membrum_virile
15.02.09, 16:07
Non ita res se habet - nie tak się ma rzecz.
Niemcy istotnie uważają się za rasę lepszej jakości. Kiedy Adolf
opowiadał o Uebermenschach, to ktoś mu przyklaskiwał przecież. Wciąż
mam przed oczyma obrazy z uroczystych Hitlera przejazdów, gdzie
stojący wzdłuż ulic rozentuzjazmowany tłum brawa gromkie bije.
Urzędnicy Jugendamtów do dzisiaj twierdzą, że tylko rodzic-Niemiec
może zapewnić dziecku właściwe wychowanie.
Polak dobry jest do zbierania szparagów i czyszczenie klozetów, ale
nie do wpajania zasad nazizmu.
Kiedyś zagubiłem się w ślicznej Nadrenii. W Koblenz dokładnie, z
jego przecinającymi się wielopoziomowymi trasami. Miast do kraju
mego słowiańskiego jechałem w kierunku granicy francuskiej. W środku
nocy, na stacji beznynowej pytałem Niemców o autostradę, Polskę i
każdy z nich z pogardliwym uśmiechem wzruszał ramionami, nie chcąc
mi udzielić odpowiedzi. Jak się okazało, stałem dwieście metrów od
autostrady... Nie wierzę, że żaden z rozpytywanych nie wiedział,
jaki kierunek mi nadać. Ale każdy z nich zapewne myślał: o,
Polaczek! Do pracy przyjechał!
Ja, widząc obcokrajowca zagubionego z żoną i rocznym dzieciątkiem w
środku nocy, na obcej ziemi, wyprowadził bym go na właściwą drogę,
bo tak mi nakazuje ludzkie me oblicze.
Niemiec, widząc małe polskie dziecko myśli, jak by mu tu roztrzaskać
główkę o mur. Teraz myśli jedynie, choć kiedyś dziadek jego mógł nad
tą możnością przejść do aktu...
Post scriptum - nie mam nic przeciwko Niemcom, znam wielu i darzę
ich sympatią, ale Niemcy jako naród budzą we mnie złe skojarzenia.