Katowaniu dzieci winni są również sąsiedzi

23.05.08, 11:59
nie potrzeba wielu zmian w prawie ( choc proponowany przez
niektórych system informacji o dzieciach mogłby sie przydac -
pozwolilby wielu odpowiedzialnym sluzbom na natychmiastowy dostep do
informacji, a tego najbardziej brakuje by zapobiec tyragedii ). Tak
naprawde konieczne jest sumienne wypelnianie obecnie nalozonych na
kuratorów, policje, osrodki pomocy spolecznej czy pielegniarki
srodowiskowe obowiązków i rozliczanie ich za ich niedopelnienie (jam
mam 2 malych dzieci, nigdy nie mialem odwiedzin takiej pielegniarki,
choc chyba powininenem miec).
Bardzo waznym zrodlem informacji moga i powinni byc sąsiedzi, trzeba
tylko przelamac strach/wstyd?/obawy? przed wykonaniem tego
pierwszego telefonu, gdy malemu bezbronnemu szlowiekowi dzieje sie
krzywda - wiele osob (szczegolnie ze srodowisk, gdzie katowanie
dzieci jest na porządku dziennym) traktuje powiadomienie policji
jako donos i skaze na honorze - czas otworzyc ludziom oczy, ze to
NIE JEST DONOS - to reakcja na zło, próba zapobiegniecia mu i być
moze proba uratowania zdrowia czy nawet zycia komus, kto nigdy nie
jest w stanie sam sie obronic ani nawet uciec od swoich oprawców.
Tutaj faktycznie bardzo przydalaby sie zmasowana kampania spoleczna,
jesli ludzie nie chcą dzwonic na policje to moze warto kierowac ich
na inny numer, gdzie beda pewnie swej anonimowosci (np niebieska
linia).
    • Gość: POlak-ateista pokutuje przekonanie, ze dzieci są "własnością" IP: 87.105.164.* 23.05.08, 12:18
      zwrocenie uwagi komukolwiek jest od razu odbierane jak wtrącanie
      sie w sprawy rodzinne

      w Polsce - szczegolnie tej mniej wyksztalconej a bardziej
      wierzacej - panuje przekonanie, ze rodzic ma prawo dzieciaka lać, a
      nikomu nic do tego

      swoiste "prawo własnosci" tu rzadzi

      prostactwo mysli: ja se zrobilem/urodzilam, to mogę lać i wszyscy
      won...



      Polak-ateista
      • Gość: wykształciuch Re: pokutuje przekonanie, ze dzieci są "własności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.08, 12:35
        w Polsce - szczególnie tej mniej wyksztalconej z korzeniami
        komunistycznej przynależności i mundurowej - panuje przekonanie, że
        za wychowanie dziecka odpowiedzialna jest ...ulica.
        On (rodzic) jest tylko wyznaczania "nagrody" za postępy w
        wychowaniu. Bicie jest jedną z "nagród". :-)
      • bbastek13 Re: pokutuje przekonanie, ze dzieci są "własności 23.05.08, 12:42
        Gość portalu: POlak-ateista napisał(a):

        > zwrocenie uwagi komukolwiek jest od razu odbierane jak wtrącanie
        > sie w sprawy rodzinne
        >
        > w Polsce - szczegolnie tej mniej wyksztalconej a bardziej
        > wierzacej - panuje przekonanie, ze rodzic ma prawo dzieciaka lać,
        a
        > nikomu nic do tego
        >
        > swoiste "prawo własnosci" tu rzadzi
        >
        > prostactwo mysli: ja se zrobilem/urodzilam, to mogę lać i wszyscy
        > won...
        >
        >
        >
        > Polak-ateista

