alien_dwa
30.01.09, 22:53
Czytam i oczom nie wierzę. Oto Wrocław, który przez lata nie
tylko sam się tym chwalił, ale był uznanym liderem zmian w
skostniałym systemie polskiej opieki nad dziećmi, wytykał innym
miastom nieudolność i ponoszenie zbyt wielkich kosztów na ten cel
przy mizernych rezultatach, daje taką plamę !!! Ale numer ! I
jeszcze twierdzi, że jest to "sprawdzający się eksperyment" !!! Jaki
eksperyment ? Pani Rostocka ! Jak Pani nie wstyd ! Jak Pani do tego
mogła dopuścić ? Toż to cofanie się w czasie co najmniej o
dekadę !!!!! Jak się to na dodatek ma do obowiązujących
przepisów ?!! Mówienie w tym przypadku o postępie i "niedużo
większych kosztach" to robienie wszystkim wody z mózgu. W
dawniejszych (zresztą również w istniejących jeszcze w Polsce jako
standardowe) domach dziecka na 10-osobową grupę wychowanków
przypadały/ją 2 etaty wychowawców + po kawałeczku opiekuna nocnego
+ kucharki, dyrektora placówki, w rodzinnych domach dziecka, które
Pani propagowała na zbliżoną liczbę umieszczanych w nich dzieci (do
8 + biologiczne dzieci osób prowadzących taką placówkę) przypadał
jeden - góra 2 etaty (dyrektora-wychowawcy i osoby wspomagającej,
którą z zasady był współmałżonek dyrektora), a teraz Wrocław
się „szczyci” organizacją placówek, w których 10 wychowanków
obsługiwanych jest przez 6 wychowawców, 1 kucharkę, dochodzących
specjalistów, opiekunów nocnych i naturalnie dodatkowo ułamek
dyrektora, księgowej i innej obsługi !!!! TYLKO POGRATULOWAĆ !!! To
się nazywa produkcja niepotrzebnych etatów i generowanie niczym nie
uzasadnionych kosztów ! Pani Rostocka ! Kto to wymyślił i jak
uzasadnił potrzebę aż tak rozbuchanej liczby kadry i innej obsługi w
tym domu !? Jak udało się uzyskać takie środki ? Niech Pani podpowie
innym, jak to zrobić i to szybko, zanim się zainteresują tą sprawą
odpowiednie służby. A może lepiej dać połowę tych pieniędzy rodzinom
tych dzieci, aby mogły pozostać w swoich domach ? Ponadto - przy
takiej liczbie „fachowców” nikt mi nie udowodni, że koszt utrzymania
jednego dziecka w tym „EKSPERYMENTALNYM DOMU” jest NIŻSZY NIŻ 5 – 6
TYS. PLN MIESIĘCZNIE i nie przewyższa znacząco kosztu utrzymania
dziecka w jakiejkolwiek innej placówce opiekuńczej w Polsce !!! Nie
mówię nawet o więcej niż wątpliwych efektach wychowawczych,
spowodowanych gloryfikowanym w artykule „brakiem przywiązania
dzieci” do wychowawców, tych wszystkich „wujków” i „cioć”,
wymieniających się co parę godzin i dni. Rozumiem, że może się to
podobać dzieciom (?), które w efekcie takiego systemu mogą robić co
chcą, bowiem są zamiast wychowywania – jedynie NADZOROWANE przez
zmieniających się opiekunów, jednak nie pojmuję, jak mogą taki fakt
tolerować specjaliści – psycholodzy i pedagodzy. Na koniec jeszcze
jedno: czy miejskie władze samorządowe orientują się, w jak wielkie
koszty zostało miasto Wrocław wpędzone (i to w dobie kryzysu) ?
Przecież istnieje wiele możliwości lepszych, a przy tym tańszych
rozwiązań, które Pani wcześniej proponowała, a nawet szeroko
rozwinęła ! Życzę wrocławianom, a zwłaszcza radnym Wrocławia dobrego
samopoczucia.
Malkontent z Warszawy