Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego

IP: *.e-wro.net.pl 20.08.07, 23:09
Witam kolegów rowerzystów.
Witam wszystkich kolegów rowerzystów.
Od jakiegoś czasu prowadzę na stronie magazynu rowerowego "bikeBoard" blog rowerowy.
www.bikeboard.pl/index.php?d=bbinfo&g=2&art=893

Zapraszaszam.
Jeżeli macie jakieś pytania na tematy rowerowe, proszę o maile.
Jeżeli będe mógł w czymś pomóc - pomogę.
piotrek1966@gmail.com
    • Gość: piotrek1966 Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.e-wro.net.pl 20.08.07, 23:18
      Sorry
      teraz link powinien działać:
      www.bikeboard.pl/index.php?d=bbinfo&g=2&art=893
      • Gość: Paulo Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 12:10
        Zawsze się zastanawiam, co kieruje ludźmi decydującymi się na taką
        osobowościową wiwisekcję. Czy to może forma terapii polegająca na
        rozładowaniu napięcia poprzez wyrzucenie z siebie skumulowanych
        doznań?
        Owszem, często poszukuję w internecie opinii dotyczących użytkowania
        jakiegoś sprzętu, czy to będzie rower, czy np aparat foto. Czasami
        odnajduję tam cenne wskazówki, z których zdarza się korzystać.

        Ale co pcha ludzi do opisywania w sieci swoich kłótni z żoną,
        boleści brzuszka, głowy, złego nastroju i dylematów dnia
        codziennego. I kogo to mogłoby zainteresować???
        • Gość: Roman Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.korbank.pl 21.08.07, 13:00
          > Ale co pcha ludzi do opisywania w sieci swoich kłótni z żoną,
          > boleści brzuszka, głowy, złego nastroju i dylematów dnia
          > codziennego. I kogo to mogłoby zainteresować???
          Pewnie innych ekshibicjonistów ;-)
          • Gość: Paulo Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 14:28
            Zawsze to lepiej, niż by mieli biegać po parku w płaszczu i straszyć
            babcie.

            Dobra Piotrek, zadam Ci parę pytań, bo zachęcasz do tego.
            A więc:

            - kto to jest Ula i czy Irmina mieszka w Gdyni od dawna?
            - Jakie ulotko rozdają na ulicy Jakub i Miłosz?
            - czy aby napewno o 22.28 zaczęło na dobre padać, wydaje mi się że
            dużo wcześniej?
            - robisz się nieprzyjemny, jak idzie zmiana pogody, ale na gorszą
            czy na lepszą?

            Lubię dozować sobie przyjemności, więc na tej piekielnie istotnej
            informacji zakończyłem na razie lekturę.

            I na koniec, czy zgodzisz się z tą konstatacją, że w dobie
            wszechobecnego internetu zjawisko grafomanii osiągnęło poziom
            rozwoju tak gigantyczny, o jakim jakiś czas temu nawet nie można
            było marzyć?

            • Gość: Mikołaj Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.wroclaw.mm.pl 21.08.07, 15:47
              > I na koniec, czy zgodzisz się z tą konstatacją, że w dobie
              > wszechobecnego internetu zjawisko grafomanii osiągnęło poziom
              > rozwoju tak gigantyczny, o jakim jakiś czas temu nawet nie można
              > było marzyć?

              Jako miłośnik kolei trafiłem swojego czasu na stronę:
              www.covalus.prv.pl/
              Polecam dział "Moje Opowiadania" czy jakoś tak... kwintesencja grafomanii, przy
              której treści wspomnianego bloga to drobiazg.

              Przeciwko samym blogom jako takim nie mam nic, tak długo, dopóki autor pisze
              rzeczy, które mnie interesują (dajmy na to, opisy wycieczek, czy porady
              sprzętowe itp.). Obecnie blog stał się raczej formą strony internetowej w sensie
              technicznym, miejscem do publikacji czegokolwiek, a nie koniecznie rodzajem
              pamiętnika. Ot, na przykład: www.poradnikwebmastera.blox.pl - nie przypominam
              sobie, żeby Wimmer pisał kiedykolwiek, że go brzuszek boli albo że żona akurat
              ma miesiączkę.
              • Gość: piotrek1966 Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.07, 19:03
                Drodzy koledzy: Romanie, Paulo, Mikołaju

                Cieszę się, że poruszyło Was to, co napisałem.