        masz, niestety, rację. W wielu domach dziecko to mebel, dużo niżej
        zresztą usytułowany w hierarchi od telewizora, lub - co
        gorsza "pasozyt" ograniczający pełne dysponowanie różnymi zasiłkami
        czy zapomogami przez "Pana domu" na alkohol
      • Gość: czarna Re: pokutuje przekonanie, ze dzieci są "własności IP: *.isp.tvkg.net 06.01.09, 18:02
        ja jestem katoliczką mam troje dzieci i nigdy zadnego nie uderzyłam. Ani mój mąż.
    • asia06 Katowaniu dzieci winni są również sąsiedzi 23.05.08, 15:05
      Niestety, w Polsce system karania wykroczeń i przestępstw jest
      niestety beznadziejny. Często przestępca unika kary. A ważne jest,
      żeby ukarać szybko i żeby prawdopodobieństwo odbycia kary było 99,9-
      procentowe. A tak co? Niejeden przypadek jest taki, że przestępstwo
      jest, a kary nie ma. Tutaj podobnie - kurator niewiele by pomógł.
      Chciał skatować dziecko i tak by skatował. Wziąłby na wycieczkę do
      lasu i tam zrobił swoje. Przecież nadzoru policyjnego czy
      kuratorskiego nie miałby całą dobę. Nim sądy pozbawiłyby go praw lub
      je ograniczyły i tak zdążyłby swoje zrobić. Jeszcze przy okazji
      przyłożyłby sąsiado. Nasze prawo i policja działa za wolno i mało
      skutecznie i tu jest cały problem.
      Mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Tu system jest świetny. Siedzi się
      nawet za drobne wykroczenia. Np. tydzień i wmalowuje w ogólnie
      dostępną kartotekę. Taki ktoś od razu ma znacznie gorsze warunki
      życiowe. Zwalniają go zwykle z pracy, a do nowej nie przyjmują
      takiego, który siedział choćby jeden dzień. Efekty? Wychodząc z
      domu, często go nie zamykam, zostawiam otwarte wszystkie okna, a dom
      parterowy. Będąc z dzieckiem na placu zabaw zostawiam wózek czy
      rowerek, plecak "bez opieki" i świetnie się bawię. Oddalam się w tym
      czasie znacznie nawet na kilka godzin. Rzeczy moje jak stały tak
      stoją. Zostawiłam zabawkę na placu zabaw. Wróciłam po trzech dniach.
      Leżała sobie spokojnie i czekała na mnie. Na innym placu zabaw stał
      sobie rowerek, stał tak 2 miesiące i nikt go przez ten czas nie
      ruszył. Przesyłki listowe, paczki zostawia się pod drzwiami domu,
      jak nie ma właściciela. Nic nie znika. Dokumenty przesyłają zwykłym
      listem, bez potwierdzeń odbioru.
      • mokradlo5 Re: Katowaniu dzieci winni są również sąsiedzi 30.05.08, 04:34
        asia06 napisała:

        > Niestety, w Polsce system karania wykroczeń i przestępstw jest
        > niestety beznadziejny. Często przestępca unika kary. A ważne jest,
        > żeby ukarać szybko i żeby prawdopodobieństwo odbycia kary było
        99,9-
        > procentowe. A tak co? Niejeden przypadek jest taki, że
        przestępstwo
        > jest, a kary nie ma. Tutaj podobnie - kurator niewiele by pomógł.
        > Chciał skatować dziecko i tak by skatował. Wziąłby na wycieczkę do
        > lasu i tam zrobił swoje. Przecież nadzoru policyjnego czy
        > kuratorskiego nie miałby całą dobę. Nim sądy pozbawiłyby go praw
        lub
        > je ograniczyły i tak zdążyłby swoje zrobić. Jeszcze przy okazji
        > przyłożyłby sąsiado. Nasze prawo i policja działa za wolno i mało
        > skutecznie i tu jest cały problem.
        > Mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Tu system jest świetny. Siedzi
        się
        > nawet za drobne wykroczenia. Np. tydzień i wmalowuje w ogólnie
        > dostępną kartotekę. Taki ktoś od razu ma znacznie gorsze warunki
        > życiowe. Zwalniają go zwykle z pracy, a do nowej nie przyjmują
        > takiego, który siedział choćby jeden dzień. Efekty? Wychodząc z
        > domu, często go nie zamykam, zostawiam otwarte wszystkie okna, a
        dom
        > parterowy. Będąc z dzieckiem na placu zabaw zostawiam wózek czy
        > rowerek, plecak "bez opieki" i świetnie się bawię. Oddalam się w
        tym
        > czasie znacznie nawet na kilka godzin. Rzeczy moje jak stały tak
        > stoją. Zostawiłam zabawkę na placu zabaw. Wróciłam po trzech
        dniach.
        > Leżała sobie spokojnie i czekała na mnie. Na innym placu zabaw
        stał
        > sobie rowerek, stał tak 2 miesiące i nikt go przez ten czas nie
        > ruszył. Przesyłki listowe, paczki zostawia się pod drzwiami domu,
        > jak nie ma właściciela. Nic nie znika. Dokumenty przesyłają
        zwykłym
        > listem, bez potwierdzeń odbioru.


        piszesz absolutne bzdury i klamstwa, katowanie dzieci w USA jest na
        porzadku dziennym, podobnie jak kradzieze.Nie chce sie wdawac w
        dyskusje z kim rownie naiwnym, co zaslepionym.Niedawno w USA matka
        utopila 5-ke wlasnych dzieci, przed miesiacem, ojciec utopil dwojke
        dzieci. W Waszyngtonie matka zabija czworke dzieci itd. Przed
        kilkoma tygodniami rozmawialem z Amerykanami wlasnie o fizycznej
        przemocy, wszyscy przyznali sie ,ze byli bici w dziecinstwie, a
        niektorzy maltretowani. Rozejrzyj sie nieco po kraju w ktorym
        mieszkasz, warto wiedziec gdzie zyjesz o wokol kogo pani
        mitomanko.Jest tez tajemnica poliszynela,ze w amerykanskich
        rodzinach kwitnie pedofilia.
    • litigate Re: Katowaniu dzieci winni są również sąsiedzi 23.05.08, 15:28
      wiesz jak to dziala w realiach?
      pan policjant w sluchawce:
      "prosze pani, musi sie pani zglosic w urzedzie, pokoj nr X, pietro drugie, w
      godzinach 10-14, i zglosic doneisienie na sasiadow, inaczej nic nie mozemy zrobic"
      szkdoa tylko ze musze tam byc osobiscie, podpisac sie imieniem i nazwiskiem bo
      bede wzywana przez prokuratora na przesluchanie, potem przez sad na sprawe,
      jesli w ogole do takiej dojdzie (to zalezy od tego co zeznaja pozostali
      sasiedzi, ktorzy nic nie widza i nic nie slysza przeciez-a mnie traktuja jak
      wroga wielodzietnych rodzin)
      Nasz system to porazka
      za kazdym razem, gdy slyszalam placze i wrzaski bitych dzieci i ich matki,
      dzwonilam na policje
      ich reakcja zalezala od tego kto odebral i kto przyjechal
      czasem nawet jak przyjechali to do mnie z pytaniem po co dzwonie, ze sasiedzi
      nie zaklocaja przeciez godziny nocnej
      czasem przyjezdzali po 10 minutach od zgloszenia, czasem 2 godziny po
      skonczylo sie tym ze ta rodzina wyprowadzila sie gdzies i policja wreszcie ma
      swiety spokoj bo doniesienia nie zlozylam
      i co tragiczne to bylam wezwana na przesluchanie w ich sprawie
      ale nie dotyczacej bicia dzieci, tylko tego ze nie zaplacili kasy niani
      tak dziala system
      • bbastek13 Re: Katowaniu dzieci winni są również sąsiedzi 23.05.08, 15:48
        straszne jest to, co piszesz, natomiast wciąż wydaje mi się że to
        jest problem ludzi wypełniających (a raczej niewypełniających) swe
        obowiązki - choćby policji, która nie reaguje. Gdyby kilka osób za
        to odpowiedziało, gdyby policja nie czuła się bezkarna w olewaniu
        zgłoszeń mogłoby to wyglądac całkiem inaczej.
        • litigate Re: Katowaniu dzieci winni są również sąsiedzi 23.05.08, 23:18
          tez myslalam ze jest inaczej
          bo tyle sie mowi ostatnio o przemocy wobec dzieci, w rodzinach
          tyle sie mowi o ofiarach przemocy
          ale realia sa niestety inne
      • mokradlo5 Re: Katowaniu dzieci winni są również sąsiedzi 30.05.08, 04:42
        litigate napisała:

        > wiesz jak to dziala w realiach?
        > pan policjant w sluchawce:
        > "prosze pani, musi sie pani zglosic w urzedzie, pokoj nr X, pietro
        drugie, w
        > godzinach 10-14, i zglosic doneisienie na sasiadow, inaczej nic
        nie mozemy zrob
        > ic"
        > szkdoa tylko ze musze tam byc osobiscie, podpisac sie imieniem i
        nazwiskiem bo
        > bede wzywana przez prokuratora na przesluchanie, potem przez sad
        na sprawe,
        > jesli w ogole do takiej dojdzie (to zalezy od tego co zeznaja
        pozostali
        > sasiedzi, ktorzy nic nie widza i nic nie slysza przeciez-a mnie
        traktuja jak
        > wroga wielodzietnych rodzin)
        > Nasz system to porazka
        > za kazdym razem, gdy slyszalam placze i wrzaski bitych dzieci i
        ich matki,
        > dzwonilam na policje
        > ich reakcja zalezala od tego kto odebral i kto przyjechal
        > czasem nawet jak przyjechali to do mnie z pytaniem po co dzwonie,
        ze sasiedzi
        > nie zaklocaja przeciez godziny nocnej
        > czasem przyjezdzali po 10 minutach od zgloszenia, czasem 2 godziny
        po
        > skonczylo sie tym ze ta rodzina wyprowadzila sie gdzies i policja
        wreszcie ma
        > swiety spokoj bo doniesienia nie zlozylam
        > i co tragiczne to bylam wezwana na przesluchanie w ich sprawie
        > ale nie dotyczacej bicia dzieci, tylko tego ze nie zaplacili kasy
        niani
        > tak dziala system


        mozna tez sprawe wziasc w swoje rece, znalesc jakiegos mezczyzne, im
        wiecej tym lepiej zapukac do smieci i zainterweniowac.Kogo sie bac,
        damskiego boksera?
Pełna wersja