wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podstawowe

IP: *.wroclaw.mm.pl 02.08.08, 16:36
może to kij w mrowisko, ale ... wrocławscy rowerzyści nie potrafią jeździć.
- nagminnie przejeżdżamy na czerwonym świetle (ścieżka, chodnik, wszystko jedno)
- nie trzymamy się zasad ruchu drogowego - mijanie się z prawej zamiast lewej
strony to normalność
- nie sygnalizujemy skrętów
- slalomy na chodnikach to także normalka
- światełka wieczorem to rzadkość

Wydaje mi się zatem, że jeśli mamy wymagać czegoś od pieszych i kierowców, na
początek zacznijmy zmieniać siebie.
    • Gość: Andrzej Re: wrocławscy KIERowcy - nieumiejętności podst IP: *.chello.pl 02.08.08, 19:58
      1. Wyprzedzanie na trzeciego
      2. Zielona strzałka - dla kierowców jest za trudna
      3. Zbyt późne lub wcale włączanie migacza
      4. Zatrzymywanie się na przejazdach rowerowych (ciekawe dlaczego nie zatrzymują
      się na przejazdach kolejowych)
      5. Wyprzedzanie na skrzyżowaniach (szczególnie niebezpieczne, gdy rowerzysta
      jedzie prosto, a kierowca skręca prawo i zajeżdża drogę)
      6. Parkowanie na drogach rowerowych
      7. Wyprzedzanie na styk (u kierowców pokutuje mit, że rowerzysta musi jezdzic 1
      metr od kraweznika)
      8. Nieprzestrzeganie ograniczenia prędkości

      Tyle.
      • palya Re: wrocławscy KIERowcy - nieumiejętności podst 02.08.08, 23:51
        a ja miałam kolizje z jednym kierowcą taksówki oraz z jednym
        użytkownikiem roweru.
        kierowca taksowki wymusił pierwszenstwo a rowerzysta bezczelnie
        zajechał mi droge.
        obaj uciekli, zaden nie udzielił mi pomocy.
        i rowerzysci i kierowcy bywają i dobrzy i źli..
        obysmy nigdy nie trafiali na tych drugich
    • Gość: Rowers Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 08:35
      > - nagminnie przejeżdżamy na czerwonym świetle (ścieżka, chodnik, wszystko jedno
      > )

      To prawda zdaża sie ale nie nagminnie i nie wszędzie. Raczej w mniej ruchliwych
      miejscach

      > - nie trzymamy się zasad ruchu drogowego - mijanie się z prawej zamiast lewej
      > strony to normalność

      Ale czasem poprostu inaczej sie nie da :/

      > - nie sygnalizujemy skrętów

      O nie wypraszam sobie. Jadąc ulicą zawsze wystawiam łapska na boki :P

      > - slalomy na chodnikach to także normalka

      Często jesteśmy do tego zmuszeni. Chociaż czasem troszke przeginamy.

      > - światełka wieczorem to rzadkość

      Tutaj sie mylisz. Coraz więcej osób używa świateł. Regularnie jeżdże w nocy
      przez całe miasto i widze co sie dzieje. Jest troche "nietoperzy" ale większość
      sie już "oświeciła".

      > Wydaje mi się zatem, że jeśli mamy wymagać czegoś od pieszych i kierowców, na
      > początek zacznijmy zmieniać siebie.

      Tylko chodzi o to, że do jazdy rowerem nie potrzeba żadnych uprawnień co sie
      równa nieznajomości przepisów przez sporą część. A do kierowania autkiem to
      przydaje sie raczej "prawko" a to wiąże sie ze zdaniem egzaminu, itd.
      • Gość: "święty" ;) Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: 212.127.66.* 04.08.08, 10:55
        Zapomnieliście jeszcze o tzw. parówach.
    • Gość: Ewa W Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.dsl.biskupin.wroc.pl 04.08.08, 12:29
      1. Jeżdżenie ulicą, gdy obok wyznaczona jest droga dla rowerów - wyprzedzę malkontentów i od razu napiszę - nie ma na niej zaparkowanych samochodów, nadaje się do jazdy i jest wyraźnie oznakowana:))
      2. Brak świateł
      3. Brak świateł
      4. Brak świateł
      5. To samo:)
      6. Jazda obok siebie dwójkami, trójkami, do wyboru, do koloru. Nadjeżdżający z tyłu samochód nie skłania do zmiany nawyków.

      Nadmieniam, że korzystam z dróg zarówno jako kierowca "blachosmroda", rowerzysta oraz pieszy.
      • czechofil Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst 04.08.08, 13:00
        To wszystko prawda, ale co z tego? Jeśli myślicie, że wasze
        wypowiedzi coś zmienią, to się grubo mylicie. To forum nie jest
        miejscem do połajania niegrzecznych cyklistów, lecz służy nam -
        rowerzystom do kontaktowania się, wymiany wiedzy i poglądów,
        oczywiście na tematy okołorowerowe. Jak chcecie odkrywac Amerykę i
        wypisywac o błędach, które popełniają cykliści (kto ich zresztą nie
        popełnia? Piesi i samochodziarze to jacyś święci?) to załóżcie
        prywatne forum i tam dokładajcie rowerzystom. Moim zdaniem nikt, kto
        tu się wypowiada na poważnie, nie jest zainteresowany wątkiem, który
        podjęliście...
        • Gość: saq Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wroclaw.mm.pl 04.08.08, 23:39
          wyobraź sobie, że ja jeżdżę na rowerze. przesiadłem się nań z komunikacji miejskiej.
          i to postawa rowerzystów mnie skłoniła do napisania tego postu.
          skoro na forum mnóstwo tekstów o tym jacy to kierowcy/piesi są źli/nieroztropni
          itp... chciałem tylko pokazać, że rowerzyści wcale nie lepsi.
          a na koniec.
          skoro chcemy by traktowano nas poważnie i uwzględniano nasze uwagi np przy
          projektach ścieżek, kładek itp - sami w swoim towarzystwie powinniśmy tępić
          zachowania niepożądane - i o tym właśnie jest ten wątek.
          • Gość: artek Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 07:31
            > itp... chciałem tylko pokazać, że rowerzyści wcale nie lepsi.

            a czy ktoś tak twierdzi? śmiem wątpić.

            > skoro chcemy by traktowano nas poważnie i uwzględniano nasze
            > uwagi np przy projektach ścieżek, kładek itp - sami w swoim
            > towarzystwie powinniśmy tępić zachowania niepożądane - i o tym
            > właśnie jest ten wątek.

            śpij spokojnie, ormo czuwa!
            bzdura. co ma jedno do drugiego? co to w ogóle za podejście - jak będziesz
            grzeczny, to dostaniesz krzesełko, które się nie przewraca.
            też mi coś!
        • flatron2008 Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst 07.08.08, 14:12
          czechofil napisał:
          > To forum nie jest
          > miejscem do połajania niegrzecznych cyklistów, lecz służy nam -
          > rowerzystom do kontaktowania się, wymiany wiedzy i poglądów,
          > oczywiście na tematy okołorowerowe.
          Na szczęscie nie ty decydujesz, kto może wypowiadać się na tym
          forum. Nie musisz tak zazdrośnie chronić tego miejsca w sieci, które
          wydaje ci się namiastką jakiejś wspólnoty. To nie jest żadna
          zarezerwowana strefa, tylko platforma wymiany opinii. Jeżeli ktoś
          chce generalizować, że wrocławscy rowerzyści jeżdżą jak dupy i do
          dupy, to ma do tego prawo. A ja się z tym zdaniem zgadzam.
          Te "nieumiejętności" wynikają także z tego, że każdy, kto chce może
          sobie na rower wsiąść i pojechać, obojętnie czy to będzie ddr czy
          jezdnia. Ludzie, którzy coraz częsciej stają się społecznymi
          idiotami ruszają "na miasto" i przenoszą swój brak kultury, wiedzy i
          wychowania na ulice. Tacy sami są kierowcy pojazdów mechanicznych,
          ale oni znają przynajmniej konsekwencje ewentualnych zachowań
          niezgodnych z prawem i dlatego trzymają się jeszcze w ryzach.
          Rowerzysta czuje się bezkarny w swoich działaniach przez niewiedzę:
          de facto nie musi znać znaków drogowych, a co dopiero mówić o
          kodeksie drogowym. Co więcej: niektórzy uważają, że są
          członkami "subkultury rowerowej", która charakteryzuje
          się "rowerowym stylem życia" z jego immanentnym elementem, jakim
          jest anarchizujący sposób korzystania z roweru (zaraz sie porzygam
          od tych zdań złożonych). A rower to dla większości tylko środek
          transportu, a skoro służy do przemieszczania się po mieście (i nie
          tylko), to dobrze by było, gdyby to przemieszczanie odbywało się w
          sposób bezpieczny dla wszystkich zainteresowanych: pieszych,
          rowerzystów i kierowców pojazdów mechanicznych.
          • Gość: Andrzej Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.chello.pl 07.08.08, 20:50
            Flatron 2008, straszne bzdury pleciesz, już udowadniam:
            1. Twierdzenie, że wiedza, udokumentowana prawo jazdami, prowadzi do właściwego
            zachowania na drodze jest błędna. Dowody:
            a) zachowanie kierowców, w tym instruktorów jazdy, którzy pozwalają kursantom
            zatrzymywać się na przejazdach rowerowych,
            b) jeszcze Sokrates wierzył, że wystarczy ludzi wyedukować, a będą postępowali
            właściwie. Potem wierzyli w to pozytywiści. Teraz chyba już tylko Flatron2008 w
            to wierzy.

            2. Twierdzenie, że jest coś takiego jak subkultura rowerowa. Jeśli jest, no to
            jest i subkultura filatelistów, subkultura zbieraczy puszek od piwa. Pop prostu
            mylisz pojęcia

            Z pozdrowieniami piechur, cyklista i kierowca
            And
            • Gość: ? Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.08.08, 10:15
              > a) zachowanie kierowców, w tym instruktorów jazdy, którzy pozwalają kursantom
              > zatrzymywać się na przejazdach rowerowych,

              A już się wydawało, że udało się nauczyć wszystkich rowerzystów że TAK, WOLNO
              SIĘ ZATRZYMAĆ NA PRZEJEŹDZIE RWOEROWYM. Idź, poczytaj ustawę Prawo o Ruchu
              Drogowym, bardzo Ci się to przyda.

              > b) jeszcze Sokrates wierzył, że wystarczy ludzi wyedukować, a będą postępowali
              > właściwie. Potem wierzyli w to pozytywiści. Teraz chyba już tylko Flatron2008 w
              > to wierzy.

              Ale człowiek wyedukowany przynajmniej wie jakie są zasady postępowania, do
              których powinien się stosować.
              • Gość: artek Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 12:06
                > A już się wydawało, że udało się nauczyć wszystkich rowerzystów
                > że TAK, WOLNO SIĘ ZATRZYMAĆ NA PRZEJEŹDZIE RWOEROWYM.
                > Idź, poczytaj ustawę Prawo o Ruchu Drogowym, bardzo Ci się to
                > przyda.

                owszem, czasem wolno, ale jeszcze częściej nie wolno.

                voila:

                zacznijmy zupełnie z innej mańki:

                Art. 25
                4. Kierującemu pojazdem zabrania się:
                1. wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca
                do kontynuowania jazdy;

                ^^^^^^
                przejeżdżanie przez skrzyżowanie (przejścia dla pieszych i przejazdy dla
                rowerzystów też znajdują się w obrębie tego co się nazywa "skrzyżowaniem",
                pamiętaj, droga to nie tylko jezdnie!!) i zatrzymywanie bezpośrednio na
                przejściu jest zabronione - bo jeśli ze skrzyżowania nie można zjechać, to nie
                można na nie nawet wjechać!

                a najbardziej nagminne jest właśnie zatrzymywanie się na pasach tuż za
                skrzyżowaniem. chorobliwa chęć jak najszybszego opuszczenia skrzyżowania tak czy
                owak skutkuje jego zablokowaniem.
                problem zaś m.in. w tym, że zielone światło dla pieszych/rowerów pali się na
                wrocławskich skrzyżowaniach przed ledwie kilka sekund, taki trick zwiększający
                bezkolizyjność i przepustowość skrzyżowania dla samochodów. zablokowany pieszy
                obejdzie samochody, zablokowany rowerzysta między błotnikami nie przejdzie, stać
                będzie przed jezdnią do usranej śmierci ...

                Art. 49
                1. Zabrania się zatrzymania pojazdu:
                (..)
                2.na przejściu dla pieszych, na przejeździe dla rowerzystów oraz w odległości
                mniejszej niż 10 m przed tym przejściem lub przejazdem; na drodze dwukierunkowej
                o dwóch pasach ruchu zakaz ten obowiązuje także za tym przejściem lub przejazdem;
                ^^^^^^
                to chyba oczywiste

                4. Zakaz zatrzymania lub postoju pojazdu nie dotyczy unieruchomienia pojazdu
                wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego.

                ^^^^^^
                pkt. 4 to gładkie wytłumaczenie wszystkich kierowców, niestety nieskuteczne w
                sytuacji jak wyżej, oraz w sytuacji gdy przejście/przejazd jest odsunięte od
                skrzyżowania o kilka metrów pozwalających na swobodne zatrzymanie się i
                odczekanie na możliwość dalszego przejazdu. a to dlatego, że kolejny kierowca
                winien zatrzymać się >>przed<< przejściem, a nie zderzak w zderzak, bezpośrednio
                za poprzedzającym go samochodem.

                a dlaczego tak? bo m.in. ciut wcześniej mamy taki artykuł:

                Art. 46.
                1. Zatrzymanie i postój pojazdu są dozwolone tylko w miejscu i w warunkach, w
                których jest on z dostatecznej odległości widoczny dla innych kierujących i nie
                powoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego lub jego utrudnienia.

                ^^^^^^^^
                dość oczywiste jest, że zatrzymując się na przejściu czy przejeździe powoduje
                się utrudnienia w ruchu drogowym dla pieszych lub rowerzystów. dość oczywiste,
                jak pisze, niestety niezbyt oczywiste dla wszystkich.

                pozostaje jeszcze jedna kwestia, nieuregulowana ustawą ale równie ważna a może i
                ważniejsza - tzw. kultury jazdy. bo ta akurat nakazuje taki sposób jazdy, aby
                innym uczestnikom ruchu nie przeszkadzać. nie może być tak, że kierowca zachowa
                się jak pies ogrodnika, sam nie przejedzie ale inni tez nie.
                owszem, są kierowcy, którzy stojąc się w ogonku oczekujących na przejazd,
                zatrzymują się przed pasami, szczególnie widząc zbliżający się do przejazdu
                rower. ale są też tacy, którzy bezczelnie na pasy wjeżdżają i ... zatrzymują się
                tuż przed nadjeżdżającym rowerem. przypuszczalnie są to ci którzy twierdzą, że
                kierowcom WSZYSTKO wolno.

                teoretycznie masz rację:
                > Ale człowiek wyedukowany przynajmniej wie jakie są zasady
                > postępowania, do których powinien się stosować.

                ładne słowa, niestety w praktyce zasady postępowania ulegają pod naciskiem
                "warunków drogowych". ot, cała sprawa ...
                • Gość: ? Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.08.08, 12:59
                  > > A już się wydawało, że udało się nauczyć wszystkich rowerzystów
                  > > że TAK, WOLNO SIĘ ZATRZYMAĆ NA PRZEJEŹDZIE RWOEROWYM.
                  > > Idź, poczytaj ustawę Prawo o Ruchu Drogowym, bardzo Ci się to
                  > > przyda.
                  >
                  > owszem, czasem wolno, ale jeszcze częściej nie wolno.
                  >
                  > voila:
                  >
                  > zacznijmy zupełnie z innej mańki:

                  Podsumowując tę inną mańkę: Jeżeli warunki ruchu tego wymagają, można stanąć na
                  przejściu lub przejeździe. Czyli, w szczególności, jeżeli dopiero stamtąd (a w
                  praktyce chyba zawsze tak jest) kierowca może dobrze ocenić sytuację na drodze
                  poprzecznej, to tak, wolno mu stanąć na świętym przejeździe dla rowerów.
                  Interpretacja zakazująca wjazdu na taki przejazd jeżeli nie wiadomo jeszcze, czy
                  da się przejechać całe skrzyżowanie (bo przejazd to też skrzyżowanie) padnie w
                  każdym sądzie, bo spowodowałaby kompletny pad jakiegokolwiek ruchu (w tym nawet
                  rowerowego).

                  > odczekanie na możliwość dalszego przejazdu. a to dlatego, że kolejny kierowca
                  > winien zatrzymać się >>przed<< przejściem, a nie zderzak w zder
                  > zak, bezpośrednio
                  > za poprzedzającym go samochodem.

                  I zwykle tak się dzieje.

                  > rower. ale są też tacy, którzy bezczelnie na pasy wjeżdżają i ... zatrzymują si
                  > ę
                  > tuż przed nadjeżdżającym rowerem.

                  A co rowerzystę obchodzi że samochód stanął przed nim na pasach? Nie chcesz
                  chyba powiedzieć, że rowerzysta chciał przejechać przez te pasy?
                  • Gość: artek Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 14:01
                    > Podsumowując tę inną mańkę: Jeżeli warunki ruchu tego wymagają,
                    > można stanąć na przejściu lub przejeździe.

                    tak - ale tylko jeśli wymagają tego warunki ruchu, czyli, gdy trzeba się nagle
                    zatrzymać, a się tego wcześniej nie spodziewało.
                    dlatego pisałem o tym, że jadąc w sznureczku z wolna podjeżdżających do
                    skrzyżowania samochodów, kierowca winien się spodziewać konieczności zatrzymania
                    się, i w momencie gdy widzi, ze może na przejazd/przejście wjechać i z niego nie
                    zjechać, powinien się zatrzymać >>przed<< a nie >>na<<.
                    a warto jeszcze zauważyć, ze przepisy nakazują przy tym manewrze (podjeżdżania
                    do przejścia czy przejazdu) zachowanie szczególniej ostrożności.
                    bo to oznacza m.in. ze kierowca winien spodziewać się konieczności szybkiego
                    zatrzymania się, choćby z powodu wtargnięcia.

                    > Czyli, w szczególności, jeżeli dopiero stamtąd (a w praktyce
                    > chyba zawsze tak jest) kierowca może dobrze ocenić sytuację
                    > na drodze poprzecznej ....

                    zwracam jednak uwagę, że powyższe dotyczy to nie tego pierwszego, który
                    zatrzymał się tuż przed wjazdem na samo skrzyżowanie (tu nie ma wątpliwości,
                    warunki ruchu są takie, że on sam musi się zatrzymać i ustąpić pierwszeństwa
                    pojazdom z drogi poprzecznej), ale tego drugiego który tuz za nim podąża. albo
                    kolejnego ... bo oni widzą i wiedzą, że pierwszy się zatrzymał i czeka, i sami
                    też się zatrzymują i czekają na swa kolej na podjechanie. i dlatego tu już tego
                    tłumaczenia przyjąć się nie da.
                    naturalnie w takich sytuacjach bardziej przejawia się uprzejmość niż prawna
                    regulacja, bo granica między zajściem "warunków ruchu" a ich brakiem jest
                    stosunkowo płynna.

                    >> odczekanie na możliwość dalszego przejazdu. a to dlatego,
                    >> że kolejny kierowca winien zatrzymać się >>przed<< przejściem,
                    >> a nie zderzak w zderzak, bezpośrednio za poprzedzającym go
                    >> samochodem.
                    >
                    > I zwykle tak się dzieje.

                    a właśnie, że nie, i w tym sęk. wiem, że w ruchu samochodu, przy w miarę płynnym
                    skręcie w prawo nie sposób zatrzymać się przed przejściem, to są sekundy - ale
                    gdy oczekiwanie na przejazd (np. w drogę główną o dużym ruchu) jest dłuższe, i
                    wcześniej już widać, że na skręt się czeka dłużej niż parę sekund - tu
                    należałoby się zatrzymać i umożliwić pieszym czy rowerzystom swobodne przejście.
                    są to dwie różne sytuacje, niestety na ogół traktowane dokładnie tak samo.

