Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie

10.02.09, 23:24
"Do piątej klasy SP nr 8 trafiła ostatnio dziewczynka, która po kilku
latach wróciła z Wielkiej Brytanii. - Liczyliśmy, że przynajmniej z
angielskim nie będzie miała problemów, ale nawet tutaj nie było
dobrze"
No tak a jak wyglada nauka jezyka angielskiego w polskiej szkole?Bo
jezeli dzieciom tlucze sie do glowy nazwy czasow i jak i kiedy je
stosowac to co sie dziwic ze dziecko nie wie czego od niego chca.Moja
corka w klasie 6 pewnie tez wywalilaby oczy czego od niej chca, ale z
pewnoscia mialaby wiele do powiedzenia na temat wymowy
nauczyielki/nauczyciela i z pewnoscia poprawialaby nie jedna forme,
czy poddawalby w watpliwosc poprawnosc zdan.Moze zamiast szufladkowac
i przyklejac etykietke dzieci nadpobudliwych, ktos by sie
zainteresowal jak wyglada edukacja poza granicami Polski, badz nawet
przyjmujac takie dziecko do szkoly porozmawiac z rodzicami i pomoc
dziecku przystosowac sie do nowej sytuacji.I naprawde nie widze
problemow w tym zeby tym dzieciom ktore nie mowia po polsku, badz
tylko mowia a nie potrafia pisac i czytac pomoc z dodatkowymi
lekcjami i na poczatek zaserwowac im indywidualny tok
nauczania.Trzeba tylko chciec.
    • Gość: oels Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: 89.108.222.* 11.02.09, 00:03
      hmm, anglista się odezwał...
      • tomek854 Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie 11.02.09, 12:41
        Gość portalu: oels napisał(a):

        > hmm, anglista się odezwał...

        Tu nie trzeba byc anglista. Tu chodzi o to, ze czesto to czego (albo raczej JAK)
        ucza w polskich szkolach nie przynosi uczniowi umiejetnosci poslugiwania sie
        jezykiem. A o to przeciez chyba chodzi?

        Ja angielskiego nie uczylem sie NIGDY i ok, robie duzo bledow. Ale nawet nie
        dzis, bo pare lat w Szkocji robi swoje, ale jak przeprowadzilem sie do UK to ja
        gadalem z ludzmi, to ja mialem bogate slownictwo i to ja zawsze moglem wyrazic o
        co mi chodzi, z czym mieli problemy nawet ludzie z CAE.

        Pol roku temu zdawalem test IELTS. Dostalem 7.5. Dziewczyna po maturze z
        angielskiego w liceum w klasie z rozszerzonym angielskim dostala 6. A dla niej
        testy to codziennosc, ja w zyciu zadnego testu wczesniej z angielskiego nie
        pisalem...

        (a tak na marginesie na uniwerku na ktory oboje uderzalismy wymaga sie 6.5
        minimum. Czyli polska szkola, renomowane gdanskie liceum z rozszerzonym
        angielskim + korki nie sa w stanie przygotowac polskiego ucznia do tego, zeby
        byl w stanie studiowac na angielskojezycznym uniwerku? Masakra).

