Gość: kasiula
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
13.12.01, 19:20
Ludziki kochane, pomóżcie!
Sprawa jest taka: niedawno dostałam od kolegi propozycję (nie mylić z
zaproszeniem) wspólnego spędzenia sylwestra. Powiedziałam ok, jedziemy całą
paczką, każdy płaci za siebie, itd
Ale.. no właśnie, jest jedno ale. Facet pojechał zarezerwować miejsca, część
ludzi porezerwowała już wcześniej. Miał wpłacić zaliczkę, reszta później i niby
wszystko dobrze. Ale dzisiaj się dowiedziałam (od koleżanki, z którą jedziemy),
że tak naprawdę, to on zapłacił tylko za siebie, a mnie tylko zapisał, czy coś
tam. Przy czym dla niego nie ma żadnego problemu, bo przecież ja moge sobie
jechać i wykupić to miejsce.
No to ja się pytam: po kiego diabła zawracał mi głowę, proponował, brał na
siebie odpowiedzialność za załatwienie formalności, jak nic nie zrobił?
Czy ktoś mi pomoże zrozumieć mężczyzn?!