Francja: rowerem po Paryżu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:10
PAP / 18 lipca 2007 10:00
Od niedzieli 15 lipca w Paryżu zaczęło funkcjonować 750 stacji rowerowych,
pozwalających skorzystać z roweru, który można zostawić na dowolnej innej
stacji. Do dyspozycji jest ponad 10600 rowerów. Liczba stacji i rowerów
systemu Velib' ma się niemal podwoić się do końca roku.
[ Zobacz galerię ]

Usługa dostępna jest w systemie abonamentów, które umożliwiają wskoczenie na
rower na którejś ze stacji rozsianych co 300 metrów po całym mieście i oddanie
go na dowolnej innej.

Abonamenty wykupiło już sześć tysięcy osób. Roczny kosztuje 29 euro,
tygodniowy - pięć, a dzienny - jedno euro. Cena ta obejmuje darmowe
korzystanie do pół godziny za każdym razem z roweru.

Za korzystanie z niego dłużej niż pół godziny opłata rośnie. Za pierwsze
następne pół godziny płaci się dwa euro; za każde kolejne opłata wzrasta do
czterech.

Fot. www.velib.paris.fr


Velib' to najnowsza z prób socjalistycznego mera Bertranda Delanoe, aby Paryż
stał się miastem bardziej zielonym i przyjaznym dla rowerów. Według ratusza
ruch rowerowy w mieście od 2001 r. wzrósł o 50 proc.

W Paryżu jest 371 km dostępnych dla rowerów ścieżek. Na wielkich bulwarach
rowerzyści korzystają z pasa wydzielonego dla autobusów. A w niedzielę
nabrzeża Sekwany zamykane są dla samochodów i udostępniane pieszym, rolkarzom
i rowerzystom.

Systemy wypożyczalni rowerów mają Sztokholm, Wiedeń, Barcelona, Bruksela i
Kopenhaga. We Francji podobna usługa w Lyonie okazała się przebojem: każdy z
dostępnych miejskich rowerów używany jest od siedmiu do 15 razy dziennie, a
liczba codziennych przejazdów sięga 15 tysięcy.

Rowery ważą niemal 23 kg, mają przerzutki z trzema biegami, a także koszyk i
wbudowaną blokadę.

System działa elektronicznie, na karty kredytowe.
    • Gość: tepe Re: Francja: rowerem po Paryżu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:12
      W Wilnie też taki system wprowadzili, rowery na jaskrawy kolor pomalowane...
      zgadnijcie ile przetrwały :-) ? A ile u nas by przetrwały??
      W niemieckich miastach też są rowery, Deutsche Bahn np. koło stacji w Berlinie.
      • Gość: fakir Re: Francja: rowerem po Paryżu IP: *.gazeta.wroc.pl 24.07.07, 13:43
        > W Wilnie też taki system wprowadzili, rowery na jaskrawy kolor pomalowane...
        > zgadnijcie ile przetrwały :-)
        do wizyty szalikowców Legii?
        • Gość: Damian Re: Francja: rowerem po Paryżu IP: 212.127.91.* 24.07.07, 14:20
          Czemu te rowery wazą aż 23 kg ? Oni je jakos specialnie obciązają? Jakieś
          ciężarki czy coś, ledwo bym podniósł taki rower hehe ;)
          • Gość: tepe Re: Francja: rowerem po Paryżu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 14:28
            Wyglądają dość pancernie, jak czołg na 2 kółkach.
            • Gość: Paulo Re: Francja: rowerem po Paryżu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 15:36
              Pomysł godny pozazdroszczenia. A moją uwagę zwrócił również ten fragment:

              > A w niedzielę
              > nabrzeża Sekwany zamykane są dla samochodów i udostępniane pieszym, rolkarzom
              > i rowerzystom.

              A to z kolei jako pointa do wątków poruszających odwieczny konflikt pieszych i
              rowerzystów w naszym eleganckim kraju.
      • calante Re: Francja: rowerem po Paryżu 12.09.07, 17:43
        to jest tez tak, ze na Twojej karcie blokuja 150 Euro kaucji, wiec jak nie
        bedzie sprawny to Cie obciaza. a Takie sprawy jak kapcie w oponach, sa wliczone
        w koszty. Chyba ze ktos przyjdzie i zdemoluje.. A mysle ze takie ciezkie sa,
        zeby nie szalec, mozna tylko sprobowac na tylnym kole i tyle.
        Przez duzy tlok, trzeba zlamac troche przepisow, ale policjanci choc widzieli
        nie zlapali;) A no i trzeba miec karte kredytowa z czipem. Polecam
    • diafora Re: Francja: rowerem po Paryżu 24.09.07, 09:00
      Po Paryżu jeździłam własnym rowerem - kapitalna sprawa. Kierowcy są
      przyzwyczajeni do szaleństw ludzi na skuterach, więc "widzą" dwuślady i uważają
      na nie. W jeden dzień można rowerem zwiedzić kawał miasta bez konieczności
      schodzenia pod ziemię do metra. Czego rowerzystom nie polecam - ten sposób
      podróżowania oszczędza czas ( aby faktycznie? ) ale odbiera zwiedzaniu
      "ciągłość" - miasto jest jak poszatkowane na małe kawałki i nie poznaje się jego
      charakteru.
Pełna wersja