Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę !

13.05.01, 20:30
>czlonkostwo klubu golfowego nie gwarantuje wysokich zarobkow, gwarantuje
płacenie skladek. moze lepiej kopac pilka? <

to właśnie wyczytałam na "niewrocławskim" Forum.
Będąc wśród ludzi mądrych, rzetelnych - to o Was Forumianie - chciałabym
przekonać się o słuszności też rządowej tezy. Nikt mnie oczywiście nie zapyta o
zdanie przy podpisywaniu papierów, ale może by ktoś mi polecił jakąś
lekkostrawną literaturę (ukończone studia tylko techniczne).

Prosiłam kiedyś Gazetę o wydrukowanie "za i przeciw" wstąpieniu do UE. Mnie
przekonują liczby i fakty. Demagogię wyczuwam na odległość. Gazeto - walnijcie
prawdę, choćby i była brutalna. Ludzi należy uświadomić! A żądnych wiedzy
poinformować!

A może - my Forumianie - zażadajmy ogólnonarodowego referendum ?

PS. a teraz porcja demagogii: nie chciałabym wnukowi - na tajnych kompletach -
opowiadać o Polsce, która istniała, była dumna, która znaczyła w świecie wiele.
A za miskę soczewicy sprzedała swoją wolność, ziemię, tradycje.

z poważaniem
mkk@poczta.gazeta.pl

I jeszcze jedno: czy Szwajcaria jest członkiem UE ? Odpowiedź poprawna: "nie".

    • Gość: hrabia Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.dtvk.tpnet.pl 13.05.01, 21:18
      Mongolia i Rosja też nie jest.

      A najlepsze kasztany rosną na placu Pigalle.
      • Gość: MKK Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.01, 21:25
        Hrabio - przyznam, że nie o takie opinie mi chodziło.

        Gosia

        PS. Mongolia na UE nie ma szans :( - pooglądaj atlas świata :)
        Rosja- jak będę w Moskwie, zdam Ci szczegółową realcję . Powtórzę zdanie za
        kimś, kto podróżuje na Wschód nie od dziś : TAM są wszyscy, tylko nie my! Rosji
        UE potrzebna jak psu zapasowy ogon.
      • Gość: MKK Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.01, 21:31
        Hrabia napisał:

        > A najlepsze kasztany rosną na placu Pigalle.

        Mój komentarz to tego powyższego:
        1. Kapitana Klosa oglądałam nie raz - aljuzju poniałam.
        2. Będąc na placu Pigalle zobaczyłam kobietę (?) leżącą na chodniku, na stercie
        szmat, przykrytą gazetą. Wystawała jedynie stopa z kawałkiem łydki: była sina i
        brudna. Myślę, że kpt.Kloss nie taką Francję miał na myśli. Powiedzenie: "Francja-
        elegancja" do tego obrazka nie pasuje :(.

        Hrabio: otwórz butelkę piwa i umysł ... spłódź coś rzeczowego.
        • Gość: feran Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.txucom.net 13.05.01, 22:05
          MKK - ja mam wrazenie zy Tymasz slaba wiare w
          Polske.Czy takie kraje jak Italia,Niemcy czy mala
          belgia sie boja-nie.Bo maja cos do zaoferowania swoim
          obywatelom i reszcie Europy.Wez pod uwage ze Polska
          kultura istnieje.W porownaniu z italia to nie jestesmy
          w pierwszym rzedzie ale jestesmy i bedziemy.Twoje
          obawy swiadcza ze uwazasz ze polacy nie dadza sobie
          rady,ze sa slabsi.I mysle ze nie czujesz polskiej
          historii.Polacy daja sobie swietnie rade w
          USA,Australii i gdziekolwiek.
          Jak w rzadko ktorym kraju wiesniacy przejeli idealy
          klasy wyzszej(szlachty) a nawet arystokracji.Malo
          ktory kraj ma prawdziwa demokracje a my mamy.
          • Gość: MKK Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: 213.76.88.* 13.05.01, 22:16
            Gość portalu: feran napisał(a):

            > MKK - ja mam wrazenie zy Tymasz slaba wiare w
            > Polske.

            Wiara, to nie wszystko - demagogia!

            > Czy takie kraje jak Italia,Niemcy czy mala
            > belgia sie boja-nie.Bo maja cos do zaoferowania swoim
            > obywatelom i reszcie Europy.

            DEMAGOGIA. Przyznaję, że w szkole miałam z historii
            najwyżej czwórkę (nie licząć czasów prehistorycznych w
            kl. V Sz.P. - miałam piątkę)

            > Wez pod uwage ze Polska kultura istnieje.W porownaniu
            > z italia to nie jestesmy w pierwszym rzedzie ale
            > jestesmy i bedziemy.Twoje obawy swiadcza ze uwazasz ze
            > polacy nie dadza sobie rady,ze sa slabsi.I mysle ze
            > nie czujesz polskiej historii.Polacy daja sobie
            > swietnie rade w USA,Australii i gdziekolwiek.

            Przyznam Ci rację. Żydzi również.

            > Jak w rzadko ktorym kraju wiesniacy przejeli idealy
            > klasy wyzszej(szlachty) a nawet arystokracji.Malo
            > ktory kraj ma prawdziwa demokracje a my mamy.

            Gadaj bracie zdrów - ja wiem swoje.

            PS. rozmówcy - kompostownicy - żądam liczb i faktów!
        • Gość: feran Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.txucom.net 13.05.01, 22:09
          Trzeba odsunac od wladzy ludzi pokroju Czarneckiego,R.Sikorskiego to jest
          uszczesliwiaczy na sile.Dac ludziom wolnosc do robienia interesow i to pojdzie.

          Jednym z wybitnych miast byl Lwow.Tam sie mieszali wszyscy.Gdy Lwow zostal
          jednorodny -teraz Ukrainski-to jest to dziura calkowita.
          • Gość: MKK Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.01, 22:22
            Feran napisał:

            > (...) Dac ludziom wolnosc do robienia interesow i to pojdzie.

            Interesy i kultura nie zawsze idą w parze ... Pewnych wartości pieniędzmi się nie
            określi.

            > Jednym z wybitnych miast byl Lwow.Tam sie mieszali wszyscy.Gdy Lwow zostal
            > jednorodny -teraz Ukrainski-to jest to dziura calkowita.

            Dlaczego "dziura" ? - przyznaję. System, Panie, system!

      • Gość: kirkol Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.01, 00:42
        nie tak dawno temu uczono nas że jesteśmy pokoleniem wykarmionym chlebem ktory
        wyrosł na kościach poległych za ojczyznę , ktoś z was pisze że chrzanić
        niepodległość ( jest taka bajka o psie i wilku co to za pełną miskę pomyj ...)
        i pewnie że czasem micha jest ważniejsza od honoru , ale co zostawimy nazsym
        dzieciom . Opowieści o drugiej wojnie co to ruscy napadli na polskę i bratni
        naród niemiecki przyszedł nam w sukurs wraz z innymi narodami unijnymi ?
    • Gość: marsha Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.kask.net.pl 13.05.01, 23:32
      jakoś nie mogę się do UE przekonać...
      babska intuicja mówi mi,że to nic dobrego
      a UE coś niezazbytnio nas pragnie...
    • Gość: Piotras Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.legnica.dialog.net.pl 14.05.01, 03:25
      > I jeszcze jedno: czy Szwajcaria jest członkiem UE ? Odpowiedź poprawna: "nie".

      Bo cały ich wkład w cywilizację to czekolada i zegar z kukułką. Więc po co oni
      komu?
      A poważnie.Porównaj sobie dane statystyczne Hiszpanii lub Portugalii(zwłaszcza)
      przed i po wstąpieniu do UE. Dlaczego to my jeździmy na saksy do Unii, a nie
      odwrotnie?Dlaczego muszę pokazywać paszport na granicy z Niemcami,a potem już
      nigdzie?
      Mam rodzinę 10 km od Czech i za każdym razem,kiedy wiozę piwo tłumaczę się
      celnikowi.Nie chcę tak.
      Bo do Berlina albo Pragi mam bliżej niż do Warszawy.
      A dziedzictwo kulturowe to MY, i tylko od nas zależy czy przetrwa.


    • Gość: Piotras Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: 217.30.139.* 14.05.01, 03:26
      > I jeszcze jedno: czy Szwajcaria jest członkiem UE ? Odpowiedź poprawna: "nie".

      Bo cały ich wkład w cywilizację to czekolada i zegar z kukułką. Więc po co oni
      komu?
      A poważnie.Porównaj sobie dane statystyczne Hiszpanii lub Portugalii(zwłaszcza)
      przed i po wstąpieniu do UE. Dlaczego to my jeździmy na saksy do Unii, a nie
      odwrotnie?Dlaczego muszę pokazywać paszport na granicy z Niemcami,a potem już
      nigdzie?
      Mam rodzinę 10 km od Czech i za każdym razem,kiedy wiozę piwo tłumaczę się
      celnikowi.Nie chcę tak.
      Bo do Berlina albo Pragi mam bliżej niż do Warszawy.
      A dziedzictwo kulturowe to MY, i tylko od nas zależy czy przetrwa.


    • Gość: feran Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: 207.70.150.* 14.05.01, 05:27
      MKK-jakie liczby?jakie satystyki oczym?
      Pietras -zgadzam sie z Toba,mowimy o tym samym.
      • Gość: MKK Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 11:40
        Gość portalu: feran napisał:

        > MKK-jakie liczby?jakie satystyki oczym?
        O statystyce porozmawiamy później, jak bomba pęknie ... oczym'a wyobraźni to
        czuję...

        1. Feran odpowiedz mi na pytanie: czy sądzisz, że jestem przeciwniczką wstąpienia
        do UE?
        Odpowiedź poprawna : nie - nie jestem !
        Odpowiedź doskonalsza: jeszcze nie, ale po takich postach - wybaczcie - przejdę
        na drugą stronę.

        2. Czy wiesz, że dawno temu "proponowano" (czyt.żądano)
        przeprowadzenia "korytarza" zachód-wschód w północnej Polsce. Jak to się
        skończyło - zapraszam do lektury Historii poziomu liceum.
        Myślę, że marketing w owych czasach był jeszcze w powijakach. Mogli z nami
        inaczej.

        > Mam rodzinę 10 km od Czech i za każdym razem,kiedy wiozę piwo tłumaczę się
        > celnikowi.Nie chcę tak.

        Powtórzę myśl trochę inaczej : czy za butelkę piwa chcesz oddać swoją
        niezależność czy wręcz niepodległość? A może wystarczy zmienić ustawę celną ?
        Dogadać się z Czechami?

        > Bo cały ich wkład ( mowa o Szwajcarii -dop. MKK)w cywilizację to czekolada i
        > zegar z kukułką. Więc po co oni komu?

        Zapomniałeś jeszcze o bankach ...

        > Dlaczego to my jeździmy na saksy do Unii, a nie odwrotnie?

        Czy praca na czarno jest legalna? Czy po wstąpieniu do UE ktoś zaproponuje mi
        pracę dobrze płatną, uczciwą, na poziomie średnio zarabiającego niemieckiego
        robotnika?

        Jeśli nie UE, to co? Nie znajduję jakoś odpowiedzi - na razie, bowiem wpadłam na
        pewien trop, ale najpierw go "rozpracuję".

        Proszę nie odczytywać mnie jako osobnika przeciw UE.

        • Gość: hrabia Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: 213.77.236.* 14.05.01, 11:45
          MKK !!! Załatwię Ci fuchę w Komitecie ds. Integracji Europejskiej.
          • Gość: MKK Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 12:00
            Trzymam Cię za słowo: a co ja mam tam do roboty? I za czyje pieniądze (jeśli
            mówimy o fusze, czyli zarobkowaniu).

            PS.na zmianę moich poglądów na razie nie licz :)

            Oczekuję propozycji: mkk@poczta.gazeta.pl
        • koneser Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! 14.05.01, 12:43
          > Powtórzę my�l trochę inaczej : czy za butelkę piwa chcesz oddać swojš
          > niezależno�ć czy wręcz niepodległo�ć?
          TAK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Pieprzyć niepodległo�ć!!!!!!!!!!!!!!!!
          Niech żyje Wolno�c!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))

          • Gość: MKK Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 15:36
            Nie jestem agendą OBOP-u. Daj Bóg, żeby tego nie czytali :(

            Przykro mi, że koneser piwa się odezwał w tej sprawie :(((
            • Gość: wędzonka Problem z glowy !!! IP: 156.24.231.* 14.05.01, 15:48
              MKK, koniec Twoich rozterek! Dziekuj zuzlowi, Rysiowi i inspirujacym kibicom
              Leszna:

              wstepujemy do NAFTY !!!
              • Gość: MKK Problem z glowy !!! - uff - ulżyło - myślenie męczy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 23:29
                Gość portalu: wędzonka napisał(a):

                > MKK, koniec Twoich rozterek! Dziekuj zuzlowi, Rysiowi i inspirujacym kibicom
                > Leszna:
                >
                > wstepujemy do NAFTY !!!

                Widać, nie dorównuję Twojemu tempu (choć ostatnio nabiłeś mi punktów nazywając
                demagogiem). Zważ, że masz przed sobą starszą, nobliwą panią, a Tobie żartownisiu
                to dowcipy w głowie. NAFTA, CEFTA ? Żużel? Rysio (ten z literą "C"?) kibice?
                Leszno?
                Ja na Ciebie doniosę do rządu, że ich owocną pracę chcesz zniszczyć, szerząc
                niepospolite prawdy, mieszając kibiców z żużlem!