                I gdyby zmiana pogody - wszystko jedno, w którą stronę, na lepszą
                czy na gorszą, może byłbym równie agresywny jak Wy. Ale pogoda sie
                stabilizuje i jestem potulny jak baranek. Dlatego delikatnie
                odpowiem:
                - ból brzucha ma ogromne znaczenie w jeździe na rowerze, bo gdy
                zjesz coś niedobrego, możesz - mając rozwolnienie - nie ukończyć
                wyścigu.
                - kłótnie z żoną każdemu kolarzowi, nawet takiemu jak ja, amatorowi,
                bardzo przeszkadzają w normalnych startach. Powodują dodatkowy
                stres. Dlatego jako kolarz staram się unikać takich sytuacji, a jako
                człowiek nie zawsze potrafię przestać.
                - sprawdziłem na portalu "Gazety" ponad 144 tysiące ludzi założyło
                swój blog. Też nie wiem, co ich pcha do takiej - jak to ładnie
                nazwałeś - wiwisekcji. Ale możesz ich zapytać.
                - Ja piszę ten blog, aby podzielić się z innymi kolarzami-amatorami
                swoim doświadczeniem i wiedzą: jak znaleźć czas na prace zawodową,
                treningi i starty.
                - Zastanawiające, ze nie pytacie mnie o sprawy kolarskie, które
                opisałem w notce, a interesuje was moja żona, jej koleżanka, moi
                synowie, moje samopoczucie. Skąd takie potrzeby?
                - Oczywiście - podałem adres i chętnie odpowiem Ci mailowo na te
                pytanie. Bo nie dotyczą one "bikeBloga", a więc bloga poświęconego
                przede wszystkim rowerowi.
                - Jestem z Wrocławia. Od kilku miesięcy opisuję moje treningi i
                starty w zawodach. Otrzymuję bardzo miłe słowa otuchy od róznych
                ludzi. Mam bardzo budujące komentarze pod swoim tekstem. Tylko z
                Wrocławia przyszedł nadle taki atak. Czy może kiedyś nacisnąłem ci
                na jakiś odcisk? Zadawniony sopór? A może jesteś jakimś moim dawnym
                kolegą z gazety, który czuje do mnie jakiś żal? Ja ci wybaczam.
                z kolarskim
                pozdrowieniem
                Piotr Zarzycki
                Ps To było zaproszenie. Nie musisz z niego skorzystać. Możesz nie
                czytać. To też wielkie dobrodziejstwo Internetu.
                • Gość: Paulo Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 20:31
                  Mnie nie poruszyło, tylko znudziło po minucie lektury, i
                  zniesmaczyło. Co może być poruszającego w opisywaniu zwykłych
                  czynności z dnia codziennego? Tam brakuje już tylko tego, czy miałeś
                  zgagę oraz czy wypróżnienia są regularne i zadowalające.

                  I co z tego, że 144 tysiące pisze podobne bzdury. Dody też słuchają
                  setki tysięcy, choć wartość jej twórczości jest jasno określona.

                  Żałujesz, że nie pytam o sprawy rowerowe? Bo po minucie lektury(na
                  więcej nie miałem już ochoty) tego grafomańskiego bigosu
                  najistotnijszymi jawiły się te kwestie, o które właśnie zapytałem.

                  A o sprawy rowerowe to wolę zapytać Romana lub Mikołaja, bo choć
                  często się nie zgadzamy, to widać, że na rowerach się znają, co
                  udowodnili pisząc o konkretach.
                  Możesz to łatwo sprawdzić.

                  I o jakim ataku Ty mówisz? Jako dziennikarz (?) powinieneś trafniej
                  dobierać określenia. Może mój post był ironiczny, ale na pewno nie
                  napastliwy.

                  Zdecydowanie nie jestem Twoim kolegą z gazety, a Ty swoją drogą
                  musiałeś nieźle z nimi pozadzierać, skoro pierwsze skojarzenie jakie
                  przychodzi Ci na myśl, to ich rewanż.

                  Też Ci przesyłam słowa otuchy: Trzymaj się chłopie!!!

                  PS
                  Z jednej Twojej porady jednak skorzystam - Twojego bloga nie będę
                  czytał. Wielkie dobrodziejstwo internetu.

                  • Gość: piotrek1966 Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.e-wro.net.pl 21.08.07, 22:17
                    Notę przeczytałeś do ostatniego post scriptum, a więc cię nie znudziło.

                    To codzienne sprawy - moja żona, synowie i te inne historie codzienne ciebie najbardziej zainteresowały.

                    Każdy czyta takiego bloga, jaki mu się podoba. Pisze 144 tysiące i trochę polityków, aktorów, dziennikarzy - (tvn24), a więc ich wartość - według ciebie - jest też określona - piszą bzdury. Dobrze, że choć ty jeden jesteś mądry.

                    Może się przedstawisz - jesteś jakimś znanym krytykiem literackim, fachowcem, że wiesz, co to jest grafomania i potrafisz ocenić moje pisanie. Chętnie posłucham innych rad.

                    Opublikowałem kilka tysięcy tekstów, które redakcje przyjęły do druku. Ostatnio z "bikeBoardzie". Tak więc mam wyrobione zdanie na temat swojego pisania.

