Niemiecka gazeta myliła się. To nie kartofle.

24.10.07, 19:42
Niemiecka gazeta myliła się pisząc o Kaczyńskich. To nie kartofle.
To buraki. Ich reakcja na przegrane przez PiS wybory jest poniżej
krytyki. Przed 2 laty o Tusku mówili, że nie potrafi przegrywać.
Cóż, dziś to oni pokazują fochy źle wychowanych gó..arzy. Wstyd !
    • Gość: Piotr Dlaczego mnie to nie dziwi? IP: *.telsat.wroc.pl 24.10.07, 21:07
      Ano dlatego, że do przewidzenia było, że zazwyczaj niemający nic do
      powiedzenia prezydent będzie teraz (po utracie stołeczka przez
      jeszcze urzędującego premiera) jawnie sterowany, a wręcz zastąpiony
      przez braciszka. To Jarosław będzie mówił co myśli, czuje, a nawet
      może poczuć pan prezydent. A prezydent jak to posłuszny i
      parędziesiąt sekund młodszy, uległy bliźniak tak właśnie będzie czuł
      i myślał. Bo starszy brat nigdy się nie myli. Za wyjątkiem tego, że
      nie przewidział "tej ostatniej niedzieli". Buahahahaha.
      • Gość: lingwista Re: Dlaczego mnie to nie dziwi? IP: 156.17.122.* 25.10.07, 13:44
        Nie myliła się. W języku niemieckim w pewnych kontekstach kartofel
        znaczy to samo co burak w języku polskim.
        • Gość: na zimno A dlaczego w polskiej prasie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 13:51

          nigdzie nie bylo pelnego, kompetentnego tlumaczenia tego
          "wiekopomnego" artykulu z niemieckiej gazetki?

          Dziennikarze i wiele redakcji skompromitowalo sie tytulami
          o "kartoflach", wykazujac calkowity brak znajomosci jezykow.

          Proponuje Wam odnalezienie oryginalu artykulu.
          W przeciwnym razie nigdy nie zrozumiecie o co poszlo
          i w jakim stylu to napisano.
          • Gość: stefan Re: A dlaczego w polskiej prasie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 14:13
            Najlepiej by przetłumaczył ten tekst polski niemiec Steffen Moller.
            Dobrze już zna i czuje język polski, a niemiecki wiadomo, jest jego rodzonym
            językim.
            Więc prosimy Steffena aby to zrobił.
            • Gość: na zimno Tylko bez cenzury, prosze... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 14:28

              Problem polega na tym, ze artykul ten byl rzeczywiscie napisany
              w sposob wyjatkowoo ordynarny, a wiec juz z tego wzgledu mial dosc
              malo wspolnego z satyra. Ktos, kto ma wyczucie niemieckiego
              stylu pisania o innych i zna pewne niuanse z tym zwiazane,
              bedzie zdegustowany, niezaleznie od tresci merytorycznej, ktorej
              tam prawie wcale nie bylo.

              I tyle.Czytalem go bowiem.
              • Gość: jekdok A czytałeś inne artykuły tego autora? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 14:45
                Oczywiście w tym kąciku - jednak satyrycznym. Twierdzę, że artykuł o Bushu był bardziej zgryźliwy ale przeszedł bez echa, a w każdym razie nie wywołał żadnych napięć na lini Berlin - Waszyngton.
                A czytałeś artykuł o Merkel? Satyra ma różne oblicza i różne środki wyrazu. Pisanie o kartoflach bez znajomości specyfiki tej rubryki, a co najważniejsze pozycji tego dziennika na rynku niemieckim jest zabiegiem nie do końca rozważnym.
                • Gość: na zimno Ale nie byl tak ordynarny jak o naszych. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 14:52

                  W ogole, niemiecka satyra jest towarem przewaznie tylko
                  dla Niemcow. Gdy chodzi zas o smiesznosc, to ja wole Anglikow
                  z ich poczuciem humoru. Przynajmniej maja swoj styl i ponizej
                  pewnego poziomu nie schodza.

                  (pomijajac oczywiscie brukowce, bo one kierja sie od dawna
                  znanymi "wartosciami")
                  • Gość: jekdok To na jakiej podstawie formułujesz swoje opinie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 15:29
                    Gość portalu: na zimno napisał(a):
                    > W ogole

                    Ja poświęciłem trochę czasu na lekturę, żeby mieć jakieś rozeznanie co się własciwie stało. Też nie przepadam za niemieckim poczuciem humoru, chociaż staram się nie ulegać różnym stereotypom. Kiedyś wydawano u nas antologie tekstów satyrycznych różnych narodów i mnie najbardziej bawiły teksty z "Humoru francuskiego", z których jeden m.in. wykpiwał w formie długiej wyliczanki właśnie stereotypy związane z tzw. cechami narodowymi. Faktycznie "Humor niemiecki" w moim odczuciu był najsłabszą pozycją w całej serii, tym niemniej też można tam było znaleźć perełki. Ale nie to jest tutaj najistotniejsze co bawi Niemców, ale to co zrobiono z tekstem z mało popularnej, niszowej gazetki umieszczony w kąciku SATYRYCZNYM, jako bodajże czterdziesty któryś artykuł KPIĄCY z polityków wszelkiej maści, nacji i orientacji. Jeżeli np. Bushowi wypominano np. że obsikał go dzieciak, którego wziął na ręce (autentyk), a w ogóle nadaje się co najwyżej do sprzątania toalety czy szatni i autor sponiewierał go jak szmatę, a urodę Merkel przyrównywał do krowy to można mieć wątpliwości na czym polega wyjątkowa ordynarność tekstu o kartoflach.

                    Ja reakcje na ten artykuł odbieram nie tyle w kategoriach obrony czci, godności, uczuć narodowych, patriotycznych i czego tam jeszcze kto chce, ale jako wyraz marnych kompetencji przyprezydenckiego środowiska lub ... ordynarnej, owszem, ale prowokacji.
                    Bo nikt nie odnotował dla mnie bardziej żenującego wywiadu jakiego nowy prezydent udzielił Bild Zeitung, jako pierwszej niemieckiej gazecie i który został umieszczony między skądinąd urodziwymi ale nagimi biustami i pośladkami. Mnie akurat te obrazki nie raziły, a w każdym razie raziły mniej niż nadęte i naburmuszone oblicze Pierwszego Moralisty, ale wolałbym, żeby prezydenckie otoczenie lepiej dobierało media prezentujące sylwetkę i poglądy prezydenta mojego kraju.
                    • Gość: na zimno Masz matke? Masz dla niej szacunek? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 15:53

                      Stwierdzenie na temat jego matki bylo wlasnie prostackie i ordynarne.
                      Jesli tego nie cujesz, to Twoj problem, nie moj.
                      • Gość: jekdok Moje teksty za długie, czy wódka za ciepła? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 16:22
                        Gość portalu: na zimno napisał(a):

                        > Stwierdzenie na temat jego matki bylo wlasnie prostackie i ordynarne.
                        > Jesli tego nie cujesz, to Twoj problem, nie moj.

                        Nigdzie nie napisałem, że podoba mi się styl i zawartość tych artykułów, natomiast zwracam uwagę, że taka jest konwencja tej pisaniny i wywoływanie międzynarodowego skandalu z jej powodu jest co najmniej NIEODPOWIEDZIALNOŚCIĄ stosownych służb i środowisk. Najdelikatniej rzecz ujmując. A od mojej, nieżyjącej już niestety Matki, bardzo uprzejmie proszę się odpajacykować.
                        • Gość: na zimno Drogi stary, wlasnie zlapales sie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 16:33

                          we WLASNA pulapke! Nie czujesz tego?

                          Ja nie powiedzialem NIC niestosownego na temat Twojej S.P. Mamy.
                          Wrecz przeciwnie, zapytalem tylko, czy ja szanujesz.

                          A ty juz od razu na starcie zinterpretowales to jako ATAK!

                          Jak innych bija to jest OK, prawda?
                          Popatrz jak Cie to poruszylo?

                          Zastanow sie, chlopie nad logika Twojego myslenia.
                          Nie gryz wlasnego ogona.

                          Szkoda czasu na polemike z Toba na tym poziomie.
                        • Gość: na zimno Co do wodki: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 16:44

                          To, ze Ty popijasz ciepla wodke (dobrze znasz temat), nie oznacza,
                          ze inni robia to samo, co Ty ORAZ, ze w ogole wodke KIEDYKOLWIEK
                          pija.

                          Sugerujesz mi bowiem to co sugerujesz.
                          W sumie po polsku nazywamy to chamstwem. Zrozumiales teraz?

                          Skonczyles szkole propagandy, to jest pewne.




                          • jureek Re: kali czy Herr Oberlehrer 25.10.07, 16:52
                            Gość portalu: na zimno napisał(a):

                            > Sugerujesz mi bowiem to co sugerujesz.

                            Jak kali sugerować, że ktoś napisał, że podoba mu się styl humoru autora z taz,
                            to cacy, jak kalemu coś sugerować o wódce ciepłej, to kali w płacz.

                            > W sumie po polsku nazywamy to chamstwem.

                            Tak samo przesadna reakcja jak rozwolnienie prezydenta z powodu jednego durnego
                            tekstu, przez co nie wziął udziału w szczycie trójkąta weimarskiego.

                            >Zrozumiales teraz?

                            Wiem, że nie mnie pytasz, ale żeby choć trochę podbudować Twoje nadwątlone takim
                            nawałem chamstwa ego, odpowiem ochoczo: Jawohl, Herr Oberlehrer!
                            • Gość: na zimno Re: kali czy Herr Oberlehrer IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 17:06

                              Twoja prostacka reakcja komentuje sie sama wystarczajaco.
                              Nie rozumiesz o co chodzi.
                              Nigdy nie placze z powodu czyjegos prostactwa, to Twoj problem.

                              PS
                              A kto Cie nauczyl tych "wojskowych zachowan"?
                              Robisz to nad wyraz poprawnie, "brawo"!
                              (no to stan jeszcze na bacznosc, aby zasluzyc na jeszcze jedna
                              pochwale)
                              • jureek Re: kali czy Herr Oberlehrer 25.10.07, 17:41
                                Gość portalu: na zimno napisał(a):

                                > Twoja prostacka reakcja komentuje sie sama wystarczajaco.

                                Niekonsekwencja, Herr Oberlehrer! Skoro sama komentuje się wystarczająco, to po
                                co jeszcze Oberlehrer się dopisuje?

                                > Nie rozumiesz o co chodzi.

                                Nie powinno Cię to dziwić. Przecież tępy jestem, a mimo iż prosiłem o
                                wytłumaczenie, nie zechciałeś jasno i po prostu (bez rozbudowanych figur
                                erystycznych) wytłumaczyć tępemu prostaczkowi, o co chodzi.
                                Dziwi mnie natomiast, że Ty, taki mądry jesteś, a zrozumieć nie potrafisz, że
                                stwierdzenie, iż reakcja polskich władz na tekst w taz była przesadna, to nie to
                                samo co pochwała samego tekstu w taz.
                                Myślę, że wystarczająco jasno to napisałem i może wreszcie zrozumiesz, zamiast
                                imputować komuś coś, czego ten ktoś nie napisał.
                                Jura

                                P.S. Tym postem kończę dokarmianie trolla.
                                • Gość: na zimno Pomysl logicznie: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 18:18

                                  Deprecjonujac powody i zakres polskich reakcji oczywiscie
                                  "nie zajmujesz zadnego stanowiska co do stylu i tresci tego
                                  artykulu". Wygodnie.

                                  No, bo gdybys otwarcie ten tekst pochwalil, to bylaby to zbyt
                                  otwarta manifestacja radosci, a przeciez na to nie moglbys sobie
                                  pozwolic - krotko mowiac: "dobra" szkola. Dzialanie "nie wprost".

                                  PS.
                                  Co do tego, ze jestes "tepym prostaczkiem", zgadzam sie z Toba
                                  calkowicie. Wyszlo wlasciwie samo.




                          • Gość: jekdok Złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 22:17
                            Nie sugeruję Boże broń, żebyś był Kozakiem ani tym bardziej, że masz łeb, uchowaj Boże, gdzieżbym śmiał ;-))).
                            Podaję tylko przykład stosowanej od czasu czasu figury retorycznej w postaci przysłowia, powiedzenia, frazy czy innego bardziej rozbudowanego określenia, które zdecydowanie przedkładam nad mięsiste epitety, ale skoro nadajesz z Niemiec mogę zrozumieć niestosowność ich używania wobec osoby ich nieznających lub nierozumiejących ;-))).
                            Coraz bardziej bawią mnie Twoje wypowiedzi choć bez przyjemności wyjaśniam różne "oczywiste oczywistości", jak to, że powiedzenie o ciepłej wódce jest dosyć powszechnym sposobem skwitowania problemów interlokutora (rozmówcy) ze zrozumieniem kierowanych do niego wypowiedzi. Przysłowie które przytoczyłem obecnie natomiast obrazuje mój stosunek do tryumfalnej uciechy pomieszanej z nieuzasadnionym poczuciem wyższości z jakim zadekretowałeś moje rzekome wpadnięcie w wyimaginowaną pułapkę.
                            Ale dobrze możemy trochę obniżyć poziom skoro za wysoki, jeśli to zmniejszy szkody drogocennego czasu jakie poniosłeś;-)
                            Ze mna jak z dzieckiem, chcesz to masz troszkę bardziej łopatologicznie:
                            1.
                            > Ja nie powiedzialem NIC niestosownego na temat Twojej S.P. Mamy.
                            > Wrecz przeciwnie, zapytalem tylko, czy ja szanujesz.
                            > A ty juz od razu na starcie zinterpretowales to jako ATAK!

                            To, że ja cokolwiek interpretowałem jako atak jest twoją projekcją moich odczuć i zachowań opartą jak sądzę na podobnych podstawach na jakich formułujesz opinie o wyjątkowości jakichś zjawisk nie znając tła, kontekstu, uwarunkowań i częstotliwości występowania tego zjawiska. Ja mam dosyć wysoki próg wrażliwośći na zaczepki, a dokładniej jestem całkowicie na nie odporny. Abstrahując zatem od formy pytania (gdybyś nie rozumiał, to każdy ma matkę, niektórzy tylko mogą jej nie znać, niektórzy tylko biologiczną, niektórzy wyrodną a jeszcze inni nieżyjącą), najdelikatniej jak potrafiłem zwróciłem uwagę, że ani moja Matka, ani mój stosunek do niej nie ma tu absolutnie nic do rzeczy. A tak na marginesie zawsze wydawało mi się, że start jest na początku a nie na końcu (tutaj wypowiedzi) ale widocznie to jest chyba skutek mojej wrodzonej tępoty, kompletnej nieznajomości logiki i niewłaściwego wykształcenia w "szkole propagandy" ;-))).
                            2.
                            > Jak innych bija to jest OK, prawda?
                            > Popatrz jak Cie to poruszylo?

                            Masz szklaną kulę, czy widzisz mnie w fusach po kawie rozpuszczalnej, one czasem przekłamują obraz, zwłaszcza te niemieckie ;-)))
                            3.
                            > Zastanow sie, chlopie nad logika Twojego myslenia.
                            Jak możesz tak nieroztropnie insynuować jakąkolwiek moją zdolność do refleksji, myślenia, a szczególnie posługiwania się logiką, przecież tępy propagandysta takich zdolności i umiejętności jest pozbawiony z definicji?
                            4.
                            > Nie gryz wlasnego ogona.
                            Dlaczego zabraniasz mi gryźć się we własny ogon, skoro sprawia mi to przyjemność? Czyżbyś chciał dokonać zamachu na moje swobody obywatelskie? Biorąc pod uwagę, że te nauki i pouczenia płyną z Niemiec brzmi to co najmniej dwuznacznie. " Nie czujesz tego?" ;-)
                            5.
                            > Szkoda czasu na polemike z Toba na tym poziomie.
                            Po co prowadzisz polemikę skoro żałujesz czasu na nią - czyżbyś miał jakieś skłonności masochistyczne? Czy one nie są aby grzeszne?
                            6.
                            > To, ze Ty popijasz ciepla wodke (dobrze znasz temat), nie oznacza,
                            > ze inni robia to samo, co Ty ORAZ, ze w ogole wodke KIEDYKOLWIEK
                            > pija.
                            Interesujący sposób wnioskowania, przyznam, że wdzięczny jestem losowi, że iż czyniąc mnie bezgranicznie tępym uchronił od szybowania na tak niebosiężnych wyżynach hmmm... intelektualnych ;-)))
                            7.
                            > Sugerujesz mi bowiem to co sugerujesz.
                            ????????????
                            8.
                            > W sumie po polsku nazywamy to chamstwem. Zrozumiales teraz?
                            Chamstwem to nazywamy po wolsku, a ściślej po kaczyńsku, a tego języka nie rozumiem ni w ząb, nie tylko z powodu wrodzonej tępoty.
                            9.
                            > Skonczyles szkole propagandy, to jest pewne.
                            Najzabawniejsza jest pewność z jaką autorytety z własnego nadania objaśniają nam prostaczkom skomplikowane meandry własnego pojmowania świata. Gdybym stosował wzorcowy i tak elegancko zaprezentowny tu sposób argumentacji powiedziałbym, że doskonale znasz temat. Czyżbyś też tę szkołę kończył???

                            A na koniec troszkę krócej i poważniej:
                            Rozumiem, że masz powody oburzać się na treść artykułu bezpardonowo kpiącego z równie nadętego i pozbawionego poczucia humoru jegomościa, którego wybrano prezydentem mojego również kraju i którego postawę, umiejętności i rolę oceniamy odmiennie. Traktowanie jednak tego artykuliku jako bezprzykładnie ordynarnego i chamskiego ataku na wszystko co każdemu Polakowi powinno być najdroższe jest delikatnie rzecz ujmując co najmniej mocno wątpliwe i to z różnych powodów. Wymienię kilka pierwszych z brzegu:
                            1. Tak samo, a często nawet gorzej traktowano w tej rubryce innych polityków (którzy dla mnie stanowią osobną kategorię ludzką i jako tzw. osoby publiczne powinny się z różną formą krytyki i oceny liczyć)
                            2. Wszyscy poprzedni nasi prezydenci byli poniewierani o wiele bardziej przez rodzime media i to niekoniecznie w kącikach satyrycznych, a niektórzy byli nawet atakowani fizycznie. (Przy czym piszę tu o faktach a nie ich "przyczynach", czy wątpliwej jakości uzasadnieniach bo nie zamierzam się wikłać w niekończące się spory na ich temat).
                            3. Niektóre polskie znaczące (nie niszowe) media przedstawiały np.kanclerz Merkel w sposób, który trudno nazwać kulturalnym, a mówiąc językiem wolskim był "chamstwem niewyobrażalnym i porażającym" i nie wywołało to ani ubolewania ze strony naszych władz ani nadmiernego oburzenia po stronie niemieckiej, jakkolwiek ta "tfurczość" została dostrzeżona i nie przeszła bez echa.
                            4. To w jaki sposób w niektórych naszych mediach przedstawia się np.Tuska, do którego mam stosunek daleki od nabożnego uwielbienia, z INSPIRACJI władz również, jest równie skandaliczną i bezprzykładnie porażającą hucpą jeśli zastosować tę samą miarę.

                            Można byłoby podać tu jeszcze wiele innych argumentów przeczących tezie o wyjątkowości tego artykuliku i tylko o tym pisałem. Natomiast kwestie ocenne są zupełnie innym zagadnieniem i jakkolwiek mam takie samo prawo do ich wyrażania jak inni, starałem sie przynajmniej ich nie eksponować.
                            • Gość: na zimno Brawo, propagandysto, zdales egzamin, celujaco! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.10.07, 09:44
                              PS
                              A czyja to szkola, mozesz zdradzic?
                              • Gość: jekdok Naprawdę??? Och dziękuję Panie Profesorze :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.07, 14:12
                                Jakżeż się cieszę, że zdecydowałem się na to seminarium u Pana Profesora. Znajomi uprzedzali mnie, że tam jest bardzo wysoki poziom i trudno będzie zaliczyć, ale lubię trudne wyzwania i nie żałuję. Ale celującej naprawdę się nie spodziewałem no, no... Problem tylko w tym, że mój indeks dawno już nieważny jest i nawet mundurka harcerskiego juz dawno nie mam, żeby sobie naszyć plakietkę nowej sprawności. To może chociaż jakieś stypendium Rada Naukowa (?) Pańskiej Katedry ufunduje bo jak Pan Profesor słusznie zauważył potrzebuję terapeuty i to niestety nie krajowego, a sam Pan Profesor pewnie wie, że to się wiąże ze sporymi kosztami ;-)))

                                Gość portalu: na zimno napisał(a):

                                > PS
                                > A czyja to szkola, mozesz zdradzic?

                                Zbytek skromności Panie Profesorze, nie śmiem podejrzewać o fałszywą skromność bo to nie licuje z z tak poważnymi kompetencjami ;-)))
                            • Gość: na zimno W zasadzie potrzebujesz terapeuty... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.10.07, 10:04


                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=68331631&a=68336126
                              Rozejrzyj sie za jakas przychodnia, a moze lepiej prywatnie?
                              (NFOZ taki biedny)

                              PS
                              Primum non nocere. Koncze wiec(w trosce o Twoje zdrowie).

                              • Gość: na zimno I jeszcze jedno: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.10.07, 12:36

                                wyslij swoje CV do "taz". Tam takich potrzebuja.
                                Czeka Cie kariera. To lepsze niz wizyta w przychodni.


                                • Gość: jekdok Ja tylko obniżyłem poziom a nie cenę czasu ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.07, 14:31
                                  Gość portalu: na zimno napisał(a):
                                  > Szkoda czasu na polemike z Toba na tym poziomie

                                  Czyżby stał się mniej drogocenny, ten czas?

                                  > wyslij swoje CV do "taz". Tam takich potrzebuja.
                                  > Czeka Cie kariera. To lepsze niz wizyta w przychodni.

                                  Tak się szczęśliwie składa, że nie muszę nigdzie wysyłać swego CV. Nie jestem aż tak bardzo zachłanny i łasy na zaszczyty i karierę. Zresztą moja próżność została wystarczająco połechtana zdanym celująco egzaminem u Pana Profesora. Certyfikat oprawiony w złoconą i szczególnie ozdobną ramkę zajmie poczesne miejsce na ścianie.
                                  Och jakie życie jest piękne, tyle radości w jednym dniu ;-). Wielkie dzięki ;-))))
                              • Gość: jekdok Ja to doskonale wiem od dwóch lat co najmniej ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.07, 14:22
                                Gość portalu: na zimno napisał(a):

                                > Rozejrzyj sie za jakas przychodnia, a moze lepiej prywatnie?

                                Myśli Pan Profesor, że nie próbowałem? Problem w tym, ze żaden terapeuta, nie chce się podjąć terapii. Mało tego, jak przedstawiam objawy dręczących mnie dolegliwości to twierdzą, że oni mają to samo i też niczego nie rozumieją. Kilku nawet nabawiło się przepukliny ze śmiechu i próbowali mnie obciążyć odpowiedzialnością i kosztami.
                                Pozostają mi zatem tylko kliniki zagraniczne, chociaż jak wynika ze wstępnego rozeznania tam szanse też nie są zbyt wielkie a nie chciałbym trafić w ręce jakichś hochsztaplerów. Może Pan Profesor mógłby coś polecić, bo widzę po efektach również w tej dziedzinie ma Pan Profesor doskonałe rozeznanie. Ale broń Boże nie chciałbym nadmiernie fotygować ;-)))

                                > Primum non nocere. Koncze wiec(w trosce o Twoje zdrowie).
                                Serdecznie dziękuję za troskę, nawet zbyteczną. Tak miło się gawędziło, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko gorąco pozdrowić. Może już nie będzie tak bardzo na zimno, w każdym razie będę cieplutko wspominał. Miałem kiedyś, dawno temu do czynienia z naprawdę niskimi temperaturami (ciekły azot, hel i te rzeczy) a los pokarał mnie wybujałą wyobraźnią i stanowczo za wysokim wskaźnikiem empatii, więc mogę wyobrazić sobie jak to jest trudno funkcjonować gdy stale jest za zimno. Współczuję i będę trzymał kciuki ;-)
                                • Gość: na zimno To sa jednak powazne objawy. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.10.07, 15:05

                                  Gwaltowne przeskakiwanie z jednych stanow emocjonalnych do drugich
                                  jest powaznym symptomem, ktorego nie radze lekcewazyc. To jest
                                  prawie czysty obraz kliniczny i specjalista nie bedzie miec tez
                                  trudnosci z postawieniem diagnozy. Mam nadzieje, ze nie wszyscy
                                  specjalisci z Wroclawia pojechali do Irlandii. Jest ndzieja,
                                  ze jacys zostali i pomoga.

                                  Slowotok wyrzucany w takich stanach empcjonalnych jest rownie grozny
                                  (patrz: Twoje teksty na forum).

                                  Poniewaz zas "zdrowie przede wszystkim" - radze jednak pilnie
                                  o porade u terapeuty.

                                  Mialem moznosc zapoznania sie ze stylem i merytoryka wypowiedzi
                                  Szanownego P.T. Kolegi "w tym temacie" ( cytat z jednego prezydenta)
                                  oraz na inne tematy, wiec nie mam juz zupelnie watpliwosci z kim mam
                                  do czynienia.

                                  Mozesz sobie darowac trzymanie kciukow, bo w tym stanie emocjonalnym
                                  moze jeszcze u Ciebie dojsc do bolesnych skurczow i nawet kalectwa.
                                  I bylaby to wielka strata dla forumowej publicystyki, gdybys
                                  nie mogl swoich paluchow rozprostowac.

                                  Gdy chodzi o "zagraniczne kliniki" polecam "taz". Tam ci wypiora mozg
                                  wraz z odwirowaniem. Osiagniesz gwarantowany stan nirwany po tej
                                  kuracji.

                                  "Pozdrawiam"
                                  (bez wyrazow szacunku)
          • Gość: jekdok Tłumaczenie było chyba w Dzienniku (nie mam linka) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 14:35
            Młody polski kartofel (Nowy kartofel w Polsce)

            Szubrawcy, którzy chcą zawładnąć światem. Dzisiaj: Lech Kaczor-Kaczyński.

            Niemiecka opinia publiczna nie mogła uwierzyć własnym oczom: polski prezydent, który z niemiecką glową państwa rozmawia nie na poziomie kolan! Polityk z tamtej strony Odry, który w postawie wyprostowanej podaje na powitanie niemieckiej pani kanclerz przednią nogę! Niemcy przecierały ze zdumienia swoje błękitne oczęta i uszy, gdy Lech Kaczyński w marcu dumńie wkroczył do Berlina, a w maju na warszawskich Targach Ksiąźki pozwolił berlińskiemu prezydentowi federalnemu po prostu uśmiechać się w próźnię.

            Co prawda wiedziano, źe Kaczyński chlubił się tym, źe od lat źadnemu niemieckiemu politykowi nie podał nawet złamanego paznokcia. Najwyźszy rangą Polak wystarczająco często ogłaszał, źe z Niemiec zna jedynie spluwaczkę w męskiej toalecie na lotnisku we Frankfurcie. Wiadomo było, źe urodzony w 1949 roku Kaczyński reprezentuje tę trudną generację, która jeszcze przed swoim narodzeniem została ukąszona przez Niemcy. Znany był ponury obraz świata Kaczyńskiego, w którym począwszy od średniowiecza kaźdy Niemiec na wypasionych koniach prze na Wschód. Ale w Niemczech uwaźano, źe ten przesąd dawno juź uwiądł, i nikt w Berlinie nie pytał oficjalnego polskiego gościa, skąd ma luksusową limuzynę. U nas w kraju do fachu prezydenta federalnego przynaleźy umiejętnosc swobodnego pływania ponad partiami politycznymi. Ale w Polsce sprawujący to stanowisko państwowe musi wyraźnie pokazywać zęby. Ma do zmiaźdźenia niemiecko-rosyjski rurociąg bałtycki, musi w zarodku zdusić planowane w Berlinie "Centrum przeciwko wypędzeniu niestrawnych Niemców", a "Pruskiemu Powiernictwu", które domaga się zapłaty czynszu za dawne ziemie wschodnie, ukręcić leb. Bądź co bądź w tej ostatniej sprawie juź jako prezydent Warszawy zręcznie zadzierzgnął pętelkę, gdy zlecił przyrządzenie opasłego, nafaszerowanego faktami 700-stronicowego studium o zniszczeniu przez Niemców stolicy Polski podczas II wojny swiatowej i wyrąbał z hukiem monumentalne źądanie 54 miliardów dolarów reparacji.

            Wielu Polaków cierpi na nabrzmiałą przez wieki nieufność w stosunku do wszystkiego, co nie jest Polską. Od czasu kiedy Lech Kaczyński jako dwunastolatek wykręcał z bratem bliźniakiem Jarosławem najróźniejsze numery w filmie "O dwóch takich, co ukradli księźyc" (tytuł w międzynarodowej dystrybucji), nawet księźyc jest mu bliźszy niz Niemcy czy Rosja. W końcu to Rosja wsadziła Polsce w odbyt swojego komunistycznego palucha, a obaj Kaczyńscy od lat siedemdziesiątych chcieli tak pogonic socjalizm, źeby pogubił buty.

            W 1980 roku pomagali w Gdańsku strajkującym stoczniowcom, uzywając podpórek prawnych - obaj studiowali prawo, Lech nawet się doktoryzował i awansował na polskiego profesora. Zgłębiając prawo, musiał jednak coś przeoczyć, skoro w 1981 został aresztowany i rok przesiedział o rozcieńczonej wodzie i chlebie z pinezkami. Kiedy w 1989 roku wymieciono komunizm i ster objął Lech Wałęsa, wybiła teź godzina Lecha Kaczyńskiego. Z pomocą Porozumienia Centrum - partii własnego chowu - wstrzelił się do parlamentu. Z wykształcenia profesor prawa, doturlał się do roku 2000 i na parę miesięcy został krótkim ministrem sprawiedliwości. Jadał chleb z niejednego paragrafu i specjalnie go głowa nie bolała, kiedy biznesmen o dwuznacznym nazwisku Janusz Heathcliff Ivanovski Pineiro, wystąpił z twierdzeniem, źe przy zakładaniu Porozumienia Centrum bracia Kaczyńscy zgarnęli kasę z budźetu państwa.

            Wtedy Porozumienie Centrum to był juź zreszta zeszłoroczny śnieg, Kaczyńscy wystawili nową druźynę - partię Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Dzięki niej szacowny Lech został w 2002 roku wielkim bosem w Warszawie, zaś sprawiedliwy Jarosław zgarnął w wyborach parlamentarnych 2005 największego kartofla. Sprytnie odmówił sobie łakomego kąska -urzędu premiera - i wyczarował z rękawa Kazimierza Marcinkiewicza. Lech sięga jednak po najwyźsze poroźe władzy i pod koniec 2005 r. obejmuje w posiadanie fotel prezydencki.

            Zmasowanym natarciem bracia chcą teraz oczyścić państwo i społeczeństwo z ostatnich źyjących komunistów. Oprócz tego parlament ma przytaknąć ponad 100 ustawom i nie krytykowć wspaniałego rządowego nosa. Wzorem Kaczyńskiego jest wynalazca Polski z 1919 roku, Józef Piłsudski, który w 1926 odkrył demokrację sterowaną i utorował drogę na pół faszystowskiemu reźimowi wojskowych w 1935 roku. Tak jak Piłsudski, obaj Kaczyńscy są Polakami całą gębą i ojczyzna lezy na nich jak ulal. Dowiedli teź, źe obaj są czyści z przodu i z tyłu - Lech, wielokrotnie zakazując męskim mieszkańcom Warszawy upubliczniania tylnych części ciała, a jeszcze wyraźniej Jarosław, źyjąc razem z własną matką, ale przynajmniej bez ślubu
            • Gość: na zimno To jest absurdalne, gdy niemiecki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 14:56

              zurnalista oskarza innych (Polakow) o ...... faszyzm!
              • jureek Re: absurdalne jest założenie... 25.10.07, 15:04
                ... że Niemcy mają wyłączność na postawy faszystowskie.
                Jura
              • Gość: jekdok Czyżbyś sugerował, że każdy Niemiec to faszysta??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 15:32
                • Gość: na zimno Wy obaj nic nie rozumiecie. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 15:50

                  Z mojego stwierdzenia nie wynika ani JEDNO ani DRUGIE.

                  Byla to tylko sarkastyczny (SARKAZM -> slownik wyrazow obcych)
                  refleksja, a Wy starymi metodami (ciekawa, ciekawa reakcja)
                  usilujecie nadac inna tresc temu, co ja powiedzialem,
                  podstawiajac od razu pasujace zestawienia pojec.

                  Albo jestescie tepi albo robicie to celowo.


                  • Gość: jekdok Naprawdę zaglądałeś do słownika??? Wątpię ;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 16:11
                    Gość portalu: na zimno napisał(a):
                    > Byla to tylko sarkastyczny (SARKAZM -> slownik wyrazow obcych)
                    > Albo jestescie tepi albo robicie to celowo.
                    Jeśli o mniee chodzi jestem wyjątkowo i wystarczająco tępy aby wszystko co robię służyło jakiemuś celowi ;-)))
                  • jureek Re: To proszę wytłumacz tępakowi 25.10.07, 16:25
                    Gość portalu: na zimno napisał(a):

                    > Albo jestescie tepi albo robicie to celowo.

                    W moim przypadku raczej to pierwsze, więc może panie mądry wytłumaczysz tępakowi
                    (ale bez takich trudnych rzeczy jak sarkazm, tylko po prostu, jak chłop krowie
                    na rowie), co chciałeś wyrazić zestawiając ideologię z narodowością.
                    Jura
              • Gość: jekdok A słyszałeś o Wunsiedel i rocznicy śmierci Hessa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 16:04
                Jak niemieckie media eksponowały udział polskich kretynów w tej hucpie i konfrontowały go z postawą mieszkańców tej BAWARSKIEJ mieściny, którzy urządzali kontrdemonstracje pod hasłem "Wunsiedel jest kolorowe nie brunatne!!!"? Niestety, czy to sie komu podoba czy nie ma, faszyzm w Polsce występował i występuje nadal i trudno dziwić się Niemcom, że ochoczo to wykorzystują.

                Ale właściwie to chciałem, żebyś porównał sobie tekst o kartoflach z tekstem o Bushu juniorze, żeby nabrać własciwego dystansu do "kartoflanej afery".
                TAZ wprowadził teraz opłaty za korzystanie z archiwum, ale troszkę klucząc można dotrzeć do tych publikacji:

                Der Bulldozer Gottes
                Schurken, die die Welt beherrschen wollen. Heute: George "Son of a" Bush

                "Lass uns Ussama Bin Laden fangen und einen Bulldozer tagelang über ihn hin- und herfahren, bis er tot oder lebendig ist! Lass uns aus Saddam Hussein eine Knackwurst machen, die wir im Höllenfeuer unserer Bomben braten! Lass uns Nordkorea in einen Klumpatsch verwandeln, in den wir reinpissen, bis der letzte Kommunist ersoffen ist! Lass uns allen Feinden Amerikas in den Arsch treten, bis unsere Stiefelspitze vorne rausschaut, o Herr! Amen."
                George W. Bush beendet das Gebet am Kabinettstisch, entfaltet routiniert seine Hände und beginnt das Regieren, nachdem er rasch noch eine Fliege, die über seine Arbeitspapiere krabbelte, totgegeschlagen hat. Vizedick Richard Cheney, Außenmini Colin Powell, Sicherheitssirene Condoleezza Rice und Rumsminister Donald Rumsfeld, der schon als Kind am liebsten Schmetterlingen die Flügel ausriss, Ameisen mit Backpulver zum Platzen brachte, Würmer entzweischnitt und Käfer platt trat, lösen sich aus ihrer meditativen Versenkung und berichten dem amerikanischen Präsidenten nun, welche Todesarten sie für besonders schmerzhaft, widerlich und angemessen halten - es geht um die Frage, welchen Kurs die USA gegen die europäischen Weichduscher und Warmeier einschlagen sollen.

                Mit einer Mischung aus Verachtung, Hass und Abscheu betrachtet Amerikas Regierung das alte Europa. Die Leute dort denken zu viel mit dem Kopf, findet Bush. Für ihn ist der hohe Menschenverbrauch bei einem Krieg gegen den Irak kein Gegenargument, denn als überzeugter Christ ist es seine Mission, das Übel in der Welt zu pulverisieren, die Achse des Bösen von Kopf bis Fuß auszuräuchern und schlimme Individuen genüsslich in Scheiben zu schneiden, um ihnen hinterher zu vergeben.

                Während die aufgeregte Weltöffentlichkeit seit Wochen aus allen Poren schwitzt, geht in Washington niemand mit einer nassen Unterhose herum, wenn sich jetzt G. Bush anschickt, Saddam Hussein den Schnurrbart abzurasieren und öffentlich um eine Straßenlaterne im Zentrum Bagdads zu wickeln. Dabei geht es Bush nicht, wie spitze Mäuler behaupten, um Öl, sondern um die reale Gefahr einer latenten Bedrohung des Weltfriedens durch das potenzielle Risiko einer nicht ganz auszuschließenden Möglichkeit im Rahmen eines immerhin denkbaren Szenariums auch gerade für die Weltwirtschaft, die schließlich Öl unterm Dampfkessel der Ökonomie braucht.

                Am 6. Juli 1946 geboren und in Texas aufgewachsen, kennt George Doppel-W Bush den Geruch und Geschmack von Öl seit dem Babyschnuller. Von klein auf sauber gekleidet, zu Leistung, Respekt und Anstand erzogen, durchleidet er eine unglückliche Kindheit und schafft es nie, seinem Übervater George Bush, der ihm nicht mal einen eigenen Vornamen gönnte, ins Gesicht zu pinkeln. Bush sen. war in allem besser: Ein dekorierter Weltkrieg-II-Held (während der Junior vom Vietnamkrieg erst hörte, als es zu spät war, er hatte einfach zu viele Probleme mit sich selbst in dieser Zeit); ein sieggewohnter Baseballsportler (während der Filius nie die Regeln begriff und nur die Toiletten in den Umkleidekabinen putzen durfte); ein erfolgreicher Ölgeschäftsmann, der jede Nacht schwere Truhen voller Dukaten heimschaffte (mit denen er später immer wieder seinen bankrotten Sohn aus der Betonmischmaschine der Gläubiger freikaufen musste); ein knallharter Ehemann, der bedenkenlos sechs Kinder in diese grausame Welt setzte (Bush jun. dagegen nur zwei, d. h. eigentlich eins, seine Töchter sind ja Zwillinge); und ein US-Präsident, der schon 1991 beinah das Land zwischen Euphrat und Tigris vom Irak befreit hätte. Auch Bush jun. konnte 40 Jahre lang viel: viel saufen und viel rauchen. Am 27. Juli 1986 aber erschien ihm nach einer gewaltigen Sause der leibhaftige Jesus, rührte angeekelt in seinem Erbrochenen und sprach zu ihm: "Mann, bist du ein Arsch!" Da erkannte Bush, der gerade seine Ölfirma in den Wind gesetzt hatte, dass Geld nicht alles im Leben ist, sondern Macht auch schön ist, und der Ruf des HErrn erscholl in seinem Inneren, wo immer das auch war. George "Walker" Bush machte sich auf den Weg, hängte Tabak und Schnaps an den Nagel, wurde moralisch, und seit er als Nachfolger Bill Clintons ins Weiße Haus umgezogen ist, wird dort weder getrunken noch geraucht, noch an fremden Schniepeln gelutscht.

                "Was würde Jesus tun?", fragt sich Bush jeden Tag, den die Nacht werden lässt, und Jesus antwortet: Gib deiner Frau einen Kuss! Aber Bush weiß auch so, dass der Heiland heute nicht die rechte Arschbacke hinhielte, sondern zur Knarre griffe, wenn es gilt, die Welt zu erlösen. Schon als Bush Gouverneur in Texas und Herr über Leben und Tod war, gab Jesus ihm die Kraft, die Bösewichter Stück für Stück auszuradieren, und seit dem 11. September 2001, den Bush nicht so schnell vergisst, hetzt er weltweit das Schlechte über den Globus, räumt jesusmäßig unter den sechs Milliarden Schurken auf und lässt sich selbst von einer mordlustigen Brezel nicht aufhalten. Und George Bush II. ist sicher: Auch Saddam Hussein wird ihm nicht im Hals stecken bleiben. PETER KÖHLER

                www.taz.de/index.php?id=archivseite&dig=2003/02/24/a0140
                • Gość: na zimno Dmuchaj, dmuchaj w ten balon ! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.10.07, 16:39

                  Teraz jestem pewien - robicie to celowo.
                  Z gory wiadomo, ktory balon nadmuchacie.

                  • Gość: jekdok Mógłbyś łaskawie rozwinąć tę błyskotliwą metaforę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 22:19
                    Miej litośc dla tępaka ;-)
                    • Gość: na zimno Nie, masz sie za inteligentnego, wiec IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.10.07, 10:07

                      NIE. Sprobuj sam - pokaz na co Cie stac.

          • Gość: Łoś_bimbacz Re: A dlaczego w polskiej prasie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 16:25
            POdaj linka:)
    • oels Re: Niemiecka gazeta myliła się. To nie kartofle. 25.10.07, 15:52
      Jak małe dziecko-zabieram swoje zabawki i nie będę się z wami bawić;))
    • 1410_tenrok Własnie to jest ten ból. 26.10.07, 17:44
      Dwa lata Kaczynski mówiąc o Tusku, tak na prawde opowiadał o sobie.
      Kiedy dostał manto, a dostał, ponieważ wybory przegrał a nie wygrał,
      to okazało sie, że jest cieniasem.

      Może p. dr Klementowski mógłby wyjasnic nam zawiłości psyche już
      byłego pana premiera.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja