Dodaj do ulubionych

Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy?

04.10.08, 07:15
Proponuje przeliczyć ile NFZ płaci dodatkowo za każdy dzień pobytu
pacjenta na oddziale i ile szpital by stracił gdyby pacjentka jednak
ten jeden dzień nie poleżała.

Obserwuj wątek
    • spacerownik.wroclawski.eu Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? 04.10.08, 08:45
      Pani Kasiu, tak mi przykro... Pamiętam Panią z oddziału, sama urodziłam
      wcześniaka, który ledwie przeżył. Wierzę w kompetencje dr M., który mimo
      wszystko uratował mojemu dziecku życie, prof. K. też był dla mnie bardzo
      serdeczny, gdy mnie znalazł gdzieś w kącie ryczącą, ale strasznie, strasznie mi
      przykro, że u Pani lekarze podjęli takie, a nie inne decyzje i że tak się to
      wszystko potoczyło. Naprawdę serce się łamie :-((. Proszę przyjąć
      najserdeczniejsze wyrazy współczucia.
    • Gość: szara mysza Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: 83.14.16.* 04.10.08, 09:09
      najszczersze współczucia dla mamy i całej rodziny.
      w sumie to dziwne, że pan profesor tak niezadbał o swoją pacjentkę.
      widziałam jak tam były traktowane pacjentki profesora, jak szybko
      były przeprowadzane zabiegi na oddziale i kiedy (w soboty?!) były
      przyjmowane na oddział.
      więc jednak 'profesor K' się pomylił? mam nadzieję, że to koniec
      jego bezprawnych rządów na klinikach! 3mam kciuki, żeby mu to
      udowodnili!
    • Gość: Edyta Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.oc3.tsk.pl 04.10.08, 09:24
      Strasznie mi przykro...Jak bumerang niestety wracają wspomnienia
      sprzed sześciu lat.Miałam nieskoschodzące łożysko,które się odkeiło
      w 8 m-cu. Na szczęście dla nas obie z córeczką zostałyśmy uratowane
      w Trzebnicy.Niestey wcześniej nie zostałam poinformowana przez
      lekarza ,jakie zagrożenie stanowi to łożysko dla mnie i dziecka. A
      póxniej w szpitalu też nikt ze mną nie rozmawiał,nieczego nie
      tłumaczył, nawet komplikacji po operacji-straciłam
      przytomnośc,miałąm wysokie ciśnienie i podawano mi jakieś
      leki...Mojej mamie powiedziano tylko,że obie uratowano....Może gdyby
      lekarze jednak poważniej nas traktowali, nie dochodziłoby do
      tragedii.
    • Gość: wrocławianka Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.08, 09:40
      Kobieta rodząca ma prawo do szczególnej opieki. W tym przypadku
      okaleczono nieodwracalnie rodzacą, zmarło jej dziecko. Takie rzeczy
      się nie zdarzają w ośrodkach akademickich najbardziej zacofanych
      krajów.Bo nawet w tych krajach "poziom" osrodków akademickich
      jest "trzymany". Profesor K. i profesor Z. specjalizują innych
      lekarzy. Jaki jest poziom takiego kształcenia? Panie Marszałku,
      Panie Wojewodo dlaczego Dolny Śląsk ma najgorsze wskaźniki
      umieralności miemowląt? Dlatego między innymi,że nadzór
      specjalistyczny nad położnictwem we Wrocławiu sprawuje osoba,
      która nic w tej sprawie od wielu lat nie zrobiła.Czas najwyższy to
      zmienić.
    • Gość: mąż żony Brochów super, Kamieńskiego też! IP: *.magma-net.pl 04.10.08, 10:42
      JA bardzo współczuję pani z powodu tej historii, ale ja też dorzucę swoje pięć
      gorszy, otóż moja żona leżała całą ciążę PLACKIEM w różnych szpitalach i w
      każdym była miłą obsługa, owszem miejsca mało, ściany niepomalowane, okna
      dziurawe, ale uwagi położnych były uwzględniane. Jednak dziwna ta historia z
      profesorem, niekażdy na starcie dostaje profesora. My sie wogole nie prosiliśmy
      profesroa żadnego. Zauważalna byłą atmosfera, że dziewczyny "wynajmowały"
      profesorów i ich czujną opiekę. My z żoną patrzyliśmy z uśmiechem na nie (NAM
      RÓWNIEŻ ZALEŻALO NA DZIECKU, żona również miałą pesar, potem szew, potem jeszcze
      starzenie się łożyska). Ludzie GLUPI!!! KUPUJĄĆ PSORKA NIE KUPICIE ŻYCIA
      DZIECKA!!! Pani bardzo współćzuję, a mateczkom, które płącą Psorkom gwarantuję:
      "Będzie jeszcze GORZEJ i DROŻEJ"!!!
        • agatar-m Re: Brochów super, Kamieńskiego też! 04.10.08, 14:19
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > jasne, chyba ten wpis pisala jakas pieleniarka bo na
          > Kaminskiegopomoc pozostawia wiele do zyczenia - niemile,
          opryskliwe
          > osoby ktore nie maja pojecia o empatii czy wspolczuciu,