                    Jesteś napastliwy, jak niektórzy moi koledzy, dlatego takie skojarzenia. Niewiele trzeba, aby mieć z kimś spór - wystarczy mieć swoje zdanie.

                    Są tacy, którzy czytają i czekają na kolejny wpis.

                    Również słowa otuchy - trzymaj się chłopie.

                  • Gość: Roman Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.korbank.pl 21.08.07, 22:27
                    Jeszcze jeden ważny konkret - my nie uważamy się za kolarzy.
                    Jesteśmy rowerzystami czyli ludźmu korzystającymi z tego wspaniałego
                    wynalazku jakim jest rower w celach codziennej komunikacji czy
                    rekreacji. Nie bierzemy na ogół udziału w zawodach co nie znaczy, że
                    są nam obce wielokilometrowe, wielogodzinne dystanse. 60 km w tempie
                    22 km/h nie nazywamy treningiem lecz przejażdżką lub wycieczką.
                    Jeździmy we Wrocławiu, jego okolicach, ale też w górach: Izerskich,
                    Bialskich, Sowich czy Jesenikach. O Masywie Ślęży nie wspomnę. I
                    nawet znudziło sie nam już opisywanie takich zwykłych wycieczek.
                    • Gość: piotrek1966 Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.e-wro.net.pl 21.08.07, 22:53
                      Roman, gratuluję.

                      Niech tak zostanie. Każdy ma swój rower.

                      Piotr
                      PS Treningi są różne - jedne ciężkie, a drugie lekkie - rozjazdowe - przejażdzki, jak to nazwałeś.
                      • Gość: Mikołaj Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.wroclaw.mm.pl 21.08.07, 23:46
                        A ja nie widzę najmniejszych powodów, dla których miałbym trenować. Nikt mi za
                        to nie płaci. Jakby mi ktoś za trening płacił to owszem, może, będąc zmotywowany
                        pieniędzmi, chciałbym wypluwać płuca pędząc gdzieś tam po szosie z wzrokiem
                        wlepionym w ekran pulsometru. Ale za darmo na pewno tego nie będę robił, bo to
                        nic przyjemnego. Zdecydowanie preferuję, wspomnianą tu dwa piętra wyżej, jazdę
                        użyteczno-rekreacyjną.

                        A kreować się na zawodowego kolarza, którym nie jestem, to miałem potrzebę w
                        wieku 14 czy 15 lat, potem mi przeszło.
                        • Gość: piotrek1966 Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.e-wro.net.pl 21.08.07, 23:52
                          OK.

                          Ja i jakieś 8 tysięcy ludzi w Polsce robi to dla zabawy.

                          pzdr
                      • Gość: Roman Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.korbank.pl 22.08.07, 10:51
                        Poczytałem wczoraj wieczorem trochę Twoich tekstów koncentrując się
                        na sprawach rowerowych. Oczywiście, tylko kilka stron. Gratuluję
                        samozaparcia w treningach. Zaintrygowała mnie Twoja typowa trasa na
                        Ślężę. Dlaczego wybierasz tak ruchliwą drogę? Co prawda najkrótszą i
                        najlepszą, ale jeździsz na rowerze górskim więc gorsza nawierzchnia
                        Ci nie zaszkodzi. Ja jeżdżę na przełęcz Tąpadła (na samą Ślężę
                        bardzo rzadko) zwykle przez Smolec, Małuszów, Krzyzowice, Ręków,
                        Rogów lub Kąty Wr., Kamionną, Czerńczyce, Mirosławice, Rogów. Ruch
                        samochodowy mały, jedzie się przyjemnie. Używam roweru trekingowo-
                        crossowego. Ślężę sobie odpuszczam bo moim rowerem ciężko jechać po
                        luźnych kamieniach, zjazd jest dość niebezpieczny (sporo pieszych) i
                        nie muszę nic sobie udowadniać.
                        • Gość: piotrek1966 Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.e-wro.net.pl 22.08.07, 11:02
                          Romanie.
                          Tę trasę wytyczyłem kiedyś i jest ona dla mnie testem, mojego przygotowania do
                          zawodów, dlatego ją powtarzam co kilka tygodni.
                          Prowadzi asfaltem - bo drogi polne po deszczach są trudne do przejechania -
                          dlatego musiała być w miarę uniwersalna.
                          Najgorzej z samochodami jest między Węzłem Bielańskim a Tyńcem. Potem ruch jest
                          skromy i do samej Ślęży jedę w miare spokojnie.
                          Na trasie mam wytyczone punkty i wiem, czy jadę szybko, czy wolno i w której
                          godzinie dobrze mi idzie.
                          Najważniejszym miejscem testu jest szutrówka od Przełeczy na szczyt. Mam za sobą
                          dwie godziny jazdy i każdy następny metr do szczytu oznacza, że jest lepiej lub
                          gorzej.
                          Tylko raz udało mi się na rowerze dojechać na sam wierzchołek (bez kilku metrów
                          w środku trasy).
                          Trasa od Hotelu Wrocław - na szczyt i z powrotem ma około 100 kilometrów.
                          Średnio jadę trasę w sezonie od 4.30 do 4.50. Przed sezonem nawet i ponad 5 godzin.
                          pozdrawiam
                          piotrek
                          • Gość: Roman Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.korbank.pl 22.08.07, 11:28
                            > Prowadzi asfaltem - bo drogi polne po deszczach są trudne do
                            przejechania -
                            Podana przeze mnie trasa przez Krzyzowice prowadzi cały czas
                            asfaltem. Druga ma skrót między Kamionną i Czerńczycami (ok. 1,5
                            km) prowadzący szutrem i leśna ścieżką, lae mozna też cały czas
                            asfaltem.
                            > Najgorzej z samochodami jest między Węzłem Bielańskim a Tyńcem.
                            Potem ruch jest
                            > skromy i do samej Ślęży jedę w miare spokojnie.
                            Jeżdżę też sporadycznie miedzy Małuszowem a Mirosławicami - ruch
                            jest duży bo to droga do Świdnicy i Wałbrzycha. Dopiero od Rogowa
                            jest skromniej. W porównaniu z tym podane przeze mnie trasy są o
                            ruchu zerowym. No, ale masz swoje racje.
                          • Gość: artek Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.wro.vectranet.pl 22.08.07, 12:42
                            > Prowadzi asfaltem - bo drogi polne po deszczach są trudne do
                            > przejechania - dlatego musiała być w miarę uniwersalna.

