mama-cudownego-misia
03.03.09, 09:04
Nie no, wszystko ok, tylko autor tekstu zapomniał dodać, że:
- jeśli rodząca nie zapłaci za położną, to i tak ją będzie miała do
dyspozycji, tylko tą, która akurat ma dyżur. Płacąc 300-400 zł wybranej przez
siebie położnej płaci jej tak naprawdę za dyżur.
- jeśli rodząca cięcia potrzebuje, to i tak zostanie ono przeprowadzone i nikt
jej ani dziecku nie pozwoli zdechnąć pod płotem. Jak chce cięcia, a go nie
potrzebuje, to nic dziwnego, że takie naciąganie NFZu wiąże się również z
kosztami z jej strony. Swoja drogą zaskakuje mnie ten zachwyt cc - miałam i
nie polecam. Koszmarnie bolesne jest dochodzenie do siebie.
- Jeśli rodząca chce, żeby prowadził ją ginekolog z NFZu, to takowych
znajdzie. Jeśli idzie prywatnie, to nie ma się co dziwić, że płaci, a 100-300
zł za wizytę u specjalisty, często z tytułem dr albo i profesora to nie jest
jakaś wygórowana stawka. W razie czego dostęp do np.: poradni patologii ciąży
też jest...
Wiele można złego powiedzieć o wrocławskich porodówkach (warunki lokalowe,
brak miejsc, brak znieczulenia przy porodzie, personel zabiegany i nie zawsze
sympatyczny, etc.), ale to nie jest tak, że rodząca, która nie zapłaci,
zostaje pozostawiona sama sobie.