          na Kaminskiego rodziłam 2 razy i rodziłabym tam i 20....uratowali mi
          dziecko, super opieka i atmosfera....
      • Gość: adrian Re: Brochów super, Kamieńskiego też! IP: *.wroclaw.mm.pl 04.10.08, 11:08
        Musimy, my ludzie XXI wieku, z pokorą pochylić się przed tajemnicami
        natury. Lekarze to nie bogowie, oni nie wszystko mogą wiedzieć i
        przewidzieć, bo są tylko ludźmi. Naiwna wiara w ludzką wszechmoc
        kończy się gorzkim rozczarowaniem. Tak jest w przyrodzie, że pewien
        procent płodów to płody uszkodzone, niedoskonałe i nie ma ludzkiej
        siły, by je uratować. Trzeba to zaakceptować. Profesor, czy nie
        profesor, cudów w tej kwestii nie uczyni, bo nie jest to w jego
        mocy.Od czasow Oświecenia wlecze się za człowiekiem ten naiwny
        racjonalizm, że rozum ludzki wszystko zwycięży.Nigdy tak nie będzie,
        bo natura zawsze będzie dla nas zagadką.
        • Gość: Banshee Re: Brochów super, Kamieńskiego też! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.08, 11:57
          tyle, że nikt nikt nie oczekuje cudów - lekarze to tylko ludzie, ale za
          niedopatrzenia w diagnozowaniu, które powinno być zlecone w specyficznych
          okolicznościach nie można winić "sił kosmosu czy opatrzności bożej".
          Niewyobrażalny żal po stracie dziecka jest zawsze, co nie zmienia faktu, iż
          czasem ktoś za to odpowiada i ogólnikowe "tak bywa" jest po prostu ignorancją.
      • Gość: Miś Maz żony dobrze mówi IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.10.08, 18:59
        Niestety wszędzie "czyiś pacjenci" a w gruncie rzeczy kończy się tym, że pod
        nieobecność "opiekuna" nikt nie a odwagi czy ochoty zainteresować się.
        Leżałam w szpitalu, gdzie pacjentki zazdrościły mi w gruncie rzeczy, że jestem
        "niczyja", bo miałam normalną regularną opiekę i informacje na miejscu i nikt
        nie kazał mężowi przychodzić wieczorem do prywatnej praktyki by dowiedzieć się
        czegokolwiek.
        Jeden z moich znajomych leżał 2 tygodnie w szpitalu bez żadnego zainteresowania
        bo jego "opiekun" kazał mu się zgłosić na oddział przy czym chyba zapomniał że
        idzie na urlop.
        Sami sobie gotujemy ten los.

        Ja wiem, człowiek się boi i chce być sprytny, zapobiegliwy, ale w gruncie rzeczy
        zwykle to nie pomaga.

        Pani, którą dotknęło nieszczęście serdecznie współczuję.
        Sama byłam pacjentką poradni akademickiej i zmarnowałam cenny czas, którego jak
        się okazało, nie mam już za wiele :(
    • Gość: ewa Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: 203.9.128.* 04.10.08, 13:13
      Kobieto trzymaj sie, bardzo ci wspolczuje bo 31 lat temu w podobny
      sposob stracilam pierwsza tak bardzo oczekiwana coreczke, ale wtedy
      byly inne czasy gorsza technologia okropne warunki w szpitalach.
      Lekarze beda wierni zasadzie raczka raczke myje a ty sie nie daj,
      nawet jakby dobry prawnik kosztowal duzo. Powodzenia. Zaniedbania
      trzeba karac surowo.
    • Gość: iwo46 Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.08, 13:28
      ja tez mam wyrobione zdanie na temat lekarzy 15 lat temu o malo co
      nie straciłam dziecka w szpitalu na 1 maja byłam pod opieką dr nie
      pamiętam nazwiska (bo szybko chciałam je zapomniec) prywatnie
      przyjmował w swoim gabinecie tam tez mieszkał na ostatnim groszu
      przyjechałam do szpitala w nocy wcześniej mąż zadzwonił do niego że
      żona rodzi w słuchawce usłyszał ze już startuje do szpitala i tyle
      go widzielismy!!! dziecko urodziło się duże siłami natury w bezdechu
      na 10 punktów w skali apgar dostał 1 było reanimowane 6 godz.na
      szczęście bez zmian neurologicznych taki przypadek kwalifikował się
      na cesarkę ale nikt nie podjął decyzji w koncu byłam pacjętka samego
      ordynatora który nie przyjechał do szpitala jak obiecał apersonel
      czekał Bóg wie na co bardzo współczuję swojej sąsiadce
    • spacerownik.wroclawski.eu Ludzie, trochę umiaru... 04.10.08, 13:54
      O tym, co się tak naprawdę stało i czy ci dwaj lekarze popełnili błąd w sztuce,
      zadecyduje sąd i tak jest sprawiedliwie. Wierzę, że jeśli faktycznie cała ta
      tragedia rozegrała się z ich winy, to zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.
      Nie byłby to precedens - jedna z ginekolożek z klinik przecież też straciła na
      wiele lat prawo wykonywania zawodu dlatego, że nawaliła przy porodzie i dziecko
      zostało kaleką.
      Chciałabym jednak zauważyć, że akurat ani prof. K., ani dr M. (jak ktoś jest w
      temacie, to zna nazwiska), nie są potworami.
      Ginekolożka, która prowadziła moją ciążę, zawsze mi powtarzała, ze akurat na K.
      zawsze można liczyć - jak krew się leje na oddziale, jak są podbramkowe
      sytuacje, jak nikt nie potrafi postawić diagnozy, on zawsze przyjedzie.
      Z kolei dr M. to przemiły, ciepły człowiek o zupełnie "niepolskim" podejściu do
      pacjentów. Już choćby fakt, że po wykonaniu ciecia nie zapomina o sprawie, tylko
      po 2-3 dniach przychodzi do pacjentki, nawet takiej z ulicy, spytać, jak sie
      czuje, czy czegoś nie potrzebuje, czy wszystko ok...
      Tragedia Pani Małgosi jest dla mnie niewyobrażalna, chociaż sama się otarłam o
      stratę dziecka. Bardzo, bardzo, z całego serca jej współczuję i mam nadzieję, że
      mimo braku możliwości tradycyjnego macierzyństwa znajdzie w sobie siłę, żeby
      zostać rodzicem.

      Ale zachowajmy umiar, nie skazujmy przed procesem, nie odsądzajmy od czci i wiary...
    • Gość: Autor: tak? IP: 67.159.44.* 04.10.08, 14:13
      To napisz po co tej Pani o Tobie (no mow za siecie tylko) dzieci?

      Wymien kilka powodow nie bedacych wyrachowaniem, dbaniem o wlasna starosc,
      zapewnieniem sobie rozrywki, zapewnieniem tak zwanego "sensu w zyciu" (bo innego
      nie umiesz odszukac? Tak bo go nie ma, zycie sensu wielkiego nie ma tym bardziej
      takie krotkie).

      Nie pisz ze "Z milosci" bo to slogany a kto kocha ten na smierc nie skazuje.
      Czekam na sensowne argumenty za posiadaniem malej zabaweczki ktore NIE prowadza
      do zyskow dla ciebie (psychicznych - owa "milosc" czy "sens zycia" i korzysci na
      starosc) - przeslanki z wyrachowania.

      No jest jeszcze instynkt ale ludzie powinni myslec glowa a nie macica - dziecko
      nie jest nikomu potrzebne, mozna adoptowac zamiast ryzykowac tak jak pani
      opisywana w artykule razem z mezem to uczynila.

      I zapamietaj "Zycie to smiertelna choroba przenoszona droga plciowa"
      • Gość: jan124 Re: tak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.08, 17:56
        Czy Ty mózgu należysz do jakiejś sekty,czy masz duży problem ze swoim
        życiem.Twoje wywody opiniują Cię do bardzo małej wiary w siebie,w sens swojego
        życia.Czy masz żal do swoich rodziców że skazali Cię na śmierć? Wielkie wyrazy
        dla Pani Małgosi za odwagę.
      • Gość: filozof Re: tak? IP: 139.48.149.* 06.10.08, 17:00
        Instynkt nakazuje posiadanie potomstwa.
        Natomiast logiczne rozumowanie zabrania.
        Dla Autora i wielu ludzi zycie nie ma wielkiego sensu.
        Dla innych ma sens.
        Na pewno dla jednych jak i drugich nie jest lekkie.
        Autor - zycie to choroba weneryczna...


    • Gość: ktos Re: Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.08, 15:18
      Ja czytalam Pani historię kiedys na wątku o prof K. na forum gazety i bylam
      zalamana ja moja historię tez bym mogla opisac w jakims artykule a zdarzyla sie
      na Dyrekcyjnej.... tam rządzi prof Z. "nieomylny" tylko jego słuchają lekarze
      nie mają własnego zdania, a jednak teraz z perspektywy czasu lekarze ginekolodzy
      do ktorych chodze bardzo dziwią się decyzji, której w moim przypadku podjął i
      dziecko przyszło za szybko na świat... a można bylo inaczej to rozwiązać (opinia
      3 lekarzy)
      zycze powodzenia, lezalam dlugo w szpitalu i wiem jacy niektorzy lekarze (choc
      na dyrekcyjnej bardziej lekarki bo niektorzy lekarze byli na prawde super)
      potrafią być niemiłe i aroganckie :-( i lekcewazyc rozne objawy złego
      samopoczucia...
        • Gość: Ojciec Ginekologia w Polsce IP: *.171.19.130.crowley.pl 04.10.08, 18:13
          Szanowni Państwo, jest to problem ogólny i w każdej dziedzinie. Mam akurat
          możliwość porownac poziom ginekologow w polsce i na zachodzie. Nie chcac nikogo
          obrazac - Polacy wypadaja zenująco.
          Nie chodzi o wiedzę. Tu nie jest źle.
          Ale o praktyczne zastosowanie tej wiedzy, ogólnego podejścia do kobiet i ich
          traktowania. W Polsce ciężarna to problem! Dlaczego? Więcej kosztuje, poród
          niedofinansowany, same problemy. GINEKOLOG to mędrzec, któremu nie wolno nic
          powiedzieć, bo on tyle przypadków miał. Porody rodzinne - kto to wymyślił! itd.
          itd. itd.
          Szanowni GINEKOLODZY - trochę szacunku dla matek i naprawdę nie traktujcie ich
          przedmiotowo. Ciąża to nie choroba!!! Przeżywają każdą informację na temat ciąży
          i dziecka. Nie wprawiajcie ich swoimi głupimi komentarzami w dodatkowy stres!
          I uwolnijcie się od tego myślenia wyniesionego z komuny! Życie to największa
          wartość!



        • Gość: vrclv Re: Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.10.08, 18:26
          Niektóre powyższe teksty jakbym słyszał ze szpitalnej sali- ten
          bezosobowy sposób wydawania poleceń, żeby nie powiedzieć "proszę"
          tylko "mierzy temperature!" itp. To tak na marginesie.
          W niemieckim szpitalu robi się wszystko by zabezpieczyć się przed
          błędami. Zaczynając od podania ręki i przedstawienia się przez
          lekarza, poprzez kulturalną i kompetentną opiekę po doskonałą
          diagnostykę. Rozumiem że nie ma w Polsce pieniędzy ale uważne
          diagnozowanie, kultura i dobra atmosfera by pacjent lub rodząca
          mogli się czuć dobrze nie powinny kosztować. Tymczasem nawet to
          trzeba u nas kupić- brać udział w para-korupcji w prywatnych
          profesorskich gabinetach, kupować "opiekę" w szpitalu.
          Nie wiem czy to był błąd lekarzy- zadecyduje sąd. Ale wiem że to co
          wyrabia się w polskich szpitalach to jeden wielki skandal. Bo normy
          zachowań które tam sa powszechne i obowiązujące to jakaś kpina z
          pacjenta jako człowieka.
    • Gość: lekarz Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.cg.shawcable.net 04.10.08, 19:41
      Pani Malgorzato,

      spotkala Pania tragedia i nam wszystkim jest przykro z tego powodu.
      Dobrze Pani robi dochadzac prawdy na drodze prawnej. Pani akcja ma szanse
      zmienic system monitorowania pacjentek z przodujacym lozyskiem ,a to moze
      zapobiec podobnej tragedii w przyszlosci. Jednoczesnie pragne ,aby Pani
      zrozumiala ze ci sami lekarze uratowali Pani zycie, oraz fachowo opiekowali sie
      Pania do momentu bolow brzucha. Cesarka u pacjentki z przodujacym lozyskiem jest
      obarczona o wiele wiekszym ryzykiem. Krwotok i usuniecie macicy to typowe
      problemy. Niestety los wybral Pania. Przykro mi.
      Radze Pani ,aby w miare szybko zakonczyc sprawy prawne i nie tracic energii
      ,pieniedzy i emocji na prawne spory.
      Z wyrazami szacunku,

