wroclawianka2
14.01.08, 08:29
Jak widać, macki Gućwińskich są długie i sięgają do tzw. "polskiej
sprawiedliwości".
Wcześniej przekonaliśmy się o tym czytając sprawę próby kradzieży
kilkudziesięciu sztuk zwierząt i wywiezienia na prywatny folwark do Bukowic,
biesiady dla "wybrańców" degustacją zoologicznej dziczyzny, sposób traktowania
podległych pracowników w zoo, używania samochodu zoo do celów biura
poselskiego Gućwińskiej, itd. Przykłady można jeszcze mnożyć, ale po co? Tej
pary nikt we Wrocławiu nie ruszy, zbyt duże są chyba powiązania...