Picie podczas jazdy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.08, 01:19
Od razu zaznaczam, że nie chodzi tu o napoje wyskokowe(%). Chociaż wiem, że
dużo osób tak odbierze ten temat.

Chciałem się dowiedzieć, co pijecie podczas jazdy. Czy jest jakaś różnica w
napojach, jakie bierzecie na dłuższe wycieczki i na krótkie przejażdżki? I czy
zależy to też od tempa, jakim macie zamiar jechać.

Pijecie zwykłą wódę, jakieś słodkie napoje (typu cola,itp.), napoje
izotoniczne, biotoniczne a może energetyki?
    • Gość: Roman Re: Picie podczas jazdy IP: *.korbank.pl 29.06.08, 08:48
      > Chociaż wiem, że
      > dużo osób tak odbierze ten temat.
      Skoro tak piszesz:
      > Pijecie zwykłą wódę,
      to trudno sie dziwić ;-)
      Ja zwykłej do ust nie biorę ;-)
    • palya Re: Picie podczas jazdy 29.06.08, 21:49
      ja pije tylko zwykłą wódę..zazwyczaj bez zagrychy, bo kto by wode
      mineralną niegazowaną zagryzał :)
    • Gość: Roman Re: Picie podczas jazdy IP: *.korbank.pl 29.06.08, 23:19
      Tak na poważnie, sprawa jest nieco złozona. Po pierwsze, przy
      niskich temperaturach, powiedzmy ponizej 10 st. C, zbyt duzo nie
      piję. Co sie weźmie w bidon i tak bedzie mocno zimne, a chciałoby
      sie raczej cos ciepłego. Tej zimy (której praktycznie nie było)
      robiłem nawet ponadstukilometrowe trasy podczas których z bidonu
      robiłem jedynie parę łyków (za zimne) i wypijałem nie więcej niz pół
      litra napoju typu cola o temperaturze sklepowej.
      Sytuacja diametralnie zmienia sie w letnich temperaturach. Nie ma
      szans by na dłuższą trasę wystarczył bidon, a perspektywa wożenia
      dodatkowych butelek nie jest zachęcajaca. Na szczęście prawie zawsze
      co najwyżej kilkanaście kilometrów mozna natknąć się na sklep, w
      którym można uzupełnic płyny. Dziś np.
      www.bikely.com/maps/bike-path/Do-Lubi-a było dość upalnie z
      dość silnym zachodnim wiatrem, który wcale nie chłodził. Na
      dystansie 120 km wchłonąłem prawie 2,5 litra płynów: pół litra wody
      mineralnej, którą wiozłem w bidonie z domu, litr coli, znów pół
      litra wody i duże piwo (bez hipokryzji, mam nadzieję że nie zacznę
      tym wyznaniem dyskusji). Innych płynów raczej nie stosuję, czasem
      jakis sok. Sama woda może gasi pragnienie ale nic poza tym. Gdy
      jestem wycieńczony sił dodaje (poza jedzeniem) cola (najchetniej
      pepsi).
      Przy koazji mogę polecić mały bar w Lubiążu połozony przy ulicy (po
      prawej stronie), którą wjeżdża się do miejcowości od strony Brzegu
      Dolnego, przed rozwidleniem na Kawice/Krzydlinę. Po 50 km jazdy pod
      wiatr spozyłem tam pysznego hot-doga z olbrzymią ilością warzyw na
      jedyne 4 zł.
    • Gość: artek Re: Picie podczas jazdy IP: *.wro.vectranet.pl 30.06.08, 10:00
      > Pijecie zwykłą wódę, jakieś słodkie napoje (typu cola,itp.),
      > napoje izotoniczne, biotoniczne a może energetyki?

      na dłuższe wycieczki >3h izotoniki - rozpuszczany isostar albo powerade
      (wiśniowy jest świetny ;) - od 1l w górę, zależnie od długości, uciążliwości
      trasy i temperatury, pół literka coca-coli jako wzmocnienie na większych
      podjazdach albo na ostatnich kilometrach (kofeina nieźle wzmacnia wydolność
      fizyczną a cukier - wiadomo, energetyka), bidon albo butelka 0.5 l wody
      mineralnej, przydaje się i do picia, i do mycia.
      na krótką przejażdżkę do 2-3h 0.5 - 1 litra płynów - wody albo izotonika, co
      akurat mam pod ręką. bez picia raczej staram się nie wyjeżdża, ale w razie czego
      są sklepy. niestety, trafienie w wiejskim sklepie na powerade to wielka sztuka ...
      • Gość: ep Re: Picie podczas jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 11:26
        zeby nie borykac sie z gs polka napojow izotonizujacych czy jakich tam sobie
        wymarzycie, mozna sobie sprawic bukłak do plecaka albo kupić plecak typu
        camelback. mozna tam wlac ladnych kilka litrow i na dodatek pic nie odrywajac
        wlasciwie rak od kierownicy.
        • Gość: ep Re: Picie podczas jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 11:28
          a i jescze co do chlodniejszych por roku. w plecaku woda wolniej staje sie zimna.
        • Gość: artek Re: Picie podczas jazdy IP: *.wro.vectranet.pl 30.06.08, 12:05
          > zeby nie borykac sie z gs polka napojow izotonizujacych
          > czy jakich tam sobie wymarzycie, mozna sobie sprawic bukłak
          > do plecaka albo kupić plecak typu camelback.

          mam deutera z bukłakiem. ale wyłącznie na dłuższe wycieczki. na 2-3 godzinną
          przejażdżkę (np. po pracy) wystarczy bidon czy butelka, tak jest wygodniej.
          tyle, że czasem trzeba się zaopatrzyć w picie gdzieś po drodze.
        • Gość: Roman Re: Picie podczas jazdy IP: *.korbank.pl 30.06.08, 18:57
          Jestem zdecydowanym przeciwnikiem plecaka na rowerze, a plecak tylko
          z pojemnikiem na płyny, to już przesada. Wole juz wieźć butelki w
          sakwie. Na swoje najdłuższe trasy (a były ponaddwustukilometrowe w
          upale) nie brałem zresztą płynów na cały dzień. Zawsze gdzies się
          uzupełni.
          • Gość: ep Re: Picie podczas jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.08, 02:03
            zalezy jak lezy. ja zazwyczaj na mniej wymagajacych trasach nie robie przerw w
            czasie jazdy, wiec plynow musi wystarczyc na kilkadziesiat km, czasem
            szczegolnie w gorach brakuje miejsca gdzie mozna cokolwiek kupic, a pic sie
            jakos chce bardziej niz zwykle. poza tym w plecaku mam pierdoly w stylu
            zapasowej gumy, narzedzi, odziezy na gorsza pogode. wole objuczyc sie plecakiem
            niz obwieszac rower. kwestia gustu pewnie.
            • Gość: Rowers Re: Picie podczas jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.08, 09:07
              > zapasowej gumy, narzedzi, odziezy na gorsza pogode. wole objuczyc sie plecakiem
              > niz obwieszac rower. kwestia gustu pewnie.

              Ja też wole założyć plecak niż zawieszać sakwy na koła czy kierownice a to z
              prostej przyczyny. Przeszkadzają jak sie wjedzie w teren.

              Ale jak sie jedzie po w miare równej nawierzchni to napewno są dużo wygodniejsze
              i plecy mniej sie pocą.
              • Gość: Roman Re: Picie podczas jazdy IP: *.korbank.pl 01.07.08, 10:03
                > Ja też wole założyć plecak niż zawieszać sakwy na koła czy
                kierownice a to z
                > prostej przyczyny. Przeszkadzają jak sie wjedzie w teren.
                A czy ja pisałem o obwieszaniu się. Zaczynam pić zwykle po 30-50 km
                jazdy. Tak, że na kilkudzisięciokilometrową wycieczkę biorę jedynie
                bidon i zadnego prowiantu. Nawet w ostatnią niedzielę wybierając się
                na trasę 120 km wziąłem tylko bidon, bo wiedziałem że w razie
                potrzeby dokupię. Oczywiście, gdybym jechał w nieznane to
                postąpiłbym inaczej. Na dłuzsze wycieczki przypinam torbo-sakwę, w
                którą pakuje prowiant, czasem zapasową odzież, coś od deszczu, mapy.
                Na klucze, dętkę, łatki i inne drobiazgi mam torbe pod ramę, którą
                wożę zawsze. I nikt mi nie powie, że wożenie kilku kg na plecach
                jest wygodniejsze. Teren nie ma tu nic do rzeczy - jeżdżę tak po
                szutrach, terenie nizinnym i w górach. I wiem co to plecak, bo też
                go uzywałem - warto tu przypomnieć, że dodatkowe kg na plecach
                podwyższają środek masy co może mieć większe znaczenie niż sakwa
                (nie piszę tu o dużej, pełnej sakwie na bagażnik, bo taka na
                jednodniową wycieczkę nie jest potrzebna). Plecak ze zbiornikiem na
                wodę tylko po by pić w czasie jazdy? Nie widzę potrzeby, z bidonu
                też mozna pic w czasie jazdy choc ja wolę się zatrzymać. No chyba,
                że komuś zależy na cennych, zaoszczędzonych sekundach, ale to nie ta
                kategoria.
                • epicki Re: Picie podczas jazdy 01.07.08, 11:08
                  nikt cie nie kaze zmieniac swojego stanowiska. nie ma jednej jedynej wlasciwej
                  odpowiedzi w tym przypadku. ten plecak to tez poniekad pochodna stylu jazdy.
                  podwyzsza srodek ciezkosci? stary 2 kg przy masie ciała 80kg... piszesz ze to
                  nie ta kategoria cennych sekund, a argumenty jak z wyscigow f1.
                  • Gość: Roman Re: Picie podczas jazdy IP: *.korbank.pl 01.07.08, 14:44
                    > stary 2 kg przy masie ciała 80kg... piszesz ze to
                    > nie ta kategoria cennych sekund, a argumenty jak z wyscigow f1.
                    Skąd ta informacja o 2 kg - jak ktos polega jedynie na plecaku, to
                    na całodzienna wycieczkę pakuje weń znacznie więcej. A podniesienie
                    środka masy może być tak samo znaczące co przeszkadzanie sakwy
                    bocznej w jeździe terenowej.
                    • Gość: ep Re: Picie podczas jazdy IP: *.lekkerland.pl 01.07.08, 18:51
                      ok, nie wiem co ze soba zabierasz na taki calodzienny wyjazd, ale
                      sugerowalbym zostawianie bizuteri w depozycie :) ta wymiana pogladow
                      nabrala wymiaru dyskusji nad wyzszoscia swiat bozego narodzenia nad
                      wielkanoca. ja smigam w plecaku bo mi tak wygodnie i nie odczuwam z
                      tego powodu zadnego dyskomfortu i tyle, swiata zbawiac nie
                      zamierzam, ani nikogo do tego przekonywac.
                      • Gość: Roman Re: Picie podczas jazdy IP: *.korbank.pl 01.07.08, 22:41
                        > ok, nie wiem co ze soba zabierasz na taki calodzienny wyjazd, ale
                        > sugerowalbym zostawianie bizuteri w depozycie :)
                        A wystarczy najpierw przeczytać nim wyrazisz zgryźliwe zdziwienie.
                        > ja smigam w plecaku bo mi tak wygodnie i nie odczuwam z
                        > tego powodu zadnego dyskomfortu
                        Może jeszcze napiszesz gdzie smigasz, bo jakos sobie nie przypominam.
                        > swiata zbawiac nie
                        > zamierzam, ani nikogo do tego przekonywac.
                        Ja również. Z tym, że ja wielokrotnie przedstawiłem przebyte długie
                        trasy i to jest jakis argument poza zwykłym gardłowaniem.
Pełna wersja