Gość: PPS
IP: *.dip.t-dialin.net
04.08.03, 17:51
Czy uwazacie, ze zawod architekta staje sie zawodem
wymierajacym? Czy architekci podziela los np. szewcow?
Z jednej strony patrzac na ilosc zlecen i zapotrzebowanie
spoleczenstwa na uslugi architektoniczne w obecnym czasie oraz
majac na uwadze ilosc absolwentow architektury, ktorzy
pozostaja w zawodzie - mozna dojsc do takich wnioskow.
Tak wlasnie dzieje sie w krajach Europy zachodniej, gdzie coraz
wiecej architekow szuka innego zajecia. Dobitnym przykladem sa
tu Wlochy.
A moze bedzie odwrotnie: jako kraj o duzym potencjale wzrostu,
bogacacym sie i rozwijajacym, bedziemy potrzebowac przez
nastepne dziesieciolecia wielu nowych inwestycji, w tym takze
budowlanych, by dogonic swiatowa czolowke.
Coraz bogatsze spoleczenstwo, o coraz wiekszej swiadomosci i
potrzebach estetycznych, zlaknione bedzie kontaktu z
architektem, jako osoba potrafiaca stworzyc projekt
dopasowany do ich indywidualnych gustow.
Firma Archeton i jej podobne postanowia zmienic profil i zaczna
masowo wypiekac bulki drozdzowe.
Architekci beda zatem najbardziej poszukiwana profesja obok
geriatrykow i pan do masazu.
Moze wreszcie, w tradycyjny dla nas sposob, znajdziemy "trzecia
droge", w ktorej zawod architekta ulegnie przeksztalceniu, by
stac sie polaczeniem kreatora trojwymiarowych przestrzeni
komputerowych, doradcy inwestycyjnego, agenta
ubezpieczeniowego i psychoterapeuty?
Lub tez moze: spowiednika, kosmetyczki i tesciowej?
Co wy na to?