Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze

02.11.07, 22:16
Kto ma czas na takie pierdoły na drugim roku?? Nie mogą tego rozciągnąć na
całe studia??
Armia powinna być zawodowa, to że nie jest jest jednym z powodów tego że
jesteśmy najsłabsi w regionie - aktualnie nie mamy szans nawet z Litwą i
Słowacją. Jak wojsko chce magistrów to niech zacznie porządnie płacić i
przedstawi jasno czego tak na prawdę chce i co daje w zamian.

PROBLEMEM NASZEJ ARMII JEST NIE BRAK FORSY A BRAK POMYSłóW I ZDECYDOWANYCH
DZIAłAń.

Amen
    • Gość: | Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.chello.pl 02.11.07, 23:38
      > Kto ma czas na takie pierdoły na drugim roku?? Nie mogą tego
      > rozciągnąć na całe studia??

      6-tygodniowe przeszkolenie w jednostce jest w czasie wakacji i ni cholery sie
      tego nie da rozlozyc, bo w tym czasie jestes normalnym zolnierzem, skladasz
      przysiege, masz mundur i kalasza, spisz w koszarach, biegasz po poligonie itd.
      Jest ciezko, ale wspomnienia przyjemne. Oryginalne wakacje z bonusem w postaci
      wbitej rezerwy i opinii dowodcy w papierach WKU. Mozna sie niezle dowartosciowac
      jak po tych 6-tygodniach zapier...nia dostaje sie referencje. Serce rosnie.
      Naprawde warto pokazac je przy poszukiwaniu pracy.


      > Armia powinna być zawodowa, to że nie jest jest jednym z powodów
      > tego że jesteśmy najsłabsi w regionie - aktualnie nie mamy szans
      > nawet z Litwą i Słowacją.

      Pie..cie Hipolicie. Tak sie sklada, ze to nasze Sily Powietrzne pilnuja nieba
      nad Litwa i przeganiaja 'zagubione' rosyjskie MiGi.
      A nasze wojsko, owszem, za pare lat bedzie w 100% zawodowe natomiast armia
      potrzebuje jeszcze rezerwy
      • zat4ra Hej, niewolniku. 04.11.07, 07:02
        >Jest ciezko, ale wspomnienia przyjemne

        Zmuszono cie do tego, pod odpowiedzialnoscia karna.
        Mimo to masz wspomnienia "przyjemne". Dobrze dla ciebie.
        Bedzie ci latwiej sie odnalezc w sytemie. Mimo to, postaraj
        sie pomyslec o tych ktorzy przymusu i niewolnictwa nie zniosa.
    • Gość: Piotrek Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.t3.ds.pwr.wroc.pl 03.11.07, 00:46
      Kurcze a ja przegapiłem to! Dlaczego to przysposobienie można odbyć tylko na II
      roku, nie można później?
      • Gość: TOMEK Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.07, 01:21
        Pierdu, pierdu - a mi w WKU powiedzieli, że można się o to starać już na
        pierwszym roku, a swoją drogą czy parę godzin wykładu zrobi z kogoś żołnierza
        albo te kilkadziesiąt dni w jednostce? To wojsko to jedno wielkie zawracanie
        tyłka i chyba przeszkolenie wymyślili tylko po to by statystyka się zgadzała ...
        ja jak studia skończę wyjadę z kraju a w WKU mogą mnie cmoknąć w moją kartę ....
        • Gość: | Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.chello.pl 03.11.07, 01:49
          Pare godzin wykladu to masz codziennie w jednostce. Do tego zajecia na poligonie
          i strzelnicy. Kurs jest na prawde bardzo intensywny, od 6 do 22 jest
          zapierdziel, jak ktos mysli ze bedzie w jednostce zbijal baki to sie mocno
          zawiedzie.

