Gość: Elendil
IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl
10.06.03, 20:21
Siedząc i czytając artykuły z "Gazety Wybiórczej", naszła mnie pewna
refleksja. A mianowicie przypomniałem sobie, jak to euroentuzjaści starali
się mnie przekonać, jakoby najważniejszym aspektem wstąpienia do Unii
Europejskiej był sam fakt uczestnictwa w tej strukturze. W związku z tym,
jestem ciekaw, czy od chwili, w której naród powiedział swoje wątpliwe "TAK"
dla ratyfikacji przez prezydenta RP umowy międzynorodowej o przystąpieniu RP
do UE, coś się zmieniło? Czy szanowni euroentuzjaści widzą jakieś różnice
między stanem "przed" a stanem "po"?
Nawiasem mówiąc, zgadzanie się na ratyfikację umowy międzynarodowej, której
się wcześniej nie przeczytało jest czystą głupotą, żeby nie powiedzieć -
idiotyzmem.