shiin
28.08.08, 12:01
Wszyscy cykliści znają ten problem: jest chodnik, a obok piękna (często
kolorowa) ścieżka rowerowa. Ładny kolor (a może także fajny rysunek dwóch
kółek) przyciąga wzrok pieszych, nie mogą się powstrzymać - muszą tam wejść.
Dla mnie to problem, bo jeśli już chcę jechać zgodnie z przepisami to co robić?
Ale ostatnio przebrała się miarka... Wracam z wypadu za miasto, nie ukrywam,
sporo na liczniku. Dojeżdżam do ścieżki, która akurat ciągnie obok pobliskiego
centrum handlowego.
I tragedia - idzie cała rodzina, zajmują całą długość ścieżki (wcale nie idą
chodnikiem, ten jest oddzielony pasem zieleni od ścieżki!!!).
Jeden obok drugiego, z siatkami, dwa dzieciaki, mamusia i chyba babcia (albo
teściowa), bez męża bo pewnie w robocie.
Przebrała się miarka, nawalam pełną prędkością środkiem i patrzę się w oczy
'mamusi' (a ona takie dziwne spojrzenie na mnie jakbym nie wiem co robił).
Zeszli trochę, ale oczywiście ostatecznie to ja ich ominąłem (przecież bym w
nich nie wjechał)...
Co można zrobić? Do głowy mi przyszło, żeby następnym razem np. butem torbę z
zakupami wywrócić, albo przejeżdżając obok "przypadkiem" wystawiać łokieć. Jak
dostanie taki kilka razy z łokcia to może zrozumie. A może to zła taktyka?