mlodywroclaw.pl
12.01.09, 08:53
Tak, jak nie przepadam za artykułami K.B., tak tym razem muszę się z
nim zgodzić.
Przydałoby się kilka podstawowych zasad, które byłyby drukowane np.
na karnetach czy mapkach narciarskich.
Mnie najbardziej denerwuje zatrzymywanie się całych grup na stoku -
zwłaszcza na początku bardziej stromych fragmentów tras. Strasznie
to niebezpieczne.
Kwestia kasku na czarnych trasach też jest do popracia (choć sam
jeżdżę bez):
Jest też święta zasada, iż jadący wyżej uważa na tego niżej. Ten
pierwszy jest odpowiedzialny w razie zderzenia.
Osoby jeżdżące w poprzek stoku (najczęściej początkujący) nie
powinny dojeżdżać do końca jego szerokości, ale zostawić 2-3m na
wyminięcie.
I jeszcze jedno - pełne wykorzystanie wyciągów. Strasznie mnie
denerwuje, gdy stoi się w dwudziestominutowej kolejce i patrzy na
czteroosobowe kanapy, na których wieżdżają po 2 osoby, bo inni chcą
jechać razem.
Czy potrzebny jest jakiś egzamin ze znajomości przepisów? Generalnie
jestem przeciwnikiem biurokratyzowania życia, ale chyba tutaj wolna
amerykanka jest zbyt niebezpieczna.