                PS. Po jakiej dawce papierosów ma się takie myśli, wędzonko ? :-)))))



                • Gość: wędzonka Re: Problem z glowy !!! - uff - ulżyło - myślenie męczy IP: 156.24.231.* 14.05.01, 23:50
                  Gość portalu: MKK napisał(a):

                  > Gość portalu: wędzonka napisał(a):
                  >
                  > > MKK, koniec Twoich rozterek! Dziekuj zuzlowi, Rysiowi i inspirujacym kibic
                  > om
                  > > Leszna:
                  > >
                  > > wstepujemy do NAFTY !!!
                  >
                  > Widać, nie dorównuję Twojemu tempu (choć ostatnio nabiłeś mi punktów nazywając
                  > demagogiem). Zważ, że masz przed sobą starszą, nobliwą panią, a Tobie żartownis
                  > iu
                  > to dowcipy w głowie. NAFTA, CEFTA ? Żużel? Rysio (ten z literą "C"?) kibice?
                  > Leszno?
                  > Ja na Ciebie doniosę do rządu, że ich owocną pracę chcesz zniszczyć, szerząc
                  > niepospolite prawdy, mieszając kibiców z żużlem!
                  >
                  > PS. Po jakiej dawce papierosów ma się takie myśli, wędzonko ? :-)))))
                  >
                  >
                  >

                  Sorry, juz sie tlumacze: GW dzis podala ze Rysio Czarnecki Blake powiedzial ze
                  wprowadzi nas do NAFTA zamiast EU. Tak mi sie to jakos skojarzylo z ostatnimi
                  dramatycznymi zajsciami w Lesznie, gdzie Ricardo po wyscigu zuzlowym uczestniczyl
                  w mordobiciu.
                  Wlasciwie to pomysl mi sie podoba. Gdybym sam czesciej obrywal moze tez bym takie
                  miewal...
                  • Gość: MKK Re: Problem z glowy !!! - uff - ulżyło - myślenie męczy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 00:03
                    O myśli masochistyczne - akurat Ciebie - nie posądzam.
                    Dziękuję za tłumaczenie. Wstyd przyznać, nie zawsze ma
                    się gazetę w ręce.

                    PS. I co ? zamówiłeś "Syberię.."? :-)
                    • Gość: wędzonka Re: Problem z glowy !!! - uff - ulżyło - myślenie męczy IP: 156.24.231.* 15.05.01, 00:47
                      Gość portalu: MKK napisał(a):

                      > O myśli masochistyczne - akurat Ciebie - nie posądzam.
                      > Dziękuję za tłumaczenie. Wstyd przyznać, nie zawsze ma
                      > się gazetę w ręce.
                      >
                      > PS. I co ? zamówiłeś "Syberię.."? :-)


                      Zamowilem, ma byc na dniach. :)
                      • Gość: MKK Re: Problem z glowy !!! - uff - ulżyło - myślenie męczy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 09:39
                        Życze miłej lektury. Daj znać, gdybyś otrzymał książkę z "samochodzikiem" na
                        okładce.
        • Gość: Piotras Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: 217.30.138.* 15.05.01, 01:47
          Gość portalu: MKK napisał(a):


          > 2. Czy wiesz, że dawno temu "proponowano" (czyt.żądano)
          > przeprowadzenia "korytarza" zachód-wschód w północnej Polsce. Jak to się
          > skończyło - zapraszam do lektury Historii poziomu liceum.
          > Myślę, że marketing w owych czasach był jeszcze w powijakach. Mogli z nami
          > inaczej.

          To jest właśnie demagogia w czystej formie.Jeżeli nie będzie granic, to po co
          komu korytarze?

          > > Mam rodzinę 10 km od Czech i za każdym razem,kiedy wiozę piwo tłumaczę się
          >
          > > celnikowi.Nie chcę tak.
          >
          > Powtórzę myśl trochę inaczej : czy za butelkę piwa chcesz oddać swoją
          > niezależność czy wręcz niepodległość? A może wystarczy zmienić ustawę celną ?
          > Dogadać się z Czechami?

          Właśnie, w wyobraźni, zobaczyłem oddawanie niepodległości.Nazajutrz po wejściu do
          UE banda rozszalałych Hunów z Belgii i Danii rzuca się na nasz biedny kraj.A
          Holendrzy!!! Nie ma nic gorszego od wściekłego Holendra!Wszyscy będziemy musieli
          nosić saboty i sadzić tulipany w ogródkach.Pod karą eutanazji.



          > Czy praca na czarno jest legalna? Czy po wstąpieniu do UE ktoś zaproponuje mi
          > pracę dobrze płatną, uczciwą, na poziomie średnio zarabiającego niemieckiego
          > robotnika?

          A skąd wiesz, że nie? I dlaczego to oni mają ci proponować?Może sama znajdziesz?

          Niepodległością bym się nie martwił.Gorzej z niezależnością.Ale czy teraz
          jesteśmy całkowicie niezależni? I czy jest w świecie kraj całkowicie wolny od
          jakiejkolwiek podległości? Wobec ONZ,Banku Światowego,NATO? Nawet Korea Północna
          zaczyna w to wątpić.



    • Gość: karbol Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 19:16
      Korzyści ze wstąpienia do Unii są następujące:
      - etaty dla ustawionych w Brukseli
      - etaty dla mniej ustawionych, w Warszawie, gorzej płatne
      - etaty w organizacjach zajmujących się przystosowaniem prawa
      polskiego do unijnego, jeszcze gorzej płatne,
      - etaty w organizacjach zajmujących się poprawianiem Polskich Norm - bardzo
      kiepsko płatne, ale za to dożywotnie i pozwalające zarykiwać się ze
      śmiechu przy opracowaniu normy na krzywiznę banana
      - diety dla urzędników z Brukseli i z wzajemnością - z Warszawy, średnio
      płatne ale za to bez podatku
      - etaty, etaty, etaty. Może ktoś z nas sie załapie...


      • Gość: feran Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.txucom.net 15.05.01, 05:56
        Nie macie wyobrazni.A co na taki wariant :piatek
        poludnie na lotniskach miedzynarodowych w Jeleniej
        Gorze i Klodzku laduja odrzutowce z Berlina ;setki
        bogatych Niemcow jada o swoich domkow w gorach.Jako ze
        nie sa stalymi mieszkancami placa podatki ktore my
        ustalamy.Wszyscy ktorzy byli bezrobotni maja place
        rzedu 20 000$rocznie.
        Autostrada Warszawa-Praga jest przepelniona i wszyscy
        musz nocowac w moich motelach(powiedzmy mam cztery).

        Wszyscy wlascicieles starych stodol i rozwalajacych
        sie chlewni to developerzy rozwalajacy sie nowymi BMW.
        Podzielili swoje nedzne gospodarki na dzialki i
        przedali 1 ha za 150 000$.
        • Gość: MKK Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 09:27
          Niezależnie od tego, jakie mamy poglądy, nikt tu z wyrażających swoje opinie
          nie przedstawił argumentów, które mogłyby mnie zadowolić i uspokoić
          jednocześnie. Bez obrazy - panowie - nie popisaliście się wiedzą, domysłów
          wiele, dywagacje niespójne trochę przypominające odpowiedzi z "Randki w
          ciemno".

          PS. rozumiem, że Gazeta nie ma czasu na unijne dupersznyty- zapewne prasują
          kołnierzyki na powitanie Krasnala ;-)
    • Gość: koneser Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... - wzywam Gazetę ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.05.01, 09:08
      Podstawowš zaletš naszego wstšpienia do UE jest możliwo�ć swobodnego kupowania domów na Lazurowym Wybrzeżu. ;-)
    • Gość: STrup Za i przeciw Unii Europejskiej IP: *.chem.uni.wroc.pl 15.05.01, 09:48
      Rozumiem watpliwosci, ale pytanie o sensownosc przystapienia Polski do Unii
      swiadczy, niestety, o niezrozumieniu, o co gra idzie. Sorry.
      Ja mam swoje lata i pamietam, jakim szokiem bylo, jeszcze 15 lat tem, a nawet
      mniej, przekroczenie granicy miedzy systemami.
      I to jest odpowiedz, mniej wiecej.

      Co zyskamy od zaraz:
      1. Fundusze strukturalne. Z grubsza kilkanascie miliardow euro rocznie. To beda
      np. autostrady i zwykle drogi, restrukturyzacja rolnictwa, nowe miejsca pracy
      (na razie bezrobocie nam rosnie i jeszcze bedzie roslo)
      2. Uporzadkowanie prawa. Jakie mamy teraz, kazdy widzi.
      3. Wolnosc poruszania sie po Europie (to juz prawie mamy) i inwestowania poza
      krajem.
      4. Ochrone gospodarki poprzez wlaczenie jej do systemu europejskiego (obecnie
      bywa, ze jestesmy dyskryminowani w wymianie z Unia, bo przeciez w niej nie
      jestesmy).
      5. Sila rzeczy zaczniemy zarabiac pieniadze nieco bardziej podobne do
      europejskich, zwlaszcza ci obecnie najbardziej uposledzeni przez kolejne rzady:
      naukowcy, nauczyciele...
      I jeszcze pare takich.

      Co stracimy?
      1. Pojawi sie europejski model biurokracji. Znam go troche, wiec wiem o czym
      mowie. Jest to inna biurokracja niz ta, do jakiej jestesmy przyzwyczajeni, wiec
      niedouczeni urzednicy beda mieli klopoty. Ale tez jest to system bardziej
      sprawny od naszego - tkwiacego jeszcze ciagle w systemie raczej azjatyckim, a
      przez to podatnym np. na korupcje.
      2. Cudzoziemcy beda mogli nas wykupic (np. ziemie i nieruchomosci). I owszem,
      ale my tez bedziemy mogli kupowac za granica to samo. Poza tym sporo gruntow,
      zwl. po bylych PGRach, stoi odlogiem, nie nalezy do nikogo, a wiec nikt nie
      placi za te hektary podatkow, ktore przeciez sa finansami gmin.
      3. Trzeba bedzie w koncu uregulowac prawa wlasnosci, wiec pojawia sie
      wlasciciele tam, gdzie sie nikt ich nawet nie spodziewa. To jest klopot dla np.
      lokatorow wielu budynkow, obecnie zarzadzanych przez gminy.

      Ale argument o podziemnym nauczaniu dziatek kultury, historii i jezyka
      polskiego jest po prostu smieszny. Najlepszym kontrprzykladem jest Francja:
      nalezy do Unii, a jest to narod fanatycznie wrecz - o wiele bardziej niz my -
      przywiazany do swojej kultury, jezyka itp. Jesli oni sie nie bali, to czego my
      sie boimy?

      I ostatni argument, swobodnie cytuje za Hrabia:
      Jesli nie Unia, to co najwyzej Wspolnota Niepodleglych Panstw*/, Wybor nalezy
      do Ciebie.

      */ przypominam: Rosja, Bialorus, Kazachstan, Czeczenia....
      • Gość: MKK Re: Za i przeciw Unii Europejskiej IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 15:21
        Na wstępie dziękuję STrup'owi za obszerną wypowiedź co do zjawiska UE.
        Zaczyna mi się klarować obraz UE w nienajlepszych kolorach.
        Nie udawałam, że nie znam i tym samym nie rozumiem zasad tej "gry". Coraz
        bardziej upewniam się, że gros z nas - Polaków - ma podobny stan wiedzy co ja. A
        wydaje się, że to za mało, aby podejmować (pochopnie) decyzje, które zaważą (jaki
        by nie był wynik tej gry) na wielu, wielu pokoleniach.

        Podzielę się z Państwem moimi wątpliwościami co do tych zalet i wad, jakie mi
        STrup wymienił:

        > Co zyskamy od zaraz:
        > 1. Fundusze strukturalne. Z grubsza kilkanascie miliardow euro rocznie. To beda
        > np. autostrady i zwykle drogi, restrukturyzacja rolnictwa, nowe miejsca pracy
        > na razie bezrobocie nam rosnie i jeszcze bedzie roslo)

        Nie jest to pocieszające. Oczywiście zżymamy się jadąc po przekątnej Wrocławia,
        narzekamy na "jakość" dróg i mostów. Wyprawa do Warszawy to slalom między
        wioskami. Gorzej jeżeli po tych drogach będą jeździć Niemcy, Francuzi, Holendrzy
        itd., a my będziemy im białymi husteczkami machać....
        Poza tym nie rozumiem pojęcia darowizny przez UE mając do uwadze fakt, że w
        Niemczech, po obiedzie, syn kładzie matce na stół 20DM (cóż co kraj, to obyczaj).

        > 2. Uporzadkowanie prawa. Jakie mamy teraz, kazdy widzi.

        A mnie mówiono, że polskie prawo najlepsze. Kłamcy !!!!

        > 3. Wolnosc poruszania sie po Europie (to juz prawie mamy) i inwestowania poza
        > krajem.

        Inwestować nie mam za co w kraju, a na zagranicę ... (wędzonka znów nazwie mnie
        frustratem)

        > 4. Ochrone gospodarki poprzez wlaczenie jej do systemu europejskiego (obecnie
        > bywa, ze jestesmy dyskryminowani w wymianie z Unia, bo przeciez w niej nie
        > jestesmy).