        Inne obserwacje: ja na kilometr poznam po akcencie Polaka, ktory sie uczyl w
        Polsce. Ostatnio wylapalem po akcencie dziewczyne po anglistyce w Polsce ktora
        uczyla w Londynskim college'u. Jest oczywiste ze jak sie nie mieszka w kraju to
        trudno podlapac akcent, no ale studia do czegos chyba zobowiazuja i moznaby
        oczekiwac, ze anglista bedzie przynajmniej mial jakis neutralny akcent a nie
        polski?
    • Gość: adam Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 01:04
      Witam! Na początku lat 90-tych w szkole pani dyrektor Koziej IX LO
      przy ul.Skargi miał miejsce nastepujący przypadek. W klasie
      humanistycznej o rozszerzonym profilu francuskim (6 g. polskiego,6
      g. francuskiego,3 g. historii,2 g. rosyjskiego i 2 g. łaciny w sumie
      19 godzin przedmiotów humanistycznych i tylko 7 g. przedmiotów
      ścisłych) w trzeciej klasie zmieniła się pani profesor od
      matematyki. Na emeryturę odeszła prof.Kalinowska a zastąpiła ją
      postrach szkoły prof. Nowakowska o podejściu przepraszam za
      wyrażenie sado-masochistycznym do ucznia. Klasa liczyła 25
      uczniów,do czwartej klasy przeszło tylko 17 uczniów. Ulubionym
      zajeciem tej ów pani, która należała do szkolnego komitetu "NSZZ
      Solidarność", było nauczanie matematyki na poziomie w którym
      studenci studiów dziennych mieli by problem ze zdaniem do następnej
      klasy. Zadania z tzw. gwiazdką były na porządku dziennym. Do
      myślenia daje fakt że kilka lat później pani prof. Nowakowska była
      ofiarą ataku ucznia. Teraz pani dyrektor Koziej występuje w obronie
      dzieci z zagranicy, niech pani dyrektor uderzy się w pierś i przyzna
      się do błędów jakim było zatrudnianie przepraszam znowu za wyrażenie
      pseudo-nauczycieli pokroju pani Nowakowskiej.
    • annika.h nie mówią po polsku,to ciekawe 11.02.09, 01:19
      jakim językiem posługiwano się w takim razie w domu? A może z tymi dziećmi
      rodzice nie rozmawiali w ogóle,bo czasu na to nie mieli zarabiając kasę?
      Pochodzę z małżeństwa mieszanego ,mój ojciec jest Duńczykiem,większość
      dotychczasowego życia mieszkałam za granicą , ale jakoś nigdy nie miałam
      problemów z językiem polskim.Ciekawe zaiste zagadnienie. A jeśli chodzi o
      wypowiedź samson(a):nie masz pojęcia o czym piszesz.Język to nie tylko
      słowa,akcentowanie i wymowa(nawiasem mówiąc to, jak mówi twoje dziecię po
      angielsku zależy w dużej mierze od regionu ,hrabstwa ,dzielnicy np.Londynu ,w
      której znajduje się jego szkoła i statusu społecznego innych uczniów z jego
      klasy),to również zasady gramatyczne.Na lekcjach polskiego dzieciaki też poznają
      czasy.Masz wątpliwości ,czy tak być powinno? To, że tobie wydaje się, że twoje
      dziecko zna angielski lepiej niż Polak anglista, absolutnie nie znaczy, że tak
      jest naprawdę.I nie generalizuj, w polskiej szkole nazwy czasów już dawno
      przestały być najważniejsze.
      • Gość: magda Re: nie mówią po polsku,to ciekawe IP: *.adsl.inetia.pl 11.02.09, 10:00
        wiec chyba mało znasz polską szkołę... tylko nazwy się liczą... pani w szkole woli zadać 10 ćwiczeń do uzupełnienia (zrobią dobrze bo na końcu książki odpowiedzi) niż prowadzić dyskusje, które o wiele lepiej uczą języka...
    • Gość: fgh Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 01:26
      ajem poliż
      ju-ar polnisz
      łi-ar polonajz
      • Gość: skrzypce1 Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.hsd1.fl.comcast.net 11.02.09, 04:41
        Polinezja to tez cos kolo Polski, bo slowo brzmi podobnie. Szukacie
        rozwiazania na "nagle" zaistnialy problem w polskiej oswiacie?
        Proponuje za przyklad Stany Zjednoczone Ameryki Polnocnej. W zadnym
        kraju na swiecie (a zwiedzilem ich wiele) nie ma tylu uczniow nie
        poslugujacych sie j. angielskim jak w USA. Pomoca sluza roznego
        rodzaju organizacje pomagajace w nauczaniu jezyka. Tworzone sa
        specjalne programy nauczania. Zacheca sie uczniow do partycypowania
        w zajeciach sportowych, kulturalnych itp. Uczniow tych nie traktuje
        sie jako "niedostosowanych" do srodowiska. To, ze dziecko nie umie
        mowic po polsku bo przebywalo poza granicami Polski to nie jest
        koniec swiata. Mysle, ze jezeli uczen jest juz w szkole to sie
        jezyka nauczy. Zapewne bedzie taki uczen potrzebowal wiecej czasu,
        ale sie nauczy. Nie wiem czy polscy nauczyciele zwrocili uwage, ze
        tzw "wybitne jednostki" zwane polska mlodzieza, ktora nigdy nie byla
        poza granicami RP rowniez nie zna jezyka ojczytego? Chyba, ze ze 400
        slow w tym wiekszosc to przeklenstwa. A przypomne, ze j. polski jest
        bogatym w slowa jezykiem. Chyba by sie uzbieralo z 10 000 wyrazow
        nie mowiac juz o wiekszej liczbie.
    • galareta2 A panie mają w ogóle problem .. ze sobą. 11.02.09, 07:40
      Panie w polskich szkołach w ogóle narzekają na nadpobudliwość dzieci,
      tymczasem może to one z założenia chciałaby mieć stadko zakonnic, albo cichych
      i nieruszających się przymułków. Bo tak byłoby łatwiej pracować. Pomijam
      problem znajomości materiału przez dzieci przyjeżdżające z zzagranicy, ale z
      tą nadpobudliwością to osobna historia. Dzieci takie są, drogie Panie
      nauczycielki! I może warto je po prostu zainteresować lekcją by nie szalały, a
      nie tylko ganić za to że...są dziećmi.
      • Gość: aha Re: A panie mają w ogóle problem .. ze sobą. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.09, 22:07
        Nie wiesz, o czym mówisz. Ja, pani z polskiej szkoły, pragnę Cię poinformować,
        że nie oczekuję od uczniów, by zachowywali się grzecznie, ja chciałabym, by
        zachowywali się jak ludzie (nie wyli, nie gryźli, nie kopali itp.). Poza tym
        myślę, że trudno zainteresować czymkolwiek kogoś, kto nie rozumie, co się do
        niego mówi. A może jesteś jedną z mamuś, które pozostawiają wychowywanie szkole?
    • Gość: Ja Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: 62.49.204.* 11.02.09, 07:42
      Ta polska edukacja jest taka wspaniala???
      To podam swoj przyklad kilka lat temu chcialem ukonczyc w polsce
      technikum energetyczne oczywiscie nie zdalem nawet 1 klasy myslalem
      ze jestem totalnym debilem bo nie moglem pojac tego co do mnie mowi
      nauczyciel. Przyjechalem do anglii i wlasnie w maju bede konczyl ten
      sam kierunek szkoly i choc mam olbrzymie problemy z jezykiem
      technicznym to niemam zadnego problemu ze zrozumieniem nauczycieli
      tak samo oni nie maja problemu poswiecic miz 20 minut na wyjasnieniu
      idywidualnym zadania i tak w klasie jest 25 osob jedne chwytajace
      odrazu inne nie i jakos wszystko gra
      • Gość: GB Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.02.09, 09:53
        Skoro wszyscy Polacy zwykle jednak dają radę skończyć technikum (a nie tylko
        przejść 1. klasę), a Tobie jednemu się to nie udało - wniosek jest prosty. Tak,
        jesteś debilem.
    • Gość: Gość portalu Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.02.09, 09:00
      Widzę, że czytanie ze zrozumieniem może dla niektórych stanowić nie
      lada problem.
      W tekście jest jasno napisane, że dzieci z zaległościami mają szansę
      uczestniczenia w zajęciach wyrównawczych. To czy faktycznie z tego
      korzystają to inna sprawa.
      Nawiasem mówiąc Twoja wypowiedź trąci strasznym "buractwem"!
    • bashah Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie 11.02.09, 09:36
      U. Spałka nie jest dyrektorką XII LO...
    • Gość: beata Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 09:55
      Dziwne, bo jeśli polskie dziecko jedzie do szkoły do USA czy Anglii
      to raczej nie ma problemów żeby się nauczyć języka i zaadaptować -
      oczywiście po pewnym czasie, a w polskiej szkole wszyscy się dziwią
      że po miesiącu jest problem.
      Irytuje mnie nasze przekonanie że nasze szkoły są świetne - nie są,
      bo co z tego że dzieci muszą kuć na sprawdzian masę informacji o
      których natychmiast zapominają, jeśli szkoła nie kształci
      najważniejszych umiejętności w życiu - pewności siebie, swoich
      umiejętności, radzenia sobie w różnych sytuacjach, kreatywności,
      poszukiwania wiedzy, samodzielności - to są cechy niepożądane w
      szkole, a pożądane w życiu.
      • Gość: Majka Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.cable.casema.nl 11.02.09, 10:27
        Zgadzam sie z Twoją opinią. Poza tym szkoła to nie koniec świata.
        Podpisuję sie pod nią.
    • radeberger drodzy rodacy.. 11.02.09, 10:03
      o takich rzeczach trzeba niestety myslec przed podjeciem decyzji o emigracji, a nie liczyc na to, ze szkola bedzie sie dwoic i troic by na poczekaniu zalatac pare lat roznic edukacyjnych

      dziecko sobie nie radzi? no to niestety powinno sie dziecko cofnac do takiej klasy, by sie nauczylo, tak jak sie to robi na dzikim zachodzie - cudow i indywidualnych programow nauczania nie ma
      • Gość: gosc Re: drodzy rodacy.. IP: *.230.88-79.rev.gaoland.net 12.02.09, 15:44
        >tak jak sie to robi na dzikim zachodzie -
        >cudow i indywidualnych programow nauczania nie ma

        Mieszkam we Francji, znam rodzine polska, jedno z dzieci
        jest dysleksykiem i ma powazne problemy z nauka czytania
        po francusku.
        Od tego roku dzieciak chodzi do szkoly panstwowej dla dzieci z
        podobnymi problemami. Szkola jest 30km od jego miejsca zamieszkania.
        Codziennie rano podjezdza pod jego dom minibus zeby zabrac go do szkoly. Rodzina nie ponosi zadnych zwiazanych z tym kosztow.
        Inny przyklad : w panstwowej podstawowce, tez we Francji w klasie
        mojego syna bylo dziecko z lekkim niedorozwojem umyslowym.
        Dzieckiem tym zajmowal sie jego indywidualny opiekun towarzyszacy
        mu podczas wszystkich lekcji.
    • Gość: Majka Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.cable.casema.nl 11.02.09, 10:23
      Uważam, że czas najwyższy, by szkoły przygotowały się na dzieci,
      które będą wracały do kraju z różną znajomościa języka. Zamiast
      zastanawiania sie w którym to roku wprowadzić obowiązkową 1 klasę
      dla szesciolatków, może czas przemyśleć, jak pomóc dzieciom
      wracajacym do Polski. Skoro w Holandii muszą radzić sobie z nami,
      Polakami, którzy tak jak i ja, wysyła dziecko bez znajomości
      niderlandzkiego i szkoła zapewnia mnie, że będzie dobrze i dzieci
      szybko sie uczą. Mamy skłonności do narzekania, w drugiej kolejności
      do działania.
      Problem ten nie może, ale na pewno sie pogłębi. Robione są przeciez
      badania, ilu Polaków wyjeżdża, sonduje się ilu wróci. Czesć z tych
      ludzi wyjeżdża z rodzinami i tak też wróci.
      Myślę, że też wrócę z dziećmi i już sie boję, jak będą przyjęte, czy
      jako problem czy tylko jako uczeń, który musi nadrobić braki.
    • Gość: Rolek Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: 193.172.150.* 11.02.09, 10:36
      Mój syn poszedł do pierwszej klasy w UK nie znając słowa po
      angielsku i to nie był problem(pani sie uczyła podstawowych zwrotów
      po Polsku), teraz poszedł do 3 klasy w Polsce mówiąc normalnie po
      Polsku + całkiem dobrze po Angielsku i jest problem bo Pani
      napierdziela dziesięciolatkom po cztery dyktanda w
      miesiącu......wnioski? Sami sobie wyciagnijcie...
      • Gość: GB Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.02.09, 15:18
        Wniosek jest taki, że życzysz sobie specjalnego traktowania synalka tylko
        dlatego, że był w Anglii, gdzie nie zadbałeś o jego porządne polskie
        wykształcenie. Masz jakiś problem z dyktandami? To siądź z synem i nadrób polską
        ortografię, skoro wcześniej myślałeś że jest niepotrzebna.
        • Gość: nastyyy Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 16:18
          Dokładnie, jeżeli dziecko sobie nie radzi, musi zostać w tej klasie jeszcze rok
          aby nadrobić zaległości. Są zajęcia wyrównawcze, ale nikt się z nim nie będzie
          specjalnie cackać, skoro nauczyciel ma w przeciętnej podstawówce ok. 30 dzieci
          na głowie. Tak można w liceum, kiedy poprosisz po zajęciach, albo nauczyciel
          chwilę poświęci na wytłumaczenie trudniejszego zadania, ale w takiej podstawówce
          dzieci by szkołę rozniosły w tym czasie. Dlaczego ktoś ma być inaczej
          traktowany. Najpierw podejmuje się nieodpowiednie decyzje, potem zwala ich
          konsekwencje na obcych ludzi. Polak potrafi.
          • Gość: Beata Typowo polskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 16:57
            Polska zawiść, brak życzliwości, czemu inni mają mieć lepiej

            Niby dlaczego dzieci w podstawówce nie zasługują na dobre
            traktowanie?
            • Gość: GB Re: Typowo polskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 19:22
              Rozumiem że chciałaś zapytać dlaczego normalnie uczące się dzieci nie mają być
              traktowane tak ulgowo, jak reemigrant, któremu odpuszcza się ortografię,
              obowiązkową dla innych?
              • Gość: Beata Re: Typowo polskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.09, 08:33
                Nie chodzi o ulgowo, ale po ludzku :) W końcu trudno oczekiwać
                biegłości w ortografii j polskiego jak ktoś nim nie włada :)
                tak, to między innymi
                • Gość: BG Re: Typowo polskie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.02.09, 10:11
                  To jest problem tego dziecka i jego rodziców, którzy zaniedbali uczenia go tej
                  ortografii. Wymagania w każdej klasie są znane. Jeżeli dziecko ich nie spełnia -
                  niech się tam nie pcha. Może sobie zaczynać od zerówki, skoro jest zapóźnione, a
                  nie żądać specjalnego traktowania - przecież kosztem innych dzieci.
                • Gość: lux Re: Typowo polskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.09, 07:57
                  cygańskie dzieci zawsze odstawały od polskich, bo to problem rodzin -
                  tam nie ma tradycji,że ktoś jest wykształcony
    • Gość: taka prawda Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 11:26
      Chyba ciebie pogieło gościu. Jak rodzice takich dzieci chcą to niech
      płacą za indywidualny tok nauczania.
    • Gość: nastyyy Re: Dzieci wracają z zagranicy i nie mają fajnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 11:46
      Co do nauki języków się zgodzę.. mniej teorii, więcej praktyki. Co do
      indywidualnego toku nie. Dlaczego? To decyzja rodziców, oni postanowili
      wyjechać, potem wrócić, więc powinni być za to odpowiedzialni. Powinni dbać o
      rozwój dziecka, tak aby po powrocie potrafiło się zaaklimatyzować. Skoro dziecko
      ma takie problemy, rodzice nie starali się mu pomóc, po prostu dziecko próbowało
      przestawić się na angielski. Dlaczego inni mają za to odpowiadać? Bezmyślność
      rodziców i tyle. W szkołach państwowych nie ma czegoś takiego jak indywidualny
      tok.. Są zajęcia obowiązkowe, są zajęcia dodatkowe. Do tego powinien dojść wkład
      rodziców, ewentualnie jakieś korepetycje. Jeżeli w takiej szkole się nie podoba,
      proszę zapisać dziecko do prywatnej. Tam będą się z nim obchodzić jak z jajkiem,
      może da się wynegocjować indywidualny tok.. ale z takim podejściem rodziców i
      dziecka nie wiele to pomoże.
      • Gość: Deutscher Spargel W Niemczech takich problemow nie ma IP: *.dhcp.studentenwerk-bielefeld.de 11.02.09, 18:32
        Po prostu dzieciaki cofa sie o rok, tudziez posyla do tzw. Hauptschule (w RFN od
        4, w Bawarii od 6 klasy system edukacyjny jest podzielony na trzy rodzaje szkol,
        Hauptschule jest potocznie najgorszym, tzn. najmniej wymagajacym wariantem).
        Zadnych tokow indywidualnych, czy zajec pozalekcyjnych tutaj sie nie praktykuje.
        Wyjatki tylko potwierdzaja regule.
        Pzdr
Pełna wersja