      Lekarz.
    • Gość: medyk Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.171.16.19.crowley.pl 04.10.08, 22:04
      Niestety akademickie szpitale są najgorsze - bo nie ma tam układu pacjent -
      lekarz, tylko uczeń - profesor i ten własnie układ ostatni jest najważniejszy.
      Bez zgody swojego profesora nikt nic nie zrobi - to raz, po drugie -
      najważniejszy jest doktorat i habilitacja a jak twoja choroba nie jest właśnie
      doktoryzowana lub habilitowana to możesz i umrzeć bo po co cie leczyć jak nie da
      sie tego ująć w swojej dysertacji?
    • Gość: gość Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.08, 11:35
      Roberto,
      jest mi bardzo przykro czytając takie wulgaryzmy.Kmiotki,itd.świadczy o braku
      szacunku dla człowieka.Mając takie podejście do ludzi,musisz zdawać sobie
      sprawę,że w innym kraju też nie uciekniesz od krytyki błędów lek..Pamiętaj,żeby
      być dobrym lek.trzeba mieć wiedzę,umiejętności i..zwyczajnie być człowiekiem.a
      nie udawać wielkiego mędrca.Z chwilą wyjazdu z kraju życzę nieomylności i
      większej dozy człowieczeństwa.
      • Gość: Roberto Re: Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.08, 13:42
        Alez oczywiscie-ja NIE MAM szacunku dla "czlowieka",ktory na start
        wyzywa mnie od skurczybykow.Zrobie swoje,zgodnie ze sztuka-ale
        wybacz,szacunku dla kogos takiego nigdy nie bede mial.Poza tym-gdzie
        ja u diabla udaje wielkiego medrca?To zwykle wy/pacjenci/
        uwazacie,ze wiecie wszystko,a lekarze to kretyni.Co do wyjazdu-jakos
        praktycznie wszyscy koledzy po wyjezdzie stwierdzili "jej,ale tutaj
        normalnie,w dodatku nikt nie wpada mi do gabinetu wyzywajac mnie na
        starcie..."-cos tak czuje,ze takie warunki pracy mi pasuja lepiej...
          • Gość: Roberto Rzeczywiscie,szkoda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.08, 18:34
            ...ze za wasze /oraz moich rodzicow/ pieniadze wyksztalcili sie
            inzynierowie,magistrowie na wszelkiej masci politechnikach,czy
            uniwersytetach,powyjezdzali-a im jakos nikt tego "darmowego"
            wyszktalcenia nie wypomina-tylko wlasnie lekarzom...To jest smunte-
            rzeczywiscie,wszyscy jestesmy rowni jak jasna cholera...
        • Gość: gość Re: Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.08, 23:05
          Osobiście mam szacunek dla całej grupy lek.za samo ukończenie studiów i ciągłe
          podnoszenie kwalifikacji,ale przyznaj, czy naprawdę nie widzisz jak niektórzy
          Twoi koledzy zaniedbują swoje obowiązki.Tam,gdzie próbujemy chronić zdrowie
          społeczeństwa musimy uwzględnić to,że w Polsce najwięcej jest "nauczycieli i
          lekarzy"-jeden drugiego poucza jak ma się leczyć i czym.Odpowiedz sobie,czy
          księgowa udziela informacji świadczących o jej kompetencjach na korytarzu,w
          sklepowej kolejce?Każdy mówi o niejPani bo ona ma swoje biuro,a w nim
          biurko.Sami zatraciliście przez to powagę swojego zawodu.Mimo takiego
          "ujadania"na pacjentów(którym też możesz się stać i nie móc poinformować,że
          jesteś lek.i wtedy dopiero odczuć "troskę" niektórych z Was),chcę wierzyć,że to
          tylko przelana czara goryczy,a tak naprawdę jesteś db.człowiekiem,a zarazem
          medykiem.
        • nomina Re: Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? 12.10.08, 17:04
          Chciałabym, żeby pan lekarz Roberto i agresywni koledzy odliczyli sobie od
          zachodniej pensji koszt indywidualnego ubezpieczenia OC. Bo tak płace wyższe,
          ale na okaleczenie pacjenta bez konsekwencji nie ma miejsca.

          Składam też głębokie ukłony i wyrazy uznania wszystkim lekarzom, których
          kompetencje (wykorzystywane w praktyce) i życzliwe podejście do pacjentów
          pozwalają tym ostatnim zachować życie, sprawność (niekiedy tylko jej resztki,
          gdy miało się pecha trafić do nich za późno) i łagodzą, na ile to możliwe,
          piekło zwane "leczeniem w polskich warunkach".
    • Gość: Taka jedna Re: ja mam niestety inne doswiadczenia:(((( IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.10.08, 13:02
      Profesor czy nie, pacjent ma prawo do oceny postępowania zajmującego
      się nim lekarza. Jeśli na skutek zaniechania działań, które powinny
      zostać podjęte zgodnie z szeroko rozumianą sztuką lekarską, doszło
      do nieszczęścia, pacjent ma prawo złożyć skargę, doniesienie, a
      nawet domagać się odszkodowania. Takie jego prawo i - na
      szczęście - pacjenci coraz szerzej zaczynają z niego korzystać. Na
      szczęście też bezpowrotnie kończy się epoka lekarskich "świętych
      krów"!
      Ci którzy tego nie rozumieją - mam na myśli lekarzy - mogą obudzić
      się z ręką w nocniku...
      • Gość: Roberto Re: ja mam niestety inne doswiadczenia:(((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.08, 13:47
        > Profesor czy nie, pacjent ma prawo do oceny postępowania
        zajmującego
        > się nim lekarza.

        Nie ma.Takie prawo ma biegly sadowy.

        > Jeśli na skutek zaniechania działań, które powinny
        > zostać podjęte zgodnie z szeroko rozumianą sztuką lekarską, doszło
        > do nieszczęścia, pacjent ma prawo złożyć skargę, doniesienie, a
        > nawet domagać się odszkodowania.

        Ponownie-to ocenia biegly,a nie pacjent,ktory nie ma pojecia o
        zadnej czesci medycyny.


        >Takie jego prawo i - na
        > szczęście - pacjenci coraz szerzej zaczynają z niego korzystać.

        Niestety-zaczyna naduzywac tego prawa o pozwanie o co tylko sie
        da.Proponuje wprowadzic takie prawo jak w stanach-jezeli lekarz
        przegra w sadzie-placi odszkodowanie.Jezeli okaze sie,ze lekarz
        zrobil wszystko ok i to pacjent przegra-pacjent placi lekarzowi
        takie odszkodowanie,o jakie go zasadzil.Jak sprawiedliwosc-to
        proponuje dla wszystkich.

        >Na
        > szczęście też bezpowrotnie kończy się epoka lekarskich "świętych
        > krów"!

        ...i tutaj okazuje sie,ze nie masz pojecia,o czym piszesz.Jaka epoka
        swietych krow?Kiedy niby ona miala miejsce?


        > Ci którzy tego nie rozumieją - mam na myśli lekarzy - mogą obudzić
        > się z ręką w nocniku...

        Spoko.Ci,ktorzy to podobno rozumieja-mam na mysli pacjentow-dalej
        smacznie spia z reka w owym nocniku.W polsce jest ok.2 lekarzy na
        1000 mieszkancow.W niemczech 3,6,w UK bodajze kolo 4,4.W polsce
        brakuje kilkudziesieciu tysiecy specjalistow-przyjazd lekarzy ze
        wschodu to mrzonki,a nie zatrzymacie nas pensjami wysokosci polowy
        zarobkow murarza,ani pozwami o wyimaginowane bledy...
    • Gość: lekarz Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.gprs.plus.pl 05.10.08, 14:22
      Bardzo dobrze, tak właśnie myślę! Tylko jedna uwaga żeby oskarżać
      lekarza trzeba wiedzieć o czym się mówi, a nie bełkotać jak to robi
      gawiedź nie mając pojęcia o medycynie. I ciekawe jest to że te
      beszczelne pacjentki są bardz grzeczne i takie malutkie podczas
      wizyty. Jeszcz trochę a będą błagać o konsultaje specjalistów ale
      badać ich będą pielęgniarki i położne jak jest na świecie. Natomiast
      na doktora to będzie trzeba pomażyć.Szpitale zstanowią się 5-razy
      zanim poproszą lekarza o konsultace bo zapłacą cięzkie pieniądze.Ot
      cała prawda i radzę się bać i to bardzo bo to tylko kwestia czasu
      kochane!!!!
      • Gość: Norma Re: Czy noworodek zmarł z powodu błędów lekarzy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.08, 14:42
        Gość portalu: lekarz napisał(a):

        > ciekawe jest to że te beszczelne pacjentki są bardz grzeczne
        > i takie malutkie podczas wizyty. Jeszcz trochę a będą błagać o
        > konsultaje specjalistów ale badać ich będą pielęgniarki i położne
        > jak jest na świecie. Natomiast na doktora to będzie trzeba
        > pomażyć.Szpitale zstanowią się 5-razy zanim poproszą lekarza o
        > konsultace bo zapłacą cięzkie pieniądze.Ot cała prawda i radzę się
        > bać i to bardzo bo to tylko kwestia czasu kochane!!!!

        Taki z ciebie lekarz, jak z koziej dupy cygarniczka.

      • Gość: Łukasz Re: ujadajacy lekarz IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 05.10.08, 16:58
        Szanowny Panie Lekarzu. Dlaczego od razy siac taki strach wsrod pacjentek. Zgadza sie - nie kazdego na zachodzie oglada lekarz, robia to wykwalifikowane polozne tudziez pielegniarki. Nie ustrzega to przed jakim kolwiek bledem, niedopatrzeniem ale pozwala na minimializacje takich sytuacji jakie spotklay Pania Malgosie. Musi Pan jednak pamietac o jednej rzeczy. W Polsce nie ma ustalonych algorytmow leczenia. Dzis majac bol w klatce piersiowej dostaje sie pan na pogotowie gdzie zrobia badz tez nie Panu EKG i na tym zakonczy sie diagnostyka jezeli nikt nie dopatrzy sie tam zadnych zmian. Moze nawet nie doczeka sie Pan EKG a dostanie Pan krople na zoladek.To samo tyczy sie spraw polozniczych. Pani Malgosia dostala ..ranigast.

        Niech Pan Panie Lekarzu, nie nazywa spoleczenstwa Gawiedzia, bo to spoleczenstwo Panie Lekarzu utrzymuje Pana i stanowi zrodlo funduszy i pracy dla Panskiej profesji. To, ze profesor uratowal zycie Pani Malgosi drogi Panie Lekarzu wynika z jego obowiazku. Jadac do szewca oczekuje Pan naprawy obuwia a jadac do mechanika samochodowego naprawy samochodu. Jadac do lekarza Panie Lekarzu, oczekuje Pan ratowania zycia. Jezeli nie pamieta Pan, prosze siegnac pamiecia do czasu kiedy skladalo sie TE jedyna w swoim rodzaju PRZYSIEGE. Pamieta Pan? Bardzo spodobal mi sie komentarz Panie Lekarzu, jednego z czytelnikow. Sluzba zdrowia. Sluzba Panie Lekarzu. Sluzba. Rozumie juz Pan? To slowo znaczy wiele.
        • Gość: Roberto Re: ujadajacy lekarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.08, 18:39
          >W Polsce nie ma ustalonych algory
          > tmow leczenia.

          A to ciekawe-to po cholere ja trace czas nad jakimis wytycznymi...

          >Dzis majac bol w klatce piersiowej dostaje sie pan >na pogotowie
          > gdzie zrobia badz tez nie Panu EKG i na tym zakonczy sie
          >diagnostyka jezeli nik
          > t nie dopatrzy sie tam zadnych zmian.

          A to jest jeszcze ciekawsze.Bo wg.wytycznych /ktore to podobno nie
          istnieja/ podstawa zdiagnozowania,badz odrzucenia rozpoznania "zawal
          serca" /niewazne jaki/ jest
          -bol w klatce
          -obecnosc zmian w ekg
          -poziom troponin w surowicy

          I prosze mi uwierzyc-na kazdym SORze,czy kardiologicznej izbie
          przyjec w razie podejrzenia zawalu jest to STANDART.Ten panski
          ukochany algorytm.Cos tu ktos znowu nie doczytal,mimo iz podobno ma
          tyyyyle ksiazek...
          • Gość: Łukasz Re: ujadajacy lekarz IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 06.10.08, 00:50
            hahah niezle, zapytaj jeszcze w ilu labach robia troponine? w szpitalnym ok. choc
            nie we wszystkich. w przychodni nie ma tego w zakresie obowiazku lekarza POZ.
            moj ojciec np. nie mial zrobione troponiny - nie zyje juz.
            mial zle zdiagnozowany zawal. wiec jezeli chcesz dyskutowac na tematy to zejdz
            na ziemie. a pozniej wez te swoja wytyczne i powycinaj sobie w nich kurpiowski
            wzorki. nie zamierzam urzadzac przepychanek na kwalifikacje. uwierz
            mi ze ciezko bedzie ci stanac na tym samym pulapie. nie mowie tego przez aby sie
            tu madrzyc choc powiem ze pracuje na jednej z najlepszych uczelni medycznych w
            europie i pracowalem rowniez w Polsce. jak czytam taki artykul to mnie szlag
            jasny trafia! jest 21 wiek a metody nadal jak za krola Cwieczka a podjescie do
            Lekarza jak do Boga jest nieackeptowalne.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka