiem czy wysmiewanie i wytykanie palcami przez zazdrosnych przecietniakow,
        ktorzy nie sa w stanie tolerowac kogos, kto jest choc troche inny (tak zdarza
        sie bardzo czesto) dobrze wychowuje.
        i dlaczego dzieci maja cierpiec na nudnych dla nich zajeciach by zdobyc jakies
        tam wychowanie. to je conajwyzej nauczy niewyrazania swojego zdania- bo po co? i
        tak nikt nie zrozumie, a nauczyciel bedzie faworyzowac tych glupszych.
        zreszta wiele razy spotkalam sie z nauczycielami, ktorzy boja sie zdolnych
        dzieci, bo moga podwazyc ich wiedze izarazem autorytet.
        • gresioo Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 11:00
          mefistofelia napisała:
          > nie wiem czy wysmiewanie i wytykanie palcami przez zazdrosnych przecietniakow,
          > ktorzy nie sa w stanie tolerowac kogos, kto jest choc troche inny (tak zdarza
          > sie bardzo czesto) dobrze wychowuje.
          > i dlaczego dzieci maja cierpiec na nudnych dla nich zajeciach by zdobyc jakies
          > tam wychowanie. to je conajwyzej nauczy niewyrazania swojego zdania- bo po co?
          > i
          > tak nikt nie zrozumie, a nauczyciel bedzie faworyzowac tych glupszych.
          > zreszta wiele razy spotkalam sie z nauczycielami, ktorzy boja sie zdolnych
          > dzieci, bo moga podwazyc ich wiedze izarazem autorytet.

          Uważasz, że człowiek dużo się uczy w podstawówce? Czego się nauczy? Moim
          zdaniem, to są czyste podstawy i przez nie trzeba przebrnąć. Nawet jak teraz się
          nudzą ci "superzdolni" to potem w gimnazjum/liceum będą mieli co robić (albo też
          będą się nudzili). Natomiast jeśli są w takiej superklasie dla superzdolnych i
          robią więcej, to Twoim zdaniem w gimnazjum będą się mniej nudzili? Moje pytanie
          brzmi: CO TO DAJE? Bo załóżmy, że uczą się więcej i trafiają do dobrego
          gimnazjum. Czy Twoim (Waszym) zdaniem nie trafiliby tam, gdyby byli w innej klasie?
          A to, że nauczyciele boją się zdolnych świadczy o innym problemie polskiej
          pedagogiki, mianowicie o całej masie nauczycieli niewystarczająco kompetentnych,
          by nauczać. Inną sprawą są zmiany, jakie chce wprowadzić nasz MEN, mianowicie
          zwiększenia ilości psychologii i pedagogiki dla przyszłych nauczycieli kosztem
          nauki przedmiotowej. Ale to już się robi OT
          • mefistofelia Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 11:09
            podstawowka jest pierwszym etapem nauki, na ktorym JUZ krystalizuja sie zdolnosci.
            jesli pojda do podstawowki dla superzdolnych to oczywiste, ze dalej tez beda
            musieli trafic do klas dla zdolnych ludzi. a z taka rekomendacja mysle, ze nie
            ma z tym problemu.

            poza tym podstawowka ma jeszcze jedna charakterystyczna ceche, ktorej napisalam,
            a ty nie wiem dlaczego zupelnie pominales ja w swojej wypowiedzi. a mianowicie
            dzieci, ktore odstaja od reszty wlasnie w podstawowce sa najbardziej odrzucane.
            dziecko odrzucane przez spolecznosc zle sie czuje psychicznie i moze przez to
            tracic motywacje . dzieki superzdolnym klasom tej motywacji na pewno nie straci,
            a wrecz w duzo wiekszym stopniu wykorzysta swoje zdolnosci.
            • gresioo Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 11:19
              Moim zdaniem jednak Ci zdolniejsi, nawet gdyby byli w normalnej klasie,
              trafiliby do lepszych klas w gimnazjum. Pod warunkiem, że nie stracą motywacji
              tak, jak mówisz.
              Odnosząc się do drugiej części twojego posta, zgadza się, są odrzucane. Ale czy
              odstający ludzie w społeczeństwie nie są odrzucani? Dzięki zjawisku dziwnego
              traktowania przez rówieśników mogą oni zyskać twardość w dążeniu do celu. Bo za
              łatwo też nie może być, bo przecież później, gdy trafią np. na urzędników w
              jakimś urzędzie, to będzie płacz i zgrzytanie zębami, bo "ktoś nie chce zrobić
              tak, jak ja chcę".
              W superzdolnych klasach może i nie straci motywacji, ale już w wieku 7 lat
              wskoczy w wyścig szczurów. Który skończy się dopiero na emeryturze.

              Nie mówię, że klasy dla zdolnych są złe. Ale nie są też idealnym panaceum na
              wszelkie zło w szkole. Poza tym zło w szkole jest potrzebne, bo świat jest zły i
              niestety chyba to już się nie zmieni.
          • lesew Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 19:39
            gresioo napisał: ...

            > Uważasz, że człowiek dużo się uczy w podstawówce? Czego się nauczy? Moim
            > zdaniem, to są czyste podstawy i przez nie trzeba przebrnąć. ...<

            Jedni się uczą więcej, inni mniej. Jednym wystarczają podstawy inni oczekują
            czegoś więcej, a są i tacy, którzy te podstawy uważają za nadmierne czepianie
            się. Twoja sprawa, jak Ty traktowałeś swoją szkołę, ale mefistofelia i tak była
            dość oględna, bo powinna była napisać, że takie wychowanie, to nieporozumienie.

