Białe szaleństwo bez granic?

12.01.09, 08:53
Tak, jak nie przepadam za artykułami K.B., tak tym razem muszę się z
nim zgodzić.
Przydałoby się kilka podstawowych zasad, które byłyby drukowane np.
na karnetach czy mapkach narciarskich.
Mnie najbardziej denerwuje zatrzymywanie się całych grup na stoku -
zwłaszcza na początku bardziej stromych fragmentów tras. Strasznie
to niebezpieczne.
Kwestia kasku na czarnych trasach też jest do popracia (choć sam
jeżdżę bez):
Jest też święta zasada, iż jadący wyżej uważa na tego niżej. Ten
pierwszy jest odpowiedzialny w razie zderzenia.
Osoby jeżdżące w poprzek stoku (najczęściej początkujący) nie
powinny dojeżdżać do końca jego szerokości, ale zostawić 2-3m na
wyminięcie.
I jeszcze jedno - pełne wykorzystanie wyciągów. Strasznie mnie
denerwuje, gdy stoi się w dwudziestominutowej kolejce i patrzy na
czteroosobowe kanapy, na których wieżdżają po 2 osoby, bo inni chcą
jechać razem.
Czy potrzebny jest jakiś egzamin ze znajomości przepisów? Generalnie
jestem przeciwnikiem biurokratyzowania życia, ale chyba tutaj wolna
amerykanka jest zbyt niebezpieczna.
    • Gość: outsider404 Re: Białe szaleństwo bez granic? IP: *.chello.pl 13.01.09, 00:42
      > Jest też święta zasada, iż jadący wyżej uważa na tego niżej. Ten
      > pierwszy jest odpowiedzialny w razie zderzenia.
      > Osoby jeżdżące w poprzek stoku (najczęściej początkujący) nie
      > powinny dojeżdżać do końca jego szerokości, ale zostawić 2-3m na
      > wyminięcie.

      Właśnie zaproponowałeś dwie zasady sprzeczne ze sobą
      • Gość: Piotrek Re: Białe szaleństwo bez granic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 10:33
        A w którym miejscu one są sprzeczne?
        • Gość: outsider404 Re: Białe szaleństwo bez granic? IP: 89.171.3.* 13.01.09, 14:50
          No to kto jest odpowiedzialny za kolizję przy boku trasy (mniej niz 2 metry od
          krańca trasy)?

          Przy okazji:
          @mlodywroclaw.pl
          "Mnie najbardziej denerwuje zatrzymywanie się całych grup na stoku -
          zwłaszcza na początku bardziej stromych fragmentów tras. Strasznie
          to niebezpieczne"

          Nie widzę w tym nic niebezpiecznego, poza tym jest przecież naturalny odruch.
          Zjeżdżasz, dojeżdżasz do stromego fragmentu, zatrzymujesz się żeby ocenić czy
          dasz radę i zaplanować zjadz, po czym jedziesz dalej.
    • willazakopane Białe szaleństwo bez granic? 13.01.09, 06:27
      przede wszystkim rozsądek - ludzie ida na stok bez przygotowania
      kondycyjnego,przeceniając swoje umiejętności,a czasem - po alkoholu.
      I to jest główna przyczyna wypadków
      • 4g63 Re: Białe szaleństwo bez granic? 13.01.09, 15:55
        a to fakt, cały rok siedzą na dupie i nagle wymagają od swojego organizmu niewiadomo jakiej sprawności
    • pawel-l Białe szaleństwo bez granic? 13.01.09, 08:03
      Proponuję ograniczyć prędkość do np. 30km/h, i każdego wyposażyć w
      licznik, klakson i światła przeciwmgłowe. Przydałyby się też
      airbagi, ale to w wersji luksusowej.
      • Gość: obyty weteran zapomniałeś o hamulcach!! IP: *.ists.pl 13.01.09, 17:35
        Hamulce są podstawą - oczywiście wyłącznie SPRAWNE HAMULCE.

