Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów

19.09.07, 22:21
jezeli doktorantowi placa 900 pln miesiecznie (na poczatku), tyle ile kasjerka
w biedronce zarabia, to co sie =!szanowny pan profesor rektor dziwi?.
    • granatnik123 Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów 19.09.07, 22:38
      poza tym chcialbym przypomniec panu rektorowi ze tzw. kultura pracy naukowej na
      zachodzie rozni sie znaczaco od tej w polsce. Wystarczy spojrzec na wydajnosc.
    • Gość: była doktorantka ciekawe gdzie te pieniądze??? IP: *.chello.pl 20.09.07, 00:06
      Proponuję,żeby Pan Rektor spróbował zrobić doktorat na Wydziale Architektury
      PWr.... mnie nie zaproponowano żadnego stypendium,a moje starania o przyznanie
      jakiegokolwiek dofinansowania mój osobisty promotor kwitował mruczeniem: "niech
      sobie Pani da spokój".Obowiązkowe uczestnictwo w konferencjach (koszt min.:
      300zł/ jedna), nakaz publikowania, dydaktyka...wszystko bez grosza z
      uczelni.Zrezygnowałam ze studiów po 2 latach, bo nie było mnie stać na
      utrzymanie. Musiałam iść do pracy, bo z czegoś trzeba żyć Panie Rektorze!
      • Gość: Pati Re: ciekawe gdzie te pieniądze??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.09.07, 01:12
        Sluszna uwaga. Na wydziale architektury ciezko jest skonczyc
        normalne studia magisterskie pod rzadami obecnej pani Prodziekan. Z
        tego co slyszalam ostatnio dzieli ona wykladowcow na oboz swoj i
        wrogi, i zmusza studentow zeby zmienili promotora na takiego
        z "wlasciwego" obozu. Wiem, ze sporo osob ma z nia problemy a kilka
        zrezygnowalo ze studiow... Takze jakos nieszczegolnie dziwi mnie
        brak chetnych na studia doktoranckie. Moze pan Rektor przyjrzy sie
        blizej co sie dzieje na wydzialach zanim udzieli kolejnego wywiadu w
        takim klimacie...
      • Gość: tez byly Re: ciekawe gdzie te pieniądze??? IP: 80.48.107.* 20.09.07, 08:46
        He, racja ale to później, ja się potknąłem na samym początku. Próbowałem robić
        doktorat na informatyce. Przyszedłem z własnym pomysłem na podstawie doświadczeń
        w firmie, w której pracowałem. To najpierw usłyszałem, że nie mogę zrobić
        doktoratu na podstawie rozwiązania praktycznego problemu, bo "doktorat to jest
        poszerzanie dziedziny nauki a nie jakieś praktyczne wdrożenia, Pana temat jest
        zbyt inżynierski". Natomiast jak się spytałem czy można poprzestawiać zajęcia na
        pierwszym semestrze, bo mi kolidowały z pracą to usłyszałem "Pan się musi jasno
        zdecydować co dla pana jest ważniejsze praca czy doktorat". Zgadnijcie co
        wybrałem. Podpowiem, że nie słyszałem żeby ktoś ugotował zupę na doktoracie ;-)
        Oczywiście o stypendium mowy nie było bo "przez przypadek" dostał je członek
        rodziny jednego z profesorów.

        Najsmutniejsze zaś jest, że to "jakieś praktyczne zbyt inżynierskie wdrożenie"
        na które się PWR wypięło jakieś dwa lata później zostało opatentowane w USA
        przez zespół badawczy zdaje się z Berkeley. Jakby mi PWR pomogła to patent byłby
        polski a tak jest amerykański.
        • Gość: nawet nie byly Re: ciekawe gdzie te pieniądze??? IP: *.ianburke.co.uk 20.09.07, 13:26
          Zalamac sie tylko mozna. Wg mnie problem polega wlasnie na tym co
          uczelnia oferuje... doktorat o poszerzaniu nauki... Tylko komu to
          jest potrzebne? Dlatego ja nawet nie podchodzilem... jak patrze jaki
          program oferuja uczelnie na zachodzie chocby w Barcelonie to az
          glowa boli... najnowsze technologie u nas nawet nie wiem kto mialby
          to prowadzic... tylko nie kazdego stac na takie studia za granica...
          Choc moj kumpel robi doktorat we Francji i mowi ze to zupelnie inny
          poziom, obalajac tym samym mit o potedze polskich uczelni,
          twierdzac: Ze kraj ktory wywala satelite w kosmos musi miec wyzszy
          poziom nauki, niz kraj ktory nie potrafi rownej drogi zbudowac
    • Gość: doktorant Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.magma-net.pl 20.09.07, 00:37
      Za 1000 zl???
      Niech Pan Prof sprobuje za tyle utrzymać się we Wrocławiu.
      Pozdrawiam
      • Gość: herm Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: 62.87.131.* 20.09.07, 15:17
        I to bez ZUS-u i wszystkich świadczeń.
        Doktorant to tak naprawdę pracownik na czarno.
    • Gość: bob Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.chello.pl 20.09.07, 06:42
      Skończyłem PWT we Wrocławiu. Zrezygnowałem z dalszych studiów, gdyż
      nawet po uzyskaniu doktoratu nie mam szans na zatrudnienie w
      zawodzie. Miejsc dla świeckich prawie nie przewidziano.
    • Gość: pwr Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.07, 07:15
      To jest efekt długiego i żmudnego procesu obniżania jakości szkolnictwa wyższego
      (nie tylko na Politechnice Wrocławskiej).
    • Gość: yuss Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.ifd.uni.wroc.pl 20.09.07, 08:02
      Obnizenie drastyczne poziomu doktoratow wiaze sie czesto z koniecznoscia
      wypromowania doktoranta by habilitant zostal profesorem. Stad wtorne doktoraty,
      blizniaczo podobne, bez zadnego nowego pomyslu, gdzie jedynie formula chemiczna
      zwiazku jest inna. Czesto sa to wiec powtorzenia pracy doktorskiej promotora.
      Obowiazuje wciaz zasada ja tobie, ty mnie w recenzowaniu i przepychaniu takich
      pseudo-doktoratow. Studia doktoranckie tez wymuszaja terminy zakonczenia
      przewodow, gdy sie polaczy te oba czynniki to widac skad obnizenie poziomu prac.
      Pan Luty chcialby z jednej strony rozwoju nauk scislych we Wroclawiu a z drugiej
      sadzi, ze za jest tu za duzo miejsc, gdzie studiuja doktoranci np. fizyki. To
      nie jest problem. Duzo wazniejsze jest by promotor mial pomysl na doktorat.
    • Gość: mlad Szacunek dla Pana Tadeusza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.07, 08:25
      Zawsze go lubiłem, i gdy trzeba było coś załatwić, pomóc to nigdy
      nie odmawiał.
    • el_coyote Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów 20.09.07, 09:12
      A gdyby tak przyjmowac 4 razy mniej osob, i dawac im 4 tysiace miesiecznie,
      zamiast tysiac - czy moze wtedy wszyscy traktowaliby sprawe powazniej?
      • Gość: informatyk Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.magma-net.pl 20.09.07, 09:31
        Jak czytam poglądy Pana lutego to mam wrażenie, że ten człowiek nie
        zna realiów. Znam przypadek gdzie doktorant dostał "po uszach" bo
        chciał zrobić coś praktycznego co zostanie prawdopodobnie
        wykorzystane w przemysle.
        Pan Luty się dziwi, ja za 1000 zl (bez opalacania ZuS) bym palcem
        nie kiwnal "nawet" dla PWr.
        Nie wiem, czy doktoranci to tacy idealisci, czy ludzie tak naiwni:)
        Pzdr
    • Gość: Krzysiek Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: 131.207.206.* 20.09.07, 09:24
      Jak nie ma kandydatow ?! Ten facet nia ma pojecia ile osob chce
      robic doktorat. Sam probowalem zapytac (mailem) 3ech osob na
      politechnice wroclawskiej, ktore zajmuja sie studiami doktoranckimi
      (wiec ma OBOWIAZEK udzielic mi jakiejs rady). Chcialem zeby Ci
      Panstwo napisalmi mi cos wiecej na temat studiow 3go stopnia. No i
      tak:
      - Pani z wydzialu PPT odpowiedziala mniejwiecej tak "Rekrutacja sie
      skonczyla w czerwcu, a wogole to ma Pan srednia ze studiow 3.5 a
      potrzebne jest minimum 3.6. Dowidzenia." Nawet nie zapytala, czy
      interesuja mnie studia w tym roku, czy wogole.
      - Pan z wydzialu Informatyki i Zarzadzania udzielil mi naprawde
      pomocnej rady - wiec to jest miejsce do ktorego zapewne sie wybiore,
      poniewaz wyglada na to ze tam pracuja specjalisci.
      - Pan z wydzialu elektroniki wogole nie odpowiedzial, a liczylem na
      niego najbardziej. Pracuje w firmie ktora produkuje oprogramownaie
      do telefonow komorkowych juz 2gi rok i chcialbym poszerzac wiedze w
      tym zakresie. Niestety - nie w polsce, przynajmniej nie na PWr.

      Napisalem takiego samego maila do szkoly w anglii. Dostalem
      odpowiedz z kazdego miejsca - nikt nie pytal o srednia, dostalem
      rzetelne informacje. Potraktowano mnie w sposob "Chcesz robic
      doktorat ? No to pokaz co potrafisz, pewnie ze damy Ci szanse!"

      Wydaje mi sie ze ludzie na polskich uczelniach nie rozumieja jednej
      waznej rzeczy - to uczelnie sa dla studentow, nie studenci dla
      uczelni. Drodzy Panstwo "dr hab. prof. itp.". Jak nie bedzie chciec
      zeby studenci rozwijali sie pod waszym okiem, to oni tego nie beda
      robic - wiec dla kogo bedziecie pracowac ??
    • Gość: doktorant doktorant PWr 1050zl,poczatkujacy inz. - 2000zl IP: *.itma.pwr.wroc.pl 20.09.07, 09:35
      Sam jestem doktorantem, tylko ze mam b. dobrego promotora i jakos zarabiam. Natomiast te glodowe stypendia to smiech na sali. Kto myslacy wiedzac, ze bedzie tylko stypendium (a szanse sa male) pojdzie na dr, skoro w pierwszej lepszej firmie na poczatek dostanie 2000zl na reke, a po roku minimum 2500zl ???? Na PWr bez zdolnosci kredytowej, bez skladek bez niczego. Nooooo powodzenia!!!!
    • Gość: lotka Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.uwoj.wroc.pl 20.09.07, 09:56
      ta obłuda....! mnie do szału doprowadzają takie stwierdzenia...: "Są
      pieniądze, nie ma dobrych pomysłów" albo "Brakuje kandydatów na
      studia doktoranckie. Młodzi, zdolni ludzie nie patrzą na swoją
      przyszłość poprzez ścieżkę kariery naukowej"przecież to jedna wielka
      pomyłka - na uwr na doktorat wchodzą tylko "swoi"!!!!!cała reszta
      choćby się godziła na proponowane warunki to i tak nie ma szans...w
      pierwszej kolejności przyjmuje się "tych wybitniejszych"!!!pozostali
      to studenci drugiej kategorii!jak zostanie miejsce!albo wogóle nie
      próbują! I taka jest rzeczywistość PANIE REKTORZE!
      pozostaje mi jedynie życzyć powodzenia "polskiej nauce"!!
      • ratel Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów 20.09.07, 10:13
        Zdecydowanie, głównym problemem tutaj są pieniądze, więc skoro są
        jak to jest napisane w tytule artykułu to może podwyższyć te głodowe
        stypendia?
        Jeszcze kilka lat temu, kiedy rynek pracy nie był tak dynamiczny
        można było liczyć na "jeleni", którym te stypendia wystarczały, ale
        nie łudźcie się, Panowie Rektorzy, te czasy już minęły.
    • Gość: W3 PWr Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.magma-net.pl 20.09.07, 10:29
      Nie ma pomyslow, bo jesli doktorantka zostaje pani Nina H. Nic dodac, nic ujac :)
    • Gość: nienaiwniak Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.pools.arcor-ip.net 20.09.07, 10:30
      podpisuje sie 2 rekoma i 2 nogami pod tym co napisali przedmowcy!!!

      a Panie Szanowny Prof. Dr Hab. Rektorze Luty prosze o wiecej pomyslunku!!! to
      nie boli!!!

      jak mozna zyc we Wroclawiu za 900 miesiecznie jak sie nie ma mieszkania?? i mama
      nie pomaga?? ;-)

      kalkulator sie Panu Szanownemu zgubil???

      kiedys byli naiwniacy bo nie bylo innych szans czyli mozliwosci wyjazdu a teraz
      naiwniakow juz nie ma!!!

      niech sobie profesory sami do roboty sie wezma!!!

      PS jakby kto pytal doktorat mam
      • Gość: Fas Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.09.07, 10:39
        Hehe, ja tez mam doktorat.
        Ale dawniej robiony, jeszcze jako - takie warunki były.
        do dziś jednak nie mogę przełknąć, jak zasuwałam sob-niedz z
        dydaktyką, o odbieraniu dni wolnych mowy nie było (a Kodeks Pracy
        nakazuje) - uslyszalam, że Politechnika nie podlega pod Kodeks...
        Nadliczbowe? w życiu, przecież doktorant to nie pracownik, etatu nie
        ma, więc kto mówi o nadliczbowych? Pracę pisało się i tak w domu po
        nocach, bo w dzień dydaktyka, aministracja, sprawy operacyjne...
        Ja wiem, że uczelni doktoranci się bardzo opłacają. Ale nazywajmy
        rzeczy po imieniu.
        • Gość: herm Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: 62.87.131.* 20.09.07, 15:25
          po imieniu = biały murzyn
      • Gość: Byly doktorant Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.crowley.pl 20.09.07, 11:05
        Przez zeszly rok bylem doktorantem PWr. Na moj wydzial przyjeto 30 doktorantow,
        z czego 6 dostalo stypendium w wysokosci ok. 1000 zl.

        Pan rektor jak widac nie sklamal mowiac, ze pieniadze sa. Po prostu sa smiesznie
        male. Niezle poczucie humoru.

        Z uwagi na wysokosc tej kwoty nawet nie nie staralem sie o stypendium - i tak
        musialbym dorabiac gdyby nagle po 5 latach studiow magisterskuch naszla mnie
        nieodopuszczalna i nieprzyzwoita chec od zycia na przyzwoitym poziomie. Chyba
        jestem zepsuty.
        Ale jak mam sie zachowac kiedy idac do pracy moge dostac kilkakrotnie wiecej?
        Dodam, ze znam srodowisko doktorantow w Szwecji i Kanadzie. Tam doktorant
        dostaje stypendium w wysokosci poczatkowej pensji, jaka dostawalby zatrudniajac
        sie w przemysle w swoim zawodzie. Potem to stypendium rosnie.

        Zatrudnilem sie wiec w przemysle i chcialem pogodzic prace ze studiami. Po
        pierwszym semestrze nawet jakos szlo, pomijajac fakt ze zajecia na uczelni i
        praca zajmowaly mi tyle czasu i pozeraly tyle energii, ze nie wystarczylo ich na
        pisanie doktoratu.
        Po zakonczeniu smestru kierownik studiow doktoranckich stanal okoniem
        zaprzeczajac podpisanemu przez niego na poczatku semestru planowi semestralnemu
        i postanowil zaliczyc nam przedmioty, na ktore chodzilismy przez pol roku, do
        innej grupy. Kazdy doktorant musi wyrobic iles tam godzin z kazdej z grup. Jego
        decyzja spowodowala, ze z jednych grup mielismy ponad norme, a z innych zero
        wyrobionych godzin. Nie tak jak planowalismy. Efektywnie czas jaki spedzilismy
        na dojazdy z pracy na uczelnie i sluchanie nudnych wykladow poszedl na marne.
        Calkowicie. Wolalbym wyrobic w tym czasie nadgodziny w pracy i miec z tego
        przynajmniej pieniadze. Nastepny semestr walczylismy o uznanie czasu jaki
        poswiecilismy. Bezskutecznie. Jedna klika, reka raczke myje, kazdy sie boi ze
        dostanie po dupie. To nie jest dzialanie dla dobra uczleni.

        Cala ta sytuacja sprawila, ze postanowilem dac sobie spokoj ze studiami
        doktoranckimi. Przynajmniej w Polsce.

        Tak wiec, konczac... Panie Luty. Spojrzmy prawdzie w oczy. Nie pracuje dla
        przyjemnosci tylko dla pieniedzy. Gdyby te pieniadze byly na uczelni, nie
        szukalbym ich w pracy i moglbym sie poswiecic doktoratowi pomimo szalenstw,
        jakie wyczyniaja Pana podwladni na uczelni, choc nie podoba mi sie nie
        szanowanie mojego czasu.

        Widzac to wszystko z gory mowi Pan ze sa pieniadze, nie ma kandydatow.
        A ja widzac to od strony zainteresowanych mowie inaczej.
        Kandydaci sa, nie ma pieniedzy. A bez pieniedzy kandydatow tracicie z definicji.
        Ze szczerego serca zycze powodzenia w zmienianiu tego stanu rzeczy.
        • Gość: Jeszcze doktorant Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: 89.174.230.* 20.09.07, 11:42
          Jestem z tej samej puli doktorantow, ale z innego zakladu, wiec napisze moje
          wrazenia.

          Wpierw jak to wszystko dziala czyli podejscie i czas poswiecony.
          Zaczelo sie od pieknego spotkania dla wszystkich pracownikow i nowych
          doktorantow w zakladzie. I padly tam piekne slowa "jak to po co sa doktoranci?
          zeby ich wykorzystywac! nie krepujmy sie!" z ust doktora jednego, na co cala
          reszta przytaknela. I takie jest chyba podejscie na calej PWR niestety.
          Idac dalej juz na pierwszym semestrze dano mi do prowadzenia zajecia. Bez
          przygotowania, bez zadnej konsultacji, prowadzacy zostal wymieniony dodatkowo i
          dostalo sie to doktorantowi na wyzszym roku i on tez nie bardzo wiedzial o co
          chodzi. Mnie zajecia zostaly przydzielone na tydzien przed poczatkiem semestru!
          Powodzenia zycze studentom, zeby sie czegos w takiej sytuacji nauczyli. Jedynie
          duzo mojej pracy spowodowalo ze sie nauczyli i w rozmowach z nich wyszlo ze sie
          ciesza ze ktos sie przyklada. Tylko dlaczego mnie to kosztowalo mnostwo godzin
          wlasnego przygotowania i ciezkiej harowy? Za darmo oczywiscie.
          Oprocz zajec prowadzonych i wlasnych (te na ktore trzeba chodzic) sa jeszcze
          inne kwiatki - otwarcia/zamkniecia przewodow, seminaria rozniaste, rady (na
          ktorych glos doktoranta jest raczej malo mile widziany) - na wszystkim tym
          trzeba byc, czy godzinowo sie wychodzi srednio. No i jak sie prowadzi zajecia to
          dodatkowo konstultacje jeszcze - nikt nie przyszedl caly semestr, ale byc trzeba...

          Teraz finansowo.
          Niech ktos skonczy studia, robi doktorat przez 4 lata i po tych 4 latach
          znajdzie dobra prace w przemysle. Bez doswiadczenia! ...czyli wychodzi na to, ze
          przydalo by sie pracowac jednoczesnie jezeli chce sie pozniej robic w przemysle,
          a nie na uczelni, tak? Tylko ze pogodzic wszystko czasowo to jest jedna wielka
          kpina! Jak sie ma stypendium to sie ma za malo aby sie utrzymac. Jak sie nie ma
          stypendium to sie ma fige. Czyli nie ma szans - trzeba pracowac.
          No oczywiscie pozostaje jeszcze wyjscie 'byc na utrzymaniu rodzicow'... Tego
          bycia na utrzymaniu w tym wieku juz sie ma raczej dosc. A przynajmniej ja mam dosc.
          Zdarzaja sie przypadki, ze ktos na uczelni ma dobre wsparcie i robi projekty z
          pracownikami za realne pieniadze. Znam taki przypadek. Gratuluje i ciesze sie ze
          komus sie udalo. Bez takiej pomocy... No kiszka...

          Malo czasu, malo pieniedzy... Genialnie co nie? Niby o glodzie, chlodzie i
          smrodzie powstaja najlepsze rzeczy. Moze o to wlasnie chodzi? Ale co jezeli
          24latek zechce sam sie utrzymywac? Co jezeli zechce zalozyc rodzine? Pracowac i
          robic doktorat co nie? ...no to wtedy powodzenia w utrzymywaniu kontaktow z
          ludzmi, bo naprawde nie ma na nie ani czasu, ani sil.

          A gdy chce sie naprzyklad przelozyc zlecone do prowadzenia zajecia, bo chcesz
          sie skupic na doktoracie? :) Zapomnijmy o takim pytaniu, bo mozliwosci nie ma...

          I na koniec jedna rzecz. Znalem swietnego prowadzacego - wtedy robil doktorat.
          Jeden z wyjatkow z ktorymi mozna bylo porozmawiac o czyms co ma rece i nogi,
          rozprawiac praktycznie i teoretycznie. Udalo mu sie - zrobil doktorat! Chcial
          pracowac na PWR, to mu powiedzieli 'nie ma miejsc'... Widac lepiej pielegnowac
          stara kadre, ktora uczy rzeczy wogole nie praktycznych. A ten swietny prowadzacy
          zarabia o wiele wiecej na prywatnej uczelni. Przynajmniej tam sie czegos naucza.

          Zgodze sie z przedmowca "Ze szczerego serca zycze powodzenia w zmienianiu tego
          stanu rzeczy".
    • Gość: Krychaj Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: 62.242.2.* 20.09.07, 12:40
      Konczylem studia 3 lata temu chcialem robic doktorat nawet udalo mi
      sie porozmawiac z jednym panem w tej kwesti - bardzo kreatywnym i
      chcacym cos ciekawego zrobic. Niestety Pan ten nie mial nic do
      gadania. Pozstawaly tematy jakihs starych wyjadaczy nieciekawe nudne
      teoretyzowanie ktore dostawali ich magistranci (nie ci najlepsi
      tylko ci co najlepiej dupe lizali). Sytuacja z tego roku - kolega
      staral sie na informatyke - zbywali go a o stypendium mogl
      zapomniec. Poza tym wlasnie kwestia stypendium i pieniedzy. No
      smiech na sali, doktorant nie ma zdolnsci kredytowej nie ma nic. I
      wez chociarzby mieszkanie kup? Nie da sie. Ale w Irlandii, Danii, UK
      lepiej placa inzynierom po co w marazm w "Miescie spotkan popadac"
    • Gość: A-k Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: 156.17.86.* 20.09.07, 12:40
      tak, a czy pan rektor zapewni mi etat na Uczelni po skączeniu studiów
      doktoranckich? niech pan szanowny rektor da mi to na pismie to mogę studiowac.
    • Gość: W A jak wam się podoba pensum 90h? IP: 156.17.78.* 20.09.07, 12:49
      Za które nie dostaje się ani złotówki?
      Czy praca bez zapłaty jest legalna w tym kraju?
      Stypendium nie jest zapłatą za te godziny bo stypa to nie pensja w sensie prawnym.
      Ba.... znam kogoś kto jest na V roku doktoranckich i nie dostaje stypendium ale
      pensum i tak musi zrobić.... To się nazywa tupet zarządzających doktoranckimi...
      A Rektor się głowi dlaczego nie ma chętnych na doktoranckie.
      LOL
    • Gość: Heniuś Jest propaganda i nic więcej IP: 89.174.231.* 20.09.07, 12:59
      Ja chciałbym zobaczyć jak prof przekonuje, że za 1000 zł warto pójść ścieżką kariery naukowej. Bo w wywiadzie to sobie można opowiadać że pieniądze nie są problemem.
      • Gość: doktorant Re: Jest propaganda i nic więcej IP: *.home.cgocable.net 20.09.07, 16:02
        Zaczalem doktorat na PWr (z tym bylym ktory pisal wczesniej) obecnie tez juz
        mozna powiedziec o mnie byly. Jednak czas poswiecony tam przydal sie do czego
        innego. Wlasnie zaczalem doktorat w Kanadzie.
        I musze powiedziec ze jest podstawowa roznica miedzy dwoma podejsciami do
        studiowania ogolnie pomiedzy PWr(i chyba ogolnie cala polska edukacja wyzsza) a
        podejsciem tutaj. W kanadzie liczy sie robienie czegos praktycznego i
        rozwiazywanie problemow praktycznych wykorzystujac do tego narzedzia
        teoretyczne. Dzieki temu maja 2 w jednym (doktorant ma prace, a przemysl
        rozwiazanie) obie strony maja z tego zysk wymierny bo odczuwalny w kieszeni.
        Moze dla doktoranta nie sa to olbrzymie pieniadze, ktore dostaje (a dostaje je
        kazdy! doktorant), bo trzeba jeszcze czesne oplacic, ale dostaje cos
        wazniejszego, a na co w Polsce nie ma szans - kontakty zawodowe i duze szanse na
        znalezienie pracy na poziomie odpowiadajacym poswieconemu na nauke czasowi.
        Jesli pan rektor i jego podwladni nadal maja zamiar podchodzic do wspolpracy z
        przemyslem w taki sposob jak do tej pory i jesli nadal ok 60% pieniedzy
        wypracowanych przez doktorantow i pracownikow naukowych w postaci grantow bedzie
        znikalo w administracji uczelnianej to faktycznie kandydaci beda sie pchali
        drzwiami i oknami.
        Nie szanuje sie naszego czasu, nie wynagradza w odpowiedni sposob tego
        poswieconego czasu, a z osiagniec doktoranta cala smietanke spija profesor. Tak
        bylo z kolega, ktorego artykul dostal sie na znana konferencje (Japonia). I kto
        pojechal? Doktorant? Pewnie, ze profesor, bo dla 2 osob nie bylo pieniedzy.
        I tym przyjemnym akcentem koncze
        Pozdrawiam i zycze powodzenia w zmienianiu obecnej sytuacji panie rektorze.
    • Gość: Genf Wypowiedź Ministra Seweryńskiego IP: *.cern.ch 20.09.07, 13:00
      "My na doktoratach nie chcemy takich co chcą się dorabiać, tylko takich co się
      będąuczyć. Podwyższenia stypendiów doktoranckich nie będzie"

      Koniec cytatu.

      nie da się oczekiwać że 26latkowie, nieraz mający już rodzinę, będą robić np.
      doktoraty z informatyki i zarabiać 1000 PLN, podczas gdy w sektorze komercyjnym
      zarobią 4 razy tyle...
      • Gość: EdgaroPèron Re: Wypowiedź Ministra Seweryńskiego IP: 87.105.187.* 20.09.07, 13:31
        Ja reprezentuję "sektor komercyjny". Chciałbym zarabiać 4000.
    • Gość: wiem to jeszcze nic IP: 193.200.150.* 20.09.07, 16:32
      na wydziale prawa czesc doktorantow dopiero kilka dni temu
      dowiedziala sie ze nie dostanie stypendiow i ze maja sami sie
      utrzymac. fajnie prawda? za dziesiec dni zaczyna sie rok akademicki
      a ludzie zostali bez pieniedzy.
    • Gość: doktorant Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.wroclaw.mm.pl 20.09.07, 19:35
      Witam

      próbowałem robić doktorat i co ? wszedzie ograniczenia że tak sie nie robi, że
      najważniejsze są punkty a nie nauka i smieszne pieniądze .. podziękowałem.
      Poszukałem sposobów realizacji gdzie indziej i wkrótce ją znalazłem w dużej
      zagranicznej koorporacji. Tutaj mam swietne warunki rozwoju (konstruktor), bez
      problemu mozna wprowadzan wszelkie usprawnienia, optymalizacje, pomysly.... bo
      tutaj liczy sie efekt a nie jakas sciema (six sigma np)... w sumie robie to samo
      co na uczelni, tylko zamiast jakis wirtualnych punktow i teoretycznego prestizu
      jest rosnąca w sile produkcja, zadowolenie pracowników i klientow. A szczescie
      czlowieka jest przeciez najwazniejsze :)
    • Gość: była doktorantka Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.chello.pl 22.09.07, 10:49
      hmmm, już się wpisałam... czytam Wasze opinie i wiecie co? Zastanawia mnie czy
      cokolwiek z nich dotrze do Pana Rektora- może by tak na maila Mu przesłać? lol
      • Gość: axe Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.crowley.pl 23.09.07, 23:53
        Przykro mi czytac jakim bufonem jest Luty. Nie szanuje tego goscia tak samo jak
        on nie szanuje on doktorantow, czego wyrazem sa jego slowa zawarte w powyzszym
        wywiadzie.

        Od niedawna jestem na doktoracie na PWr, a jednoczesnie mam dobra prace.
        Chcialem przejsc w calosci na PWr, ale jest to psychologicznie niemozliwe po tym
        jak sie zobaczylo kawalek normalnego swiata.

        To tak jakby na wlasne zyczenie cofnoc sie w czasie do lat osiemdziesiatych albo
        przeprowadzic do Czeczeni.

        Wszystkim zainteresowanym doktoratem polecam zainteresowanie sie studiami za
        granica!
      • Gość: axe Re: Są pieniądze, nie ma dobrych pomysłów IP: *.crowley.pl 23.09.07, 23:57
        bardzo dobry pomysl; obawiam sie, ze jednak nie przeczyta, a jesli przeczyta to
        nie zrozumie - ma swoja wizje i sie jej trzyma; mimo wszystko warto sprobowac;
Pełna wersja