            Co do meritum Twojej wypowiedzi: uważasz, że uczniowie powinni odnosić swoje
            sukcesy wbrew szkole(bo tak z twoich postów wynika!), czy może szkoła powinna
            młodym ludziom pomóc w osiągnięciu życiowego sukcesu? - Zeby nie być
            gołosłownym: napisałeś m. inn.: Czy Twoim (Waszym) zdaniem nie trafiliby tam,
            gdyby byli w innej kla
            > sie?...<
      • Gość: Konrad ? IP: *.zlotniki.pl 16.06.07, 11:29
        >Moim zdaniem podstawówka ma
        > głównie WYCHOWYWAĆ, a nie kształcić.

        Od wychowywania są rodzice, a od kształcenia szkoła (i ew. rodzice).
        Tak jest od setek lat. Co Ty sobie nagle ubzdurałeś??!!
      • lesew Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 19:26
        gresioo napisał:

        > A ja myślę, że nic nie jest albo białe, albo czarne. Z jednej strony fajnie, że
        > dzieciom umożliwia się szybki rozwój w takiej klasie. Ale jak zwykle jest jakie
        > ś
        > ale... Czy w podstawówce one się aż tak dużo uczą? Moim zdaniem podstawówka ma
        > głównie WYCHOWYWAĆ, a nie kształcić. ...

        Jeśli wierzysz, że Ci szkoła dzieci wychowa, to Ci współczuję, ale Twoje prawo
        wierzyć w co zechcesz...
        Poza tym: ludzie są różni i mają różne potrzeby: jedni potrzebują więcej
        wychowania, inni więcej nauki. Jakoś tak dziwnie się składa, że Ci, którzy w
        szkole szukają głównie możliwości rozwoju i nauki mniej potrzebują wychowania,
        od tych, którzy w szkole się "męczą", ale może to tylko moje, oczywiście błędne
        wrażenie? ;-))
    • Gość: Kra To właśnie odstawanie wsród matołków jest traumą! IP: *.aster.pl 16.06.07, 11:00
      Nie rozumiem, co ta Korpolewska bredzi!
      Że niby dziecko w klasie dla dzieci o zbliżonym do jego poziomie nauczy się
      jakiegoś szkodliwego społecznie indywidualizmu?... Że to będzie traumą?
      Jest tak, ze to właśnie dziecko wyraźnie odstające wysokim poziomem od klasy
      staje się z niej wyalienowane, bo się różni. Jest samo, inne, naznaczone.
      Zdolne dziecko wśród innych zdolnych dzieci jest jednym z wielu, nie ma więc
      powodów zadzierać nosa czy ubolewać nad niezrozumieniem. Nie odstaje od klasy,
      nie ma przykrości z powodu bycia "kujonem". To jest znacznie zdrowsza
      psychicznie i społecznie sytuacja. Nie wiem, jak psycholog może tego nie
      pojmować.
      • lesew Re: To właśnie odstawanie wsród matołków jest tra 16.06.07, 19:46
        Gość portalu: Kra napisał(a):

        > Nie rozumiem, co ta Korpolewska bredzi! ...

        Być może p. Korpolewska jest po prostu dowodem(t. zw. naga naoczność ;-)) jakie
        to "orły" w swoim czasie wybierały psychologię! Pamiętam, jaki w swoim czasie
        był popłoch wśród amatorów tego kierunku, kiedy na egzaminach wstępnych
        wprowadzono matematykę! :-)))
        • mindflayer Re: To właśnie odstawanie wsród matołków jest tra 16.06.07, 20:19
          Raczej reprezentuje pogląd, że - za przeproszeniem - mądrale sobie poradzą
          nawet jak ich się umieści wśród nierogacizny, a dzięki temu że się ich
          wymiesza, to nierogacizna zacznie mówić po łacinie.
    • Gość: xxl minister boi się matematyki?? IP: *.chello.pl 16.06.07, 11:16
      zapewne kuratorium lub ministerstwo stwierdziło, że uzdolnione matematycznie
      dzieciaki mają powiązania z szatanerm - bo skoro Minister Gie nie rozumie ni w
      ząb liczb, to znaczy, że NIKT!!! ale to NIKT!! nie ma prawa tego rozumieć

      chyba, że ma konszachty z Siłami Zła ...

      ;-)))

      a serio, to bardzo smutne - jako bardzo ciekawe wiedzy dziecko też byłam uważana
      za kujona i przeszkadzałam na lekcjach.
      • pshem.co Re: minister boi się matematyki?? 16.06.07, 11:47
        Jest takie japońskie przysłowie "wystający gwóźdź należy wbić"

        Różne tu prezentujecie zdania i opinie. Problem należałoby rozpatrywać na
        zasadach raczej odmiennych.
        Otóż, nauczyciele wprowadzają programy autorskie w oparciu o zakres materiału
        przeznaczony dla danych klas. Patrząc z tego punktu widzenia była to klasa
        autorska, czyż nie?
        Sam fakt, że dostanie się do takiej klasy wiązało się z dobrym wynikiem testu
        na iloraz inteligencji jest tylko dodatkowym wymogiem.

        Zwróćmy również uwagę na kilka drobiazgów.
        Niestety również należałem do tych ciekawych wiedzy (zwanych kujonami) co
        zkończyło się koniecznością nauki obrony przed "kolegami", gdyż nie miałem
        ochoty pisać za nich wypracowań i odrabiać pracy domowej.
        Wtedy panowała równość i braterstwo...
        Z innej strony... oprócz etykietki kujona wśród uczniów otrzymałem
        etkietkę "przeszkadzacza" na lekcjach (mimo dobrych nieodmiennie ocen), na
        których zwyczajnie się nudziłem.
        Owszem, jak trzeba było wyrecytować wierszyk na akademi... to kto? Sami
        zgadnijcie. Jakiś konkursik międzyszkolny? ooo to ten tam z 6a pójdzie...

        No dobra... dość narzekań... jedynym co wyniosłem z podstawówki przy takim
        traktowaniu to nauczka jak nie dać się wykorzystać. Czy dzięki temu stałem się
        jednostką bardziej prospołeczną?

        A zatem czy idea takiego profilowania jest niesłuszna?

        Odpowiem na to pytanie wspominkiem z wczesnej edukacji niejakiego Alberta
        Einsteina - osobnika który w szkole kolegów miał niewielu kolegów... zaś
        odzywka nauczyciela matematyki do młodego Alberta przeszła do historii
        anegdoty... brzmiała ona: "Enstein, ty matole!!"

        Kuratoria muszą się zdeklarować... albo dbamy i umożliwiamy rozwój młodego
        pokolenia w oparciu o jego uzdolnienia albo zaczynamy hodowlę szarej masy w
        równie szarych mundurkach a'la Mao Tse Tung.

        aaa jeszcze jedno... Jeżeli Mensa objęła patronatem taką klasę i zgromadziła w
        nich dzieciaki uzdolnione przede wszystkim matematycznie, to ja nie widzę
        problemu by np. PEN Club nie objął patronatem dzieci uzdolnionych literacko,
        British Council może wspomógłby dzieciaki objawiające uzdolnienia w nauce jęz
        angielskiego itp.itd... wszystko zależy od chęci. Jest tylko jedno ale...
        dzieciom musi się chcieć uczyć więcej niż szara masa która otrzymuje tylko to
        co przewiduje program nauczania. Bo jeżeli nie chce więcej to szkoda dla niego
        czasu. W końcu, proszę się nie obrażać, jeżeli "nie chciało się nosić teczki
        trzeba ciągnąć dziś woreczki". Nie ma w tym nic uwłaczającego - po prostu,
        jeżeli dziecko nie przejawia uzdolnień to nie ma co w niego wmuszać
        czegokolwiek ponad program minimum - jeżeli mu się zachce później też ma taką
        szansę w szkołach wieczorowych.
        Ale zabraniać komukolwiek rozwijania uzdolnień bo trzeba "wbić gwoździa, który
        wystaje?"

        pozdrawiam
        • Gość: rew Re: minister boi się matematyki?? IP: *.lodz.mm.pl 17.06.07, 00:13
          nie widzę przeszkód aby wprowadzić klasy o rozszerzonym profilu
          nauczania .Tylko skąd wziąć tych nauczycieli, którym by sie chciało uczyć w
          takich klasach na odpowiednim poziomie?
          Poza tym czy profil ma być jedynie matematyczny? ciekawe czy ci matematycy byli
          tak samo dobrzy z polskiego czy bilogii?
          Zastanawia mnie to czy klasy o poziomie nierozszrzonym miałyby prawo istnieć i
          czy dobór dzieci do tych klas byłby negatywny? do kogo miałyby te dzieci
          ciagnąć w górę?
          Dla zdolnych uczniów powinno sie organizować dodatkowe kółka tematyczne i tam
          powinni rozwijać skrzydła a na swoich lekcjach dostawać zadania trudniejsze aby
          nie musieli sie nudzić.
    • Gość: Konrad Łamane jest prawo IP: *.zlotniki.pl 16.06.07, 11:27
      Nasza konstytucja zakazuje szerzenia faszyzmu i totalitaryzmu. Kuratorium
      oświaty poprzez takie działanie właśnie to robi.
    • mindflayer Elitaryzm i egalitaryzm 16.06.07, 11:43
      W edukacji istnieją dwie koncepcje:
      - elitarna - identyfikować zdolnych i kształcić ich tak, aby w pełni
      wykorzystać ich talenty i umiejętności.
      Elitaryzm jest mniej lub bardziej oficjalną częścią kształcenia. Nawet w
      czasach komuny w latach 70 i 80 były klasy, do których stawiano dodatkowe
      wymogi, co powodowało pozytywną selekcję uczniów. To opowieści starszych
      członków Mensy. Zaletą elitaryzmu jest rozwijanie dzieci zdolnych. Zarzutem
      wobec tej koncepcji jest brak równości i tworzenie getta. Uważam osobiście, że
      tworzeniu getta zapobiega praca nauczyciela, ale oznacza to dodatkową pracę u
      podstaw, co nie jest w smak tej grupie zawodowej.
      - egalitarna - wszystkich kształcić wspólnie.
      Wytłumaczeniem koncepcji egalitarnej jest wykorzystanie naturalnej tendencji do
      rywalizacji między dziećmi, do rozbudzenia ambicji tych mniej zdolnych,
      zaniedbanych z domu, biedniejszych itp. i zachęta do gonienia tych lepszych w
      klasie. Oczywiście, ci mniej zdolni wymagają innej pracy nauczyciela, co
      prowadzi do zaniedbania zdolnych dzieci.

      Mam 32 lata, jestem lekarzem, członkiem Mensy, jestem zdolny, ale bez
      przesaaaady. Moje osobiste doświadczenia każą mi się zażarcie opowiadać za
      edukacją elitarną.

      Koncepcję egalitarną (której doświadczyłem w podstawówce) wspominam jako
      koszmar i upokorzenie. W podstawówce były klasy sportowe, którym nieba
      przychylano w zamian za sukcesy na zawodach i 'zwykłe' klasy jak moja.
      W szkole podstawowej byłem olimpijczykiem z kilku przedmiotów (ścisłych i co
      zabawniejsze też humanistycznych), ale nie pasowałem do generalnego modelu
      edukacyjnego. Szkoła podstawowa postawiła na mnie krzyżyk ;), oznajmiono moim
      rodzicom, że nic ze mnie nie będzie, nawet do technikum się nie nadaję, bo nie
      umiem zbijać deseczek i pisać pismem technicznym. Szkoła podstawowa nie dała mi
      jakoś nauki życia społecznego, byłem raczej wykluczony społecznie przez wiodącą
      prym grupę analfabetów. Nauczyłem się palić (w ogólniaku przestałem) i
      dowiedziałem się do czego służy nóż sprężynowy (rok 1987, niestety nie stać
      mnie było na własny ;)). Jeszcze nauczyłem się otwierać proste zamki Yeti przy
      pomocy różnych drucików, ale do dziś straciłem sprawność. Tak mnie przygotowała
      do życia w społeczeństwie szkoła podstawowa.

      Na szczęście dzięki własnej pracy i oślej upartości nie traktowałem tego na
      poważnie, nie podjąłem kariery reparatora sprzętu elektrycznego i dostałem się
      do eksperymentalnego (państwowego) liceum ogólnokształcącego, które stawiało na
      selekcję uczniów, wcześniejsze (przedterminowe) nabory i profilowane klasy.
      Potem było z górki. Najzabawniejsze było, jak po przejściu do liceum moja
      średnia ocen podskoczyła o 1, co było generalnie odwrotnym zjawiskiem, jak u
      moich kolegów i koleżanek. Ogólniak wspominam znacznie lepiej, miałem w końcu
      towarzystwo na poziomie, towarzyszy do rozmów, poszerzanie zainteresowań i
      dalej olimpiady krajowe.

      Wspomnienia kolegów mensan są podobne. Elitaryzm edukacyjny pozwala na
      wydobycie z dziecka maksimum potencjału. Kto chce uzyskać wybitne jednostki,
      musi traktować dzieci indywidualnie, a na to polska szkoła nie daje szans.
      Przez ostatnie lata szkoła nie prowadzi dyskusji publicznej na temat modelu
      edukacji najzdolniejszych, ale umie się tylko taplać w bagienku religii, nie-
      przygotwania do życia w rodzinie, mundurków, patriotyzmu i innego szajsu.

      W tej dyskusji nie padło zasadnicze pytanie: czy szkoła publiczna może
      wprowadzać model elitarny? W przypadku szkół niepublicznych, jasne że tak. W
      przypadku szkół publicznych jest to skomplikowane, bo z jednej strony Roman
      Edukator zapowiada, że stworzy klasy (i szkoły) dla najgorszego elementu, żeby
      go "wyleminować" ze zdrowej tkanki szkoły, a z drugiej kuratoria krzywo patrzą
      na selekcję pozytywną. Moim zdaniem selekcja pozytywna nie jest dyskryminacją i
      dlatego popieram klasy dla zdolniejszych.

      Na zakończenie: Klasa eksperymentalna (z niewielkim udziałem Mensy) we
      Wrocławiu istnieje od nastu (nie pamiętam ilu) lat, dlaczego nagle teraz
      zaczęła przeszkadzać?
      • truten.zenobi pozwolę się z Tobą nie zgodzić... 16.06.07, 23:24
        > Oczywiście, ci mniej zdolni wymagają innej pracy nauczyciela, co
        > prowadzi do zaniedbania zdolnych dzieci.

        pozwolę się z Tobą nie zgodzić ale tylko jesli chodzi o teorię. W klasie,
        teoretycznie, powinno być 15 osób. zakładając że nie ma w niej dzieci
        uposledzonych umysłowo i geniuszy mądrzejszych od nauczyciela, to dobrze
        przygotowany nauczyciel powinien sobie poradzić.
        (dobra teoria tylko za duzo w niej nierealnych załozeń ;) )

        skrajnosci są zwykle złe. myslę ze raczej powinien być wypracowany jakiś model
        pośredi
        • truten.zenobi egalitaryzm może być OK 21.06.07, 20:25
          Zależy tylko jak podejdziemy do tematu
          jesli ma to polegać na stworzeniu każdemu dziecku mozliwie jak najleprzych
          warunków do nauki tak by każde miało mozliwośc jak najlepszego rozwijania
          swoich talentów
          to w czym może być lepszy elitaryzm? może być tylko tańszy ;)
      • Gość: Autorka ww klas Re: Elitaryzm i egalitaryzm IP: *.dialog.net.pl 17.06.07, 00:07
        Dzięki za Twoją wypowiedź. Może wreszcie inni zrozumieja dlaczego ważne jest
        zauważać każdego młodego człowieka, a nie tylko tych, których trzeba dostosować
        do 'średniego' poziomu. Podejrzewam, że się znamy :)
        • mindflayer Re: Elitaryzm i egalitaryzm 17.06.07, 09:57
          Mindflayer się kłania ;)
          Od paru lat jestem nieaktywny, bo ogrom obowiązków zabiera mi czas.
          • Gość: Autorka ww klas Re: Elitaryzm i egalitaryzm IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.06.07, 23:17
            Serdecznie pozdrawiam. DI :)
            • mindflayer Re: Elitaryzm i egalitaryzm 18.06.07, 13:52
              MUszę równie serdecznie pozdrowić ;)
    • Gość: Rozum Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.ghnet.pl 16.06.07, 11:51
      No ale czego chcecie? Po prostu kurator dolnośląski (akurat powoływany przez
      wojewodę z PiS, a nie ministra) po prostu przejął się tym, co 2 lata temu
      pisała GW:
      www.gazetawyborcza.pl/1,75248,2426346.html
      • mefistofelia Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 12:01
        dziwne, ze nie widzisz roznicy :P
        czy nick aby na pewno odpowiedni?
        • Gość: Rozum Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.ghnet.pl 16.06.07, 12:09
          Przeczytałaś całość? Jeżeli tak to może warto jeszcze raz:

          "Dzielą wyniki w nauce

          Szkoła Podstawowa nr 2 w Pruszczu Gdańskim. Dzieci uczą się tu angielskiego od
          I klasy. W czerwcu trzecioklasiści pisali test ze znajomości tego języka. Gdy
          przyszli do szkoły we wrześniu, podzielono ich. Kto napisał test dobrze -
          trafił do klasy IVa lub IVb i miał cztery godziny angielskiego w tygodniu. Komu
          poszło słabiej - znalazł się w IVc, gdzie lekcje z tego języka są tylko dwa
          razy w tygodniu. "Gorsza klasa" - tak mówili o niej uczniowie, nauczyciele,
          rodzice."

          Ze względu na matematykę można dzielić, ze względu na języki nie? Czy po prostu
          nie ważne co się mówi, ale ważne kto mówi?
          • mefistofelia Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 12:31
            podzial ze wzgledu na znajomosc angielskiego jest jawna dyskryminacja. jesli juz
            mialby taki powstawac to dzieci slabiej znajace angielski powinny miec wiecej
            zajec, zeby poziom zostal wyrownany. a i tak najlepszym rozwiazaniem jest po
            prostu utworzyc grupy poziomowe, ktore mialyby po tyle samo lekcji w tygodniu.

            znajmosci angielskiego jednak nie sposob porownywac do matematycznych zdolnosci,
            bo w mniejszym stopniu zalezy od inteligencji i predyspozycji a w wiekszym od
            samozaparcia i systematycznosci. wiec dziecko znajace angielski nie rowna sie
            dziecko o wyjatkowych zdolnosciach. w tym wypadku wystarczy grupa na wyzszym
            poziomie albo jakies doksztalcajace zajecia dodatkowe. natomiast jesli dziecko
            jest "superzdolne" i odstaje na calej linii od swoich rowiesnikow jesli chodzi o
            poziom intelektualny to przeniesienie go do klasy dla zdolnych uczniow jest
            bardzo sensowne i moze przyniesc wiele pozytku- i dla samego dziecka i dla
            przecietnych uczniow, ktorzy w swojej normalnej klasie nie sa porownywani do
            geniuszy.

            a wyscig szczurow bedzie istnial zawsze i wszedzie. na mnie np. rodzice
            wywierali presje juz w podstawowce. i mysle, ze nie ejstem jedynym takim przypadkiem
          • Gość: Jonek Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.e-wro.net.pl 16.06.07, 13:37
            Nie równaj nauki języków z matematyką. Wiesz dlaczego matematykę nazywa sie
            królową nauk? Bo matma uczy logicznego myślenia. Zwykle osoby dobre z matmy nie
            mają problemów z nauka innych przedmiotów bo matma wymaga inteligencji i
            sprawności umysłu, która przydaje sie w innych dziedzinach nauki i życia. Z
            kolei nauka języków to wkuwanie na pamięć słówek i gramatyki. Każdy głupi może
            się nauczyć języka, to tylko kwestia czasu. A matematyki nie można sie nauczyć
            to trzeba zrozumieć i czuć. Zatem podział ze względu na znajomość języków obcych
            jest równie sensowny jak podział ze względu na umiejętność uczenia sie wierszy
            na pamięć. Podział ze względu na matmę czy fizykę to podział na inteligentnych i
            głupich.
            • Gość: Rozum Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.ghnet.pl 16.06.07, 13:48
              Z kolei nauka języków to wkuwanie na pamięć słówek i gramatyki.
              ------------------

              :D
              A poznawanie problemów oświaty to wkuwanie na pamięć Gazety Wyborczej?
              • Gość: Jonek Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.e-wro.net.pl 16.06.07, 13:51
                O czym piszesz? Co ma wyborcza z decyzją pani kurator?
            • mefistofelia Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 13:53
              jonek- jak ktos dokonuje takiego podzialu to wlasnie swiadczy nienajlepiej o
              jego inteligencji. bowiem ludzie, ktorzy widza swiat na czarno-bialo, robia tak
              bo sa glupi zyciowo :P to samo sie tyczy bezmyslnych krytykow wszystkiego co
              zwiazane z gazeta wyborcza panie rozum.
              mozna byc uzdolnionym humanistycznie. odsylam do jednego z moich poprzednich postow.
              • Gość: Jonek Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.e-wro.net.pl 16.06.07, 14:09
                Czyli uważasz że należy dzieci wyjątkowo zdolne i pracowite wymieszać z głąbami
                i leniami? No ciekawe jak na tym miała by zyskać nasza nauka. Na całym
                cywilizowanym świecie od najmłodszych lat promuje się takich zdolnych ludzi a u
                nas panuje zasada: równaj w dół. Wyobraź sobie, jeśli potrafisz, że takie zdolne
                dziecko w grupie przeciętniaków i tak zawsze będzie najlepsze więc nie będzie
                miało motywacji do intensywnej pracy. A jeśli znajdzie sie w gronie równych
                sobie to chęć bycia lepszym spowoduje, że w ciągu tych wszystkich lat nauki w
                szkole zyska znacznie więcej a pośrednio my wszyscy kiedyś "na nim" zyskamy.
                Należy takim dzieciom stworzyć odpowiednie warunki do jak najlepszej nauki a
                potem odpowiednie warunki pracy aby taki wykształcony geniusz nie wyjechał z
                Polski. Pamiętam z mojej młodości, że w klasach skupiających różne dzieci
                "kujony" miały ciężkie życie i nie miały przez to motywacji do nauki.
                • mefistofelia Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 14:41
                  przepraszam, czy to do mnie?
                  uwazam tak samo jak ty. buntuje sie tylko przeciwko temu, ze robisz podzial na
                  umysly scisle i glupich :P
                  nie dosc, ze uogolniasz to jeszcze nie czytasz ze zrozumieniem
                  • Gość: Rozum Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.ghnet.pl 16.06.07, 17:16
                    No chyba że chodzi o języki - wtedy "jawna dyskryminacja", "segregacja klasowa"
                    etc.
                    Weźcie się drodzy czytelnicy na coś zdecydujcie. Albo Wyborcza wtedy się
                    myliła, albo teraz. Tertium non datur.

                    Ale nie - przecież Wyborcza mylić się nie może. :)))
                    • Gość: Rozum Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.ghnet.pl 16.06.07, 21:34
                      Tak a propos, jak się właśnie dowiedziałem z pozamedialnych źródeł we Wrocławiu
                      w rzeczonej szkole też były klasy "językowe" - czyli kuratorium usunęło "jawną
                      dyskryminację" (by Diablica) i "segregację klasową (by GW).
                      Pozdrawiam :))
                  • Gość: Jonek Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.e-wro.net.pl 16.06.07, 17:38
                    To nie jest do Ciebie bezpośrednio. Chciałem tylko coś dodać do mojej
                    poprzedniej wypowiedzi.
    • Gość: bazgrołek Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.acn.waw.pl 16.06.07, 12:22
      A mnie zastanawia jedno - skąd oni w zwykłej rejonowej podstawówce znajdowali tyle superzdolnych dzieci? Ja jak siegam pamięcią do czasów podstawówki (a nie było to znowu tak dawno temu;) to prawdziwie uzdolnionych mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Reszta, owszem, nie była głupia, ale nie przesadzajmy, były to po prostu dzieciaki trochę bardziej kumate niż te najgłupsze.
      Dlatego klasę dla geniuszy - rozumiem, ale podział na szybciej i wolniej kapujących to trochę krzywdząca segregacja, zwłaszcza w tym wieku, kiedy jeszcze nie wiadomo co z takiego dzieciaka wyrośnie.
      • dinozaur47 Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 12:38
        Co się synek bedzies ucył , pan za duzo zadajom , idź pokop se piłe …

        O to to , szanowny bazgrołku – wywołano ukryte możliwości , które utonęłyby
        inaczej w kwachu i papirochach .
        Biedniutka Polska ma tylko jedną szansę przeżycia w dzisiejszym opartym na
        wiedzy świecie.
        Jest to masywna inwestycja w orły , a nie w drób ( nic naprzeciwko , ino w drób
        możem inwestować później , jak orły wywalczą to , czego nigdy nie będą w stanie
        wywalczyć łopaciarze ) czy miliony marnowane na piłkę kopaną .
        Oczywiście na początku większość tych zdolniejszych wyjedzie , później jednak ci
        pozostali dadzą Polsce przynajmniej ślad szansy na utrzymanie się na miejscu jej
        należnym .
        Co by powiedział Zbyszko z Bogdańca , gdyby skierowano go do piechociarzy lub
        taborytów ?
        Poza tym ogólne przyśpieszenie wystąpienia dojrzewania skraca i tak krótki okres
        , w którym można rozbudzić u młodzieży poważne i trwałe zainteresowania .


        • Gość: bazgrołek Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.acn.waw.pl 16.06.07, 13:05
          Tyle że dla mnie to jeszcze w tym wieku nie wiadomo, czy to orzeł czy zwykła kaczuszka, której się orli dzióbek trafił. Więc nie ma co rozdzierać szat nad niedoinwestowanym kwiatem młodzieży polskiej, bo jego się jeszcze doinwestować zdąży w późniejszych latach edukacji. A psychikę mu skrzywić bardzo łatwo.
          A Zbyszko o przyszłość rodu/narodu nie dbał, bo ganiał za dziewuchą co to ani do gospodarstwa, ani do rodzenia dzieci, ani nawet łupania orzechów zadkiem. Ot co!
          • dinozaur47 Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 13:27
            Na edukacji tych paru kurczaków z orlimi dzióbkami Polska tak prędko nie
            zbankrutuje części z nich wyrosną orle skrzydła i i pazury i oni na siebie i
            innych zarobią .
            Co do Zbyszka – a kto założył i utrzymał największe wtedy państwo Europy i to
            chyba nie przez łupanie orzechów .

          • lesew Re: Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 20:04
            Gość portalu: bazgrołek napisał(a): > Tyle że dla mnie to jeszcze w tym wieku
            nie wiadomo, czy to orzeł czy zwykła ka
            > czuszka, której się orli dzióbek trafił. Więc nie ma co rozdzierać szat nad nie
            > doinwestowanym kwiatem młodzieży polskiej, bo jego się jeszcze doinwestować zdą
            > ży w późniejszych latach edukacji....

            i zaraz potem napisał:

            >A psychikę mu skrzywić bardzo łatwo.<...

            Najzabawniejsze, że nie zauważył w tym "niekonsekwencji"!
    • Gość: Amy Re: Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.it-net.pl 16.06.07, 12:37
      Na czym polega problem superzdolnego w zwykłej klasie? Podam na swoim
      przykładzie: byłam w klasie z (teoretycznie) rozszerzonym angielskim. Każdy kto
      przyszedł do klasy mówił że ma 5/4 z gimnazjum, ja akurat angielskiego nie
      miałam(miałam niemiecki w szkole). Na 1 lekcji dostaliśmy test od którego
      zależał wybór książki czyli poziom klasy. Po 3,5 roku "uczenia sie"
      angielskiego z zagranicznych czatów, stron www i filmów w oryginale (bez
      normalnych zajęć z języka) zdobyłam 48/50 pkt. Klasa zdobyła średnio 22/50. (ci
      co zdobyli ponizej 15 pkt przenieśli sie do innej klasy). Klasówki pisałam na 5
      bez większego wysiłku (zawsze zapominałam o sprawdzianie i uczyłam sie 20 minut
      przed lekcją), byłam jedyną osobą która nei bała sie iść od odpowiedzi bo
      porozmawiałam sobie spokojnie z panią po angielsku, odpowiedziałam na pytania i
      dostawałam 5, chodziłam na konkursy (I albo II miejsce) ale koszmarnie nudziłam
      sie na zajęciach. Ponieważ klasa była raczej tępawa (zaczeliśmy od powtórzeń
      jak sie układa pytania bo niektórzy mieli z tym sporo problemów)pani zajmowała
      sie tymi tępawymi i powtarzała 8 razy ten sam temat a ja sie potwornie nudziłam
      bo to co przerabaliśmy wiedziałam od dawna a dodatkowe zadania dostałam 2 razy
      w ciagu 3 lat liceum. Ponieważ sie nudziłam to robiłam ćwiczenia z książki -->
      gdy klasa dochodziła do tych ćwiczeń ja miałam je dawno zrobione i sie jeszcze
      bardziej nudziłam więc robiłam dalej. 3 miesiące przed końcem roku miałam
      przerobioną całą książke. I pani owszem , chwaliła mnie na wszystkich
      zebraniach i stawiała przykład rodzicom jako wzór jak należy sie uczyć
      angielskiego (kiedy tak naprawdę moja nauka to było siedzenie na zagranicznym
      chacie, siedzenie na stronach www i oglądanie filmów, a do sprawdzianu uczylam
      sie chwilę przed)i była w mega szoku że nie chodziłam na zajęcia z angielskiego
      przez ostatnie 3,5 roku. Jak były "pokazówki" to odpowiadałam ja bo ja
      wiedziałam. Tylko oprócz tego ze sie nudziłam na zajęciach były jeszcze 2
      problemy:
      1. To panie praktykantki. Przygotowywały zajęcia na tematy które sądziły że
      nikt nie zrozumie, więc będą tłumaczyły i pokażą co wiedzą, tylko miały problem
      ze mną, bo albo na pytanie "kto wie" sie zawsze zgłaszałam ,albo dyskutowałam z
      nimi na lekcjach na temat "False friends" albo problemów społecznych, czego też
      sie nie spodziewały. Chwilami miałam przykre wrażenie że je denerwuję, bo wiem
      prawie to samo co one na studiach i nie mogą sie przeze mnie wykazać.
      2. Klasa której oczywiście sie podobalo to że ja jestem taka dobra, tyle że
      przed sprawdzianem/klasówka/odpytywaniem/sprawdzaniem ważnej pracy domowej. W
      reszcie przypadków klasa była święcie przekonana że ja po prostu mam znajomości
      w szkole i dlatego dostaję same 5. Jak dostawałam nagrody za konkursy językowe
      też plotkowali że mam układy w szkole i to dlatego. Do najbliższej klasówki
      kiedy nagle okazywało sie że mnie wszyscy tak lubią i w związku z tym powinnam
      być dobrą koleżanką i "pomóc"(czyt. napisać za nich) w napisaniu
      listu/odrobieniu pracy domowej/napisaniu ściągi. Przez I i II klasę dałam sie w
      to wrabiać i z prac domowych/listów klasa dostawała 5, tylko anglistka trochę
      sie dziwiła że nagle na sprawdzianie tylko ja piszę list jak trzeba, a reszta
      nie zna podstawowych słówek i ich list miał 3 zdania albo wogole nie było
      listu. Więc wyniki sprawdzianów to była moja 5, 3-2 paru osób co sie nauczyły i
      w ogromnej większości pały. Klasa oczywiście uznawała to za moją winę (bo dalej
      nie umieją listu pisać), więc znowu gadali że ja mam układy i dlatego oni mają
      pały i tak w kółko...
      Zapisałam sie na zajęcia prywatne i na początku panie podejrzewały że
      oszukiwałam test, jak wróciłam z rozmowy z lektorem (który był mocno zdumiony)
      to panie mnie przeprosiły, ale stwierdziły że dużo osób podrabia test co
      wychodzi później w rozmowie, więc one są już nieufne do ludzi co świetnie nagle
      napisali test ,a zwłaszcza jak pisali w internecie!. Panie stwierdziły że
      jednak czasami ktoś rzeczywiscie zdolny sie trafia, i że mi gratulują poziomu
      opanowania języka.
      Jak poszłam na zajęcia prywatne z angielskiego (Szkoła języków obcych Empik)
      trafiłam na grupę FCE i tam było wreszcie normalnie. Żadnego spisywania prac
      domowych (albo ktoś miał, albo mówił że nie ma i odrobi na nastepnę zajęcia, i
      zawsze odrabiał!), wreszcie poziom taki że mogłam wykorzystać to co umiem, i
      uczyć sie czegoś nowego. Ludzie mili, pomagali, żadnych pretensji że ktoś jest
      lepszy więc to jego wina że ktoś inny oblał sprawdzian, tylko większość miała
      dokładnie taki sam problem, nuda na lekcjach w szkole.

      Dlatego sądze że takie klasy to byłby świetny pomysł, tylko właśnie żeby nie
      było klasy tylko dla Matematycznych (np. ja z matematyki jestem beznadziejna, i
      mimo że wiem co jak sie w matematyce po angielsku nazywa, zadania po polsku nie
      umiem kompletnie rozwiązać) ale żeby były klasy dla humanistów też. Wszystkim
      wyszłoby to na dobre. Zdolniejsi mieliby zadania na swoim poziomie zamiast sie
      nudzić i rozwiązywać zadania dla tych co ledwo mówią po angielsku, a słabsi
      mieliby zadania na swoim poziomie i też mogliby sie rozwijać. A tak jak mamy
      teraz, to zdolniejsi cierpią bo sie nudzą i czasami są podejrzewani o różne
      rzeczy "dzięki którym" mają dobre oceny, a słabsi którym po prostu nie chce sie
      przyłożyć do nauki, wolą zwalać winę na lepszych "bo oni mają znajomości/ bo
      pani ocenia wg. tych lepszych" i uważają to za usprawiedliwienie tego że nie
      chce im sie uczyć.
    • 1europejczyk Jakubowska (z kuratorium oswiaty) swoja opinia 16.06.07, 13:38
      (jesli ta ktora cytuje bez codzyslowow GW jest prawdziwa) o segregacji
      potwierdza tylko fakt, ze nalezala do tych uczniow, ktorym "sprawiedliwy" brak
      "segregacji" dodal glownie pewnosci siebie nie ujmujac kompleksow wynikajacych z
      rezultatow testu IQ.
      Nie bylo, nie ma i jest wielce prawdopodobne, ze nie bedzie takiego
      spoleczenstwa ktore funkcjonuje bez segregacji spolecznej, intelektualnej,
      majatkowej i wielu wielu innych.
      Wszelkie dotychczasowe proby zbudowania takowego z ta ostatnia, ktora kosztowala
      nas 45 lat "komunistycznego" kociokwiku dowodza, ze jest to glownie argument
      tych ktorzy "nienadazaja".

      << Uznaliśmy, że stworzenie elitarnej klasy na tym poziomie to segregacja.
      Byłoby to niesprawiedliwe wobec pozostałych uczniów i ich rodziców.>>

      Podobnie zreszta jak "uciekanie sie" do liczby mnogiej bez sprecyzowania, kto za
      nia stoi.
    • opt Superzdolni, nie gromadzić się 16.06.07, 13:59
      Pamiętam taką praktykę w Chorzowie,gdzie jedno z liceów ogołacało szkoły z
      uczniów zdolniejszych matematycznie i pózniej afiszowało się super
      osiągnięciami.Nauczyciele byli nagradzani,szkoła wyróżniana- to nie sztuka w
      ten sposób tworzyć sukcesy.Sztuką jest stwarzanie szkołom takich warunków
      pracy,aby mogły zająć się tymi co odbiegają od przeciętnej w jedną lub drugą
      stronę.Ale tego nie widzi Dolnośląskie Kuratorium i Rzecznik Praw Ucznia- czemu
      się nie dziwię,bo leśnicy niech się zajmują lasami a nie dziećmi.
    • Gość: Tępak z podstawówk Umierałam w zwykłej IP: *.25-151.libero.it 16.06.07, 14:04
      Chodziłam do zwykłaj podstawówki, do zwykłego liceum i dopiero studia z
      Indywidualnym Tokiem nauczania - te "dla super=zdolnych" - dały mi szansę na
      prawdziwy rozwój moim potencjałów.
      W zwykłej klasie miałam poważne kłopoty - i społeczne i z ocenami.
      Też z mniej bystrymi nauczycielami. To było piekło i marnowanie.
      W szkole miałam trójki z języków. Dziś używam ich sześć i kończę doktorat za
      granicą.
      Tępak z podstawówki
      • opt Re: Umierałam w zwykłej 16.06.07, 14:18
        Pamiętaj ,że doktor to brzmi dumnie,a doktrów i profesorów ci się u nas
        ostatnimi czasy namnożyło,a magistrów tych w szkołach społecznych,za których
        egzaminy zdawali inni studenci też.Poziom zagranicznych studiów też nie zawsze
        należy przeceniać,bo jeszcze niedawno w niektórych krajach np. funkcje
        trygonometryczne uchodziły za szczyt osiągnięć ucznió,gdy u nas absolwenci
        każdej szkoły średniej potrafili na różne sposoby badać przebiegi zmienności
        funkcji,a niektórzy również te z zawiłosciami trygonometrycznymi.
        • dinozaur47 Re: Umierałam w zwykłej 16.06.07, 14:21
          No i co z tego ??
      • mindflayer Re: Umierałam w zwykłej 16.06.07, 14:29
        Nasze szkoły są najlepsze w średniactwie. Uczyć potulne owieczki, piękne
        zeszyciki, od linijki, bez wątpliwości, pogodne i spokojne, rozumne, ale nie
        wnikliwe, przyswajające, ale nie poznające. A nie daj Bóg żeby dzieciak
        odstawał od ucznia idealnego. Miernota ma siedzieć cicho, chodzić na godziny
        wyrównawcze, a bystrzaki niech idą pograć w piłkę byle nie przeszkadzały w
        prowadzeniu lekcji.
    • Gość: kate Superzdolni, nie gromadzić się IP: *.dsl.bell.ca 16.06.07, 15:49
      A co to za roznica czy to bedzie szkola dla geniuszy czy zdolnych dzieciakow,
      czy tylko klasa/klasy w szkolach?Skoro wedlug pani psycholog spolecznego dzieci
      sie bede separowaly od otoczenia/Zlikwidowac wszelkie profilowane klasy,
      przepraszam, zostawic jedynie sluszny profil - lekcje religii 5 razy w tygodniu
      min dwie lekcje dziennie.
Pełna wersja