Gość: Piotr
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
12.06.03, 21:21
Skandal z Rajcesem (cała Polska zwija się ze śmiechu) i firmami kontrolerskimi to jest tak naprawdę czubek góry lodowej. Zamiast inwestować w gadające tablice, MPK i ZDiK powinny zmienić swoją chorą filozofię działania.
Kiedy słyszę, że przedsiębiorstwo ma kłopoty i musi podnieść ceny biletów, bo wpływy z kar są mniejsze, niż przypuszczano, to naprawdę wymiękam.
Przedsiębiorstwu powinno IMHO zależeć na tym, żeby każdy kupił bilet. Zawsze powinno się móc kupić bilet (odpowiednio droższy) u motorniczego albo kierowcy autobusu i nie za żadną tam odliczoną kwotę. Zamiast korzystać z żenadnych usług tzw. firm kontrolerskich i ich pracowników (każdy kto mieszka w mieście wie, jak to wygląda - brud, propozycje "załatwienia sprawy"), powinno się zatrudnić sporą armię umundurowanych, widocznych z daleka kontrolerów, którzy nie zwiewają przed byle karkiem, tylko w razie kłopotów wzywają policję. Ich uprawnienia i zasady postępowania powinny być dla wszystkich jasne, o sprawnym egzekwowaniu kar nie wspominając. Jak na razie policjanci i strażnicy gardzą kanarami tak samo jak pasażerowie. Na dzikiej Ukrainie, we Lwowie, kanarzy są umundurowani i nie karzą, tylko pilnują spokoju i sprzedają bilety, Każdy tramwaj i autobus powinien być wyposażony w "gorącą linię", przez którą motorniczy może wezwać najbliższy radiowóz (a już na pewno na liniach nocnych). Teraz, kiedy ktoś jest bity w tramwaju, motorniczy kuli się w kabinie ze strachu i nie reaguje. Widziałem nawet piękną scenę, jak motorniczy na widok bandy łysych na przystanku, zamiast minąć ich na pełnym gazie, zatrzymał się, wpuścił ich i pozwolił zmłócić pasażera.
No i bilety czasowe, a nie haracz za każdą przesiadkę, jak jest w tej chwili.
Po prostu, przedsiębiorstwo winno dbać o szacunek, prestiż, godność. Na razie jest syf, partyzantka i zwalanie winy na klientów.