        Ponadto powinien być przymus stosowania smarów antypoślizgowych - to smary
        zwiększające tarcie nart z podłożem.

        Nadto każdy narciarz powinien przymusowo nosić sygnalizację dźwiękową o silnym
        natężeniu co najmniej kilkudziesięciu decybeli oraz być przymusowo ogacony grubą
        kołdrą /pierzyną/ antywywrotową /dla osłabienia skutków wywrotek/.

        Teraz kaski!! Otóż nie tylko narciarze powinni przymusowo nosić kaski!! Wszyscy
        ludzie i wszystkie zwierzęta powinni/powinny nosić kaski 24/7 !!! Chodzi o
        bezpieczeństwo. Przecież gdy korzystasz z pijalni piwa, no to potem
        tego...kołowaty jesteś. Możesz walnąć głową w parkiet.. Tak samo podczas tańca
        lub w czasie kontaktów miłosnych /łatwo spaść/. No a z kolei dla przykładu gdy
        grasz w szachy , warcaby albo w pokera lub w brydża to nie tylko przeciwnik ale
        nawet partner s teamu może cię poczęstować "z byka" albo piąchą w potylicę.
        Trzeba mieć na tę okoliczność kask. LOL !!!
        • simon_r Re: zapomniałeś o hamulcach!! 14.01.09, 16:59
          Myślę, że jako hamulec można by zastosować KOTWICĘ!!
    • bergman1 na dsd w Bytomiu małe dzieci bez opieki narażają 13.01.09, 08:46
      swoje życie a rodzice 50 m dalej zadowoleni jak dziecko na toku szaleje,to
      jest obłęd.
      • Gość: szkodaranka Re: na dsd w Bytomiu małe dzieci bez opieki nara IP: *.pools.arcor-ip.net 13.01.09, 10:24
        Polityczny z Turyngii jak podaja w prasie byl winny. Kask mial, no
        bo to Niemiec a oni na wszystko maja przepisy.Kobiete juz pochowali,
        osierocila roczne dziecko w dzien urodzin. Co do tych dzieci z
        Bytomia beztroskich rodzicieli, to rzeczywiscie dramat. Jak sie nie
        kocha dzieci, to tak sie zachowuja jego rodziciele. Jak sie trafi
        wypadek, to leja lzy i wszyscy debilom wspolczuja a nie dziecku.
        • Gość: BAY Re: na dsd w Bytomiu małe dzieci bez opieki nara IP: *.pools.arcor-ip.net 13.01.09, 10:46
          Sledztwo w sprawie wypadku jest niezakonczone, wiec prasa albo klamie, albo Ty,
          lub fantazjujesz. Kask mial, nie dlatego, ze byl Niemcem, tylko dlatego, ze,
          potrafi przewidywac i ma instynkt zamozachowawczy. Jakbys przeczytal/a powyzszy
          artykul, ktory chcesz tak zarliwie komentowac, wiedzialbys, ze przepisu o
          kaskach NIE MA. Wiec znow klamiesz, bo napisales, ze oni maja na wszystko przepisy.
          • Gość: szkodaporanka Re: na dsd w Bytomiu małe dzieci bez opieki nara IP: *.pools.arcor-ip.net 13.01.09, 11:12
            www.welt.de/politik/article3003783/Althaus-droht-Prozess-
            wegen-fahrlaessiger-Toetung.html

            poczytajcie sobie bajbaju i nie pitulcie
      • Gość: eMka Re: na dsd w Bytomiu małe dzieci bez opieki nara IP: *.acn.waw.pl 13.01.09, 13:26
        Dzieciaki na stoku to w ogóle tragedia. Rodzice piszczą z radości,
        że dziecko śmiga, a inni ludzie korzystający ze stoku rozbijają się
        próbując takiego smarkacza wyminąć, bo tamto nie patrzy w ogóle
        gdzie i jak jedzie...
        • olala84 Re: na dsd w Bytomiu małe dzieci bez opieki nara 13.01.09, 15:46
          Dziecko też człowiek, niejeden 4 letni brzdąc jeździ lepiej niż dorośli.
          Wszystko zależy od tzw kultury i przestrzegania zasad i chyba o tym tu właśnie
          dyskutujemy. Nie generalizowałabym, że dzieci na stoku to ZUO ani tym bardziej
          początkujący. Każdy kiedyś się uczył i każdy był dzieckiem. A na nartach bardzo
          przydaje się zdrowy rozsądek.
          • Gość: eMka Re: na dsd w Bytomiu małe dzieci bez opieki nara IP: *.acn.waw.pl 14.01.09, 11:22
            Zdaję sobie sprawę, ale to co robią rodzice to jest masakra. Biorą
            na stok i zupełnie nad nimi nie panują. Dzieci wjeżdzają pod
            deski/narty, wyprzedzają nie zachowując odległości itd. dorośli
            zresztą też potrafią i to wbrew pozorom nie Ci uczący się- Ci uczący
            to prędzej sami zrobią salto do tyłu juz na 5 m przed ryzykiem
            zderzenia ze strachu niż zajadą drogę, a oczy mają dookoła głowy (z
            własnego doświadczenia ;P). Myślę, że więcej powinno byc
            wydzielonych miejsc dla dzieci i odpowiedzialnych rodziców...
            • simon_r Re: na dsd w Bytomiu małe dzieci bez opieki nara 14.01.09, 17:09
              Weź zastanów się co piszesz!!... zajadą drogę???
              Jeśli ktoś Ci zajeżdża drogę to jest raczej niżej stoku niż Ty.. jeśli nie
              potrafisz go ominąć to znaczy, że nie panujesz nad swoimi nartami tylko jedziesz
              tam gdzie Cię poniosą z grubsza kontrolując kierunek. Więc zwolnij trochę.. bo
              jeździć nie umiesz.

              Dzieci też mają prawo korzystać ze stoku a obowiązkiem innych, dorosłych jest
              uważać na to co robią i odpowiednio takie dzieci omijać.

              Natomiast faktem niezaprzeczalnym jest kompletna głupota niektórych rodziców
              wypuszczajacych dzieci na stok, na którym sobie nie poradzą. Widziałem kiedyś
              jak jeden tatuś synka uczył jeździć w Kielcach na Telegrafie. Wtajemniczeni
              wiedzą, że Telegraf mimo, że w Kielcach i mimo, że niewielki to łatwym stokiem
              nie jest. Synek w pięknym stylu siedząc doopą na tyłach nart pojechał w las i
              jakimś cudem nie trafił w żadne drzewo.

              Innym razem w Wierchomli widziałem skończonego już debila, który uwiązał dziecko
              na BIAŁYM sznurku długości kilku metrów, żeby dzieciaka "zabezpieczyć". Na
              szczęście szybko kretynowi zwrócono uwagę, że sznurka nie widać i zaraz ktoś
              między nich wjedzie.

              Tak więc debilizm ludzki nie zna granic....
    • crame Białe szaleństwo bez granic? 13.01.09, 10:51
      Klausi, premier Turyngii nazywa sie Althaus.
    • Gość: eryk Najważniejszy jest rozsądek!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:10
      Same kaski nie załatwią sprawy.
      Podczas niedzielnej wizyty w szklarskiej z przerażeniem obserwowałem
      tych wszystkich, którzy mimo słabych umiejętności, z uporem maniaka
      wybierali się na "śnieżynkę", więcej - posyłali tam dzieciaki które
      ledwie stoją na nartach (nie wystarczy krzyczeć do dziecka
      HAMUUUUJ!!! kiedy bez kontroli pędzi w dół). Co ciekawe wszyscy
      raczej wyglądali na trzeźwych ale obłęd w ich oczach po przejechaniu
      pierwszych stromych odcinków był przerażający.
      Jeśli jeżdżę słabo lub średnio a chcę pojeździć w górach wybieram
      się na "halę szrenicką" i nie narażam siebie i innych na
      niebezpieczeństwo!!! A tym wszystkim którzy chcą naśladować maluchy
      pędzące trasą fis pod okiem instruktorów podpowiadam - na lekcje !!!
      Też można tak jeździć ale trzeba się tego poprostu nauczyć.

      I na koniec - nie jestem ski instruktorem :) Jeźdzę średnio ale z
      przyjemnością - po trasach dla takich narciarzy jak ja. Pozdrawiam
      wszystkich rozsądnych narciarzy!
      • olala84 Re: Najważniejszy jest rozsądek!!! 13.01.09, 11:19
        Policja na stokach trochę mnie przeraża, może jeszcze fotoradary w krzakach? Ale
        przydałoby się jakieś rozsądne rozwiązanie - kaski dla dzieciaków - może jakaś
        kampania społeczna?? I przede wszystkim - obowiązkowe ubezpieczenia narciarskie
        i obciążanie kosztami akcji ratunkowych. Może jak będzie trzeba zapłacić chociaż
        500 PLN za zwiezienie toboganem to ktoś trochę pomyśli?
    • ta Białe szaleństwo bez granic? 13.01.09, 13:36
      Uczenie podstawowych zasad zachowania na stoku powinno rozpoczynać naukę jazdy
      na nartach i deskach. Do takich, moim zdaniem należy:
      1) jak najszybsze opuszczanie miejsc wysiadania z kolejek/orczyków/ talerzyków
      2) unikanie gromadzenia się w dolnych partiach stoków, opuszczanie tych miejsc
      także jak najszybciej ( mniej sprawny narciarz ma problemy z wyhamowaniem
      wśród nagle zgromadzonego tłumu)
      3) bezwzględny ZAKAZ przebywania "cywilów" na stokach - widziałam poważną
      kolizję z udziałem zachwyconego tatusia filmującego swoją pociechę, który
      wyszedł na środek stoku z kamerą, poruszając się po nim zupełnie nieprzewidywalnie
      4) bezwzględny zakaz wysiadywania na środku stoku pojedynczo lub grupami, co z
      upodobaniem czynią deskowcy. Pomijam czas konieczny do wyzbierania się z
      upadku. Wielokrotnie widziałam kolizje, gdy ktoś np. próbował ominąć taka
      grupę, a deskowiec zerwał się nagle i ruszył z impetem nawet nie spoglądając
      na ruch na stoku.
      5) będący w ruchu mają pierwszeństwo przed włączającym się, a włączający się
      ma obowiązek uważnego rozpoczęcia jazdy
      5) W razie kolizji mniej poszkodowany udziela koniecznej pomocy drugiej
      osobie/osobom, winny kolizji przeprasza. Ucieczka z miejsca wypadku jest
      karygodna.
    • Gość: Lehoo Białe szaleństwo bez granic? IP: *.globalconnect.pl 13.01.09, 16:47
      "Przyczyni się do tego, że ci, którzy przeceniają swoje zdolności, będą to robić
      na własne ryzyko, nie narażając życia i zdrowia pozostałych".
      I nie tylko. Pomoże mianowicie przeżyć w bezpośrednim kontakcie z szarżującym
      debilem bez wyobraźni.
    • Gość: Hania Re: Białe szaleństwo bez granic? IP: *.eranet.pl 14.01.09, 11:43
      na nartach trzeba uważać, i trzeba przewidywać, nie raz widział
      potłuczonych narciarzy, którzy tylko dzięki kaskowi przeżyli. Nawet
      na sankach mozna sie zabić w górach, jak sie nie ma wyobrazni, 2 dni
      temu widziałam dziecko 3 letnie zjezdzajace same na sankach ze
      stromej góry, matka je tylko wciągała na szczyt i popychała zeby się
      lepiej rozpędził a maly jeszcze zmienial pozycję zjezdzajac. Dzieci
      trzeba uczyć rozwagi i ostrożnosci, ale jak mozna uczyc skoro sie
      jest rodzicem i samemu sie jej nie ma
Inne wątki na temat:
Pełna wersja