                    > A co rowerzystę obchodzi że samochód stanął przed nim na pasach?
                    > Nie chcesz chyba powiedzieć, że rowerzysta chciał przejechać
                    > przez te pasy?

                    a jak twoim zdaniem oznaczony jest przejazd dla rowerzystów? kółeczkami? też
                    pasy, tyle, że dwa, przerywane i w poprzek jezdni.
                    zresztą nieważne, pisząc o pasach mam na myśli i te dla rowerów i te dla
                    pieszych. każde odpowiedni. traktuj oba przypadki łącznie.
                  • Gość: Andrzej Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.chello.pl 08.08.08, 19:03
                    Jeżeli warunki tego wymagają, mogę się zatrzymać na przejeździe kolejowym i
                    prawdopodobnie cofać na autostradzie. Domyśl się, że mówimy tu o ABSOLUTNYCH
                    wyjątkach
                    • Gość: ? Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.08.08, 11:00
                      Nie, zatrzymanie się na przejściu/przejeździe żeby zobaczyć czy można przejechać
                      przez skrzyżowanie nie jest żadnym wyjątkiem, tak są skonstruowane skrzyżowania
                      na całym świecie.
                      • Gość: Andrzej Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.08, 13:03
                        No nie, ten znowu swoje.... Artek powyżej wyłożył ci to naprawdę rzetelnie.
                        Ponadto skrzyżowanie to już ten przejazd, na którym Ty chcesz się zatrzymywać.
                        Z tymi skrzyżowaniami "na całym świecie"... Eeee... Na Armii Krajowej jakoś są
                        skonstruowane inaczej. Można się zatrzymać przed przejazdem i spojrzeć w lewo,
                        czy pokonam przejazd/całe skrzyżowanie bez zatrzymywania się.

                        Uznam Twoje racje pod jednym warunkiem: że tak często jak zatrzymujesz się na
                        przejeździe rowerowym, będziesz zatrzymywał się na przejeździe kolejowym :)
                        Powodzenia

                        Andrzej
                        • Gość: ? Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.08.08, 13:49
                          > No nie, ten znowu swoje.... Artek powyżej wyłożył ci to naprawdę rzetelnie.

                          Wypisanie kupy przepisów związanych z tematem tylko słowem "zatrzymanie" to nie
                          jest żadna rzetelność.

                          > Z tymi skrzyżowaniami "na całym świecie"... Eeee... Na Armii Krajowej jakoś są
                          > skonstruowane inaczej. Można się zatrzymać przed przejazdem i spojrzeć w lewo,
                          > czy pokonam przejazd/całe skrzyżowanie bez zatrzymywania się.

                          A w dziesiątkach, setkach i tysiącach innych miejsc tak nie jest. Zresztą - o
                          którym to miejscu na Armii Krajowej mówisz?

                          > Uznam Twoje racje pod jednym warunkiem: że tak często jak zatrzymujesz się na
                          > przejeździe rowerowym, będziesz zatrzymywał się na przejeździe kolejowym :)

                          Wskaż mi miejsce gdzie tory przechodzą tak blisko skrzyżowania że sprawdzenie
                          sytuacji na drodze poprzecznej wymaga zatrzymania się na nich. Jak pokażesz,
                          pogadamy, a na razie nadal wychodzisz na nieuka PoRDowego broniącego swojej
                          niewiedzy głodnymi kawałkami.
                          • Gość: Andrzej Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.08, 17:04
                            Zrozum proste zdanie:
                            Art. 49
                            1. Zabrania się zatrzymania pojazdu:
                            (..)
                            2.na przejściu dla pieszych, na przejeździe dla rowerzystów (...)

                            Co do tego przejazdu kolejoweogo. Proponuję Ci zatrzymywanie tam, bo to Ty
                            jesteś zwolennikiem zatrzymywania się na przejazdach. Nie ja. No, ale pewnie
                            odwagi starcza jedynie na pieszych i rowerzystów. Bo to oni mają kłopot nie Ty.
                            Przestań człowieku...

                            • Gość: ? Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.08.08, 10:20
                              > Zrozum proste zdanie:
                              > Art. 49
                              > 1. Zabrania się zatrzymania pojazdu:
                              > (..)
                              > 2.na przejściu dla pieszych, na przejeździe dla rowerzystów (...)

                              Zacytuj w całości, a nie jak rowerzysta. Razem z tym fragmentem mówiącym
                              dozwolonym zatrzymaniu wynikającym z warunków ruchu.

                              > Co do tego przejazdu kolejoweogo. Proponuję Ci zatrzymywanie tam, bo to Ty
                              > jesteś zwolennikiem zatrzymywania się na przejazdach. Nie ja. No, ale pewnie
                              > odwagi starcza jedynie na pieszych i rowerzystów. Bo to oni mają kłopot nie Ty.

                              No to masz przykład takiego przejazdu kolejowego, na którym jest jakikolwiek
                              sens zatrzymać się w związku z warunkami ruchu, czy nie? Skoro tak wyjeżdżasz z
                              odwagą, to daj dobry przykład i sam się nią wykaż: podaj realne kontrprzykłady
                              albo przyznaj się do błędu.

                              • Gość: Andrzej Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 11:58
                                Przy całym szacunku, ale fragmentu o DOZWOLONYM ZATRZYMANIU nie ma. Nikt Ci na
                                to nie POZWALA. Wiesz co to jest ZATRZYMANIE? Proszę, znajdź ten przepis i
                                zacytuj, a przyglądniemy mu się uwaznie.

                                Przejazd kolejowy w miejscowości Krupski Młyn - tam może dojść do "sensownego
                                zatrzymania się" - cytując Twoje bardzo niedokładne sformułowanie. Również
                                miejscowość Zawadzkie w woj. opolskim, przed hutą Andrzej zdaje sie.

                                • Gość: ? Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.08.08, 12:09
                                  > Przy całym szacunku, ale fragmentu o DOZWOLONYM ZATRZYMANIU nie ma. Nikt Ci na
                                  > to nie POZWALA. Wiesz co to jest ZATRZYMANIE? Proszę, znajdź ten przepis i
                                  > zacytuj, a przyglądniemy mu się uwaznie.

                                  Art 49 pkt 4:
                                  "4. Zakaz zatrzymania lub postoju pojazdu nie dotyczy unieruchomienia pojazdu
                                  wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego."

                                  Nie dałeś rady doczytać tak daleko? A mówiłem żebyś CAŁY artykuł 49 przeczytał.
                                  Ale skoro chcesz się błaźnić na własne życzenie...

                                  > Przejazd kolejowy w miejscowości Krupski Młyn - tam może dojść do "sensownego
                                  > zatrzymania się" - cytując Twoje bardzo niedokładne sformułowanie. Również
                                  > miejscowość Zawadzkie w woj. opolskim, przed hutą Andrzej zdaje sie.

                                  Nie znam tych miejsc i na zdjęciach w zumi się nie doszukałem, ale jeżeli
                                  rzeczywiście poprzeczna droga przechodzi tam nie dalej niż 3-4m od szyn i
                                  równocześnie są jakieś przeszkody uniemożliwiające jej obserwację jeszcze zza
                                  torów - to tak, stanę na przejeździe kolejowym żeby sprawdzić czy po tej drodze
                                  nic nie jedzie.
                                  • Gość: Andrzej Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 16:26
                                    "Zakaz zatrzymania lub postoju pojazdu nie dotyczy unieruchomienia pojazdu
                                    wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego"

                                    Eee, kto tego przepisu nie zna, skoro o tym przepisie tak bardzo pamiętają
                                    kierowcy. Ale po kolei..
                                    Przecież to jest mowa o tym, że "zakaz zatrzymywania nie dotyczy" itd. Gdzieś Ty
                                    tu przeczytał o DOZWOLONYM ZATRZYMANIU??? Zawieszony jest warunkowo przepis, ale
                                    nawet i tu nie mówi się wprost, że MOZESZ SIE ZATRZYMYWAC. Czyś Ty naprawdę
                                    myślał, że ktoś POZWOLI CI Się zatrzymać na skrzyżowaniu??? "Dozwolone jest
                                    zatrzymywanie się na skrzyżowaniu" - już widzę taki przepis, ha, ha, ha!

                                    Popatrz na przepis:
                                    Art. 46.
                                    1. Zatrzymanie i postój pojazdu są DOZWOLONE tylko w miejscu i w warunkach, w
                                    których jest on z dostatecznej odległości widoczny dla innych kierujących i nie
                                    powoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego lub jego utrudnienia.

                                    Tu pada sfromułowanie "dozwolone". Umiej czytać ze zrozumieniem, a nie topornie.
                                    W stylu przepisów czasem przejawia się ich duch, sens, ale chyba nie będziesz
                                    wiedział o czym mówię... Co miałeś z języka polskiego? :)
                                    Posługując się Twoim językiem "zbłaźniłeś się".

                                    A zatrzymuj się na przejazdach kolejowych, zatrzymuj...
                                    • Gość: ? Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.08.08, 17:00
                                      > Przecież to jest mowa o tym, że "zakaz zatrzymywania nie dotyczy" itd. Gdzieś T
                                      > y
                                      > tu przeczytał o DOZWOLONYM ZATRZYMANIU???

                                      W tym właśnie miejscu. Skoro nie zakazują mi zatrzymania w tych okolicznościach,
                                      to WOLNO mi to zrobić. Tak działa prawo.

                                      > myślał, że ktoś POZWOLI CI Się zatrzymać na skrzyżowaniu??? "Dozwolone jest
                                      > zatrzymywanie się na skrzyżowaniu" - już widzę taki przepis, ha, ha, ha!

                                      To ten sam przepis. Jeżeli warunki ruchu to wymuszą, WOLNO mi się zatrzymać
                                      także na skrzyżowaniu. Możesz to zaobserwować na dowolnym większym skrzyżowaniu
                                      ze skrętem w lewo - samochody zatrzymują się tam, bo przepuszczają jadących z
                                      naprzeciwka.

                                      > 1. Zatrzymanie i postój pojazdu są DOZWOLONE tylko w miejscu i w warunkach, w
                                      > których jest on z dostatecznej odległości widoczny dla innych kierujących i nie
                                      > powoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego lub jego utrudnienia.
                                      >
                                      > Tu pada sfromułowanie "dozwolone". Umiej czytać ze zrozumieniem, a nie topornie

                                      No i co dla ciebie wynika z tego artykułu? Czyżbyś dążył do stwierdzenia że
                                      każdy, kto zatrzymuje się na jezdni żeby bezpiecznie skręcić w lewo (zmuszając
                                      jadących za nim także do zatrzymania) łamie prawo? :-> Naprawdę chcesz twierdzić
                                      że także i to jest "utrudnieniem" o którym mówi przepis?
                                      • Gość: Andrzej Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.chello.pl 14.08.08, 19:01
                                        Oj, "?" nawet nie załapałeś o co chodzi... więc jeszcze raz, już
                                        łopatologicznie. W Kodeksie drogowym wielokrotnie używa się sformułowania
                                        "dozwolone jest".

                                        Jak przykład przywołałem. "Zatrzymanie i postój pojazdu są DOZWOLONE tylko w
                                        miejscu...", ale jako przykład użycia słowa DOZWOLONE (nota bene nieco
                                        zaskakujące jest to, że nie zrozumiałeś. Sama treść przepisu, dla naszej wymiany
                                        argumentów z moje strony, a z Twojej epitetów w stosunku do mojej osoby, nie
                                        jest znacząca).

                                        I dalej, co
                                        Zwróciłem uwagę, że w przepisie:

                                        Art 49 pkt 4:
                                        "4. Zakaz zatrzymania lub postoju pojazdu nie dotyczy nieruchomienia pojazdu
                                        wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego."

                                        nie ma użytego słowa DOZWOLONE. Sądzisz, że to przypadek? Dlaczego ustawodawca
                                        nie napisał:
                                        "ZEZWALA się na zatrzymywanie się (tu sobie wpisz np. skrzyżowanie, przejazd
                                        rowerowy), gdy wynika to z warunków..." itd.

                                        Nie napisał, bo nie wyraża wprost zgody, tylko warunkowo zawiesza wcześniejsze
                                        kategoryczne i liczne zakazy dotyczące zakazu zatrzymywania się, które
                                        bezpośrednio poprzedzają przepis, a który Ty uważasz za kluczowy. Jeszcze raz to
                                        powtórzę: przed tym przepisem jest całe stado przepisów o wyraźnym ZAKAZIE.

                                        Dlaczego taki przepis (czyli: "Zakaz zatrzymania lub postoju pojazdu nie dotyczy
                                        nieruchomienia pojazdu wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego.")
                                        towarzyszy kategorycznym zakazom? Bo nikt nie jest w stanie przewidzieć jakie
                                        różnorakie okoliczności mogą nastąpić, które wymuszą na kierowcy zatrzymanie
                                        się. Przykład: jeśli stracisz przytomność i będziesz leżał na przejeździe
                                        rowerowym, do głowy mi nie przyjdzie, bo po Tobie przejechać, bo mam zakaz
                                        zatrzymywania się na przejeździe rowerowym (to jest wymóg również dla
                                        rowerzystów, tak tak...).
                                        Mówimy zatem o sytuacjach nadzwyczajnych, nietypowych, co widać w całej
                                        konstrukcji tej części Kodeksu Drogowego.

                                        Jeżdżę rowerem po mieście (ok. 5 tys. km rocznie po Wrocławiu) i samochodem (ok.
                                        15 tys. rocznie). Wiem, jak rzadko sytuacja drogowa wymusza zatrzymanie tam,
                                        gdzie bym nie chciał. I wiem, jak bardzo dotkliwy jest ktoś, kto byle pierd
                                        uważa za usprawiedliwienie zatrzymania się na przejeździe rowerowym. Ba!
                                        powołuje się z zapałem na Kodeks Drogowy...

                                        Powiem nieco złośliwe. Są tacy, którzy w życiu przeczytali dwie książki: w
                                        szkole średniej "Magię seksu" (i to nie do końca), a potem od razu zabrali się
                                        za przepisy drogowe. I poruszają się w tym wszystkim jak słoń w magazynie
                                        porcelany...




                                        • Gość: ? Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 21:05
                                          > Art 49 pkt 4:
                                          > "4. Zakaz zatrzymania lub postoju pojazdu nie dotyczy nieruchomienia pojazdu
                                          > wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego."
                                          >
                                          > nie ma użytego słowa DOZWOLONE. Sądzisz, że to przypadek? Dlaczego ustawodawca
                                          > nie napisał:
                                          > "ZEZWALA się na zatrzymywanie się (tu sobie wpisz np. skrzyżowanie, przejazd
                                          > rowerowy), gdy wynika to z warunków..." itd.
                                          >
                                          > Nie napisał, bo nie wyraża wprost zgody, tylko warunkowo zawiesza wcześniejsze
                                          > kategoryczne i liczne zakazy dotyczące zakazu zatrzymywania się,

                                          Zawiesza uprzednie zakazy, czyli pozwala. Czego jeszcze nie rozumiesz?

                                          > Mówimy zatem o sytuacjach nadzwyczajnych, nietypowych, co widać w całej
                                          > konstrukcji tej części Kodeksu Drogowego.

                                          Nie, błagam, nie rób z siebie idioty i nie opowiadaj że "warunki ruchu" to
                                          wyłącznie jakieś sytuacje awaryjne. Już pytałem o samochody skręcające w lewo i
                                          przepuszczające tych z naprzeciwka. Tchórzliwie pominąłeś ten przykład, więc
                                          może ustosunkujesz się do drugiego: na ulicy ze znakiem zakazu zatrzymywania
                                          jest korek i samochody, wyobraź sobie, stoją od czasu do czasu. Łamią przepis, tak?

                                          > gdzie bym nie chciał. I wiem, jak bardzo dotkliwy jest ktoś, kto byle pierd
                                          > uważa za usprawiedliwienie zatrzymania się na przejeździe rowerowym.

                                          Jeżeli dla ciebie upewnienie się że można wjechać na skrzyżowanie jest byle
                                          pierdem...

                                          > Powiem nieco złośliwe. Są tacy, którzy w życiu przeczytali dwie książki: w
                                          > szkole średniej "Magię seksu" (i to nie do końca), a potem od razu zabrali się
                                          > za przepisy drogowe. I poruszają się w tym wszystkim jak słoń w magazynie
                                          > porcelany...

                                          Ta odrobina samokrytyki dobrze o Tobie świadczy.
                                          • Gość: Andrzej Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.chello.pl 15.08.08, 04:09
                                            Proszę, nie wierz w ten slogan, że "jeśli prawo czegoś nie zabrania, to na to
                                            zezwala". Skąd to przekonanie? z Wiadomości telewizyjnych? Bo tak jakiś poseł
                                            powiedział?

                                            Opiszę sytuację z dziś. Armii Krajowej, skrzyżowanie z ul. Piękną. Używasz Zumi
                                            to zobacz na maksymalnym zbliżeniu. Wyjeżdżający z ul. Pieknej na Armii Krajowej
                                            mają panoramiczny widok. A jednak na przejeździe rowerowym stoi samochód. Nie
                                            może opuścić przejazdu, bo jadą samochody Armii Krajowej. Mało. Samochód ten
                                            znalazł się na przejezdzie na zielonej strzałce (rowerzyści mają zielone). Mało.
                                            To Panda z "L" na dachu.
                                            Ot, przykład na to, że ile w Polsce wie się, kiedy można się zatrzymać i co to
                                            jest przejazd rowerowy (np. może być częścią skrzyżowania). Zapewne warunki
                                            ruchu wszystko usprawiedliwiają.

                                            W związku z tym, że jesteś, jakby to grzecznie nazwać, odporny na wiedzę, a
                                            także dlatego, że użyłeś takich niegrzecznych sformułowań jak "nie rób z siebie
                                            idioty", czuję się bezradny i zwolniony z obowiązku dalszej rozmowy. Wystawiam
                                            Ci "niedostateczny" z tej części przepisów, a także za postawę.
                                            Prawdopodobnie zmiana postawy wobec rowerzystów to kwestia pokolenia. Myślę, że
                                            10-15 lat i będzie się we Wrocku jezdziło na rowerze, tak jak w Barcelonie. Nie
                                            licząc czarnych owiec.

                                            Żegnam
                                            Andrzej


                                            • Gość: artek Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wro.vectranet.pl 15.08.08, 07:44
                                              > Prawdopodobnie zmiana postawy wobec rowerzystów to
                                              > kwestia pokolenia. Myślę, że 10-15 lat i będzie się we
                                              > Wrocku jezdziło na rowerze, tak jak w Barcelonie. Nie
                                              > licząc czarnych owiec.

                                              to nie jest postawa wobec rowerzystów, a ogólnie postawa wobec kogokolwiek
                                              innego. przeciętny kieroffca miszcz kierofnicy potrafi zablokować nie tylko
                                              przejście dla pieszych czy przejazd dla rowerzystów, ale też zaparkować sobie na
                                              torowisku, stanąć na środku skrzyżowania kompletnie je blokując, zaparkować na
                                              chodniku w sposób absolutnie wykluczając możliwość przejścia itp

                                              to:
                                              1. bezmyślność
                                              2. egoizm
                                              3. elementarny brak kultury
                                              4. ...

                                              to czy to rower czy cokolwiek innego, nie ma znaczenia. nie ma potrzeby
                                              przypisywania kierowcom jakiś wyższych uczuć w stosunku do rowerzystów. jeden
                                              się zatrzyma i przepuści, a drugi ma to w dupie - i nie przepuści. i tyle.
                                              • Gość: Andrzej Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.chello.pl 15.08.08, 11:21
                                                Artek,
                                                pewnie masz rację: znajomość przepisów + przyjazna postawa wobec innych
                                                uczestników ruchu, dopiero to daje właściwy efekt.

                                                Natomiast ja to porównuję z Barceloną, bo tam trochę jezdzilem. Miasto
                                                zatłoczone, ale kierowcy przepuszczają przechodniów (to jest nawyk), wyjątkowo
                                                rzadko zatrzymują się na przejazdach rowerowych. Skąd aż takie różnice między
                                                nami a nimi?
                                                Jedną z przyczyn upatruję w fatalnym szkoleniu kierowców (widzę to codziennie na
                                                Armii Krajowej - doprawdy zgroza).
                                                Drugą w fatalnej kulturze organizacji ruchu.
                                                Trzecią - w przekonaniu że rower to taki niepoważny środek transportu, a
                                                rowerzysta to taki niepoważny uczestnik ruchu. Notabene w taki sam sposób o
                                                kierowcach samochodów osobowych myślą kierowcy TIROW, w efekcie: ten lepszy, kto
                                                większy i silniejszy.

                                                Pzdr
                                                Andrzej
                                                • Gość: artek Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wro.vectranet.pl 16.08.08, 18:28
                                                  > Jedną z przyczyn upatruję w fatalnym szkoleniu kierowców (widzę
                                                  > to codziennie na Armii Krajowej - doprawdy zgroza).
                                                  > Drugą w fatalnej kulturze organizacji ruchu.

                                                  eeee ... trochę tak.
                                                  ale jak dla mnie to zdecydowanie kultura, m.in. osobista. nie widzę specjalnej
                                                  różnicy między osobnikiem zastawiającym wózkiem przejście w hipermarkecie, a
                                                  kierowcą zatrzymującym się na przejściu dla pieszych. albo między kierowcą
                                                  parkującym na trawniku a właścicielem srającego na tenże trawnik pieska. między
                                                  pieszym łażącym po drodze dla rowerów a rowerzysta wpychającym się na wąskim
                                                  chodniku pomiędzy pieszych. taka nacja ...
                                                  coś jednak musi być w stwierdzeniu, że co lepszych polaków to najpierw moskale a
                                                  potem niemcy powybijali. i w rezultacie pozostała genetyczna bylejakość.
                                            • Gość: ? Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 14:25
                                              > Proszę, nie wierz w ten slogan, że "jeśli prawo czegoś nie zabrania, to na to
                                              > zezwala".

                                              Albo jesteś trollem, albo jakimś kuzynem czechofila. Zasada że wolno robić
                                              wszystko czego nie zakazują przepisy prawa jest podstawą działania systemu
                                              prawnego. Gdyby jej nie było, to jak wytłumaczyłbyś że nie jesteś karany za
                                              spuszczenie wody w klozecie? Przecież nie ma przepisu który wyszczególniałby że
                                              wolno ci to zrobić.

                                              > Opiszę sytuację z dziś. Armii Krajowej, skrzyżowanie z ul. Piękną. Używasz Zumi
                                              > to zobacz na maksymalnym zbliżeniu. Wyjeżdżający z ul. Pieknej na Armii Krajowe
                                              > j
                                              > mają panoramiczny widok.

                                              Zza przejazdu dla rowerów i przejścia dla pieszych? Z dziesięciu metrów od drogi
                                              poprzecznej? Bardzo wątpię żeby ten widok był wystarczający. Tym niemniej nawet
                                              gdyby był, to i tak jest to po prostu jednostkowy przypadek, a gros skrzyżowań z
                                              całą pewnością z takiej pozycji nie daje praktycznie żadnego widoku.

                                              > W związku z tym, że jesteś, jakby to grzecznie nazwać, odporny na wiedzę, a
                                              > także dlatego, że użyłeś takich niegrzecznych sformułowań jak "nie rób z siebie
                                              > idioty", czuję się bezradny i zwolniony z obowiązku dalszej rozmowy. Wystawiam
                                              > Ci "niedostateczny" z tej części przepisów, a także za postawę.

                                              Czyli nie masz na tyle cojones żeby się przyznać do nieznajomości PoRD. Trudno,
                                              nie ty pierwszy, nie ostatni.
                                              • Gość: Roman Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.korbank.pl 16.08.08, 14:41
                                                Człowieku, może dasz spokój. Jesteś kolejnym misjonarzem, który tu wpada by
                                                nawracać ciemnego rowerowego luda. Odreagowujesz frustracje życia codziennego?
                                                Znajdź sobie inne forum, są pewnie takie, lub szukaj pomocy gdzie trzeba.
                                                Koniecznie chcesz nam tu wcisnąć, że wyjątek jest regułą nic poza tym nie
                                                wnosząc prócz pieniactwa. Fakt, niektórzy dają się sprowokować na co pewnie
                                                liczysz. Na mnie nie licz.
                                                • Gość: Andrzej Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.chello.pl 16.08.08, 16:59
                                                  Ostatecznie rezygnuję z rozmowy z forumowiczem o nicku "?".
                                                  Ostrzegam innych, którzy chcieliby w miarę spokojny sposób wyjaśnić "?", że
                                                  prędzej czy później zostaną przez "?" obrzuceni obelgami.
                                                  Wsiadam na rower i - w drogę!!!! :)

                                                  Andrzej
                                                  • czechofil Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst 16.08.08, 19:57
                                                    Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                                                    > Ostatecznie rezygnuję z rozmowy z forumowiczem o nicku "?".
                                                    > Ostrzegam innych, którzy chcieliby w miarę spokojny sposób
                                                    wyjaśnić "?", że
                                                    > prędzej czy później zostaną przez "?" obrzuceni
                                                    obelgami.

                                                    Ja już to dawno zrobiłem, zniżanie się do jego poziomu nie ma
                                                    kompletnie sensu. Gratuluję decyzji i zachęcam mimo wszystko do
                                                    dalszej dyskusji na tym forum...
                                                  • Gość: Czechofil Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.08, 01:51
                                                    Kolego ty się nie możesz zniżyć do niczyjego poziomu bo nie ma
                                                    drugiej osoby która ma tak niski poziom jak ty.
                                              • Gość: pacific To jest żałosne. IP: *.users.zlotniki.pl 16.08.08, 21:33
                                                Niektórzy, nie tylko "?", znam wiele takich osób, potrafią godzinami wymieniać powody dla których można, lub nawet należy zatrzymywać się na ścieżkach rowerowych,Dotych narzekań, czy dobrych rad można dodać jeszcze wiele innych, m.in:, że rowerzyści w ogóle nie powinni jeździć po mieście itp. Oni "nie mają nic przeciwko rowerzystom", ale najlepiej niechby sobie jeździli gdzieś po parkach, lasach, księżycu może, ale broń Boże, nie na MOJEJ jezdni.
                                                Koleś godzinami studiuje kodeks drogowy by w myśl Dzierżyńskiego (dajcie mi człowieka (rowerzystę) a paragraf się znajdzie) znaleźć na nas jekieś haki. I po co to wyszukiwanie. Po co ta kłótnia. Wystarczy ODRABINA KULTURY ze strony kierowców, której niektórzy są po prostu pozbawieni. Ale... Zachód parę lat potrzebował na zmianę mentalności kierowców. U nas też idzie w dobrą stronę :)
          • czechofil Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst 08.08.08, 10:27
            flatron2008 napisał:
            > Na szczęscie nie ty decydujesz, kto może wypowiadać się na tym
            >
            forum.

            Bo co? Bałbyś się cenzury z mojej strony? Pęknę ze
            śmiechu...

            > Nie musisz tak zazdrośnie chronić tego miejsca w sieci, które
            > wydaje ci się namiastką jakiejś
            wspólnoty.

            Nie odróżniasz zazdrości od niechęci do jałowych, nic nie
            wnoszących postów. A to poważna
            różnica...

            > To nie jest żadna
            > zarezerwowana strefa, tylko platforma wymiany
            opinii.

            Dobrze piszesz - wymiany opinii, a nie wypisywania jakichś
            nadętych, potwornie uogólniających i nic nie wnoszących opisów braku
            umiejętności i łamania prawa przez niektórych
            rowerzystów...

            > Jeżeli ktoś
            > chce generalizować, że wrocławscy rowerzyści jeżdżą jak dupy i do
            > dupy, to ma do tego prawo. A ja się z tym zdaniem
            zgadzam.

            A ja mam prawo napisać, że się z tym nie zgadzam. Ot i
            tyle...

            Podsumowując - wielu cyklistów jeździ beznadziejnie, napisano już o
            tym tutaj całe tomy. Tylko co z tego? Myślisz, że twój głos na ten
            temat coś zmieni? Chłopie, wołasz na puszczy! Zamiast wylewać tutaj
            swoje żale zabrałbyś się może za edukację młodzieży w tym kierunku?
            Bo widać, że sama karta rowerowa (ile dzieci ją w ogóle ma i czy
            policja ją sprawdza przy zatrzymaniu?) nie wystarcza. Ogólnie
            społeczeństwo nie zna przepisów i to odnosi się również do pieszych
            i kierowców. Ale dlaczego znów są winni tylko cykliści? Może pedały
            też, hehe...?
            • Gość: Paulo Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 11:42
              Jest jeszcze pewna gradacja następst, jakie niesie ze sobą
              nieopowiedzialne czy wręcz łajdackie zachowanie kierowcy auta i
              takiego samego rowerzysty.

              -debil za kierownicą auta nieprzestrzegający przepisów, to w
              konsekwencji często ofiary śmiertelne, ranni, wystarczy codzień
              posłuchać wiadomości. Zdaje się, że kręci się to w polsce wokół 5,5
              tyś ofiar śmiertelnych rocznie, kilkunastu tysiącach rannych. W
              szwecji rocznie ginie na drogach kilkadziesiąt osób.

              -debil za kierownicą roweru często jedynie sam sobie zaszkodzi.
              Owszem, jak wpadnie na pieszego to może go poturbować, mogą być
              siniaki czy zadrapania,ale bądźmy uczciwi, jakiś drastycznych
              przypadków czy też ogromnej liczby tragicznych wypadków powodowanych
              przez rowerzystów nie da się znaleźć.

              Stąd zestawianie i porównywanie tych dwóch kategorii nie ma
              kompletnie sensu. Można za to próbować apelować i świecić
              przykładem, a zdaje się, że mędrców i świętych to u nas nie brakuje.
              • czechofil Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst 08.08.08, 12:08
                Wczoraj koło Lidla na Nowym Dworze pewna kobita w średnim wieku
                jadąca po chodniku rozklekotanym Wigry namolnie obdzwaniała
                wszystkich pieszych, których nie była w stanie wyminąć. Kiedy
                zwróciłem jej uwagę, że skoro już jedzie po tym chodniku
                (nielegalnie) to niech chociaż zachowuje się na nim jak niezbyt
                proszony gość, z jakąś odrobiną wyczucia. W zamian usłyszałem taki
                stek wyzwisk, jakiego nie powstydziliby się chuligani z okolic
                Traugutta. Mnie wbiło w ziemię, a baba pojechała dalej... Także,
                reasumując, społeczeństwo mamy jakie mamy, a mi po każdej takiej
                akcji coraz bardziej odechciewa się kogokolwiek edukować. To po
                prostu nie ma, jak widać, sensu...
                • Gość: HisTeriA Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.08.08, 14:11
                  dzwonek po to jest, skad wiesz ze kobita nie mieszka w tej okolicy i to jest
                  najwygodniejsza droga do domu?pracy?opiekunki? pieszy powinien reagowac na
                  dzwonek dla wlasnego bezpieczenstwa tym bardziej ze z tego co mowisz kobita nie
                  jechala szybko tylko starala sie sygnalizowac swoja obecnosc i spotkala sie po
                  prostu z ignorancja takich medrcow jak ty...
                  • Gość: artek Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 14:33
                    ale w sumie czechofil ma rację. znam dobrze to miejsce, chodnik tam taki
                    wąziutki, że ledwo dwoje pieszych się mieści, a jeszcze rowerów tam brakuje ...
                    pal sześć, gdy samochodów jest dużo, rozumiem, ludzie się boją. ale na
                    gubińskiej przeważnie dużego ruchu nie ma, nie takiego, żeby ze strachu uciekać
                    na chodnik. a chodnik jak pisałem naprawdę wąski - szczególnie tuż przy
                    skrzyżowaniu. i jeszcze pełno porozstawianych straganów. to jeszcze rowerów tam
                    brakuje!
                    ja rozumiem, że są ulice których lepiej unikać (nie żebym sam z chodników
                    korzystał). no, ale bez przesady! chce jechać szybko - to proszę na asfalcik. a
                    nie slalomik na metrowym chodniku ...

                    btw najbardziej poraża mnie kompletny bezsens jazdy chodnikiem na wewnętrznej
                    osiedlowej drodze, w strefie ograniczonego ruchu (tj 30 km/h). kiedyś mnie i
                    moja córkę taka jedna kobita zaatakowała, my chodnikiem w jedną stronę, ona w
                    przeciwną, chodniczek wąski, mniej niż metr - tak, że trzeba było wejść na
                    jezdnię żeby kobitę przepuścić. no właśnie, a obok kompletnie pusta jezdnia, bez
                    żadnego samochodu, tylko ... mąż kobity na rowerze, na dodatek z malutkim
                    dzieckiem w foteliku.
                    jemu jezdnia zupełnie nie przeszkadzała, a ona co? srała ze strachu bo ją coś
                    przejedzie?
                    • Gość: Paulo Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 16:58
                      > jemu jezdnia zupełnie nie przeszkadzała, a ona co? srała ze
                      strachu bo ją coś
                      > przejedzie?

                      Może właśnie o to chodziło. Trauma związana z przeżyciami z jazdy
                      ruchliwą drogą w towarzystwie kierowców "jeżdżących szybko, ale
                      pewnie" może się przenosić na wszystkie jezdnie, nawet te mniej
                      uczęszczane. Wrażenia z jazdy dla każdego mogą być inne.
                      • Gość: artek Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wro.vectranet.pl 08.08.08, 21:38
                        nie chce mi się w to wierzyć. to pusta osiedlowa droga, nie strzegomska.
                        bardziej prawdopodobne jest to, że jak ktoś przez całe życie po chodniku łaził,
                        to i na rowerze po jezdni normalnie poruszać się nie potrafi. takie tam kalectwo ...
            • flatron2008 Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst 08.08.08, 12:28
              czechofil napisał:

              > Myślisz, że twój głos na ten
              temat coś zmieni?

              Nie. Odezwałem się tylko dlatego, że odmówiłeś swobody wypowiedzi
              innemu.

              > Zamiast wylewać tutaj
              > swoje żale zabrałbyś się może za edukację młodzieży w tym
              kierunku?

              Nie wylewam żadnych żali. Stwierdzam fakty.
              A młodzież albo waży 15 kilo więcej niż ja albo ma szybsze rowery...
              Jakże więc mam ją edukować?
              :-D
              • czechofil Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst 08.08.08, 13:12
                > Nie. Odezwałem się tylko dlatego, że odmówiłeś swobody wypowiedzi
                > innemu.

                Bzdura, przecież się wypowiedział. A że według mnie bez sensu, więc
                to skomentowałem. Tylko tyle i nic więcej...
                • flatron2008 Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst 08.08.08, 16:18
                  Nie będę komentował. Forumowicze czytają twoje wypowiedzi z większym
                  zrozumieniem, niż ty je piszesz.
            • Gość: HisTeriA Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.08.08, 14:05
              czechofil ja widze ze ty sie skoncentrowales na krytyce i kazdy argument
              bedziesz sie staral podwazyc, nie wiem czy zwrociles uwage ale niektorzy z
              uczestnikow tego forum podpieraja sie kodeksem ruchu drogowego doswiadczeniem w
              prowadzeniu jedno jak i dwusladow, podejrzewam ze sam lazisz po ddrach z pieska
              smycza rozciagnieta wzdluz calego chodnika, i jesli masz ochote krytykowac z
              kolei brak polskich miekkich glosek interpunkcji w mojej wypowiedzi to jest od
              tego stosowne forum:p pozdrowero;)
              • Gość: Roman Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.korbank.pl 09.08.08, 15:28
                > prowadzeniu jedno jak i dwusladow, podejrzewam ze sam lazisz po
                ddrach z pieska
                > smycza rozciagnieta wzdluz calego chodnika
                Proponuję, nowicjuszu na tym forum, najpierw sprawdzić, a potem
                sądzić. Nie jest to trudne, wystarczy przejrzeć kilka wątków.
                • Gość: ? Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.08.08, 11:04
                  Kilka wątków właśnie na coś takiego wskazuje: czechofil jest typem wymyślającym
                  własne "prawa" i agresywnie próbującym je egzekwować. Niewiele z tych "praw" ma
                  jakiekolwiek rzeczywiste podstawy. Prawdopodobnie rzeczywiście nie łazi akurat z
                  psem po ścieżkach rowerowych (mam nadzieję że w ogóle nie ma psa, szkoda
                  zwierzaka), ale niewątpliwie wyprawia mnóswto innych podobnie bezsensownych rzeczy.
        • Gość: taka prawda Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.08, 01:50
          A czy ktoś pedale pytał cie o zdanie. Załóż własne forum dla
          upośledzonych i tam szczekaj. Użytkownicy dwa pedały zachowują się
          na drodze jak święte krowy.
      • Gość: paciffic Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.users.zlotniki.pl 08.08.08, 18:07
        Może wg Ciebie się nadaje. Ale jak masz górski rower z amortyzatorami to każda się będzie nadawać. Na kolażówkę ok 95% się nie nadaje niestety
      • Gość: benek Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.e-wro.net.pl 16.09.08, 12:32
        > 1. Jeżdżenie ulicą, gdy obok wyznaczona jest droga dla rowerów - wyprzedzę malk
        > ontentów i od razu napiszę - nie ma na niej zaparkowanych samochodów, nadaje si
        > ę do jazdy i jest wyraźnie oznakowana:))

        Z kierowcą nie ma co polemizować na takie stwierdzenia ale Ty Ewa jesteś
        rowrzystką wiec spróbuję się dowiedzieć z czym masz problem.
        Co to jest ścieżka , komu służy i dlaczego jest ich tak mało?
        Przez dziesiątki lat nie potrzeba było ścieżek bo wspaniale jeździło się
        ulicami. Rowerzysci korzystali z chodników tylko tam gdzie na ulicy był nierówny
        bruk.
        W dzielnicach peryferyjnych obok drogi często nie było chodnika tylko ziemiste
        pobocze po którym się jeździło bez wstrząsów (przykładowo ulica Hallera i Ślężna) .
        Po co komu ścieżki skoro często po 200 metrach znów trzeba zjechać na jezdnię ?
        Czy ścieżki są w miejscach gdzie są wąskie ruchliwe ulice ?
        Ścieżki buduje się tam gdzie inwestor chce a nie tam gdzie są potrzebne.
        Rowerzysta wprawny który korzysta z roweru bo potrafi nim szybciej dojechać niż
        samochodem nie będzie korzystał że ścieżki bo ona mu jest niepotrzebna,
        spowalnia jazdę i powoduje zagrożenia.
        Ściżka to wysokie krawężniki, ciągłe przecinanie sie z ciagiem pieszym,
        niebezpieczne miejsca przy wiatach przystankowych, słupy znaki bez skrajni,
        częste wyrwy i nierówności, wielokrotność świateł ,koniecznosć uważania na
        pieszych i auta wyjeżdżające i wjeżdżające do posesji. Konieczność schodzenia z
        roweru na większości przejazdów przez ulicę.Brak możliwości skrętu ze ścieżki w
        poprzecznicę itd.
        Ścieżki potrzebne są dla dzieci i osób niewprawnych oraz tam gdzie są miejsca
        niebezpieczne np.ulica Świdnicka.
        Trzeba mieć nierówno pod sufitem aby karać rowerzystę ze jedzie sobie nową
        nawierzchnią asfaltową po ulicy Borowskiej gdzie jest tylko jeden pas ale za to
        5-6 metrowy skoro ten rowerzysta na rondzie na pl.Kościuszki uważajac aby nie
        wjechać kołem w szynę musi lawirować między autami.
        Czyli na Borowskiej rower na luźnej ulicy jest groźny a na pl.Kosciuszki nie ?
        Dlaczego wszystko postawione jest na głowie?
        Bo ścieżki nie są połączone w całość , światła na ścieżkach to szykany (np piesi
        mają 60 s świateł a rowerzyści 10 s) .
        Nikt nie wybuduje ścieżki tylko dlatego ze jest gdzieś potrzebna bo jest
        niebezpiecznie lub wąsko na jezdni.
        Przepis zmuszający do korzystania ze ścieżki jest głupi.
        To tak jakby zmuszać kierowców aby jechali autostradami a nikt nie spyta czy
        autostrada prowadzi tam gdzie droga lokalna i czy kierowca chce z z niej
        korzystać np czy go stać na opłaty.
        Rowerzysta powinien mieć wybór a w nielicznych miejscach gdzie rower jest
        zagrożeniem na jezdni powinien stać zakaz jazdy rowerem (przykład tunele na
        trasie W-Z).
        Jeśli ścieżki będą połączone w system możemy wrócić do tej rozmowy.
        Tymczasem interesuje mnie na jakiej ulicy rowerzyści stwarzają zagrożenie wobec
        niekorzystania ze ścieżek.
        Dwie najlepsze ścieżki na południu Wrocławia są nieprzejezdne.
        Ścieżka wzdłuż ul.Powstańców czy Hallera od kilku lat stanowią place budów lub
        składów budowlanych.
        Jadąc od Hallera do Sztabowej i dalej do ronda ścieżka zamieniła się w chodnik
        bowiem inwestor willi Verona przed dwa lata kierował pieszych na ścieżkę za
        pomocą znaków. Od Ronda na północ są nielegalne przejazdy przez jezdnię bo nie
        są oznaczone znakami pionowymi. Efekt: kierowca nie wie że nie ma przejazdu i
        taranuje a rowerzysta wie że jest i śmiało "wymusza" pierwszeństwo.Ale jeśli nie
        dojdzie do wypadku można przejechać 250 metrów ścieżką po zachodniej stronie
        ul.Powstańców Śl. do Poltegoru . Do niedawna na tym odcinku trzeba się było
        schylać bo gałęzie chlastały po twarzy .Dziś ścieżka to linia na chodniku pełnym
        wyrw w płytach które rozpuszczone zostały przez 45 lat kwasnymi deszczami
        (wilgoć pod drzewami). Przez ul.Wielką trudno przejechać bo ściezka rowerowa
        zapadła się o 40 cm po ostatnim przeciskaniu rur pod ulicą. No ale żaden
        normalny rowerzysta w dziurę nie będzie wjeżdął bo za dziura przywaliłby czołem
        w płot budowy. Dalej scieżka figuruje na papierze bo została zlikwidowana na
        około 6 lat (budowa) więc należałoby tu przejść na wschodnią stronę
        ul.Powstańców Śl.Tam po przejechaniu 70 metrów należałoby znów zjechać na
        zachodnia stronę na ścieżkę tylko ze na wprost stoją zapory drogowe więc albo
        trzeba by się cofnąć kawałek lub skakać przez trawnik. Na dalszym odcinku przez
        kilka lat były rozmaite budowy wiec trzeba było chyba ciągle zmieniać strony
        ulicy a ta ma tu ok 70 metrów szerokości. Jedne budowy się skończyły więc
        tymczasowo jest ścieżka ale już szykują się nowe budowy więc znów kilka lat
        kłopotów.
        Ale nawet jak dojedziemy do estakady kolejowej to co mamy dalej robić aby jechać
        rowerem na północ?
        Mamy przebiec pod torowiskiem ?
        Chyba wolno tylko cofnąć się do poprzedniego skrzyżowania aby przejechać na
        stronę pod Arkadami. No ale i tam po 10 metrach ścieżka się kończy i trzeba 3
        raz wracać na to samo skrzyżowanie i dalej jechać jezdnia pod mostem gdzie auta
        się ocierają. Po co komu taka ścieżka która nie chroni w miejscach
        najniebezpieczniejszych?
        Rozwiązaniem jest postawienia na południowo zachodnim narożniku skrzyżowania
        znaku że ścieżka na północ i na wschód to ślepa droga.
        No chyba skoro rowerzystów obowiązuje PoRd to ta ścieżka musi odpowiadać standardom.
        Jak może być droga ślepa bez oznakowania?
        Czy rowerzysta ma jechać pod prąd w ul Swobodną, czy tez jechać pod estakadą
        (lub przeprowadzać) i potem Bogusławskiego okrążyć UM aby powrócić do
        ul.Świdnickiej przez ul.Zapolskiej i Piłsudskiego ?
        A może ma się wracać tak jak opisałem lub przepychac rower 60 cm chodnikiem o
        szer 60-70 cm wzdłuż barierek pod kamienicą Świdnicka 53 ?
        Jak widac ścieżka jest źle oznaczona czyli nie wypełnia przepisu określającego
        jakim warunkom ma odpowiadac ddr .
        Zatem idiotyczne są żądania kierowców aby rowerzyści korzystali z tej drogi.
        Równie idiotyczne są twierdzenia że rowerzysta jadący jezdnią wzdłuż ulicy
        Powstańców stwarza zagrożenie bez zastanowienia się jakie naprawdę stwarza on
        zagrożenie gdy ścieżka się kończy właśnie tam gdzie naprawdę zaczyna być potrzebna.
        Proszę budowac autostrady kawałkami po 2-3 km robiąc do tych kawałków dojazdy z
        dróg lokalnych i nakazać kierowcom korzystać z autostrad jeśli takowe na
        kierunku jazdy istnieją.
        Przecież każdy kierowca postuka się w głowę że to kilkakrotnie wydłuży czas
        jazdy w stosunku do jazdy drogami lokalnymi.
        Więc ja się stukam w głowę gdy czytam ze rowerzyści muszą korzystać z
        pokawałkowanych ścieżek bo to ułatwi życie kierowcom .
        Ktos powie że są ulice jak Legnicka gdzie kierowcy jadą 70km/h i wyłączają uwagę
        bo sądzą że rowerzysci powinni tam korzystać z ddr.
        Ale ja się pytam gdzie nie jeżdżą 70km/h i kórzy kierowcy wiedzą gdzie na
        Legnickiej jest kawałek ściezki a gdzie nie ?
        Pytam dlaczego kierowcy chcą sobie wyłączyć konieczność uważania na rowerzystów
        skoro tam ścieżki nie są ciągłe a kierowca nigdy nie jest informowany znakami ze
        obok jest ścieżka ?
        Podobnie durnotę przepisu nakazującego jazdę ścieżką można wykazać przy okazji
        przepisu pozwalającego na jazdę rowerem po chodniku gdy dozwolona jest prędkość
        ponad 50 km/h.
        Czyli jak jest szybka droga to rowerzysta może ale nie musi jechać chodnikiem
        .Ale jeśli jest tam ddr to musi. Tymczasem ddr tam praktycznie nie powinno być
        bo dozwolona jest jazda chodnikiem.
        Paradoks polega na tym że się zmusza do korzystania ze ścieżki która nie powinna
        powstać.
        Gdyby nie było tam ścieżki,i tak byłoby tam tak samo niebezpiecznie ale
        rowerzysty nie wolno by karać że nie chce jechać chodnikiem.
        Ponieważ jest niepotrzebna ścieżka to wolno rowerzystę karać.
        Tak właśnie wygląda system ścieżek we Wrocławiu.
        Tam gdzie są potrzebne to nigdy albo długo nie powstaną.
        Ścieżki są tam gdzie się je najłatwiej wyznacza bez inwestycji.
        Trudno tak musi być.
        Ale jak rowerzysta pisze że trzeba jechać po ścieżce która powstała z przypadku
        a nie dlatego że tam jest jez
      • Gość: benek Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.e-wro.net.pl 16.09.08, 13:28
        > 1. Jeżdżenie ulicą, gdy obok wyznaczona jest droga dla rowerów - wyprzedzę malk
        > ontentów i od razu napiszę - nie ma na niej zaparkowanych samochodów, nadaje si
        > ę do jazdy i jest wyraźnie oznakowana:))

        Nie rozumiem liku określeń .
        Nie wiem dlaczego narzekaja cych rowerzystów na stan ściezek nazywaz malkontentami.
        Chyba pomyliłas słowo oponent z malkontentem.

        Nie wiem dlaczego uważasz ze rowerzyści nie korzystajacy ze ścieżek robią to z
        powodu samochodów na ścieżkach.
        Nigdy nie spotkałem się aby ktoś udowadniał ze nie może korzystać ze ścieżki bo
        musi objechać jakieś auto.
        Owszem auta na ścieżkach denerwują choćby dlatego że służby niewiele z tym
        problemem robią a le to nie zniechęca do korzystania ze ścieżek a wręcz
        odwrotnie mobilizuje do walki o ścieżkę.

        Tez nie rozumiem co to znaczy wyraźnie oznakowana.
        Przepis mówi chyba że aby ścieżka miała staus ddr to musi byc prawidłowo
        oznakowana a nie wyraźnie.
        Fakt ścieżki są tak wyraźnie oznakowane że trudno czasem się po nich poruszać od
        nadmiaru znaków (można zahaczyć sakwa lub lusterkiem).
        Gdy jedziemy ścieżka w parku lub np Wybrzeżem Wyspiańskiego to na każdym
        przecięciu z alejką lub przejściem dla pieszych stawiają znak odwołujący a za
        przejściem powołujący ścieżkę.
        To często kosztuje więcej niż wykonanie nawierzchni ścieżki.
        Chyba rowerzysta widzi poprzeczna alejkę i znak tu niczego nie zmienia.Piesi na
        te znaki w ogóle nie zwracają uwagi.
        Wyraznie brakuje poziomych znaków dla pieszych a jest nadmiar pionowych.
        Tymczasem prawidłowo oznakowana ścieżka to ścieżka o której istnieniu jest
        informowany rowerzysta jadący jezdnią.
        Większość wrocławskich ścieżek jest dwukierunkowa tzn biegnie tylko po jednej
        stronie jezdni.
        Jest to rozwiązanie tańsze które sprawia kłopoty prawne bo nie ma możliwości
        sprawdzania na każdym skrzyżowaniu czy ktoś w zeszłym miesiącu nie zbudował 100
        metrów ścieżki po przeciwnej stronie ulicy.
        Czy umiesz wskazać miejsce we Wrocławiu gdzie jest informacja ze jest ścieżka
        rowerowa?
        Ja znam chyba tylko jedno miejsce z tabliczką informacyjną i drugie gdzie na
        jezdni jest zakaz jazdy rowerem.

        Ponieważ ścieżki nie rosną jak grzyby na deszczu to nie problem nauczyć się
        gdzie one są przez osoby , które często rowerem jeżdżą.
        Ale karać niedzielnego rowerzysty że zapomniał ze kilka lat temu widział po
        przeciwnej stronie ulicy ścieżkę ?
        Jeśli przepis nie będzie poprawiony na każdym skrzyżowaniu należałoby zamontować
        tablice informujące o istnieniu ścieżki lub stawiać znaki zakazu.
        W praktyce jak jest ścieżka przy trasie szybkiego ruchu to jest ona odseparowana
        od jezdni chodnikiem.Taką ścieżkę jeśli biegnie po naszej stronie jezdni widać
        dopiero gdy się minie skrzyżowanie.
        Jak rowerzysta ma na nią wjechać?
        Czy ma gwałtownie hamować na przejściu dla pieszych aby z niego skorzystać ?
        Czy taka jazda po przejściu i gwałtowne hamowanie jest dopuszczalne?
        Czy jeśli nie ma trawnika a ściezka przylega to jezdni to czy sa jakies wjazdy
        na ściezkę z ulicy tak aby nie trzeba było wykonywac nieprzewidywalnego manewru
        zatrzymywania się na jezdni i schodzenia z roweru aby ominąć krawężnik ?
        Ja znam tylko jeden taki wjazd.
        Czy każda ścieżka nie powinna zaczynać się obniżonym krawężnikiem aby gdy będzie
        dostrzeżona w ostatniej chwili można było bez dziwnych manewrów na nią wjechać?
        Ile lat minie aby na ścieżkach nie było krawężników ?
        Czy ścieżka pełna krawężników powinna mieć status ścieżki ?
        Czy przed każdym krawężnikiem nie powinien stać znak końca ścieżki ?
        Czy dalej uważasz że wrocławskie ścieżki to ddr i że są prawidłowo oznakowane
        tak aby rowerzysta jadący jezdnią nie tłumaczył się, że nawet nie domyślał się o
        istnieniu ścieżki ?
        Na dowód że ściezki są nieoznakowane mogę podesłać masę zdjęć gdy pasażer
        wychodzący na tył wiaty zanim się zorientuje ze wszedł na ścieżkę zostaje
        najechany w pół sekundy po tym jak wychyli się zza wiaty lub kiosku.
        Jazda po wrocławskich ścieżkach z prędkością większa niż 15km/h jest
        niebezpieczna co wydaje się być jednym z wielu powodów ze cześć (niewielka)
        rowerzystów ich unika na pewnych odcinkach.
        Pisanie ze rowerzyści poza ścieżką są utrudnieniem sprowadza się do tego że
        generalnie rowerzyści są niemile widziani.
        To zwykła dyskryminacja a czepianie się tego przepisu to tylko jeden ze sposobów
        dyskryminowania, bo łatwo udowodnić że przy obecnym pokawałkowanym systemie
        ścieżek fakt pojawiania się rowerzysty wzdłuż 3140 km jezdni zamiast wzdłuż 3000
        km, nie ma żadnego przełożenia na bezpieczeństwo ruchu.









      • Gość: benek Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.e-wro.net.pl 17.09.08, 09:43
        > 2. Brak świateł
        Co by było gdyby połowę aut sprzedawano bez reflektorów, alternatorów i
        akumulatorów ?
        Co by było gdyby dodatkowo zwolniono te auta z przeglądów technicznych i
        rejestracyjnych?
        Co by było gdyby większość (wszystkie) reflektorów do aut terenowych była w
        wersji zewnętrznej (na wsporniku a nie zabudowanej w karoserię) i gdyby
        większość tych wsporników była z cienkiego plastiku?
        Co by było gdyby auta miały światła bez akumulatorów tzn które by działały tylko
        przy uruchomionym silniku lub co gorsza podczas jazdy (tak jak w rowerze)?
        Czy pamiętasz jak często kierowcy Fiatów 126p jeździli bez świateł gdy ich
        samochody nie były wyposażone w alternatory tylko w prądnicę ?

        Zapewniam ze wtedy co drugie auto nie miałoby świateł .
        Dlaczego producent nie ma obowiązku wyposażenia roweru w trwałe światło?
        Czy sprzedaż roweru nieprzystosowanego do jazdy po ulicach to nie oszustwo,
        polegające na obniżeniu ceny przez sprzedaż produktu niepełnowartościowego czy
        wręcz niebezpiecznego ?
        Przecież prawo chroni konsumenta przed kupnem takich towarów.
        Czy istnieją normy jakim powinien odpowiadać rower i czy sprzęt wprowadzany do
        obrotu musi posiadać atesty bezpieczeństwa ?
        Czy można zareklamować rower bez światła?
        Czy nie uważasz że zamiast gromić rowerzystów to należałoby problem rozwiązać
        "instytucjonalnie" ?
        Czy przepisy są czytelne?
        Czy jak jadę rowerem mając czołówkę mogę być ukarany za brak wyposażenia roweru
        w światło ?
        Jest jak jest i zamiast krytykować należałoby np stworzyć portal w którym
        podawano by adresy sklepów w których sprzedawano by przetestowane (głównie na
        wytrzymałość) lampy , kłódki itd.
        Kilka tygodni temu wszedłem do sklepu rowerowego (dużego z kilkoma
        pomieszczeniami) aby kupić koszulkę odblaskową i jak myślisz kupiłem ?
        Tania lampka chińska w hurtowni kosztuje 1,80 zł netto , ta sama lampka kosztuje
        w sklepie minimum 10 zł. Gdy się chce kupić coś lepszego trzeba się liczyć z
        wielokrotnością tej ceny.
        Podobne są przebitki na dzwonkach.
        Sprzedawcy mają największe bicia na towarach które z racji prawa są obowiązkowe
        oraz na towarach o najniższej jakości.
        Dlatego lampki się psują i dlatego tak często ludzie zwlekają z kupnem nowych.
        Nowoczesne lampki LED mają zaletę że dłużej świecą ale mają tę wadę że nie
        planując jazdy po zmroku można lampkę zostawić w domu.
        Jazda bez tylnej lampki jezdnią powinna być bezwzględnie karana ale wolna jazda
        ścieżką lub chodnikiem w mieście oświetlonym latarniami to czepianie się .
        Logicznie myśląc należałoby karać za brak przedniego i tylnego światełka
        odblaskowego bo utrzymanie tego w sprawności jest łatwe a takie światełko
        pozwala dostrzec rowerzystę przez innego rowerzystę w ciemności.Skoro jest
        przepis ze na papierosach 30% powierzchni pudełka musi nosić ostrzegawczy napis
        to dlaczego nie ma przepisu aby część roweru była malowana farbami odblaskowymi ?
        Inna sprawa czy jest we Wrocławiu sklep w którym można kupić dynamo w piaście do
        każdego roweru (jest tego chyba ok 10 typów)?
        Czy jest jakiś sklep gdzie można kupić dynamo zakładane na łańcuch (tylną oś) ?
        Czy są w handlu jakieś lampki tylne które można przypiąć do plecaka tak aby nie
        świeciło w gwiazdy i nie odczepiało się na każdej dziurze ?
        Skoro urzędnicy i handlowcy marginalizują problem to nie ma się co dziwić ,że
        część rowerzystów nie radzi sobie z techniką czy też bagatelizuje zagrożenia.







        • czechofil Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst 17.09.08, 10:02
          > Skoro urzędnicy i handlowcy marginalizują problem to nie ma się co
          dziwić ,że
          > część rowerzystów nie radzi sobie z techniką czy też bagatelizuje
          zagrożenia

          Generalnie nie obchodzi mnie jak kto dba o swoje bezpieczeństwo
          dopóki mnie to nie dotyczy. Jeśli ktoś jeździ nieoświetlony po parku
          i chce wjechać w drzewo, jego sprawa. Ale jak jadę autem poza
          miastem, gdzie lamp ulicznych nie ma i nagle, w ostatniej chwili
          widzę przed sobą debila bez żadnych świateł, nawet odblaskowych, to
          wybacz, ale to już przestaje być jego (tego kretyna-samobójcy)
          sprawą, a staje się również moim udziałem. Kolega potrącił takiego
          palanta w okolicy Kątów Wrocławskich i potem był ciągany po sądach.
          A wystarczyłoby, żeby taki wioskowy dureń założył na bagażniku
          odblask za 3 zł i ubrał koszulkę odblaskową za 7 zł. Wystarczyłoby,
          żeby przez jeden dzień nie pił taniego wina, a już by sobie na te
          gadżety uzbierał...
    • Gość: HisTeri Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.08.08, 13:45
      madrala hehe ale co racja to racja
    • droga2 Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst 13.08.08, 18:49
      mnie szalenie wkurza, gdy jest przejście/ przejazd na drugą stronę ulicy.
      nieważne czy ze światłami czy bez, ale z wyraźnym zaznaczeniem gdzie dla
      pieszych i gdzie dla rowerów.
      i jedzie taki rowerzysta, zatrzymuje się w miejscu dla rowerów, zsiada z niego i
      go przeprowadza na drugą stronę, spowalniając przy tym ruch rowerzystów na rowerach.
      albo się myle, albo w takich miejscach nie mamy obowiązku zejścia z roweru, a
      jeśli z niego schodzimy i go przeprowadzamy to jesteśmy pieszymi...
      • Gość: Roman Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.korbank.pl 14.08.08, 23:21
        > albo się myle, albo w takich miejscach nie mamy obowiązku zejścia
        z roweru, a
        > jeśli z niego schodzimy i go przeprowadzamy to jesteśmy pieszymi...
        Nie mylisz się. Zdarzaja sie tacy, bardzo letni rowerzyści, ale mnie
        bardziej wkurza częstsze zjawisko - piesi nie odróżniajacy przejścia
        dla pieszych od przejazdu dla rowerzystów. Ten drugi jest z reguły
        co najmniej dwa razy węższy i pieszy znakomiecie utrudnia przejazd.
        • Gość: janos Re: wrocławscy rowerzyści - nieumiejętności podst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.08, 23:40
          co do przeprowadzania roweru przez ulice. rowerzysta zna przepisy dotyczace
          ruchu drogowego obowiazujace w tym kraju....
Pełna wersja