        Cóż się dziwić, skoro bogate kraje "dokładają" np. do produktów rolniczych.
        Konkurencyjni nie będziemy nigdy! Dyskryminacja działa - pragnę zaznaczyć - w
        jedną stronę: od nas nie biorą nic, ale my od nich ... patrz supermarkety.

        > 5. Sila rzeczy zaczniemy zarabiac pieniadze nieco bardziej podobne do
        > europejskich, zwlaszcza ci obecnie najbardziej uposledzeni przez kolejne rzady:

        nie posiadając własnego przemysłu (wykastrowany z premedytacją)

        > naukowcy, nauczyciele...

        pielęgniarki chciałes dodać zapewne ...
        > I jeszcze pare takich.


        > Co stracimy?
        > 1. Pojawi sie europejski model biurokracji. Znam go troche, wiec wiem o czym
        > mowie. Jest to inna biurokracja niz ta, do jakiej jestesmy przyzwyczajeni, wiec
        > niedouczeni urzednicy beda mieli klopoty. Ale tez jest to system bardziej
        > sprawny od naszego - tkwiacego jeszcze ciagle w systemie raczej azjatyckim, a
        > przez to podatnym np. na korupcje.

        Właściwie to tylko cieszyć się...

        > 2. Cudzoziemcy beda mogli nas wykupic (np. ziemie i nieruchomosci). I owszem,
        > ale my tez bedziemy mogli kupowac za granica to samo. Poza tym sporo gruntow,
        > zwl. po bylych PGRach, stoi odlogiem, nie nalezy do nikogo, a wiec nikt nie
        > placi za te hektary podatkow, ktore przeciez sa finansami gmin.

        Teraz i bez UE ma to miejsce. Wiesz do kogo należą kamienice np. we wrocławskim
        Rynku? To o czym napisałeś powyżej nie będzie działało w drugą stronę - jesteśmy
        GOŁODUPCAMI !

        > 3. Trzeba bedzie w koncu uregulowac prawa wlasnosci, wiec pojawia sie
        > wlasciciele tam, gdzie sie nikt ich nawet nie spodziewa. To jest klopot dla np.
        > lokatorow wielu budynkow, obecnie zarzadzanych przez gminy.

        Może i mi coś kapnie... :)

        > Ale argument o podziemnym nauczaniu dziatek kultury, historii i jezyka
        > polskiego jest po prostu smieszny.

        Ale się uśmiałam ... . gdyby moi przodkowie posłuchali kolegów Niemców, zapewne
        dziś mielibyśmy inne klawiatury przed sobą (z innymi znakami, he, he)

        > Najlepszym kontrprzykladem jest Francja:
        > nalezy do Unii, a jest to narod fanatycznie wrecz - o wiele bardziej niz my -
        > przywiazany do swojej kultury, jezyka itp. Jesli oni sie nie bali, to czego my
        > sie boimy?

        Jeszcze o Anglii zapomniałeś, mają swoją królową, pałac, pola golfowe.

        > I ostatni argument, swobodnie cytuje za Hrabia:
        > Jesli nie Unia, to co najwyzej Wspolnota Niepodleglych Panstw*/, Wybor nalezy
        > do Ciebie.
        >
        > */ przypominam: Rosja, Bialorus, Kazachstan, Czeczenia....

        Wybieram okolice Bajkału. Ryby biorą!
        • mkk Re: Za i przeciw Unii Europejskiej 15.05.01, 23:36
          Oto "dzieła zebrane" z wątku o Breslau (proszę autorów o zrozumienie i zgodę na
          przedruk).

          Gość portalu: Krzys 15-05-2001, 00:44:24

          > Niemcy na swoich mapach maja juz Breslau.W Kanadzie w kazdym niemickim klubie
          > wisi mapa z granicami z 1937 roku.Obawiam sie tylko,ze po wstapieniu do Unii
          > nie tylko zmieni sie nazwa miasta ale tez wlasciciele budynkow i ziemi.
          > Niemiecki ,bedzie obok angielskiego jezykiem urzedowym.Natomiast Polacy beda
          > mogli ubiegac sie o prace przy sprzataniu ulic ,ewentualnie przy myciu
          > naczyn,niezaleznie od wyksztalcenia.

          Gość portalu: Pafik 15-05-2001, 01:26:46
          >> Niemcy na swoich mapach maja juz Breslau.
          > Maja tez Warschau, Krakau, Gleiwitz, Oppeln, Hirschberg itd., ale to przeciez
          > jeszcze o niczym nie swiadczy. A np. na autostradzie Drezno - Ludwigsdorf (po
          > naszej stronie Jedrzychowice) ja byk stoi "Wroclaw" a dopiero pozniej w
          > nawiasie "Breslau"

          > Dlaczego stosuja wlasne nazwy? Bo tak jest im wygodniej. Maja je zakodowane w
          > swiadomosci i nie ma sensu kupowac kredensu, czyli probowac to wykorzeniac.
          > Zreszta my tez mowimy "Monachium" a nie "Munchen" (patrz wyzej)

          >> Obawiam sie tylko,ze po wstapieniu do Unii
          >> nie tylko zmieni sie nazwa miasta ale tez wlasciciele budynkow i ziemi.
          >> Niemiecki ,bedzie obok angielskiego jezykiem urzedowym.Natomiast Polacy beda
          >> mogli ubiegac sie o prace przy sprzataniu ulic ,ewentualnie przy myciu
          >> naczyn,niezaleznie od wyksztalcenia.

          > To jest wlasnie czysciutka demagogia. Te prace oczywiscie tez, ale wlasnie:
          > TEZ a nie TYLKO. Zreszta zadna praca nie hanbi.
          > Problem tylko od kiedy tak bedzie. Zdaje sie ze wlasnie wczoraj UE odwlekla
          > przyjecie wspolnego stanowiska w tej sprawie (na skutek sprzeciwu Hiszpanii).
          > Z jednej strony to dobrze, bo zaproponowaliby az 7 lat okresu przejsciowego,
          > z drugiej zle, bo nie wiadomo czy jeszcze nie zaostrza stanowiska. Ale trzeba
          > pamietac, ze to tylko stanowisko do negocjacji, a nie koncowe ustalenie.
          > Jezyk? Przeciez kazdy z jedenastu (dun, hol, ang, fin, fra, niem, gre, wlo,
          > port, hiszp i szwe) jezykow panstw czlonkowskich jest OFICJALNYM jezykiem UE.
          > Jest niemozliwe, aby li tylko niemiecki i angielski staly sie jezykami
          > urzedowymi , bo pozostale kraje do tego nie dopuszcza (kto wyobraza sobie
          > Francuzow "szczebiotajacych" w jezyku Goethego???).
          > Sa natomiast tzw. jezyki robocze - angielski, niemiecki i francuski;
          > poslugiwanie sie nimi jest "mile widziane" w toku wspolnych prac, ale
          > nieobowiazkowe. Dlaczego akurat te? Bo sa najpopoularniejsze.

          > Jezeli chodzi o ziemie, to nasi negocjatorzy zdaja sobie z tego sprawe i
          > dlatego Polska (podobnie jak inne kraje regionu) wystepuje o okres
          > przejsciowy (my: 18 lat), az nastapi zrownanie cen ziemi u nas i na
          > Zachodzie. Nawet sama UE dostrzega niebezpieczenstwo wykupu naszych ziem w
          > celach spekulacyjnych i sama zapewne zaproponuje okres przejsciowy, co prawda
          > znacznie nizszy niz bysmy chcieli, ale jak juz wspomnialem to tylko
          > stanowisko do negocjacji.

          Gość portalu: Adela 15-05-2001, 10:09:04

          > W agencjach turystycznych na drugim końcu Europy, Wrocław w ich bazach danych
          > występuje jako Wroclaw, w bazach Lufthansy jest sobie natomiast Breslau...


          To tyle na dziś.

          Państwo nauczyciele historii - jeśli wynikiem waszej pracy jest pośledniej
          wartości patriotyzm, to póki co, trzymajcie się -jeszcze- mocno stołków.
          O utrzymanie pracy w UE nie musicie się wcale martwić, a sądzę, że staniecie w
          pierwszym rzędzie do medali, a może podwyżek.
          • Gość: Pafik Re: Za i przeciw Unii Europejskiej IP: *.kom-net.pl 16.05.01, 01:04
            Zezwalam w slusznej sprawie :-)))
          • Gość: Pafik Re: Za i przeciw Unii Europejskiej IP: *.kom-net.pl 16.05.01, 03:56
            > Państwo nauczyciele historii - jeśli wynikiem waszej pracy jest pośledniej
            > wartości patriotyzm, to póki co, trzymajcie się -jeszcze- mocno stołków.
            > O utrzymanie pracy w UE nie musicie się wcale martwić, a sądzę, że staniecie w
            > pierwszym rzędzie do medali, a może podwyżek.

            Z mojego postu wcale nie wynika, ze prace w UE otrzymaja wszyscy chetni. Kto
            bedzie mial szanse otrzymac? O tym zadecyduje w glownej mierze rynek. Jezeli
            bedzie popyt na nauczycieli historii to beda mieli taka mozliwosc. Jezeli nie
            bedzie popytu to i szansy niet. Podobnie z innymi profesjami.
            Np. w chwili obecnej Niemcy z otwartymi rekami czekaja na informatykow z Polski i
            innych krajow Europy Srodkowo-Wschodniej (nie znaczy to wcale, ze mamy lekka reka
            pozbywac sie informatykow, bo i u nas na razie odczuwany jest ich brak).
            Nie da sie ukryc, ze warunki pracy (glownie place) oferowane przez RFN nie sa
            zbyt konkurencyjne w stosunku do naszych, wiec specjalnego zainteresowania ta
            oferta nie ma. Ale w momencie gdy Niemcy poczuja sie naprawde zagrozone brakiem
            tej grupy zawodowej to, mowiac potocznie, zmieknie im rura i zaproponuja lepsze
            warunki. Slowem: praw rynku nie da sie oszukac.

            Na miejscu nauczycieli historii nie nastawialbym sie na zatrudnienie w UE w
            swojej profesji takze z powodu specyfiki ich zawodu. Ale to nie znaczy, ze sprawa
            wejscia do UE powinna byc im obojetna w sensie zawodowym, bo nic na tym nie
            zyskaja. Przeciwnie. W uproszczeniu: wejscie Polski do UE spowoduje wielkie
            ulatwienia nie tylko w przeplywie osob, ale i kapitalu. Ten kapital bedzie
            zaineresowany inwestowaniem w Polsce. Dlaczego? Poniewaz w Polsce sa sprzyjajace
            warunki, jak chocby zacofanie technologiczne, brak know-how oraz wlasnie duze
            bezrobocie, czyli tansza niz na Zachodzie sila robocza. Jednoczesnie wciaz
            przybywa wysoko wykwalifikowanych kadr. Trzeba oczywiscie wspomoc proces naplywu
            inwestycji - obnizyc podatki, zmniejszyc inflacje (a co za tym idzie stopy %),
            udoskonalic prawo itp.
            Niech sie nie oburzaja ci, ktorzy twierdza, ze kapital zagraniczny przejmie
            kontrole nad nasza gospodarka. Prawda jest taka, ze jezeli chcemy sie rozwijac to
            potrzebujemy kapitalu, a rodzimego jest poki co za malo. Takie sa wymogi
            nowoczesnej gospodarki, taki jest efekt globalizacji. No chyba, ze chcemy byc
            gospodarka autarkiczna w stylu Korei Pln.
            Kontunuujac watek: kapital stworzy nowe miejsca pracy, niekoniecznie dla
            nauczycieli historii, ale z tych nowych miejsc pracy beda placone podatki, a
            jednoczesnie zmniejsza sie obciazenia socjalne budzetu. Budzet bedzie
            zasobniejszy, dzieki czemu takze i na place nauczycieli historii jako tzw. sfery
            budzetowej bedzie wiecej pieniedzy. Oczywiscie nie stanie sie to od razu z chwila
            wejscia do UE, lecz bedzie to proces stopniowy.
            W tej chwili nie da sie zadowolic wszystkich grup roszczeniowych, bo budzet jest
            maly, na dodatek jest w nim wiele wydatkow sztywnych (np. dlug zagraniczny).
            Zwiekszanie deficytu budzetowego to w perspektywie sredniookresowej zguba dla
            gospodarki (chyba nie musze tlumaczyc dlaczego), podobnie podnoszenie podatkow
            doprowadzi do efektow odmiennych od oczekiwanych.

            Zgadzam sie, ze UE nie jest prostym remedium na wszystkie polskie problemy, a
            bezrobocie w szczegolnosci. Nie wszyscy takze odczuja korzysci z wejscia do UE. Z
            pewnoscia wiele firm padnie, bo nie bedzie w stanie sprostac konkurencji. Ale tez
            wiele dostanie swoja sznase na rozwoj i zdobywanie nowych rynkow zbytu (brak cel
            i ograniczen w przeplywie towarow i uslug), zwlaszcza te z sektorow nowoczesnych:
            telekomuny, farmacji, komputerow, elektroenergetyki. Powstanie tez wiele nowych
            firm zainicjowanych przez kapital zagraniczny.
            Poza tym nie zapominajmy o lagodzeniu negatywnych skutkow przez unijne fundusze.
            Np. gornictwo i hutnictwo skorzysta z funduszu PHARE, aby moc stac sie
            konkurencyjnymi w stosunku do unijnych. Rowniez przystapienie do strefy euro
            bedzie sprzyjac polskim firmom, obnizy koszty ich dzialalnosci dzieki likwidacji
            gigantycznych kosztow transakcyjnych i ryzyka kursowego. A dodatkowym -
            pozagospodarczym - atutem wejscia do UE bedzie stabilnosc polityczna. Inwestor
            zagraniczny chetniej zainwestuje w kraju bedacym czlonkiem UE, niz w pozostajacym
            poza nim, bo w znaczniw mniejszym stopniu bedzie sie obawial radykalnej zmiany
            szeroko rozumianej polityki.

            Jeszcze o pracy za granica: generalnie latwiej bedzie znalezc prace na obszarze
            kilkakrotnie wiekszym od Polski. Generalnie, bo oprocz zgloszenia popytu na dana
            profesje musi byc spelnionych kilka dodatkowych warunkow: po pierwsze obieg
            informacji o potrzebach lokalnych rynkow, po drugie odpowiednia mobilnosc
            konkretnych ludzi (gotowosc do zmiany miejsca zamieszkania, a wiec takze
            otoczenia kulturowego, klimatu itd.), po trzecie znajomosc jezykow obcych.

            brrr to na razie tyle o pracy
            pora spac :-)))
        • Gość: STrup Re: Za i przeciw Unii Europejskiej IP: *.chem.uni.wroc.pl 16.05.01, 09:44
          Straszny europesymista z tego MKK.
          Ale prosze o rozwazenie nastepujacego argumentu:
          Czy jakies 15 lat temu ktos w Polsce mialby COKOLWIEK przeciwko, JAKIEKOLWIEK
          watpliwosci, ze Polsce lepiej byloby w NATO i UE niz w Ukladzie Warszawskim i
          RWPG?
          Wszelkie watpliwosci i frustracje biora sie z szybkich (ale czy sbyt szybkich?)
          przemian w Polsce, a takze z nieodpowiedzialnych i nierzetelnych informacji w
          prasie (okreslonej orientacji oczywiscie).
          Mnostwo ludzi w Polsce stracilo na transformacjach, wiec sa niezadowoleni.
          Zycie jest teraz ciezsze, bo wymagania wobec pracownika wzrosly.
          Patrzmy jednak na to calosciowo, a nie przez pryzmat wlasnych, prywatnych
          problemow i frustracji.
          Jesli byly pracownik PGR, przyzwyczajony do pensji za bezdurno i dorabiania
          zlodziejstwem (to byla, niestety, norma!) teraz jest bezrobotny i bez szans na
          przyzwoita prace (no bo co on wlasciwie umie robic?), to co ma myslec o
          przemianach ustrojowych, reformie Balcerowicz i innych takich?
          Ale ja mam ciagle w pamieci Delikatesy na pl. Grunwaldzkim, gdzie na polkach
          stala tylko herbata Gruzinska oraz ocet.
          A argument, ze teraz na polkach jest wszystko, tylko ludzi na to nie stac, to
          demagogia: jesli malo kogo stac, to dlaczego wyrastaja kolejne supermarkety?
          Mozna by tak dlugo.
          Argument za wstapieniem do Unii - najwazniejszy i decudujacy - to pytanie:
          jesli nie do Unii, to gdzie? Bo gdzies trzeba...
    • Gość: koneser A może by tak... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.01, 12:05
      Zamiast zbiuraktyzowanej UE Stany Zjednoczone Europy.
      Uczmy sie od bogatszych. Ja jestem za.
      • Gość: STrup Re: A może by tak... IP: 156.17.103.* 16.05.01, 12:13
        Gość portalu: koneser napisał(a):

        > Zamiast zbiuraktyzowanej UE Stany Zjednoczone Europy.
        > Uczmy sie od bogatszych. Ja jestem za.

        Otoz UE to wlasnie takie Stany Zjednoczone Europy, ale z zachowaniem odrebnosci
        narodowej.
        A ze zbiurokratyzowaniem UE sie zgadzam. Tyle tylko, ze to niezupelnie jest taka
        sama biurokracja, do jakiej jestesmy w Polsce przyzwyczajeni (i jakiej serdecznie
        nienawidzimy).
        A w ogole to nie badzcie tacy antyeuropejscy, bo skonczymy jak Bialorus! Czego
        ani Wam, ani sobie nie zycze.
        Niestety bowiem, Polska lezy tam gdzie lezy. Mamy wiec do wyboru albo Wspolnote
        Niepodleglych Panstw, albo Unie Europejska.
        Tertium non datur (to po staroeuropejsku).
        • Gość: koneser Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.01, 13:25
          > Otoz UE to wlasnie takie Stany Zjednoczone Europy, ale z zachowaniem odrebnosci narodowej.
          No i na tym polega problem. Dopóki poczujemy się Europejczykami (zamiast Polakami) nacjonalizmy będš nas niszczyły
          • Gość: MKK Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 14:10
            Gość portalu: koneser napisał(a):

            > No i na tym polega problem. Dopóki poczujemy się Europejczykami (zamiast Polaka
            > mi) nacjonalizmy będš nas niszczyły
            I tu się koledzy różnimy : "Bóg, honor, ojczyzna"!
            • Gość: koneser Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.01, 14:14
              > "Bóg, honor, ojczyzna"!

              Bóg, handel, szarzyzna :-)
            • Gość: STrup Re: A może by tak... IP: *.chem.uni.wroc.pl 16.05.01, 14:16
              Otoz wcale sie tak bardzo nie roznimy.
              Ja takze szanuje owo 'Bog, honor, ojczyzna', ale nie
              kosztem innych nacji.
              Oni tez maja prawo do swojej ojczyzny, honoru i Boga.
              Ja jestem wychowany patriotycznie, z zasadami, z
              szacunkiem dla pradziadow - Polakow, ktorzy krew
              przelewali.
              I nie zmienia to mojego stosunku ani do UE, ani do
              innych takich.
              • Gość: MKK Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 14:30
                A ja jednak różnicę wyczuwam: wg recepty mojego przedmówcy najpierw
                Europejczyk, później Polak. A ja na odwrót.

                Dziękuję Wam kochani, że moje te fanaberie znosicie. Ja kolejne armaty
                wytaczam, a Wy ze spokojem tłumaczycie "jak chłop krowie na rowie". Niestety ja
                z uporem maniaka... Dajcie mi trochę czasu... Na razie żaden z przytoczonych
                powodów do UE mnie nie zachęcił. W niedalekiej przyszłości mam zobaczyć, jak
                można żyć bez UE w E. "Zabawię się" trochę w Szwajcarii. Kartkę bym wysłała,
                ale do kogo? chyba do Forum.
                :)
                • Gość: koneser Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.01, 14:49
                  > A ja jednak różnicę wyczuwam: wg recepty mojego przedmówcy najpierw
                  > Europejczyk, pó�niej Polak. A ja na odwrót.
                  Wlasciwie kolejnosc przedstwia sie nastepujaco:
                  Czlowiek, Europejczyk(jezeli moze o sobie tak mowic ktos kto nie zna zadnego obcego jezyka), Dolnoslazak (Wroclawianin z wyboru), Student Pwr, Polak
                • Gość: MKK Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 23:08
                  To nie ja, to życie układa scenariusze. Dziś rano słyszę w radiu (wybaczcie, że
                  sparafrazuję): na drodze naszego szczęścia do wstąpienia do UE stoi Hiszpania.
                  Po południu w Teleekspresie: Hiszpania jest naszym największym sprzymierzeńcem
                  w drodze do UE. To za sprawą króla i królowej, bo właśnie ze świtą zjechali w
                  nasze pałace.
                  Wniosek : ktoś kręci, ktoś kłamie, a ktoś próbuje nas zrobić w kambuko. Lewa
                  ręka nie wie, co robi prawa noga. :(
                  • Gość: MKK Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 23:31
                    Jeszcze nie jesteśmy w UE, ale już mówią o budowaniu w Polsce wyrzutni
                    rakietowych w ciągu 5 lat. To czym byliśmy dla ZSRR , tym będziemy dla NATO.
                    • Gość: Piotras Re: A może by tak... IP: *.legnica.dialog.net.pl 17.05.01, 01:01

                      Trudno ci dogodzić. Oczekujesz liczb,statystyk,
                      potwierdzeń.Cudów nie ma .Nikt nie jest w stanie
                      powiedzieć o ile wzrośnie produkcja,jak zmienią się
                      nasze płace,jaki będzie poziom bezrobocia.Bo nie ma
                      cudów.Tego nie da się obliczyć.Może być tak jak w
                      Hiszpanii,że poziom życia znacznie się podwyższy,ale
                      może być tak jak w Grecji,albo w byłej NRD,gdzie
                      większość kredytów po prostu przejedzono.
                      Ale,uważam,trzeba próbować,bo,pamiętaj,że mieliśmy
                      ponad 40 lat przerwy i te 40 lat musimy nadgonić.Na
                      zachodzie panują na ten temat dwie teorie:jedna mówi
                      że siłami Europy i zastępów anielskich zbuduje się u
                      nas dobrobyt.To jest teoria oczywista.A druga - że
                      stanie się cud, Polacy przestaną kręcić nosami, ruszą
                      tyłki i zrobią wreszcie coś sami(z niewielką pomocą
                      przyjaciół).
                      I,na Boga, co to za porównanie - Polska i Szwajcaria!
                      • Gość: feran Re: A może by tak... IP: *.txucom.net 17.05.01, 04:07
                        MKK- Ty wyobrazasz sobie ze sa/jest osoba ktora/rzy wiedza wszystko i albo nie
                        chca wyjawic swoich sekretow albo maja jakies podejrzane plany.Tacy ludzie nie
                        istnieja,nikt nic nie wie.To tak jak bys chciala przewidziec ile hoteli we
                        Wroclawiu bedzie potrzebne w nastepnych 6 latach.Nikt nie wie.Buduje sie
                        ryzykujac swoje i bankowe pieniedze az do chwili kiedy jeden czy drugi nowy
                        hotel zbankrutuje co bedzie oznaczalo ze jest ich za duzo,innej metody nie ma.

                        Tu sie postepuje na wiare ze cel jest dobry.Jak emigracja,kto wie komu sie
                        powiedzie a komu nie,ludzie yjezdzaja do USA tak dlugo jak dlugo nia
                        marozpaczliwych powrotow.
                      • Gość: STrup Re: A może by tak... IP: *.chem.uni.wroc.pl 18.05.01, 08:17
                        Podoba mi sie ostatni post Piotrasa.
                        Nie mozna porownac Polski i Szwajcarii. Nie ta historia, nie to polozenie.
                        Nie mozna mieszac NATO i UE. Nawet jest troche na odwrot. NATO jest zdominowane
                        przez USA, zas UE ma byc polityczna i gospodarcza przeciwwaga dla Stanow.
                        Zauwaz, ze ostatnio duzo sie mowi o europejskich silach zbrojnych. To ma byc
                        wlasnie europejskie NATO, na razie na symbolicznym poziomie.
                        Od czasu, gdy rozlecial sie ZSRR wraz z Ukladem Warszawskim, na placu pozostalo
                        jedno supermocarstwo.
                        Dzialania UE maja na celu utworzenie europejskiego supermocarstwa.
                        Polska ma szanse, jedyna w swoim rodzaju, byc jego czlonkiem. Jesli nie
                        bedziemy w UE, to gdzie mamy byc? Uklad z USA w rodzaju NAFTY nie wchodzi w gre
                        z przyczyn geopolitycznych, wiec ten pomysl Korwina-Mikke raczej jest bez
                        sensu.
                        Nolens volens, zostaje nam Unia. I na pewno na tym nie stracimy!
                        A jeden z poprzednich postow MKK o tym, ze nas Hiszpania blokuje, zas z okazji
                        wizyty pary krolewskiej mowi sie cos innego? To normalna procedura z okazji
                        wizyty Wysokich Gosci: zawsze wtedy prasa pisze o kraju goscia jak najlepiej.
                        Nie trzeba tego zaraz brac powaznie.
                        Zreszta Hiszpania nie blokuje nas w drodze do Unii zlosliwie, tylko po prostu
                        dba o wlasne interesy. Pieniedzy w UE nie przybedzie, a te co sa, pojda dla
                        nas, wiec straci na tym np. Hiszpania. Oni po prostu chca mniej stracic.
                        Gdy po paru latach bedziemy w UE, korzystajac z funduszy strukturalnych,
                        bedziemy myslec tak samo. Gdy wtedy pojawi sie problem, czy przyjac do Unii np.
                        Ukraine, to my bedziemy sceptyczni, bo Ukrainie trzeba bedzie dac czesc
                        'naszych' pieniedzy. Trzeba bedzie myslec jednoczesnie globalnie i
                        partykularnie.
                        Jak wtedy mamy postapic?
                        Dlatego nie potepiaj tak bardzo Hiszpanii, MKK!
                        • Gość: Piotras Re: A może by tak... IP: *.legnica.dialog.net.pl 19.05.01, 01:29
                          Dzięki za uznanie. A ten bzdet z NAFTĄ wymyślił Ryszard Poseł Czarnecki. Mikke
                          ma więcej oleju w czaszce.
                    • Gość: Pafik Re: A może by tak... IP: *.kom-net.pl 17.05.01, 02:49
                      Gość portalu: MKK napisał(a):
                      > Jeszcze nie jesteśmy w UE, ale już mówią o budowaniu w Polsce wyrzutni
                      > rakietowych w ciągu 5 lat. To czym byliśmy dla ZSRR , tym będziemy dla NATO.

                      Niestety tak. Ale to nie tyle nasza wina, co naszego polozenia geopolitycznego.
                      Juz od wielu wiekow z jednej strony mamy ZSRR, Rosje, socjalizm i tego typu
                      mutacje, z kolei z drugiej Prusy, Niemcy, kapitalizm i tego typu mutacje.
                      Te dwa obozy prawie zawsze antagonizowaly, a nasze terytorium bylo idealnym
                      miejscem wymiany "pogladow".
                      W dobie zimnej wojny bylismy sojusznikiem ZSRR i w razie ataku Zachodu ZSRR mialo
                      w nas (ewentualnie tez w DDR) idealny bufor. Bufor na tyle szeroki, ze jego
                      sforsowanie i dotarcie do "jaskini lwa" wymagalo troche czasu.
                      Teraz to Niemcy sa zadowolone, bo jestesmy ich buforem. Dlatego Kohl tak usilnie
                      zabiegal o nasze czlonkostwo w NATO i nawet loil wodke z Jelcynem, by go do tego
                      przekonac. Na tym w koncu polega polityka zagraniczna.
                      Ale mysle ze dobrze sie jednak stalo, bo mamy gwarancje Zachodu, ze w razie ataku
                      nam pomoga. Co prawda w 1939r. tez mielismy gwarancje Francji i Wielkiej
                      Brytanii, jak sie to skonczylo - wiadomo. Ale no coz, moze jestem naiwny, lecz
                      wydaje mi sie ze po doswiadczeniach II wojny swiatowej i 50 lat zimnej wojny
                      Zachod dojrzal na tyle, ze tym razem by nas, przepraszam za slowo, nie wydymal.
                      Tak na marginesie to naszym zabiegom o czlonkostwo w NATO krajow baltyckich, a w
                      bardzo dalekiej perspektywie moze nawet Ukrainy przyswieca ten sam cel co swego
                      czasu Niemcom: nie byc na obrzezach Sojuszu, bo to wlasnie na nich w poczatkowej
                      fazie koncentruje sie ewentualny konflikt zbrojny. I choc nikt tego oficjalnie
                      nie powie, takie sa realia. A dla krajow baltyckich posiadanie gwarancji Sojuszu
                      jest w tej chwili najwazniejsze. Coz, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia,
                      czy jak w tym wypadku polozenia na mapie geopolitycznej.
                    • Gość: MKK Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 22:19
                      Gość portalu: MKK napisał(a):

                      > Jeszcze nie jesteśmy w UE, ale już mówią o budowaniu w Polsce wyrzutni
                      > rakietowych w ciągu 5 lat. To czym byliśmy dla ZSRR , tym będziemy dla NATO.

                      Gdybym w maju napisała, że za parę miesięcy będzie się mówić o przyłączeniu Rosji
                      do NATO, nazwalibyście mnie głupim fantastą, bez wiedzy i bez wyczucia. Proszę
                      Państwa : znajdujemy się w centrum kotła historii. A może inny matrix?
                  • Gość: Pafik Re: A może by tak... IP: *.kom-net.pl 17.05.01, 02:14
                    > To nie ja, to życie układa scenariusze. Dziś rano słyszę w radiu (wybaczcie, że
                    > sparafrazuję): na drodze naszego szczęścia do wstąpienia do UE stoi Hiszpania.
                    > Po południu w Teleekspresie: Hiszpania jest naszym największym sprzymierzeńcem
                    > w drodze do UE. To za sprawą króla i królowej, bo właśnie ze świtą zjechali w
                    > nasze pałace.
                    > Wniosek : ktoś kręci, ktoś kłamie, a ktoś próbuje nas zrobić w kambuko. Lewa
                    > ręka nie wie, co robi prawa noga. :(

                    To dlatego, ze ta sprawe ktos nie dostrzegajacy pelnego spektrum moze
                    zinterpretowac dokladnie na opak.

                    Juz o tym wspominalem, ale wyjasniam ze szczegolami: w poniedzialek kraje UE, a
                    dokladniej Rada Unii, mialy przyjac wspolne stanowisko negocjacyjne w sprawie
                    swobodnego przeplywu sily roboczej. Mialy zaproponowac 7 lat okresu
                    przejsciowego, ale Hiszpania zglosila weto. Poniewaz decyzje w tej sprawie musza
                    zapadac jednoglosnie to weto Hiszpanii polozylo sprawe. Dlaczego Hiszpania
                    zawetowala? I tu wlasnie rodza sie podejrzenia, ze wcale nie troszczy sie o
                    Polske i inne kraje naszego regionu chcac dla nas krotszego okresu, tylko ze chce
                    gwarancji, iz po przyjeciu nowych czlonkow nadal bedzie dostawac z kasy UE tyle
                    samo pieniedzy na swoje biedne regiony co teraz. A tych regionow jest niemalo,
                    nie mam aktualnych danych, ale w momencie wprowadzenia reformy funduszy
                    strukturalnych w 1988r. bylo to az 76% terytorium Hiszpanii!!! Oczywiscie od tego
                    czasu, glownie dzieki obecnym rzadom J. M. Aznara, ten odsetek znacznie sie
                    zmniejszyl, ale wciaz jakis tam jest.

                    Co jest dobrego w wecie Hiszpanii?
                    To, ze 7 lat nas nie satysfakcjonuje. Nasze stanowisko: chcemy od razu moc
                    podejmowac prace. Rzeczywistosc: zapewne uda nam sie uszczknac ze 2-3 lata, czyli
                    pracowac bedziemy mogli po 4-5.
                    Kontynuujac: w swietle bardzo prawdopodobnych przeslanek kierujacych Hiszpania
                    przy zglaszaniu weta jest jednak nieskonczenie malo prawdopodobne, aby w
                    przyszlym stanowisku negocjacyjnym UE zaproponowala mniej niz 7 lat.

                    Co jest zlego?
                    Po pierwsze, w swietle powyzszego, bezsensownie odwlekaja sie negocjacje w tej
                    sprawie. Po drugie jezeli UE przystanie na warunki Hiszpanii to bedzie mniej kasy
                    na nasze regiony (a prawie na pewno wszystkie nasze regiony beda kwalifikowac sie
                    do pomocy, chyba ze teraz nagle sie wzbogaca :-/). Co prawda Hiszpania zarzeka
                    sie, ze niedlugo bedzie na tyle bogata, iz nie bedzie juz musiala korzystac z
                    pomocy, ale przeciez nikt dobrowolnie nie zrezygnuje z niemalych pieniedzy, a
                    jezeli biedne regiony Hiszpanii osiagna poziom PKB per capita w wysokosci 75%
                    sredniej UE to pomoc i tak wygasnie automatycznie. A tak sie sklada, ze po
                    wejsciu Polski i innych krajow Europy Srodkowo-Wschodniej do UE ta srednia bardzo
                    zmaleje, czyli wiecej hiszpanskich regionow momentalnie ja przekroczy. Hiszpania
                    chce temu jakos przeciwdzialac. I tu jest pies pogrzebany.

                    A Hiszpanie zamiast siedziec cicho probuja zamydlic nam oczy deklarujac, ze
                    popieraja postulat wlasnie m.in. Polski, aby od razu po rozszerzeniu Unii
                    obowiazywala swoboda podejmowania pracy w Unii dla osob z krajow, ktore uzyskaly
                    czlonkostwo, a sprawa funduszy to "nieporozumienie". I jak widze TVP sie na to
                    nabrala. Niestety nasz minister Bartoszewski tez sprawia wrazenie zadowolonego z
                    tlumaczen swego hiszpanskiego odpowiednika, podobnie prezydent.
                    I wszystko jest cacy :-]

                    Jeszcze ciekawostka. W 1999r. najbogatszymi rejonami naszej czesci Europy,
                    przyjmujac za wyjsciowa do porownan srednia PKB per capita w UE w 1999r., byly:
                    rejon Pragi (bodajze 115% sredniej) i rejon Bratyslawy (ok. 107%). Reszta
                    plasowala sie ponizej tej sredniej (najbogatszy w Polsce rejon Warszawy - grubo
                    ponizej 90%).
                    • Gość: MKK Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.01, 13:20
                      Bardzo Ci dziękuję Pafiku za tyle serca włożonego- w dodatku pośrodku nocy- w
                      moją europejską edukację. Ten temat leży mi na sercu od dawna. Może to nawet
                      mój czuły punkt. Myślę, że ten wątek będę regularnie odwiedzać. Dziękuję i
                      proszę o więcej ...
                      • Gość: MKK Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.01, 13:37
                        Poniżej przedruk z PAP i moje nieśmiałe komentarzyki:

                        "Podstawowe wolności na rynku UE:

                        1. Wolny ruch osobowy – brak kontroli granicznych, wspólne ustawodawstwo w
                        dziedzinie ruchu granicznego, zwalczania przemytu narkotyków, handlu bronią
                        oraz rozwiązywania problemów nielegalnej imigracji, swoboda osiedlania się i
                        podejmowania pracy."

                        mój komentarz:
                        to się nie trzyma kupy: brak kontroli granicznych i zwalczanie przemytu
                        narkotyków - koń by się uśmiał ... podejmowanie pracy - patrz pielęgniarki.

                        " 2. Wolny przepływ usług – liberalizacja usług finansowych, wspólna kontrola
                        banków i ubezpieczeń, wolny rynek usług transportowych i telekomunikacyjnych."
                        mój komentarz:
                        wspólna kontrola banków ma sens, gdy banki należą do przynajmniej dwóch stron -
                        a teraz zagadka: który bank należy w 100% do Polski?

                        " 3. Wolny przepływ towarów – zniesienie kontroli granicznych wewnątrz UE,
                        wspólne normy jakości."
                        mój komentarz:
                        towarów? jakich? czyich? skąd-dokąd? Chyba, że mówimy o czeskim piwie - a to co
                        innego!

                        " 4. Wolny przepływ kapitału – swobodny przepływ pieniądza, kapitału i papierów
                        wartościowych."
                        mój komentarz:
                        w hydraulice przepływ swobodny cieczy jest możliwy, gdy istnieje różnica
                        potencjałów (poziomów). W strefie pieniężnej ten warunek jest spełniony: oni
                        mają, my nie. Tylko kto nam da dużo mamony, bez zabezpieczeń, choćby w postaci
                        ziemi? Cóż znaczą pieniądze w obliczu braku ziemi? (...)
                        Przepływ można wymusić, poprzez zamontowanie pompy. Czynności
                        tzw. "inwestowania" (o których codziennie mowa) właśnie przypominają właśnie
                        tłoczenie. A co się stanie, gdy prądu zabraknie?

                        Cholera - niech ktoś mnie przekona do UE! bo już nie mogę wytrzymać sama ze
                        sobą!
                        • Gość: hen Re: A może by tak... IP: 156.17.85.* 22.05.01, 18:39
                          Nie-pobieżnie przejrzałem wątek i chciałbym dorzucić kilka komentarzy, które z
                          racji mojego pierwszego dopiero zapuszczenia się w ten wątek będą komentarzami
                          do komentarzy do komentarzy, za co nie przepraszam. No więc zaczynam:
                          1. Nie lekcewżmy funduszy strukturalnych (za Strupem do MKK). Jak na razie
                          unjni obywatele często dopłacają do naszych dróg, mostów i innego rodzaju
                          inwestycji. Patrząc na ten problem z perspektywy pięknego Wrocławia nie
                          zauważamy, jak mocno zapuszczone są chociażby dolnośląskie wsie i miasteczka, i
                          że być może jedyną szansą na dofinansowanie (szkół, boisk, dróg) są pieniądze
                          unijne (w Polsce ich nie ma).
                          2. Rolnictwo w unii jest dotowane, więc: rolnicy do unii.
                          3. Co do cytowanych wcześniej przez MKK supermarketów, istnienie swoje
                          zawdzięczają bynajmniej nie unijnemu, ale polskiemu prawu, które stanowi, że
                          kapitał zagraniczny jest zwolniony z podatku na okres 5 lat, co okazało się
                          niezłym wabikiem dla zachodnich firm. Najbardziej irytującą sprawą jest to, że
                          większość z tych firm niczego w Polsce nie produkuje! W często tu cytowanej
                          Hiszpanii firmy, które wchodziły z ulgami na tamtejszy rynek musiały
                          zagwarantować zatrudnienie określonej liczbie osób przy produkcji. U nas
                          zatrudniają jedynie przedstawicieli handlowych i ew. kasjerki w supermarketach,
                          za co podziękować polskiemu parlamentowi należy.
                          4. Narodowość. Świat w dziedzinach nauki, techniki, handlu idzie do przodu i
                          trzeba do tego dostosować. Przede wszystkim należy być zrozumiałym dla świata,
                          czyli porozumiewać się po angielsku, używać angielskich terminów. Źle by sie
                          jednak stało, gdyby to zjawisko opanowało nasze codzienne życie. Jeśli za 100
                          lat język polski będzie na wymarciu, nie będzie to napewno wina unii, lecz
                          nasza. Szkoda tylko nieprzekładalnej literatury i filmów (np: Sami Swoi). Na
                          marginesie Józef Konrad Korzeniowski utorował już drogę pisząc swojego Lorda
                          Jima po angielskiemu (niejaka Orzeszkowa miała mu to za złe)
                          5. Acha, nauczyciele nie zdadzą się za nic w unii, bo tam wykłada się inną
                          historię, typu 'holocaust zrobiony przez Polaków', 'Enigmę rozszyfrowali
                          Anglicy', 'Polska leży w Rosji', itp, co jest skądinąd smutne.
                          6. Być może za kilkanaście lat nie będą potrzebne paszporty, chyba że do
                          Szwajcarii.
                          7. Ty MKK jesteś chyba nieprzekonywalna.

                          • Gość: MKK Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.01, 22:05
                            No i się doigrałam... temat będę drążyć dalej.
                            Hen - bardzo dziękuję za opinię.
                            Gosia
                            PS. można by mnie teraz przyrównać do krowy (a ja nie chcę!!!!), bo tylko ona
                            nie zmienia zdania. Mam nadzieję, że zmienię opinię o Polsce w UE.Ale wolałabym
                            to zrobić z pomocą argumentów, a nie tymczasowej mody "na myślenie" o UE.
                            • Gość: MKK Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.01, 22:25
                              Znów Was nakarmię PAPką:

                              "Premier Jerzy Buzek podtrzymał we wtorek w Brukseli docelową datę wejścia
                              Polski do UE w 2003 roku, a doniesienia o jej przesunięciu na rok 2004 uznał
                              za "jakieś drobne nieporozumienie w czasie (poniedziałkowej) konferencji
                              prasowej".
                              (PAP/2001-05-22 14:42)".

                              Panie, panowie.
                              Od wielu dni próbuję na Was wymusić, abyście mnie przekonali do UE. I nic.
                              Dalej nic.
                              • Gość: Pafik Re: A może by tak... IP: *.kom-net.pl 23.05.01, 12:33
                                Gość portalu: MKK napisał(a):
                                > "Premier Jerzy Buzek podtrzymał we wtorek w Brukseli docelową datę wejścia
                                > Polski do UE w 2003 roku, a doniesienia o jej przesunięciu na rok 2004 uznał
                                > za "jakieś drobne nieporozumienie w czasie (poniedziałkowej) konferencji
                                > prasowej".

                                Powszechność niekompetencji jest wprost proporcjonalna do wysokości szczebla w
                                hierarchii.
                                • Gość: BreslY Re: A może by tak.../Zasada Petera IP: *.chem.uni.wroc.pl 23.05.01, 14:05
                                  Gość portalu: Pafik napisał(a):


                                  > Powszechność niekompetencji jest wprost proporcjonalna do wysokości szczebla w
                                  > hierarchii.

                                  Pafik, bratnia duszo!!!! Jestes po lekturze "Zasady Petera"?! A chyba jej nie wznawiano ze 20 lat.
                                  A nalezaloby, nalezaloby...
                                  Ku ogolnemu poinformowaniu: Teoria Petera (ucznia profesora Parkinsona) mowi: w systemach
                                  hierarchicznych kazdy pracownik awansuje az do osiagniecia swojego szczebla niekompetencji.
                              • Gość: BreslY Re: A może by tak.../Proba IP: *.chem.uni.wroc.pl 24.05.01, 11:16
                                Gość portalu: MKK napisał(a):


                                > Panie, panowie.
                                > Od wielu dni próbuję na Was wymusić, abyście mnie przekonali do UE. I nic.
                                > Dalej nic.

                                Droga MKK,
                                Sprobuje. Moze byc dlugie.
                                Po pierwsze, to co napisal Pafik jest prawda I rodzaju (wg x. Tischnera gorale maja trzy kategorie
                                prawdy:
                                I - swieta prawda
                                II - tyz prawda
                                III - gowno prawda).

                                Po drugie... Zaczalbym tak. Od paru lat Polska jest czlonkiem OECD. Jakie korzysci bezposdednio
                                odczuwalne ma MKK z tego faktu. Bezposrednio odczuwalne - zadne. Czlonkostwo w OECD to
                                zobowiazanie sie do przestrzeganie w gospodarce (statystyce, przeplywach finansowych etc.)
                                pewnych
                                regul zapewniajacych przede wszystkim swobode i przejrzystosc. Jakie korzysci mamy z tego? Ano
                                msuimy byc krajem z waluta w duzym stopniu wymienialnym a sytuacja finansowa kraju jest na
                                publicznym widoku. Czy ty, MKK albo Pafik macie bezposrednie korzysci z tego ze PLN jest
                                wymienialny?
                                Oprocz tego ze jak sie spod Sniezki przejdzie do Boudy za piva i knedly mozna placic w koronach,
                                markach lub zlotowkach - niewielkie. Czy z faktu przejrzystosci finasow kraju, albo silnej niezaleznosci
                                banku centralnego macie bezposrednie korzysci? Nie. Ale:
                                Gospodarka kraju naszego funkcjonuje w zdrowszym otoczeniu, rzad i politycy maja ograniczone
                                mzoliwosci zaciemniania sytuacji i majstrowania przy pieniadzu. Niczego to bezposrednio nie
                                poprawia,
                                ale ulatwia lepsze wykorzystanie potencjalu ktory jest w gospodarce. Latwiej jest zeby bylo lepiej, niz
                                gdyby tak nie bylo.

                                Po trzecie, akcesja do Unii, to cos podobnego. Przyjmuje sie iles tam dziesiatek regul, dotyczacych
                                malych, ohydnie banalnych problemow, ktore powoduja ze latwiej jest byc lepiej. I nawet z faktu
                                dostosowywania sie do Unii, przed wstapieniem do niej masz juz pewne korzysci. Pora na konkret:
                                haslo: demonopolizacja, deregulacja. liberalizacja:

                                1. Placisz za telefon ile placisz. Za rozmowe z Niemcami za minute placisz 2 PLN bez wzgledu na
                                pore
                                dnia i tygodnia. Circa 2-4 razy wiecej niz placisz za rozmowe w druga strone. W 2003 roku skonczy sie
                                monopol na polaczenia intenat. i ceny pojda w dol. Termin 2003 wymusila Unia. Oczywiscie ze za
                                pozno.
                                Ale "latwiej jest zeby bylo lepiej" Nie znaczy ze jest dobrze.. Wyobrazasz sobie coby TP SA robila jakby
                                miala zapewniony monopol na zawsze? A jeszcze pare lat temu wcale nie bylo to zdecydowane.
                                Panstwo
                                jest zainteresowane krotkofalowo monopolem bo 22% VAT od 2 PLN to dwa razy wiecej niz 22% od 1
                                PLN.
                                2. Na skutek ozywionych kontaktow handlowych z UNIA nagle udalo sie zmusic mleczarnie do
                                przestrzegania zasad higieny. NIEWIARYGODNE?

                                Tyle co mi na razie przychodzi do glowy. Ale jest pewnie cala fura roznych dziwnych aspektow regualcji
                                prawnych (malych, ohydnych detali) dotyczacych prawa o przetargach etc., o ktorych normalny czlowiek
                                zielonego pojecia nie.

                                Po trzecie, jak juz bedziemy w Unii, oznaczac to bedzie przyjecie calej masy ichnich procedur.
                                Bedziesz miala czystsza wode i powietrze , lepsza zywnosc. Nie bedziesz miala od razu wiecej
                                pieniedzy,
                                a dworzec w Olawie nie stanie sie piekny. Ale w polityce i gospodarce zaczna obowiazywac reguly,
                                ktore
                                beda krepowaly inwencje naszych politykow i przekreciarzy. Nie beda mogli, mowiac jezykiem prasy
                                bialoruskiej "nabierac przy gosciach barszczu lapciem". Np. niemozliwe bedzie wspomaganie
                                dotacjami
                                z publicznej kasy upadajacyh przedsiebiorstw. Np. metoda taka: Fabryka Dziur W Kesach ma klopoty.
                                Wiec pozwalamy jej nie placic na ZUS. ZUS ma mniej pieniedzy wiec wstrzymujemy przekazywanie
                                skladek MKK do II filaru.
                                Dalej , twoje dzieci i wnuki nbeda mogly bez przeszkod uczyc sie pracowac w calej Europie. Poszerzy
                                sie
                                zakres ich wolnosci.
                                Wreszcie, UNIA bedzie przekazywac pewne pieniadze, miedzy innymi na zrownowazenie rozwoju
                                regionalnego. Przestanie rosnac przepasc miedzy wsia a miastem.
                                Last, but not least - polska gospodarka stanie czescia wiekszego otwrtego systemu, bedzie mogla
                                sie
                                lepiej rozwijac.
                                No, i pamietaj ze Rosja nie bedzie ciagle slaba.
                                Bedzie druga czesc.
                                Pozdrawiam.
                                mam nadzieej ze nie zanudzilem.
                        • Gość: Pafik Re: A może by tak... IP: *.kom-net.pl 22.05.01, 22:50
                          He he, nolens volens czuję się wywołany do tablicy ;-)

                          > to się nie trzyma kupy: brak kontroli granicznych i zwalczanie przemytu
                          > narkotyków - koń by się uśmiał ... podejmowanie pracy - patrz pielęgniarki.

                          Brak kontroli na granicach wewnątrz UE dotyczy głównie ruchu osobowego. W takich
                          przypadkach ewentualny przemyt ze względu na gabaryty pojazdu jest ograniczony i
                          mniej się opłaca niż przemyt masowy. Można co prawda przerzucać małe partie
                          narkotyków, ale jest to kosztowniejsze i przez to nieopłacalne na "skalę
                          mafijną". Natomiast TIR-y przewożące towary w celach handlowych nadal podlegają
                          kontroli, niekoniecznie na granicach, ale również wewnątrz kraju. Celnicy nie
                          znikną z polskiej granicy zachodniej z chwilą wstąpienia do UE, tylko będą tam do
                          momentu gdy dobiegną końca wszystkie okresy przejściowe, co może potrwać nawet
                          kilkanaście lat.
                          Idei porozumienia z Schengen z 1985r. o odchodzeniu od kontroli granicznej
                          wewnątrz UE przyświeca idea wzmożonej kontroli jej granic zewnętrznych. A głównie
                          stamtąd (Kolumbia i generalnie Ameryka Płd., Azja Płd-Wsch.) pochodzą narkotyki.
                          Owszem, pewne narkotyki można wyprodukować w Europie znając się na chemii, ale
                          zwalczaniem tej produkcji powinna się zajmować policja już na etapie wstępnym;
                          przerzut transgraniczny jest tu sprawą wtórną.

                          Sprawa pielęgniarek. Czy chodzi o kontrakty w Norwegii? Otóż Norwegia nie należy
                          do UE (już dwukrotnie Norwegowie odrzucili tą możliwość w referendum). Poza tym
                          mieli oni prawo przedstawić wyśrubowane wymagania co do kwalifikacji - to w końcu
                          ich pacjenci będą podlegać leczeniu. A jak nie będzie w związku z tym
                          spodziewanego odzewu polskich pielęgniarek, to przy założeniu, że Norwegia dalej
                          będzie potrzebować przedstawicielek tej profesji, prawdopodobnie obniży ona swoje
                          wymagania. Znowu kłania się prawo popytu i podaży.
                          Nikt oczywiście nie zagwarantuje, że po naszym wejściu do UE zachodni pracodawcy
                          nie będą wymagać od nas więcej, niż od swoich ziomków. Jednak istnieją instytucje
                          sądowe, w których można poskarżyć się na dyskryminację i w razie uzasadnionej
                          skargi może być zasądzone niemałe odszkodowanie. Takie sprawy trwają trochę
                          czasu, ale gra jest warta świeczki.
                          A myślą przewodnią naszego członkostwa w sensie pracy jest to, żebyśmy w ogóle
                          mieli do tego rynku dostęp. Na razie niezwykle ciężko jest dostać pozwolenie na
                          pracę w UE.
                          Ostatnie doniesienia z frontu negocjacyjnego są takie, że do większości rynków
                          będziemy mieli dostęp po dwóch-trzech latach, a do niemieckiego i austriackiego
                          prawdopodobnie po pięciu-sześciu.


                          > wspólna kontrola banków ma sens, gdy banki należą do przynajmniej dwóch stron -
                          > a teraz zagadka: który bank należy w 100% do Polski?

                          Kontrolę w bankach prowadzą odpowiednie instytucje. W Polsce taką instytucją jest
                          ustawowo Komisja Nadzoru Bankowego. We wspólnej kontroli nie ma żadnych
                          podtekstów przynależności narodowej kapitału - chodzi tylko i wyłącznie o
                          bezpieczeństwo klientów. Ja, jako klient banku, chciałbym, aby moje pieniądze
                          były bezpieczne, żebym mógł je w dowolnym momencie podjąć, żeby bank oferował mi
                          wachlarz wysokiej jakości usług od kredytów i pożyczek poczynając. Ta wspólna
                          kontrola ma na celu właśnie sprawdzenie czy wszystko jest OK, czy bank mądrze
                          reinwestuje powierzone mu pieniądze, czy też rozdaje podejrzane, zagrożone
                          nieściąglnością kredyty.
                          Pytanie: czy bez UE nie moglibyśmy dobrze kontrolować sami? Pewnie w końcu tak,
                          ale niestety polski rynek bankowy jest jak na razie ciągle w powijakach. Zaufanie
                          do systemu buduje się latami, a stracić je można w jednej chwili. Tymczasem
                          bezpieczeństwo systemu bankowego i zaufanie do niego są niezmiernie istotnymi
                          składnikami prawidłowego funkcjonowania gospodarki narodowej. Obecnie mamy szansę
                          dokonać jakościowego skoku ucząc od lepszych i mających większe doświadczenie.
                          Mniej wtedy będzie przypadków Banku Staropolskiego czy Banku Częstochowa.

                          Odp. na zagadkę: PKO BP S.A. (na razie), poza tym wiele Banków Spółdzielczych.
                          Nie należy się oburzać na kapitał zagraniczny w bankach, bo prawda jest taka, że
                          jest im on niezwykle potrzebny, a naszego jest za mało.
                          Zamieszczę tu fragment artykułu z "Rzepy", nr 222, z 22.09.00.: "Wiadomo, że PKO
                          BP pilnie potrzebuje kapitału. Z wypowiedzi prezes banku Henryki Pieronkiewicz
                          wynika, że obecne potrzeby kapitałowe wynoszą ok. 500 mln zł. W związku z
                          poniesioną w 1998 r. stratą w wysokości 1,3 mld zł, wynikającą głównie z
                          rozliczeń związanych z portfelem starych kredytów mieszkaniowych, bank ma
                          współczynnik wypłacalności poniżej minimalnego poziomu 8 proc., wymaganego przez
                          prawo bankowe. Z opinii audytora do bilansu za 1999 r. wynika, że do uzyskania 8-
                          proc. współczynnika wypłacalności PKO BP potrzebował na 31 grudnia ub.r. 193,3
                          mln zł. Bez tych środków współczynnik wypłacalności wynosił 7,14 proc. Bank ma
                          czasową - do końca 2000 r. - zgodę Komisji Nadzoru Bankowego na nieuwzględnianie
                          tej straty w pomniejszeniach funduszy własnych, dzięki czemu oficjalnie podawany
                          współczynnik wypłacalności wynosił na koniec ub.r. 12,94 proc. Jednak z powodu
                          wzrostu skali działalności ten "oficjalny" współczynnik ciągle się zmniejsza - na
                          koniec I półrocza wynosił już tylko 10,8 proc."

                          Niech nikt nie sądzi, że preferuję kapitał zagraniczny. Ja też wolałbym, żeby to
                          polski kapitał dominował w strukturze akcjonariatu banków i innych
                          przedsiębiorstw. Ale aby on był, to potrzeba między innymi zysków polskich firm,
                          a te z kolei zależą od warunków gospodarowania. W tym głowa rządu i realizowanej
                          przezeń szeroko rozumianej polityki gospodarczej. Niezbędnym środkiem do
                          nadrabiania dystansu w poziomie życia między Polską a Zachodem jest zapewnienie
                          Polsce szybko rosnącej masy dobrze inwestowanego kapitału. I to zarówno
                          rodzimego, jak i zagranicznego. Dużo bogatsze od nas kraje starają sie dodatkowo
                          przyciągnąć kapitał zagraniczny, bo dzięki temu ich rozwój może być jeszcze
                          szybszy.
                          Poza tym nieprzypadkowo zaczyna się mówić, że kapitał staje się ponadnarodowy.
                          Kapitał wyzbył się sentymentów narodowych i stał się bardzo interesowny. A jego
                          zainteresowanie w głównej mierze koncentruje się na możliwościach osiągnięcia
                          zysku.


                          > Wolny przepływ towarów – zniesienie kontroli granicznych wewnątrz UE,
                          > wspólne normy jakości."
                          > mój komentarz:
                          > towarów? jakich? czyich? skąd-dokąd? Chyba, że mówimy o czeskim piwie - a to co
                          > innego!

                          Czeskie piwo: MNIAM, szczególnie Gambrinus - desitka i Budejovicky Budvar (też
                          desitka). Radę dają też Staropramen, Krusovice i Bernard. Z mniej znanych niezłe
                          są Cerna Hora, Breznak i Rychtar. Za Pilsnerem i Radegastem nie przepadam, bo
                          zwłaszcza Pilsner Urquell to typowy pils (gorzki jak diabli).
                          Ze słowackich polecam oczywiście Złotego Bażanta
                          Jest w czym wybierać :-)

                          A co do wątpliwości: towarów wszelakich, naszych i zagranicznych, w obie strony.
                          Znów popyt i podaż zdecydują. Handel zagraniczny jest dźwignią każdej gospodarki.
                          Przykład Irlandii - właśnie dzięki wejściu do UE i stworzeniu odpowiednich
                          warunków wewnątrz kraju jest ona dzisiaj jednym z najbardziej rozwiniętych państw
                          UE (we wskaźniku PKB per capita wyprzedziła nawet Wielką Brytanię, osiągajac
                          prawie 23tys. USD). I to wszystko dzięki handlowi, który odpowiada za ponad 90%
                          PKB!!! Firmy zagraniczne generują ok. 1/3 PKB Irlandii. Również gospodarka Rosji
                          jeszcze nie zbankrutowała dzięki handlowi ropą i innymi surowcami (pallad,
                          platyna, nikiel itd.). My surowców nie mamy, więc naszą szansą jest, tak jak w
                          przypadku Irlandii, handel towarami z nowoczesnych branż. W tym celu potrzeba nam
                          inwestycji w przedsiębiorstwa takie towary produkujące. I znowu powraca kwestia
                          kapitału i inwestycji (o tym i niżej, i wyżej, i w innych postach).
                          A aby dobrze przygotować się do konkurencji możemy wywalczyć sobie okresy
                          przejściowe. Madryt przez siedem lat miał spe
                          • Gość: Pafik Re: A może by tak... IP: *.kom-net.pl 22.05.01, 22:52
                            Cd. Madryt przez siedem lat miał specjalną taryfę celną, dzięki czemu import
                            unijnych towarów na hiszpański rynek był mocno ograniczony. W ten sposób
                            przedsiębiorstwa uzyskały czas na poprawienie jakości swoich towarów i usług, a
                            firmy, które dobrze to wykorzystały mogą teraz z powodzeniem konkurować na
                            wspólnym rynku. Tymczasem nasz rynek już teraz jest praktycznie otwarty na
                            zachodnie towary, czego efektem wciąż duży deficyt handlowy. Szanse na nasze
                            okresy przejściowe są dosyć spore, bo jak wykazuje praktyka integracyjna unijni
                            negocjatorzy skłonni są je przyjąć, gdy u ich podstaw leży właśnie chęć poprawy
                            konkurencyjności produktów.


                            > " 4. Wolny przepływ kapitału – swobodny przepływ pieniądza, kapitału i
                            papierów
                            > wartościowych."
                            > mój komentarz:
                            > w hydraulice przepływ swobodny cieczy jest możliwy, gdy istnieje różnica
                            > potencjałów (poziomów). W strefie pieniężnej ten warunek jest spełniony: oni
                            > mają, my nie. Tylko kto nam da dużo mamony, bez zabezpieczeń, choćby w
                            postaci
                            > ziemi? Cóż znaczą pieniądze w obliczu braku ziemi? (...)

                            A dlaczego kapitał za ziemię??? Podstawowym wyznacznikiem dla zainwestowania
                            kapitału jest możliwość osiągnięcia zysku. Nikt do końca nie jest w stanie
                            przewidzieć, że dana inwestycja przyniesie zysk, ale może porównać
                            prawdopodobieństwa jego zajścia i wybrać możliwości najlepsze. A Polska ma
                            wszelkie szanse aby być wśród tych najlepszych możliwości. Już teraz brylujemy
                            w regionie jeśli chodzi o bezwzględną wielkość bezpośrednich inwestycji
                            zagranicznych (wyprzedzamy nawet Rosję). Nieco gorzej wypada to porównanie
                            jeśli przyjąć za podstawę wielkość inwestycji na jednego mieszkańca.
                            Wystarczającym zabezpieczeniem będzie stabilność polityczna i gospodarcza
                            oraz "sprzyjanie" inwestowaniu. I tu kryją się proste rezerwy pozyskiwania
                            kapitału. Tu tkwi nasza duża szansa. Inwestycje w edukację, naukę języków
                            obcych, zaplecze naukowo-techniczne, budowa przejrzystego i efektywnego systemu
                            prawnego, uregulowanie kwestii podatkowych, uporządkowanie finansów publicznych
                            (w tym likwidacja deficytu budżetowego), zbicie inflacji i obniżka stóp %
                            (tańsze kredyty) to tylko niektóre przykłady. Oczywiście kapitał łasi się
                            również do wysokich stóp procentowych pozyskując papiery skarbowe i walutę
                            (inwestycje portfelowe), ale nie o taki nam tu chodzi.


                            > Przepływ można wymusić, poprzez zamontowanie pompy. Czynności
                            > tzw. "inwestowania" (o których codziennie mowa) właśnie przypominają właśnie
                            > tłoczenie. A co się stanie, gdy prądu zabraknie?

                            Prądu może zabraknąć gdy pozostaniemy poza UE. Inwestorom zagranicznym bardziej
                            będzie się opłacało inwestować w krajach-członkach UE z Europy Środkowo-
                            Wschodniej niż u nas. Przy wielu podobieństwach makroekonomicznych właśnie ich
                            obecność w wielkim organiźmie gospodarczym i dostęp do rynków zbytu będzie
                            atutem decydującym.


                            > Cholera - niech ktoś mnie przekona do UE! bo już nie mogę wytrzymać sama ze
                            > sobą!

                            Głowa do góry! Zrobię wszystko, co w mojej skromnej mocy!
                            Let the force be with me!
                            :-)))
                            • Gość: wędzonka Re: A może by tak, ale nieco inaczej... IP: 156.24.231.* 23.05.01, 19:51
                              Pafik, to bylo niezle!

                              Podoba mi sie ten watek bo mimo ze jestem za Unia, to w zasadzie gdyby mnie
                              przycisnac do muru mogloby mi zabraknac argumentow. W takim razie skwapliwie
                              czekam na nastepne odslony, a dla MKK, jesli jej wciaz malo i malo (co sie w tym
                              przypadku chwali :), zamiast kaleczyc wlasny jezyk nieprzekonywujacymi
                              argumentami, znalazlem na necie co nastepuje:


                              Podyplomowe Studium Zarządzania Przedsiębiorstwem na Wspólnym Rynku Europejskim -
                              IV edycja. Rekrutacja otwarta - na zasadzie kolejności zgłoszeń. Warunki
                              przyjęcia: dyplom szkoły wyższej (licencjat lub magister) i dowód wpłaty.

                              Cel Studium: przekazanie słuchaczom wiedzy, która umożliwi im (...) poznanie
                              możliwych skutków członkostwa dla polskiej gospodarki.


                              I uwaga organizacyjna:
                              Czesne: 5 700 zł (firmy - wpłata jednorazowa, osoby fizyczne - możliwość opłaty w
                              dwóch ratach: pierwsza rata minimum 3 000 zł).


                              Powodzenia! :)
                              • Gość: MKK Re: A może by tak, ale nieco inaczej... dla wędzonki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.01, 11:28
                                * *
                                * * * *
                                * * *
                                * *
                                * *
                                * *
                                * *
                                *
                                • Gość: MKK Re: A może by tak, ale nieco inaczej... dla wędzonki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.01, 11:29
                                  Gdyby zatrudnić Enigmę, okazałoby się, że te gwiazdki, to po prostu SERCE !
                                  • Gość: wędzonka Re: A może by tak, ale nieco inaczej... dla wędzonki IP: 156.24.231.* 24.05.01, 23:39
                                    Gość portalu: MKK napisał(a):

                                    > Gdyby zatrudnić Enigmę, okazałoby się, że te gwiazdki, to po prostu SERCE !


                                    MKK, myslalem raczej ze to klin osikowy, gotowy do wbicia w moje serce! :)


                                    Tymczasem znalazlem jeszcze cos, w dzisiejszej wyborczej:

                                    Dziś we Wrocławiu rozpoczyna się II Piknik Metodyczny "Europejskie pomosty". Jest
                                    to dwudniowa impreza dla nauczycieli, studentów i uczniów zorganizowana przez
                                    Dolnośląski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli. W programie imprezy są seminaria,
                                    turnieje, wykłady, prezentacje poświęcone tematyce edukacyjnej i europejskiej,
                                    np. szansom i zagrożeniom w procesie integracji z Unią Europejską czy szkołom
                                    promującym zdrowie w europejskim systemie wychowawczym. Uroczyste otwarcie
                                    odbędzie się dziś o godz. 15 w auli Uniwersytetu Wrocławskiego przy ul. Dawida 1.
                                    Szczegółowe informacje pod numerem tel. (0 71) 367 09 50.

                                    • Gość: MKK Re: A może by tak, ale nieco inaczej... dla wędzonki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.01, 08:44
                                      Wędzonka - wampir
                                      ha , tego jeszcze nie było!

                                      Tyle razy pisałam (obwieszczałam światu), jak bardzo cenię Ciebie i Twoje
                                      poglądy , choć się z nimi nie zawsze identyfikuję. A Ty mi tu od kijów
                                      osikowych ...

                                      A w sprawie tego Seminarium : ani ja nauczyciel, ni student, a i na ucznia za
                                      staram. :() Jadę na nocne połowy ryb, więc w zdobywaniu wiedzy na temat UE
                                      zdaję się na Was drodzy Forumianie.
                        • silencium Re: A może by tak... 13.03.02, 10:15
                          MKK mam do Ciebie szczere pytanie (nie jestem zlosliwy
                          ani sarkastyczny):
                          Twoje komentarze i pytania sa obrazem tego co myslisz
                          czy po prostu droczysz sie z forumowiczami?
                          Widzac Twoj poziom demagogii i jednoczesnie z uporem
                          domagajac sie argumentow nie moge uwierzyc, ze
                          ciagniesz ten watek z czystej ciekawosci.
                          Pozdrawiam,
                          • Gość: MKK Re: A może by tak... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 10:42
                            silencium napisał(a):

                            > MKK mam do Ciebie szczere pytanie

                            (...)

                            widzisz, ja nie potrafię tak cicho ... krzyczę, bo wydaje mi się, że ktoś mi
                            wkłada rękę do nocnika, a przecież ja nie śpię ... :(
    • Gość: BreslY Re: Unia Europejska - potrzeba czy ... /edukacja wnukow IP: *.chem.uni.wroc.pl 24.05.01, 12:01
      mkk napisał(a):


      > PS. a teraz porcja demagogii: nie chciałabym wnukowi - na tajnych kompletach -
      > opowiadać o Polsce, która istniała, była dumna, która znaczyła w świecie wiele.
      >
      > A za miskę soczewicy sprzedała swoją wolność, ziemię, tradycje.
      >
      He he...
      Mnie w swietle powyzszego zaczal meczyc taki problem. Ja nie mam zadnej gwarancji ze moje wnuki nie
      beda zolte albo czarne. I jak mam teraz opowiadac wnukowi o Polsce, ktora znaczyla w swiecie wiele
      (dawno, dawno, temu)? To chyba bedzie tak: siadziemy z wnukiem/wnuczka i dziadkiem
      komplementarnym, powiedzmy, dziadkiem Ryotaoru i zaczniemy opowiadac o korzeniach dumy
      narodowej. Potrzebny bedzie internet zebysmy ustalili ktory szogun wladal Fukuoka kiedy Dolnym
      Slaskim rzadzil Henryk Brodaty.
      Ponarzekamy na Mongolow, a jak juz sie ten Zywiec przegryzie z sake to Ryotaru zacznie malemu/malej
      nadawac na Koreanczykow, a ja (bo to i wiek i alkohol) na Norwegow. Potem jeszcze pare minut
      zyczliwosci dla USA i pojdziemy parzyc ziolka :-)))
    • Gość: Pafik Re: Unia Europejska IP: *.kom-net.pl 04.10.01, 21:44
      Winduje ten watek, bo wszedlem na strony GD i sie przerazilem! Wedle sondazu
      tam prowadzonego w tej chwili 50 proc. jest przeciwko, a 48 proc. za wejsciem
      Polski do UE. Co prawda glosowalo malo ludzi oraz nie jest to sondaz oddajacy
      preferencje calego spoleczenstwa, ale juz daje do myslenia.

      A zatem pytam tych, ktorzy sa przeciw: co konkretnie proponujecie w zamian i
      jak wyobrazacie sobie miejsce i role Polski w Europie i na swiecie?


      ps. Zaraz odnajde i wywinduje drugi watek na ten temat.
      • Gość: MKK Re: Unia Europejska IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 22:23
        Nie spodziewałam się takiego wyniku sondażu. Ale po ostatnich wyborach i
        wydarzeniach w świecie już wszystko jest możliwe.
        Gosia
        PS. Pafiku : dziękuję, że wydobyłeś z czeluści ten wątek (powiem Ci cicho, że
        przyjemnie się go mi czyta).
        • Gość: wędzonka Re: Unia Europejska IP: 156.24.231.* 04.10.01, 22:29
          Gość portalu: MKK napisał(a):

          > Nie spodziewałam się takiego wyniku sondażu. Ale po ostatnich wyborach i
          > wydarzeniach w świecie już wszystko jest możliwe.
          > Gosia


          Ale czy czujesz MKK nieklamana radosc czy moze jednak maca ja jakies watpliwosci?
          • Gość: MKK Re: Unia Europejska IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 23:30
            Gość portalu: wędzonka napisał(a):

            > Gość portalu: MKK napisał(a):
            >
            > > Nie spodziewałam się takiego wyniku sondażu. Ale po ostatnich wyborach i
            > > wydarzeniach w świecie już wszystko jest możliwe.
            > > Gosia
            >
            >
            > Ale czy czujesz MKK nieklamana radosc czy moze jednak maca ja jakies watpliwosc
            > i?

            Aby Cię rozweselić gotowam się przyznać i do tej radości. Ale wiem, że byś nie
            uwierzył. Moze we mnie siedzi jakiś "głos ludu" i dlatego przewidziałam nastroje
            prolepperowskie czy antyunijne?
            Gosia
            PS. no powiedz wędzonko, czym Cię rozweselić?
        • Gość: Pafik Re: Unia Europejska IP: *.kom-net.pl 04.10.01, 23:15
          Gość portalu: MKK napisał(a):

          > Nie spodziewałam się takiego wyniku sondażu. Ale po ostatnich wyborach i
          > wydarzeniach w świecie już wszystko jest możliwe.

          To prawda, ze teraz "nie dziwi nic".
          Ale po zdziwieniu (szoku?) naszla mnie chec dzialania w miare mozliwosci, a nie
          tylko przygladania sie dalszemu rozwojowi wypadkow. Stad przywrocenie tego watku
          pod obrady forum :)

          Pozdrawiam.
          • Gość: MKK Re: Unia Europejska IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 08:00
            "Poważny błąd Polski w negocjacjach z UE

            "Życie": Polska zgodziła się w negocjacjach z Unią Europejską na 22-proc. VAT w
            budownictwie. Teraz chce się z tego wycofać."
            (...)
            A reszta w :
            info.onet.pl/468801,11,item.html

            Tak proszę państwa, przyszło nam żyć w ciekawych czasach.
            • Gość: STrup polityka negocjacyjna rządu... IP: *.chem.uni.wroc.pl 13.03.02, 11:17
              Gość portalu: MKK napisał(a):

              > "Poważny błąd Polski w negocjacjach z UE
              >
              > "Życie": Polska zgodziła się w negocjacjach z Unią Europejską na 22-proc. VAT w
              >
              > budownictwie. Teraz chce się z tego wycofać."
              > (...)
              > A reszta w :
              > <a href="http://info.onet.pl/468801,11,item.html"target="_blank">info.onet.pl/4
              > 68801,11,item.html</a>
              >
              > Tak proszę państwa, przyszło nam żyć w ciekawych czasach.

              ... jest dosć osobliwa, o czym zresztą jest w jednym z ostatnich numerów Wprost.
              Najpierw są jakieś uzgodnienia, a potem nagłe zmiany stanowiska wymuszone przez
              kolejne grupy nacisku lub koalicjanta (PSL). Takie wolty doprowadzają
              negocjatorów unijnych do szału.
              We wczorajszych wiadomościach pokazano Podkańskiego (tego byłego pożal się Boże
              ministra kultury), który domaga się ponownej zmiany stanowiska w sprawie warunków
              zakupu ziemi przez obcokrajowców.
              Oczywiście dokładnie wiadomo, o co chodzi: Podkański chce podkopać Kalinowskiego
              (pewnie chce być szefem PSL) i przechodzi na pozycje podobne do Samoobrony. W
              nadziei, że w ten sposób odbierze Lepperowi część elektoratu. Tak więc dla
              doraźnych zysków politycznych jest gotów pogrzebać dotychczasowe osiągnięcia w
              negocjacjach.
              Po nas choćby potop?
              Ależ my mamy klasę polityczną!
              • Gość: gruda Re: polityka negocjacyjna rządu... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 15:12
                ..klase? oni maja kase a my co?
            • Gość: Pafik Re: Unia Europejska IP: *.kom-net.pl 13.03.02, 19:50
              Gość portalu: MKK napisał(a):

              > Tak proszę państwa, przyszło nam żyć w ciekawych czasach.

              MKK, o tej sprawie ja i zapewne wielu innych wiedzialo juz od dawna. Dowod?
              Prosze bardzo - drugi akapit tutaj (jest tam nawet zdanie kierowne wprost do
              Ciebie):

              www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=72&wid=171&aid=437408

              A jednak nasze wladze zdaja sie udawac niewiniatka. Zreszta media tez jakos
              zaspaly w tej sprawie. Cala ta kwestia dobrze obrazuje jacy ludzie opuscili
              stolki we wrzesniu (bo to poprzedni rzad uzgodnil w swym lonie takie stanowisko)
              i jacy zasiedli w nich od pazdziernika (bo obecny przez pol roku nic nie zrobil,
              by to zmienic). Ja przynajmniej w sensie wyborczym mam czyste sumienie - nie
              glosowalem ani na AWS, ani na SLD-UP czy PSL.

              Chce natomiast podkreslic, ze zadnej winy nie ponosza tu nasi negocjatorzy, bo
              oni tylko (i az!) wykonuja to, co im zleca rzad. Skoro rzad zaaprobowal takie
              stawki VAT, to nie mogli oni na wlasna reke negocjowac nizszych. Dlatego slusznie
              STrup napisal "polityka negocjacyjna rzadu" i nie mieszal w to negocjatorow.
              Obecnego glownego negocjatora - Jana Truszczynskiego - znam jeszcze slabo, ale
              jak na razie nie mam zastrzezen. Natomiast o poprzednim - Janie Kulakowskim -
              moge powiedziec tylko jedno: najwyzszej klasy fachowiec.
              • Gość: MKK Re: Unia Europejska IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 21:08
                "Problemem jest narastający dystans w rozwoju społeczno-ekonomicznym między
                regionem Kaliningradu a Polską i Litwą. Jeśli nie uda się nam włączyć
                Kaliningradu do procesu rozwoju gospodarczego basenu Morza Bałtyckiego, ta
                przepaść zwiększy się. Nie leży w naszym interesie dopuszczenie, żeby w tym
                rejonie narastały napięcia polityczne i społeczne" - oświadczył Verheugen.

                Więc tu naprawdę nie chodzi o nas, my małe pionki ...
                • Gość: Pafik Re: Unia Europejska IP: *.kom-net.pl 13.03.02, 23:41
                  Gość portalu: MKK napisał(a):

                  > "Problemem jest narastający dystans w rozwoju społeczno-ekonomicznym między
                  > regionem Kaliningradu a Polską i Litwą. Jeśli nie uda się nam włączyć
                  > Kaliningradu do procesu rozwoju gospodarczego basenu Morza Bałtyckiego, ta
                  > przepaść zwiększy się. Nie leży w naszym interesie dopuszczenie, żeby w tym
                  > rejonie narastały napięcia polityczne i społeczne" - oświadczył Verheugen.
                  >
                  > Więc tu naprawdę nie chodzi o nas, my małe pionki ...

                  Gosiu droga, uprawiasz tu takie konstrukcje - i robisz to swietnie - ze w swym
                  komizmie jestes lepsza od Charlie Chaplina. Ale ja tego nie pietnuje, mi sie to
                  podoba, bo dopiero na Twoim tle swietnie widac, gdzie lezy prawdziwy interes
                  Rzeczpospolitej :)

                  Pozwolilem sobie powyzej na w miare doslowne - bo oczywiscie dostosowane do
                  naszych realiow - przytoczenie dzisiejszej wypowiedzi Adama Michnika do Jana
                  Lopuszanskiego w "Linii Specjalnej". A wracajac do powaznej dyskusji, przytaczam
                  inna: "Nie moze byc prawdziwym polskim patriota ten, kto jest przeciwny
                  integracji Polski z UE". Nie napisalem tego zdania jako prawdy absolutnej. Licze,
                  jak zawsze, na merytoryczne zastanowienie sie nad sensem tych slow.

                  Pozdrawiam!
                  • Gość: Janek Re: Unia Europejska IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 00:06
                    Pafiku Drogi. Jestem za, a nawet i przeciw. Nie rozumiem tylko dlaczego na tle
                    Gosi leży interes Rzeczypospolitej. :)))
                    • Gość: Woland Re: Unia Europejska IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 14.03.02, 00:18
                      Dobrze, wybierzmy wariant realistyczny. Nie wchodzimy do Unii, bo ziemia, bo
                      Ślimak, bo Placówka, bo eutanazja, bo socjały...
                      Jak do tej pory przez ostatnie 5 lat wyjechało 250 tys. ludzi. Młodych,
                      najlepiej wykształconych. Tylko 20% do USA; reszta do tej pogardzanej
                      Unii.Ponieważ można założyć, że nie wejście spowoduje utrwalenie stanu
                      obecniego w Polsce i to na amen, można spokojnie ocenić, że bardzo szybko
                      wyjedzie 10 razy tyle. Później, każdy kto będzie choć trochę przedsiębiorczy,
                      będzie albo wyjeżdżał sam, albo wysyłał przynajmniej swoje dzieci, jeśli juz
                      będzie za stary. Bez obaw, przyjmą ich; choćby dlatego, że są biali. Co
                      najwyżej będą musieli cieżko pracować, zeby się zintegrować z tym dekadenckim
                      Zachodem. Reszta narodu, która ambicji nie ma legnie sobie pod płotem z flachą
                      Arizony w spracowanej dłoni i bedzie narzekać, ze Zachód tak nas opuścił i
                      zdradził. A potem przy jakiejś okazji przyjdzie namiestnik Jakowlew i wszystko
                      weźmie za mordę. Wykształconych Polaków będzie wtedy garstka... potem i oni
                      wyemigrują. I zostanie takie coś - ni to Europa, ni to Ruś. Może nawet, zeby
                      nie robić sobie miedzynarodowych kłopotów, Ruscy tego od razu nie wchłoną. Ale
                      do Unii nie weszliśmy!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja