Zobaczysz przyjdzie dzień....

IP: *.lanet.wroc.pl 01.08.03, 12:51
Jakże chciałabym w nie uwierzyć ale jakoś trudno ponownie zaufać, że los
obdarzy mnie swoim uśmiechem (no chyba, że szczerbatym), bo przecież zawsze
spotykam wybrakowany towar.

Niby na pierwszy rzut oka niczego sobie ale po rozpakowaniu stwierdzam, że to
tylko ładne opakowanie mikroskopijnych móżdżków. Chyba jestem nieustającym
pechowcem, którego życie doświadcza szczęśliwymi krotochwilami, tylko po to
aby za chwilę odebrać je w bezwzględny, tylko sobie znany okrutny sposób.

A może jestem wyjątkowo podatnym, materiałem na niezłomną starą pannę?
Najwidoczniej nie do twarzy mi w bieli ani w innych jasnych kolorach. Już
teraz wiem skąd u mnie skłonności do noszenia czarnych, smętnych barw. Bo z
czego tu się cieszyć? Był facet, nie ma faceta i tak ciągle... Ile można
wytrzymać z nudnymi, nic nie wnoszącymi do mojego życia egzemplarzami płci
odmiennej? Po ostatnich, niemalże cyklicznie po sobie następujących pseudo-
związkach złożyłam deklarację, że lepiej nie mieć żadnego niż, aż tak
mdławego...

Cholera cofka od razu brała od ich uległych, pokornie nastawionych do świata
charakterków. A te minki - niczym zranione owieczki, które dostały się do
jaskini lwa - czyli mnie. Tylko po cholerę tu wchodzili? Czy ja ich wołałam?
Nie da się ukryć, że przyciągam samych mięczaków i facetów, którzy chcą się
po mnie piąć niczym bluszcz, oczekując, że od czasu do czasu podleję ich oraz
odpowiednio nawiozę... Nie powiem aby nie dostawali tego, czego pragną. Po
jakimś czasie są przeze mnie dokładnie olani (skojarz z podlaniem) i w myśl
nawożenia odpowiednio uodparniani na życie.

Ciągle słyszę jaka ze mnie jędza ale żaden chwast sam się nie może odczepić.
Skoro tak im źle to po co są ze mną (przynajmniej dopóki ja im nie podziękuję
za współpracę)? Nie uważam się za kobietę demona ale wyobraźcie sobie faceta,
który nie umie nic zrobić ani nie ma siły przebicia (np. tylko po to aby
zarobić jakieś pieniądze), która jest tak ważna w dżungli życia. Ostatnio
usłyszałam od mojego byłego życiowego błędu, że dwa tygrysy nie mogą ze sobą
żyć aby się ze sobą nie kłócić. Daję wam słowo, że on przypominał co najwyżej
(jeśli rozpatrywać pod kątem fauny i flory) ślimaka. Zero ambicji, zero
pracy, mnóstwo ułudnych pomysłów, tona głupawych uśmieszków - to krótki opis
tego gagatka. Usłyszałam nawet, że jestem jego motywacją do znalezienia pracy.

Ludzie czy my tak nisko upadliśmy, że potrzebujemy odpowiedniej motywacji w
postaci partnera aby zapewnić sobie (oczywiście w miarę możliwości) jakieś
fundusze, które nam pozwolą żyć? Mam nadzieję, że w pełni popieracie moją
niedawną decyzję, w której jednomyślnie (ja i mój demon) stwierdziłam, że
muszę oderwać się od tego pseudo-faceta. Gdzie te chłopy z odpowiednim
temperamentem, twardzi (tam gdzie trzeba i kiedy trzeba) i delikatni w
stosunku do swoich wybranek?

Dziewczyny czy tylko ja mam takiego ph 5,5?

vika
    • waldek.s ale mękoły n/t 01.08.03, 13:03
    • ketom Re: Zobaczysz przyjdzie dzień.... 01.08.03, 13:07
      że zacytuję
      faceci są jak miejsce na parkingu, wolni są tylko "inwalidzi"

      :)))) więcej optymizmu
    • wedzonka Rany Vika jak dobrze trafilas!!! 01.08.03, 16:27
      Gość portalu: vika napisał(a):

      > Jakże chciałabym w nie uwierzyć ale jakoś trudno ponownie zaufać, że los
      > obdarzy mnie swoim uśmiechem (no chyba, że szczerbatym), bo przecież zawsze
      > spotykam wybrakowany towar.
      >
      > Niby na pierwszy rzut oka niczego sobie ale po rozpakowaniu stwierdzam, że to
      > tylko ładne opakowanie mikroskopijnych móżdżków. Chyba jestem nieustającym
      > pechowcem, którego życie doświadcza szczęśliwymi krotochwilami, tylko po to
      > aby za chwilę odebrać je w bezwzględny, tylko sobie znany okrutny sposób.
      >
      > A może jestem wyjątkowo podatnym, materiałem na niezłomną starą pannę?
      > Najwidoczniej nie do twarzy mi w bieli ani w innych jasnych kolorach. Już
      > teraz wiem skąd u mnie skłonności do noszenia czarnych, smętnych barw. Bo z
      > czego tu się cieszyć? Był facet, nie ma faceta i tak ciągle... Ile można
      > wytrzymać z nudnymi, nic nie wnoszącymi do mojego życia egzemplarzami płci
      > odmiennej? Po ostatnich, niemalże cyklicznie po sobie następujących pseudo-
      > związkach złożyłam deklarację, że lepiej nie mieć żadnego niż, aż tak
      > mdławego...
      >
      > Cholera cofka od razu brała od ich uległych, pokornie nastawionych do świata
      > charakterków. A te minki - niczym zranione owieczki, które dostały się do
      > jaskini lwa - czyli mnie. Tylko po cholerę tu wchodzili? Czy ja ich wołałam?
      > Nie da się ukryć, że przyciągam samych mięczaków i facetów, którzy chcą się
      > po mnie piąć niczym bluszcz, oczekując, że od czasu do czasu podleję ich oraz
      > odpowiednio nawiozę... Nie powiem aby nie dostawali tego, czego pragną. Po
      > jakimś czasie są przeze mnie dokładnie olani (skojarz z podlaniem) i w myśl
      > nawożenia odpowiednio uodparniani na życie.
      >
      > Ciągle słyszę jaka ze mnie jędza ale żaden chwast sam się nie może odczepić.
      > Skoro tak im źle to po co są ze mną (przynajmniej dopóki ja im nie podziękuję
      > za współpracę)? Nie uważam się za kobietę demona ale wyobraźcie sobie faceta,
      > który nie umie nic zrobić ani nie ma siły przebicia (np. tylko po to aby
      > zarobić jakieś pieniądze), która jest tak ważna w dżungli życia. Ostatnio
      > usłyszałam od mojego byłego życiowego błędu, że dwa tygrysy nie mogą ze sobą
      > żyć aby się ze sobą nie kłócić. Daję wam słowo, że on przypominał co najwyżej
      > (jeśli rozpatrywać pod kątem fauny i flory) ślimaka. Zero ambicji, zero
      > pracy, mnóstwo ułudnych pomysłów, tona głupawych uśmieszków - to krótki opis
      > tego gagatka. Usłyszałam nawet, że jestem jego motywacją do znalezienia pracy.
      >
      > Ludzie czy my tak nisko upadliśmy, że potrzebujemy odpowiedniej motywacji w
      > postaci partnera aby zapewnić sobie (oczywiście w miarę możliwości) jakieś
      > fundusze, które nam pozwolą żyć? Mam nadzieję, że w pełni popieracie moją
      > niedawną decyzję, w której jednomyślnie (ja i mój demon) stwierdziłam, że
      > muszę oderwać się od tego pseudo-faceta.

      Masz moje poparcie!


      > Gdzie te chłopy z odpowiednim
      > temperamentem, twardzi (tam gdzie trzeba i kiedy trzeba) i delikatni w
      > stosunku do swoich wybranek?

      TU! Na forum! Kwintesencja Twych oczekiwan to Rob-35!!!
      Warunek: musisz choc troche przypominac rower...


      >
      > Dziewczyny czy tylko ja mam takiego ph 5,5?
      >
      > vika

      Pozdrawiam!
    • valdek.usa Re: Zobaczysz przyjdzie dzień.... 01.08.03, 16:58
      Vika,

      Zacznij od siebie. Z twojej wypowiedzi wynika wyraznie ze masz za duzo
      testosteronu. Drugie co masz to za niski poziom ph (5.5). Zacznij pic wode
      (najlepiej niedestylowana) a powinno sie polepeszyc. Mniej wiecej 12 do 16
      szklanek wagi zaleznie ile wazysz. Jak potrzebuhesz te 16 szklanek to
      zainteresuj sie odchudzaniem. Masz podwojny standard: od faceta oczekujesz
      forsy (czyli go motywujesz) a tymczasem mowisz po co go motywowac...

      Problemem tak naprawde jest to ze seks ci niepotrzebny, pieniadze masz ale znow
      nie tak za duzo i zycie w twoich realiach nie jest takie jakbys sobie zyczyla i
      za to winisz faceta. Win siebie! Jak lubisz dziewczyny to przeciez zmien forum.

      Masz jakis problem zdrowotny, cos cie meczy. Moze czas sie przebadac i wziac
      pastylki?

      Chcesz zmiany? Uwazasz ze jestes mocna, zwarta i gotowa? Napisz do mnie a
      zobaczymy czy naprawde chcesz zrealizowac swoje marzenia. Tak, niniejszym
      ananosuje sie matrymonialnie. Gwarantuje ci ze miesiac zycia ze mna zmieni
      herod babe na kroliczka Hamingwaya.
    • Gość: oki Re: Zobaczysz przyjdzie dzień.... IP: *.koof.com.pl / 192.168.1.* 01.08.03, 16:59
      niby tygrys a tak jeczy. Przestan czytac glupkowate pisemka i ogladac rownie
      ambitne filmy, w ktorych to jedynym celem kobiety jest znalezienie faceta. Nie
      mysl tylko o tym, a bedzie dobrze. powodzenia i wiecej optymizmu
      • Gość: fifol Re: Zobaczysz przyjdzie dzień---------DOBRZE GODO! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.08.03, 15:01
        nie prawda, vika ma racje, problemem polski sa jej mezczyzni: leniwi,
        skorumpowani, bez zasad, pomyslow i wygodniccy. niestety, jeszcze dlugo tak
        bedzie, ze to mezczyzni budaja spoleczenstwa, a nie kobiety.

        a zreszta patrzac szerzej to mamy te same problemy, co i w afryce. tam tez caly
        kontynet spoczywa na barkach kobiet.efekt widoczny (ze dodam swiadomie i
        dwuznacznie).

        fifol
        • wielki_czarownik A polskie kobiety niby takie wspaniałe?? 02.08.03, 15:35
          To chyba o różnych Polskach mówimy.
Pełna wersja