          Zajecia na uczelni to jest formalnosc, na jednych mozna zadac pare pytan o
          szkolenie ('konsultacje zbiorowe'), na drugich pisze sie egzamin do ktorego
          przygotowuje sie samemu z ksiazki i podanej listy zagadnien.
          • bf109 W wakacje poprawia się sesje i jeździ za kasą 03.11.07, 02:15
            a nie gania z saperką po poligonie. Jak ktoś ma za dużo czasu i forsy to niech
            sobie biega. Poza tym dowiedziałem się o tym już na 3 roku i nie kumam czemu
            niby nie mogłem tego zrobić na czwartym czy piątym, jak już jest czas i luz, a
            akurat na drugim kiedy jest maxymalnie przesrane. Widać że w wojsku o studiach
            nie mają bladego pojęcia. Amen
    • Gość: golmark Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.lanet.net.pl 03.11.07, 05:40
      Czasem trzeba wyjść z imprezy i mieć ochotę spojrzeć prawdzie w oczy.
      3 godz. podczas studiów i kilka tygodni w czasie wakacji poszerzy troszkę horyzont myślowy poza "własny nos".
      bf109 jaki masz zamiennik? bf520 ???
    • Gość: Raio Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.e-wro.net.pl 03.11.07, 09:52
      Panie redaktorze szczęście to ma się wtedy jak sie budynek WKU ogląda tylko z
      zewnątrz. W wojsku jest fajnie jeżeli jesteś odporny na wszechobecną głupotę.
      Głupich ludzi jest tam nie wiele ale w połączeniu z systemem tam panującym
      tworzą mieszankę skoncentrowanej indolencji całego środowiska. Nie chcesz się
      wiązać zawodowo z wojskiem to go unikaj jak możesz. Dodam jeszcze że jak
      odbębnicie te śmieszne ćwiczenia i skończycie studia top macie szansę być co
      roku powoływani na ćwiczenia rezerwy takie 5 dniowe.
    • Gość: kaleka Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.e-wro.net.pl 03.11.07, 11:13
      Nigdy w zyciu nie zapytalem kandydata do pracy, jak tam u niego z
      wojskiem. Mnie tez nikt nie pytal. Nigdy w zyciu nie widzialem, zeby
      ktos dolaczyl referencje z armii do swojego cv. Za to widzialem paru
      zolniezy, ktorzy wili sie na rozmowach kwalifikacyjnych, zeby z
      armii uciec. Mam dwadziescia dziewiec lat, kategorie E (cudownie
      ozdrowialem zaraz po jej przyznaniu, bo z takim schorzeniem nie
      moglbym pracowac w zawodzie) i zarobki na poziomie
      pulkownika/komandora.
      • Gość: umek Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.11.07, 13:41
        i pewnie nie wiesz jak na strzelnicy wiatrówkę załadować już nie mówiąc jak by
        Ci dać kałacha lub inny sprzęt.
        ja po studiach odbębniłem pełne pełne pół roku w wojsku i czas ten wspominam jak
        najlepiej. W rezerwie od 7 lat - 17.11.07 idę po raz trzeci na jednodniowe
        szkolenie - sniadanko w kantynie, wyjazd na strzelnice, jakieś krótkie wykłady,
        obiad i o 15 puszczają.
        Nawiasem mówiąc pracę znalazłem szukając ją z biletem do wojska w kieszeni i
        mówiąc szczerze o tym podczas rozmowy kwalifikacyjnej, dostałem bez problemu
        urlop na czas służby. W firmie tej pracowałem ponad 7 lat
        • Gość: kaleka Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.e-wro.net.pl 03.11.07, 16:06
          Abstrahujac od tego, czy takie umiejetnosci sa w zyciu do
          czegokolwiek przydatne, to tak sie glupio sklada, ze na po w szkole
          sredniej ze strzelania mialem celujacy.
          W firmie, w ktorej pracuje ktos taki jak Ty pracy by nie dostal -
          pracownikow sie szuka, bo sa potrzebni na cito (a i tak szkolenie
          zajmuje trzy miesiace), a nie jak odbebnia wojsko, wroca z
          macierzynskiego, wyzdrowieja, czy co tam jeszcze.
          Podstawowy problem z wojskiem jest taki, ze trzeba tam wykonywac
          rozkazy. Koncepcja rozkazu nie miesci sie w moim bardzo malym
          rozumku.
          • Gość: | Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.chello.pl 03.11.07, 17:52
            > Abstrahujac od tego, czy takie umiejetnosci sa w zyciu do
            > czegokolwiek przydatne, to tak sie glupio sklada, ze na po w szkole
            > sredniej ze strzelania mialem celujacy.

            Takie strzelanie z kbks nie umywa sie do strzelania z prawdziwego kalasza, mam
            porownanie. Strzelectwo to w ogole super zabawa, ale droga, a w wojsku masz
            jedna z niewielu okazji w zyciu zeby postrzelac sobie za friko. I to seriami ;)


            > W firmie, w ktorej pracuje ktos taki jak Ty pracy by nie dostal -
            > pracownikow sie szuka, bo sa potrzebni na cito (a i tak szkolenie
            > zajmuje trzy miesiace), a nie jak odbebnia wojsko, wroca z
            > macierzynskiego, wyzdrowieja, czy co tam jeszcze.

            Po szkoleniu masz wbita pieczatke, a po studiach bez szkolenia moga cie jeszcze
            wziac. Prawdopodobnie nie wezma, ale gwarancji nie ma, a pracodawcy lubia miec
            gwarancje. Poza tym szkolenie w wakacje to jest przygoda, ale po studiach --
            jednak dziura w zyciorysie.


            > Podstawowy problem z wojskiem jest taki, ze trzeba tam wykonywac
            > rozkazy. Koncepcja rozkazu nie miesci sie w moim bardzo malym
            > rozumku.

            To sie fatalnie sklada, bo to znaczy, ze polecen szefa tez nie bedziesz
            rozumial. Przeciez to sie niczym nie rozni. Przelozony mowi co masz robic, ty to
            robisz, przelozony ocenia. Zadna filozofia. To ze nie poradzilbys sobie w wojsku
            nie swiadczy dobrze o twojej przydatnosci do pracy. Natomiast dobre wyniki na
            szkoleniu swiadcza o zdolnosci do szybkiego przystosowania i sprawnego dzialania
            w organizacji.

            Jak sie w wojsku bedziesz staral to ci przelozeni wysmaruja taka opinie, ze
            naprawde warto sie bedzie nia pochwalic. Ze dobrze wspolpracujesz w zespole,
            jestes odporny na stres, szybko sie uczysz, wychodzisz z inicjatywa, talent
            przywodczy, dokladny, staranny... i tak cala strona A4. Czytasz i myslisz sobie
            'o k..., ale ja jestem zaje...sty!'. Na zmywaku w Londynie moze i zarobisz
            wiecej, ale takich referencji i wspomnien miec nie bedziesz.
            • Gość: bronek Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.07, 19:24
              a ja nie potrzebuje glaskania po glowie, znam swoja wartosc
              • Gość: | Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.chello.pl 03.11.07, 20:43
                > a ja nie potrzebuje glaskania po glowie, znam swoja wartosc

                Ty ja znasz, ale jak udowodnisz ja rekrutujacemu pracodawcy?
            • jelon_p Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze 03.11.07, 21:03
              > To sie fatalnie sklada, bo to znaczy, ze polecen szefa tez nie bedziesz
              > rozumial. Przeciez to sie niczym nie rozni. Przelozony mowi co masz robic, ty
              to robisz, przelozony ocenia. Zadna filozofia. To ze nie poradzilbys sobie w
              wojsku nie swiadczy dobrze o twojej przydatnosci do pracy. Natomiast dobre wyniki na
              > szkoleniu swiadcza o zdolnosci do szybkiego przystosowania i sprawnego
              dzialania w organizacji.

              To ciekawe, We wszystkich firmach w których miałem przyjemność pracować szef nie
              wydawał rozkazów tylko co najwyżej polecenia. Co więcej, dało się go czasami
              siłą argumentów odwieść od, w moim mniemaniu, błednej decyzji lub bezsensownego
              polecenia. Czy mogę liczyć na takie same relacje w wojsku?

              > Jak sie w wojsku bedziesz staral to ci przelozeni wysmaruja taka opinie, ze
              > naprawde warto sie bedzie nia pochwalic. Ze dobrze wspolpracujesz w zespole,
              > jestes odporny na stres, szybko sie uczysz, wychodzisz z inicjatywa, talent
              > przywodczy, dokladny, staranny... i tak cala strona A4. Czytasz i myslisz sobie
              > 'o k..., ale ja jestem zaje...sty!'. Na zmywaku w Londynie moze i zarobisz
              > wiecej, ale takich referencji i wspomnien miec nie bedziesz.

              To też mnie zaskoczyło kompletnie. Dla mnie opinia z wojska jest znacznie mniej
              warta niż list polecający z poprzedniej firmy lub np. z uczelni. Nigdy nie
              wziałbym pod uwagę opinii wojskowych przy przyjmowaniu do pracy w "cywilnej" firmie.
              • Gość: kaleka Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.e-wro.net.pl 03.11.07, 22:17
                > To ciekawe, We wszystkich firmach w których miałem przyjemność
                pracować szef ni
                > e
                > wydawał rozkazów tylko co najwyżej polecenia. Co więcej, dało się
                go czasami
                > siłą argumentów odwieść od, w moim mniemaniu, błednej decyzji lub
                bezsensownego
                > polecenia. Czy mogę liczyć na takie same relacje w wojsku?
                >

                Oprocz tego stosowac mozna marudzenie, ignorowanie, wzbudzanie
                poczucia winy i jawny bunt ;-) Techniki znane i lubiane, w wojsku
                zdaje sie niestosowalne.

                > > Jak sie w wojsku bedziesz staral to ci przelozeni wysmaruja taka
                opinie,
                (ciach)

                Dla mnie taka opinia bylaby niezbyt wiarygodna i miarodajna. Tok
                rozumowania:

                1. Umiejetnosci okolowojskowe nie przekladaja sie na umiejetnosci
                cywilne. Wpolpraca w zespole pracujacym intelektualnie troche sie
                rozni od grupowego czolgania sie w blocie. Odpornosc na stres w
                wojsku (fala, durni przelozeni, dryl itp.) znaczy cos innego, niz
                odpornosc na stres w korporacji (terminy, duni klienci, regulacje) -
                chociaz w tym przypadku jeszcze sie moglbym zgodzic. Szybkie uczenie
                sie - zero przelozenia. Delikwent szybko pojal, ze ma wykonywac
                rozkazy i calkiem predko opanowal czyszczenie kalasza. Talent
                przywodczy - w wojskowym rozumieniu tego slowa jest cecha negatywna
                w firmie. Dokladny - dokladnie scielil lozko na kant i pastowal
                buty.

                2. Poza tym mysle sobie tak: wojsko jest do dupy, kazdy to wie, wiec
                po co delikwent sie tam pchal ? Jakis stukniety. Albo nie potrafil
                sie wymigac, jeszcze gorzej. Stracil pol roku, czy iles tam, ktore
                mogl poswiecic na rozwijanie swoich umiejetnosci zawodowych. W mojej
                branzy (informatyka) pol roku to cala epoka.

                > > przywodczy, dokladny, staranny... i tak cala strona A4. Czytasz
                i myslisz
                > sobie
                > > 'o k..., ale ja jestem zaje...sty!'.

                Moje poczucie wlasnej wartosci nie musi byc potwierdzane przez
                jakiegos trepa.

                > Na zmywaku w Londynie moze i zarobis
                > z
                > > wiecej, ale takich referencji i wspomnien miec nie bedziesz.

                Jako specjalista w swojej dziedzinie z doswiadczeniem w swojej
                dziedzinie moze tez zarobie wiecej. Na zmywaku nigdy nie bylem i sie
                nie wybieram. Referencje - patrz wyzej. Co do wspomnien, to z
                perspektywy lat wszystko wyglada lepiej. Czlowiek ma tendencje do
                zapominania o rzeczach zlych, a nadawania nadmiernego znaczenia
                dobrym. To naturalny mechanizm psychologiczny.
                • Gość: umek Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.11.07, 12:08
                • Gość: umek Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.11.07, 12:32
                  widać, ze forumowicz Kaleka ( skąd kolego taki nick? czyżby syndrom załatwionej
                  sobie kat. E) ceni sobie od kandydatów do pracy cwaniactwo, ceni takich którzy
                  potrafią wymigac się od ustawowego obowiązku.

                  Doceń cwaniactwo tych co przez wojsko przeszli i jeszcze miło o nim wspominają,
                  których nazywasz stuknietymi. Dzieki takim stuknietym, którzy kiedyś się
                  poświęcili dzisiaj nie piszesz cyrylica lub nie szprechasz po niemiecku.

                  odpornosc na stres jest wszczędzie taka sama - zresztą co możesz wiedziec o
                  stresie w wojsku skoro w wojsku nie byłeś.

                  Z kandydatami do słuzby po studiach w WKU jest całkiem inna rozmowa, wystarczy
                  trochę cierpliwości i bedziesz miał do wybory termin oraz miejsce odbycia służby
                  nawet w tak obcych dla wojska kategoriach jak informatyka.

                  w dobrze wybranym, przez siebie, kierunku wojskowości można nabyć spore
                  doświadczenie do pracy w cywilu.

                  Do wojska zawsze można wrócic jak jakiś "stuknięty" pracodawca w ramach redukcji
                  etatów ( informatykom moze to nie grozi) pożegna sie z pracownikiem.
                  P.S.
                  w wojsku jaki i w cywilu wszędzie są "betonowi" przełożeni wydający dziwne
                  rozkazy czy tez polecenia. Wojsko musi być zreformowane, to fakt, ale zależy to
                  od naszych przestawicieli w Parlamencie. My mamy dostosować się ,cyt:"terminów
                  (...) i regulacji" narzuconej z góry.
                  dura lex sed lex

                  • Gość: inny Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.wro.vectranet.pl 04.11.07, 14:48
                    Jakie cwaniactwo? Raczej pokazuje to ze czlowiek nie jest d.upa skoro umie sie
                    wymigac od woja jak 90% pozostalych studentow.
                    • Gość: umek Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.11.07, 14:54
                      cwaniactwo za pomocą łapówki i fałszywych zaświadczeń lekarskich - przestępce
                      forumowicz kaleka chętnie przyjmuje do pracy, gościa po wojsku juz nie -
                      niedaleko pada jabłko od jabłoni
                • Gość: | Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.chello.pl 04.11.07, 15:47
                  > Oprocz tego stosowac mozna marudzenie, ignorowanie, wzbudzanie
                  > poczucia winy i jawny bunt ;-) Techniki znane i lubiane, w wojsku
                  > zdaje sie niestosowalne.

                  Ignorowanie i jawny bunt moze i nie, ale marudzenie, zwlaszcza zbiorowe jest
                  bardzo skuteczne ;-). Sluchaj, studenci to nie jest zasadnicza, tylko kandydaci
                  na oficerow, w dodatku ochotnicy, ich sie traktuje zupelnie inaczej. Dowodcy to
                  nie sa jakies trepy tylko normalni ludzie - zazwyczaj mlodzi i na poziomie - i
                  spokojnie idzie sie z nimi dogadac i czesto ida na reke. Nie mozna sobie zlewac
                  tego co mowia, ale to nie znaczy, ze sa nieprzemaklani na racjonalne argumenty.
                  Ich celem jest podstawowe przeszkolenie i pokazanie jak jest w wojsku, a nie
                  gnebienie studenciakow.


                  > 1. Umiejetnosci okolowojskowe nie przekladaja sie na umiejetnosci
                  > cywilne. Wpolpraca w zespole pracujacym intelektualnie troche sie
                  > rozni od grupowego czolgania sie w blocie.

                  Jakiego czolgania sie w blocie?! Raz, ze to nie jest praca zespolowa bo czolga
                  sie kazdy osobno, dwa ze czegos takiego na szkoleniu nie ma, bo i po co. Praca
                  zespolowa jest chocby zamaskowanie ciezarowki wojskowej i wierz mi, ze bez
                  dobrej komunikacji w zespole, podzialu rol i skutecznej koordynacji cos takiego
                  jest niewykonalne. Nie jest to ciezka praca fizyczna, ale pluton musi sie mocno
                  nakombinowac zeby taki wielki kloc w srodku pola stal sie szybko niewidoczny.


                  > wojsku (fala, durni przelozeni, dryl itp.) znaczy cos innego, niz

                  W wojsku fali nie ma, a jesli juz to tylko w zasadniczej i jest bardzo ostro
                  zwalczana. Niech no by cie ktos probowal falowac, zaraz trafilby pod sad wojskowy.


                  > Szybkie uczenie sie - zero przelozenia. Delikwent szybko pojal, ze
                  > ma wykonywac rozkazy i calkiem predko opanowal czyszczenie kalasza.

                  Szybko zaadaptowal sie w nowym srodowisku i zupelnie nowej sytuacji, wiec jak go
                  przeniesiesz do innego zespolu i kazesz opanowac nowa technologie i obsluge
                  innych narzedzi niz przywykl, to sobie z tym poradzi, a nie bedzie jojczyl ze mu
                  sie nie podoba, a po co, a niewygodnie i czemu wszystko inaczej.


                  > Talent przywodczy - w wojskowym rozumieniu tego slowa jest cecha
                  > negatywna w firmie.

                  Nowoczesne wojsko to nie jest Armia Czerwona. Tu nikt sie na ciebie nie drze i
                  nie upokarza przy kolegach, nie te czasy. Dobry przydowodca jest charyzmatyczny
                  i wzbudza szacunek, umie zmotywowac zespol, a nie wzbudza strach. Takich ludzi
                  chce sie sluchac.


                  > Dokladny - dokladnie scielil lozko na kant i pastowal buty.

                  Jakos nie wyobrazam sobie kolesia, ktorych nie potrafi zadabac o powierzone mu
                  mienie w wojsku, a ktory tworzy dobrze udokumentowany, zgodny z najlepszymi
                  praktykami kod. Jak ktos jest lesser i ma syf w kalachu to i syf w jego kodzie
                  mu nie bedzie przeszkadzal. Jak ktos dba o kalasza to nie jest z tych co chca
                  odpier... i miec z glowy.


                  > 2. Poza tym mysle sobie tak: wojsko jest do dupy, kazdy to wie,
                  > wiec po co delikwent sie tam pchal ?

                  Bo mial inne zdanie niz ty. Widocznie to co ci sie wydaje nie jest tym co kazdy wie.


                  > Stracil pol roku, czy iles tam, ktore mogl poswiecic na rozwijanie
                  > swoich umiejetnosci zawodowych. W mojej branzy (informatyka) pol
                  > roku to cala epoka.

                  Szesc tygodni wakacji to nie pol roku kariery. Popatrz na to inaczej
                  • Gość: Raio Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.e-wro.net.pl 04.11.07, 17:07
                    Powiedz mi, Ty te wiadomości wyczytałeś na plakacie promocyjnym wojska czy też
                    sam go napisałeś?
                    Przedstawiłeś służbę w wojsku taką jaka ona powinna być a w zdecydowanej
                    większości przypadków NIE JEST. Trochę w wojsku byłem i to w różnych miejscach
                    łącznie z osławioną WSO WZ i nie spotkałem tych idyllicznych obrazków gdzie sami
                    światli i genialni dowódcy wydawali rozumne i jakże potrzebne rozkazy
                    kształtujące młodego człowieka na wspaniałego i inteligentnego mężczyznę.
                    Nigdzie nie ma tak kolorowo. W jednych miejscach można się wiele ciekawego
                    nauczyć ale głupoty systemu się nie uniknie. Są też miejsca gdzie można tylko
                    pić i grzyby zbierać między wartą a służbą w kuchni. Problem z wojskiem jest tez
                    taki że jak się do nich zgłosisz to WKU daje ci przydział w/g ich
                    zapotrzebowania a nie twoich zainteresowań i umiejętności.
                    • Gość: | Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze IP: *.chello.pl 04.11.07, 18:43
                      Jak sie zglosilem do WKU (a zglosilem sie w pierwszym mozliwym terminie), to sam
                      sobie wybralem jednostke i termin. Sluzby na kuchni nie mialem, bo na kuchni
                      jest tylko zasadnicza, warty tez nie bo po ledwie 6 tygodniach warty miec nie
                      mozna, a w WSOWLad jest w ogole wynajeta warta cywilna. Na picie i grzyby nie
                      bylo w ogole czasu bo grafik byl napiety do granic mozliwosci, od 6 do 22 cos
                      sie ciagle dzialo. Wszyscy pili natomiast napoje energetyzujace, zeby na
                      wykladach nie zasypiac, a i tak bylo ciezko.

                      Moi dowodcy byli naprawde spoko, podchodzili na luzie (takim wojskowym luzie,
                      rak w kieszeniach do dzis nie trzymam ;-) ) i starali sie pomagac, jednak to
                      prawda, glupota systemowa wystepuje i daje sie we znaki, zreszta nie tylko
                      szeregowym. Jak w kazdej panstwowej organizacji, w wojsku jest sporo ludzi,
                      ktorych interesuje tylko odpierdzielenie swojego i nienarazanie wlasnego tylka
                      przelozonym (slynne Ratuj Wlasna Dupe). Taki system.

                      Mnie po szkoleniu wcale do armii nie ciagnie i nie chcialbym sluzyc dluzej niz
                      te szesc tygodni
                  • jelon_p Re: Wrocławscy studenci nie rwą się w kamasze 04.11.07, 17:43
                    Jak to mawiaja: Kazdemu Jego Porno ;) Mi sie osobiscie nie podoba koncepcja
                    przymusowego koszarowania ludzi i penalizowania ich jak sie nie chca
                    podporzadkowac. Poziom koncentracji wasactwa w wojsku jest ponad moja cierpliwosc.
                    Pozdrawiam kolege po fachu :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja