Jak mi sie dzisiaj milo jezdzilo na rowerku...

18.06.07, 21:43
Wyjechałem sobie z pracy. Spokojnie zacząłem pedałować sobie - najpierw na
wschód, potem na południe. Już na pierwszym skrzyżowaniu niespodzianka -
jadąca z przeciwka kobieta w peugocie 207 z uśmiechem pokazała mi ręką,
chociaż miała pierwszeństwo a ja nawet nie zdążyłem zasygnalizować jeszcze
ręką skrętu...

Potem jazda jezdnią 4pasową - po dwa pasy w każdą stronę. Od czasu do czasu
przy krawężniku zaparkowane samochody - kiedy się obracałem przez ramię żeby
zobaczyć czy mogę bezpiecznie zmienić pas, aby je ominąć, niezmiennie
widziałem mruganie długimi lub gesty zapraszające do wjazdu przed samochód.

Potem skręt w prawo - jednokierunkową uliczką z kontrapasem dojeżdżam pod prąd
do pięknej, asfaltowej, szerokiej, z łagodnymi łukami ścieżki rowerowej. Po
drodze nie spotkałem ani jednego pieszego!

Z parku wyjechałem z powrotem na jedną z głownych arterii miasta, szerokiej
dwupasmówki - z niej chciałem skręcić w prawo. Ustawiłem się zatem na pasie
dla skręcających w prawo za białym vauxhallem vectrą, czekającym aż przejedzie
cała wataha jadących z przeciwka. Kierujący zobaczył mnie w lusterko i
odjechał nieco od krawężnika żeby zrobić mi miejsce. Ja podziękowałem, mówiąc
że on jest przecież szybszy, ale on zaoponował, że nie, bo za zakrętem będzie
fragment wąskiej drogi, póki nie zacznie się ścieżka, to on mnie trochę
osłoni, żeby mnie ktoś niebezpiecznie nie wyprzedzał...

Fajnie brzmi? I to jest szczera prawda - kto uważny zauważył vauxhalla i
skręcanie w prawo z przecinaniem pasa dla jadących z przeciwka. Tak wyglądał
mój pierwszy dzionek na rowerku w Glasgow...

Dlaczego u nas się tak nie da?
    • Gość: Rowers Re: Jak mi sie dzisiaj milo jezdzilo na rowerku.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 22:17
      Bo u nas jest Polska i polscy kierowcy, którzy uwarzają(Większość), że rower to
      nie uczestnik ruchu a wolno poruszająca sie przeszkoda i że nie trzba mu
      ustępować bo samochód jest większy. Ale i u nas zdażają się miłe gesty od
      kierowców. Tylko, że(nie wiem czemu) nie wszyscy rowerzyści potrafią za
      przepuszczenie(wystrczy podnieść ręke to nic nie kosztuje a jest odbierane za
      przyjazny gest). Może gdyby wszyscy potrafili się zachować i kierowcy przestali
      być zazdrośni, że rowery nie stoją w korkach to było by lepiej.(Fajnie jest dobe
      czasem tak pomażyć). Ale niestety żyjemy w Polskiej rzeczywistośći.
      Pozdro
    • Gość: OO Re: Jak mi sie dzisiaj milo jezdzilo na rowerku.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 23:00
      Bo u nas rowerzysta to drogowy pasożyt akceptujący tylko swoje prawa, a
      obowiązków żadnych. W szczególności nie uznający świateł, kierunkowości ulic i
      przeznaczenia chodników dla pieszych, za to pełen pretensji.
      • Gość: Rowers Re: Jak mi sie dzisiaj milo jezdzilo na rowerku.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 00:52
        Światła obowiązują nas tak samo jak samochody(możemy dostać taki sam mandat). Co
        do chodnika to samochód parkujący powinien zostawić 1,5m przejścia ale nie
        zawsze to robi i prawie nigdy mandatu nie dostaje(chyba że zatarasuje cały
        chodnik, albo zrobi to w centrum) więc samochody też naginają przepisy. Co do
        kierunkowości ulic radzę sprawdzić pojęcie kontrapas. Pozatym jazda po chodniku
        jest dla rowerzystów w większości przypadków bezpieczniejsza bo tam nikt nas nie
        potrąci ani nie zepchnie na krawężnik.
        Pozdro
        • Gość: OO Re: Jak mi sie dzisiaj milo jezdzilo na rowerku.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.06.07, 10:48
          Co z tego, że światła obowiązują, jak rowerzyści z reguły je ignorują?
          Zatrzymują się tylko dziadkowie-kapelusznicy, reszta albo jedzie na bezczelnego
          ulicą, albo omija chodnikiem i po pasach.

          Kontrpasa nie ma co sprawdzać, bo ja nie mówię o kontrpasach, tylko o
          rowerzystach jadących pod prąd ulic jednokierunkowych bez żadnych kontrpasów.
          • Gość: Roman Re: Jak mi sie dzisiaj milo jezdzilo na rowerku.. IP: *.korbank.pl 19.06.07, 11:40
            > Zatrzymują się tylko dziadkowie-kapelusznicy, reszta albo jedzie na
            bezczelnego
            Co prawda jestem już dziadkiem (nie mam kapelusza), ale światła respektuję.
            Więc nie pisz bezczelnie "reszta".
          • Gość: Rowers Re: Jak mi sie dzisiaj milo jezdzilo na rowerku.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 16:18
            Gość portalu: OO napisał(a):

            > Co z tego, że światła obowiązują, jak rowerzyści z reguły je ignorują?
            > Zatrzymują się tylko dziadkowie-kapelusznicy, reszta albo jedzie na bezczelnego
            > ulicą, albo omija chodnikiem i po pasach.

            Dobry żart jadą ulicą na czerwonym. To musiałeś jakiegoś gościa z opaską z
            napisem "Boski Wiatr" widzieć. Chyba nikt nie jest tak szalony żeby pchać się
            pod koła(rower przy zderzeniu z samochodem nie ma szans. Pozatym samochody też
            dosyć często przejeżdżając na czerwonym a gdy zatrzyma ich policja twierdzą, że
            było żółte(bądź pomarańczowe chociaż takiego koloru nie ma na sygnalizacji a
            najlepsze teksty są o głębokim pomarańczowym).

            Co do jednokierunkowych to czasem to widać ale na mało ruchliwych i na krótkich
            odcinkach najczęściej żeby ominąć główną szeroką drogę. A pyzatym samochody
            często jak szukają miejsca żeby zaparkować to też sie pchają pod prąd bo
            kierowcy oszczędzają benzynę nie objeżdżając na około.

            To ciekawe co powiesz o samochodach stających na ścieżkach rowerowych albo
            stojących na ulicy z włączoną awarią(ale nie z powodu usterki tylko z potrzeby
            zatrzymania się i braku chęci do normalnego parkowania. Przykład? Proszę bardzo.
            Kilka dni temu jadąc sobie ulicą [...] widzę samochód stojący na ścieżce
            rowerowej a kierowca gada sobie przez telefon. mógł zjechać na ulice pieszą i
            bez problemu tam zaparkować albo zatrzymać się po drugiej stronie ulicy i nikomu
            nie przeszkadzać. Ale nie po co się przemęczać i nie daj Boże wykonywać zbędne
            ruchy kierownicą. Przecież większość wyznaje zasadę po trupach a do celu.

            Tak więc każdy nagina trochę przepisy. Rowerzyści i kierowcy. Polecam trochę
            wyrozumiałości i mam nadziej, że w końcu i w Polsce rowerzysta będzie traktowany
            jako normalny uczestnik ruchu.
            Pozdro
            • Gość: Rowers Re: Jak mi sie dzisiaj milo jezdzilo na rowerku.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 16:21
              Przytoczony wyżej przykład jest z ulicy Na Polance. Zawsze mi ta nazwa wylatuje
              z głowy;P.
            • Gość: OO Re: Jak mi sie dzisiaj milo jezdzilo na rowerku.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.06.07, 17:11
              Z pchaniem się pod koła różnie bywa, ale rzeczywiście, jadące poprzeczną
              samochody są tym jedynym środkiem na zatrzymanie rowerzysty. Jeżeli akurat jest
              chwila "ciszy" na skrzyżowaniu, te parę sekund czerwonego z obu stron, to na 95%
              znajdujący się tam rowerzysta będzie próbował przejechać. To baaaaaardzo dobrze
              widać, kiedy wszystkie samochody stoją a rowerek sobie szur-szur-szur obok.

              Jazdę pod prąd sam potwierdzasz, a te przykłady kierowców możesz sobie wsadzić w
              buty SPD. Jakby kierowcy łamali pzrepisy tak nagminnie i w każdym zakresie jak
              rowerzyści, to by Wrocław wyglądał jak Kair.
              • Gość: | Re: Jak mi sie dzisiaj milo jezdzilo na rowerku.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 00:35
                > Jeżeli akurat jest chwila "ciszy" na skrzyżowaniu, te parę sekund czerwonego z
                > obu stron, to na 95% znajdujący się tam rowerzysta będzie próbował przejechać.

                A 97% tego typu statystyk jest wyssane z palca. O czym w ogole rozmowa? Bzdurne
                generalizacje. Brak kultury istotnej czesci kierujacych w Polsce jest faktem.
                Chamy i ludzie bez wyobrazni zdarzaja sie i w samochodach, i na rowerach, a i
                piechota zdarza im sie chodzic. I jest ich wiecej niz na Zachodzie. Taki kraj.
                Ale licytacje ktory srodek transportu jest najbardziej "zburaczaly" sa bez sensu
                i bez tresci. Kazdy moze sypnac jakas anegdotka i probowac udowadniac, ze
                sytuacja ta dotyczy x% przypadkow, gdzie x>80, tylko ze z tego nic nie wynika.
                Jalowa dyskusja. EOT
Pełna wersja