                            akurat na trasie przez małuszów są ledwie dwa krótkie polne odcinki między
                            małuszowem a gniechowicami, łatwe zresztą do ominięcia przez krzyżowice. stan
                            dróg na tej trasie też jest zupełnie do przyjęcia.

                            > Najważniejszym miejscem testu jest szutrówka od Przełeczy na
                            > szczyt. Mam za sobą dwie godziny jazdy i każdy następny metr
                            > do szczytu oznacza, że jest lepiej lub gorzej.

                            nie przesadzaj. akurat te dwie godziny zupełnie luźnej jazdy po asfalcie to
                            całkiem niezła rozgrzewka przed 3 kilometrową wspinaczką na ślężę. a i sam
                            podjazd jest w sumie nudny i mało atrakcyjny, a uciążliwy wyłącznie przez
                            obficie wysypany tłuczeń.
                            jak dla mnie o wiele ciekawsze jest przejechanie przez wzgórza oleszeńskie i
                            masym raduni - na przykład niebieskim szlakiem. dla miłośników podjazdów jest
                            tam na przykład fantastyczny podjazd na świerczynę, niezbyt długi a stromy -
                            niestety, nie udało mi się jeszcze nim podjechać do końca, blackjacki 1.9" nie
                            wyrabiają się, niestety :(

                            • Gość: piotr1966 Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.e-wro.net.pl 22.08.07, 13:53
                              Artku.
                              Rozgrzewka z natury trwa krótko - do 20 minut. Resztę drogi staram się jechać szybko. Nie mówię, że są to jakieś oszałamiające wyniki. Ja się cieszę z każdej poprawy rezultatu.
                              Może i są ładniejsze podjazdy - tak sie akurat stało, że pomierzyłem czasy na tej trasie i się do nich porównuję.
                              pozdrawiam
                              Piotrek
                              • Gość: artek Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: *.wro.vectranet.pl 22.08.07, 14:14
                                > Rozgrzewka z natury trwa krótko - do 20 minut.
                                sportowa, tak ;)
                                cóż, tu jak widać wychodzi najistotniejsza różnica sportem a rekreacją. ja
                                niewolnikiem zegarka jestem wyłącznie gdy muszę zdążyć na pociąg powrotny, a nie
                                powiem, zdarzały się gonitwy, z pociągiem na styk ...

                                > Może i są ładniejsze podjazdy - tak sie akurat stało, że
                                > pomierzyłem czasy na tej trasie i się do nich porównuję.

                                dobra, dobra, za parę lat inaczej będziesz mówił - na starość człowiek mądrzeje
                                (zazwyczaj)
                                ;P

                                a póki co, sukcesów życzę!
    • Gość: Nam Re: Zapraszam do czytania mojego bloga rowerowego IP: 156.17.52.* 22.08.07, 07:08
      Witaj,
      takich jak Ty są setki w Polsce ;-)
      Wystarczy wejść na www.bikestats.pl/
Pełna wersja