membrum_virile
12.02.09, 11:25
Ponieważ Janek Rokita jest jednym z ojców założycieli ruchu "Polska
21" (dokładnej nazwy, a tym bardziej pisowni nie pamiętam, a szukać
mi się nie chce, bo to kolejny twór uwagi niegodny), który to tworzy
wespół z naszym Prezydentem Rafałem D., to pozwolę sobie wyrazić
opinię moją subiektywną o incydencie monachijskim, znanym opinii
publicznej pod tytułem "Ratujcie mnie! Niemcy mnie biją!".
Oto Janek Rokita i Nelly Arnold, z braku miejsca kładą swe płaszcze
i kapelusze na pustym fotelu w klasie biznes. Niemiecka stewardesa
rzuca im tę garderobę w twarz. Janek dzierży nerwy na wodzy i
kładzie płaszcze na powrót w klasie biznes. Helga jednak wraca i,
wiedząc że ma do czynienia z Polakami, okazuje swą wyższość, krew
dziadka Uebermenscha zaczyna w niej buzować, rozkręca aferę, wzywa
policjantów, którzy najchętniej rozstrzelaliby "polskie świnie", ale
że jesteśmy członkami Unii Europejskiej, to ograniczają się do
kajdanek i wyzwisk od "Arschlochów". Pytają pewnie w stylu "Hast du
Scheiße im Kopf?" - w wolnym tłumaczeniu: "masz nasrane we łbie?",
ale tego już Janek nie rozumie.
Faktem jest, że zachowywał się jak zniewieściały pedzio. Powinien
wyjść z klasą i dopiero potem, używając swych wpływów, aferę
nakręcać.
Ale pamiętać musimy o jednym: Niemcy potraktowali naszego rodaka jak
ścierwo.
Lubię Niemców, których znam, bo to sympatyczni ludzie, ale Niemcy
jako całość, jako naród, odrazę mą budzą.