Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu?

03.03.09, 09:04
Nie no, wszystko ok, tylko autor tekstu zapomniał dodać, że:
- jeśli rodząca nie zapłaci za położną, to i tak ją będzie miała do
dyspozycji, tylko tą, która akurat ma dyżur. Płacąc 300-400 zł wybranej przez
siebie położnej płaci jej tak naprawdę za dyżur.
- jeśli rodząca cięcia potrzebuje, to i tak zostanie ono przeprowadzone i nikt
jej ani dziecku nie pozwoli zdechnąć pod płotem. Jak chce cięcia, a go nie
potrzebuje, to nic dziwnego, że takie naciąganie NFZu wiąże się również z
kosztami z jej strony. Swoja drogą zaskakuje mnie ten zachwyt cc - miałam i
nie polecam. Koszmarnie bolesne jest dochodzenie do siebie.
- Jeśli rodząca chce, żeby prowadził ją ginekolog z NFZu, to takowych
znajdzie. Jeśli idzie prywatnie, to nie ma się co dziwić, że płaci, a 100-300
zł za wizytę u specjalisty, często z tytułem dr albo i profesora to nie jest
jakaś wygórowana stawka. W razie czego dostęp do np.: poradni patologii ciąży
też jest...

Wiele można złego powiedzieć o wrocławskich porodówkach (warunki lokalowe,
brak miejsc, brak znieczulenia przy porodzie, personel zabiegany i nie zawsze
sympatyczny, etc.), ale to nie jest tak, że rodząca, która nie zapłaci,
zostaje pozostawiona sama sobie.
    • Gość: anka Re: Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.09, 09:26
      oczywiście, że tak jest.. ale to nie wzbudza sensacji, więc się o tym nie pisze.
      a ze stawkami różnie bywa - ja chodziłam do lekarza, który był ordynatorem na
      jednym z wrocławskich oddziałów, brał 50 zł za wizytę i do dzisiaj tyle bierze,
      choć teraz przyjmuje już tylko prywatnie. cytologia kosztuje u niego 20 zeta, a
      załozenie wkładki domacicznej 150 zł. nie płaciłam ekstra ani za poród ani za
      połozną ani za założenie szwu na początku ciąży. inna sprawa, że wystarczyła
      jego pieczątka na karcie ciązy czy skierowaniu, abym na oddziale nie była
      zostawiona sama sobie.
      • Gość: Kasia Re: Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 10:08
        Nic nowego, niewiele się zmieniło. Rodziałam 20 lat temu-też
        były ,,opłaty" za umówiony poród w publicznym szpitalu. też wyła z
        bólu i bezradności kobieta, która rodziła obok mnie-zostawiona sam
        sobie, bo ,,przyszła z ulicy"....
        Dopóki nie zmieni się system opieki zdrowotnej-NIC się nie zmieni....
    • Gość: Sylwia Re: Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.09, 10:29
      Nie płaciłam nic, poza dowodami wdzięczności (naprawdę od serca),dla
      niższego personelu za wspaniałą opiekę, ale to wszystko z pozytywów.
      Rodziłam 16.12.2008 we wrocławskim ,,kombinacie''(większość wie o
      czym piszę , a z uwagi na sympatyczny niższy personel ograniczę się
      do intymności). Miałam nieziemskiego pecha , gdyż w czasie gdy
      wielkim już otworem wprost świeciłam dla publiczności nastąpiła
      poważna awaria elektryki czy tam elektroniki. Po kilku minutach
      wpadło 3 panów którzy nie robiąc sobie nic z naszej nagości
      zachowywali się swobodnie , z zaciekawieniem przyglądając się naszym
      kroczom. Druga sprawa to panowie z tzw. porodów rodzinnych , nie
      wszyscy byli zainteresowani własną żoną, często wpadali to po siostrę
      , to z innego powodu. Trauma.Ale bliskość i dotyk, zapach i nawet
      płacz własnego dzidziusia ,bezcenne, można znieść wiele. No i
      gwarantowane w ,,kombinacie"bezpieczeństwo.
    • Gość: babsee Re: Mama Misia IP: *.arch.pwr.wroc.pl 03.03.09, 10:44
      gratuluje zycia w Utopii.
      Jesli rodzaca potzrbuje ciecia to zostaje przeprowadzone???????
      gdzie,przepraszam bardzo???bo chyba nie mowimy o Wroclawu.A juz na
      pewno nie o szpitalu an Dyrekcyjnej gdzie nawet jak sa zielone wody
      to sie nie robi cc.I jak nie ma postepu w porodzie przez 12 h to tez
      nie nie tnie.
      O czym ty moiwsz?
      Acha.
      Czy bylas kiedys na wizycie w ciazy na NFZ?to radze pojsc.Przezycie
      cudne....
      opieka nad ciazarną jest mniej wiecej wtedy na poziomie Erytrei.
      • Gość: na NFZ Re: Mama Misia IP: 212.127.95.* 03.03.09, 11:21
        Czy bylas kiedys na wizycie w ciazy na NFZ?to radze pojsc.Przezycie
        cudne....
        opieka nad ciazarną jest mniej wiecej wtedy na poziomie Erytrei.

        Owszem, korzystałam z opieki medycznej w ciąży na NFZ w przychodni Euromedicaru przy Łowieckiej. Bardzo przyzwoity standard, absolutnie bez zarzutu. Nie mam pojęcia o opiece nad ciężarną na poziomie Erytrei:)
      • mama-cudownego-misia Re: Mama Misia 03.03.09, 11:27
        Zerknij sobie na moje fotki - znajdziesz tam zdjęcie mojego dziecka kilka dni po
        urodzeniu - urodziło się z wagą 1200 g, w 31/32 t.c., przez cc. Przyjęto mnie z
        ostrego dyżuru, z ulicy, nawet bez ciuchów na zmianę, bo nie przypuszczałam, ze
        to coś tak poważnego, wykonano komplet badań i gdy stwierdzono niedotlenienie,
        cesarkę wykonano, dzięki czemu moja córcia żyje. Nie było z tym żadnych
        problemów, tak jak problemów nie miała moja koleżanka z łóżka obok, która miała
        planowe cięcie ze względu na problemy z oczyma. Nikt ani do mnie, ani do niej
        łapy nie wyciągał.
        Działo się to na Klinikiach na Curie-Skłodowskiej

        Nie przeczę, że stan wrocławskich porodówek pozostawia baardzo wiele do życzenia
        - fatalne są przede wszystkim warunki lokalowe, fatalny komfort rodzenia.
        Nieodpłatna opieka medyczna nad ciężarnymi jest taka, jaka jest - skierowanie na
        badania wystawia, ale nikt sie bliżej ciężarnej nie przyjrzy, co najwyżej przy
        ewidentnych problemach wyśle do poradni patologii ciąży. Brak komfortu, taśmowa
        "produkcja" i brak znieczuleń - to wszystko wpływa bardzo negatywnie na rodzące.
        Jednak ich życiu i zdrowiu ten stan nie zagraża. A jak któraś chce mieć lepiej,
        rodzić ze znajomą położna, mieć osobna salę, prywatnego ginekologa, to czemu ma
        nie płacić?
        Nie uwierzę też, żeby którykolwiek z ginekologów świadomie ryzykował życiem i
        zdrowiem dziecka (a co za tym idzie swoją karierą, bo takie sprawy trafiają do
        prokuratury), żeby wymusić korzyści majątkowe. Przepraszam, ale to akurat należy
        między bajki włożyć, chociaż oczywiście gawiedź się tym emocjonuje...

        Zachowajmy umiar - walczmy o poprawę warunków, ale nie ewidentnym wypaczaniem
        faktów i przekłamywaniem rzeczywistości, bo nie tędy droga. We Wrocławiu brakuje
        nie specjalistów, a miejsc na porodówkach, patologii ciąży i intensywnej terapii
        noworodkowej, przede wszystkim zaś odpowiedniej bazy lokalowej - od tego trzeba
        zacząć.
        • mama-cudownego-misia Re: Mama Misia 03.03.09, 11:29
          No i oczywiście warto walczyć o znieczulenia, które powinny być na żądanie...
        • ib_k mama-cudownego-misia napisała: 03.03.09, 13:50
          > Nie uwierzę też, żeby którykolwiek z ginekologów świadomie ryzykował życiem i
          > zdrowiem dziecka (a co za tym idzie swoją karierą, bo takie sprawy trafiają do
          > prokuratury), żeby wymusić korzyści majątkowe. Przepraszam, ale to akurat należ
          > y
          > między bajki włożyć, chociaż oczywiście gawiedź się tym emocjonuje...

          widzisz a ja wierzę a nawet znam takie przypadki, to nie tak że lekarze z pełną premedytacją robią coś szkodliwego dla pacjenta, ale często bez odpowiedniej motywacji kopertowej nie robią tego co mogliby zrobić gdyby chcieli, po prostu nie chce im się pochylić nad pacjentem i pomyśleć co mogą dla niego zrobić
          działają rutynowo i taśmowo
          a jeżeli chodzi o ciążę i poród to cokolwiek by mówić każda/y jest inna...
        • Gość: gość Re: Mama Misia IP: 85.128.102.* 03.03.09, 20:39
          Tak, przeczytaj sobie artukuł
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=85509401
          • Gość: MCM Re: Mama Misia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.09, 19:28
            No dobrze, ale to był błąd lekarski i trwa postępowanie w tej sprawie. Myślisz,
            że na zachodzie błędy lekarskie się nie zdarzają? Wystarczy wspomnieć dwie
            głośne sprawy z Włoch: usunięcie zdrowego bliźniaka zamiast tego z zespołem
            Downa i dziecko, które miało mieć nieuleczalną śmiertelną wadę (brak przełyku) i
            które nie tylko przeżyło aborcję, ale okazało się zdrowe.
            Właśnie dlatego, że zaniedbania czy przeoczenia kończą się w ten sposób, żaden
            ginekolog świadomie nie zaryzykuje swojej przyszłości zawodowej odmawiając
            cesarki tam, gdzie to konieczne.
    • Gość: gosc Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu? IP: *.connecta.pl 03.03.09, 12:21
      Jesli ktos byl na zachodzie i ma porownanie z nasza sluzba zdrowia, to wie, ze
      to niebo a ziemia. To tak, jakby porownywac malucha do mercedesa. Nie nie chodzi
      mi tu tylko o majetnosc szpitala, ale o podejscie do pacjenta!
      • mama-cudownego-misia Re: Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu 03.03.09, 12:39
        To też, choć nie zawsze, Kilku lekarzy, położne i pielegniarki wspominam bardzo
        miło, tacy zwyczajnie ludzcy byli w obliczu nieszczęścia - ktoś się za moje
        dziecko pomodlił, ktoś inny życzył szczęścia schodząc z dyżuru, ktoś wpadł po
        paru dniach sie zapytać, jak dziecko, jedna z lekarek była wprawdzie dość
        oschła, ale do jej decyzji też nie mam najmniejszych zastrzeżeń.

        Nie o to jednak tu chodzi. Autor artykułu powymieniał, ile sie za co płaci we
        Wrocławiu (położna, wizyta u ginekologa, cesarka) zapominając wspomnieć o
        drobnym "szczególe" - że te rodzące, co nie płacą, też mają dostęp do tych
        samych położnych i lekarzy, tylko wybranych przez los, mających danego dnia
        dyżur - nikt nie każe ciężarnej z ulicy rodzić pod płotem, nikt też nie odmawia
        cesarki, jeśli jest ona konieczna ze wskazań medycznych.

        Taka mała demagogia dziennikarska, która w moim odczuciu psuje wizerunek bardzo
        potrzebnej akcji :-(
        Pytanie, o co walczy autor tekstu? O godne warunki rodzenia, które we Wrocławiu
        faktycznie trudno znaleźć, czy o tanią sensację?
        • Gość: gość Re: Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.10, 22:10
          Bardzo Pani dziękuję za ten wpis. Piszę w imieniu lekarzy z
          Wrocławskich szpitali, ciężko pracujących, dyżurujących i nie
          uzależniających zainteresowania pacjentem od gratyfikacji
          finansowych. To miło, że czasem ktoś tę ciężką pracę potrafi
          docenić. I ma Pani rację- ja odnoszę wrażenie, że tania sensacja
          jednocześnie warunkuje czyjś byt- i nie chodzi tu o cudze dobro a
          tym bardziej dobro pacjenta. To jest przykład, że nie tylko wśród
          lekarzy ...wszędzie . Przyglądając się wielu artykułom o tematyce
          medycznej, w tej poważnej gazecie, nie można się oprzeć... Pani
          pisząca te artykuły chyba się nie zastanawia, że krzywdzi po drodze
          wielu ludzi.Nie wiem skąd tyle jadu...Pozdrawiam
    • Gość: anda Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 13:18
      A może rozwiązaniem byłoby umozliwienie cesarskiego cięcia na
      żądanie? Uniknie się "lewych" skierowan na cc, za które płaci NFZ, a
      w istocie kasa idzie do kieszeni lekarza. W przypadku oficjanych
      c.c.na żądanie opłatę pobierałby szpital - legalnie.Poza tym
      denerwuje mnie przymuszanie do porodu naturalnego; wiem, co mowią o
      tym specjaliści, ale pozwólmy kobietom decydowac.Zważmy ponadto, w
      ilu przypadkach c.c. jest wykonywane w ostatecznosci - zbyt poźno,
      bądź w sytuacji kryzysowej dla matki lub dziecka, choc można było do
      niej nie doprowadzać, przeprowadzając szybciej c.c.
      • ewa.jackowska Re: Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu 03.03.09, 15:28
        Gość portalu: anda napisał(a):

        >Poza tym
        > denerwuje mnie przymuszanie do porodu naturalnego; wiem, co mowią o
        > tym specjaliści, ale pozwólmy kobietom decydowac.


        A może pozwólmy decydować też o innych zabiegach, czy wyciąć wyrostek a może
        pacjent woli żeby wyciąć mu pęcherzyk żółciowy. Cięcie cesarskie to operacja i
        ma powikłania jak każdy inny inwazjyjny zabieg. Bez przesady z tą wolnością,
        wybierać to można kafelki do kuchni.
        • j_hani Re: Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu 03.03.09, 16:33
          Zgadzam się. Często "nażyczeniowość" cesarki spowodowana jest zwykłym brakiem
          wiedzy o konsekwencjach dla matki i dziecka. Jakoś nie jestem w stanie wyobrazić
          sobie, że mama kochająca swoje maleństwo świadomie naraża je na zdecydowanie
          wyższe prawdopodobieństwo zaburzeń napięcia mięśniowego (jestem rehabilitantem,
          wiem co piszę..), alergii czy (często w konsekwencji tychże alergii) astmy.

          Z tym, że oczywiście akcja "uświadamiająca" nie powinna się ograniczyć do
          zabraniania cesarek i straszenia. Żeby to miało sens jakiś, potrzebna jest 1)
          rzetelna edukacja przyszłych mam nt. fizjologii ciąży i porodu, sposobów
          radzenia sobie z bólem porodowym, psychologiczne aspekty ciąży, porodu i
          wczesnego okresu poporodowego; 2) zapewnienie dobrych warunków do porodu
          fizjologicznego, co obejmuje również (albo _przede_wszystkim_) ludzkie
          traktowanie i poszanowanie godności rodzącej. Mam wrażenie, że to tego
          najczęściej kobiety się boją- tego że przez kilkanaście godzin będą traktowane
          jak kawał mięsa, który można rozebrać, wywlec na lewą stronę, pociąć, pokazywać
          sobie palcami i szpikować chemią bez pytania o zgodę. Do tego wyjątkowo paskudny
          ból, z którym nie wiadomo jak sobie radzić. Mam wrażenie, że poród pod kątem
          emocjonalnym może dla niektórych kobiet przypominać gwałt zbiorowy, z tą tylko
          różnicą, że na koniec dają im dziecko...

          Reasumując- tak, próbujmy kobiety odwodzić od opcji "cesarka na życzenie", ale
          nie od końca. Najpierw dajmy im DOBRĄ alternatywę- większość wtedy pewnie sama
          zrezygnuje..
    • Gość: too posh to push Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu? IP: *.nhs.uk 03.03.09, 20:21
      Moje Panie, wiem, ze latwo pisac mi z perspektywy UK, ale uwazam, ze
      sytuacja w Polsce/Wroclawiu jest daleka od idealu z szeregu wzgledow:
      1. dezinformacja kobiet, ze potrzebna jest opieka lekarza poloznika
      w trakcie ciazy (zakladam, ze ciaza przebiega bez powiklan i nie ma
      obciazen chorobowych). Wskutek tej dezinformacji kobiety same
      szukaja tej pomocy i placa za wizyte, badania, testy...Pierwsza
      wizyta u poloznej sluzy identyfikacji kobiet, ktore spcjalistycznej
      opieki wymagaja (maly procent), wiekszosc kobiet odbywa wiec te
      wizyty niepotrzebnie!!
      2. nie powinno sie placic za porody rodzinne, w wannie, planowe
      porody w domu, usg, itd...Uwazam, ze jest to porazka takich akcji,
      jak "Rodzic po ludzku"..Podobnie ze znieczuleniem, intymnoscia
      podczas porodu. Temat rzeka.
      3. dezinformacji winna jest Sluzba zdrowia, ale napedza ja tez
      poszechna w naszym spoleczenstwie chec leczenia sie samemu (decyzja
      o cc powinna zostac decyzja lekarska), robienia nieskonczonej ilosci
      testow, nieufanie lekarzom/poloznym z NFZu (w przeciwienstwie do
      prywatnych). Uklony dla tych w polskiej SZ, ktorzy pracuja oddanie i
      uczciwie mimo krytki, wymuszania badan i presji srodowiska
      Niestety reforma sluzby zdrowia przebiega b.powoli, ale mentalnosc
      pacjentow tez nielatwo zmienic. Z wlasnego doswiadczenia - mimo, ze
      sam pracuje w sluzbie zdrowia w UK pozostalismy "anonimowi" i z
      opieki nad ciezarna w okresie ciazy/porodu bylismy b.zadowoleni
      (lekarza zobaczylismy krotko pod koniec II-go okresu porodu).
      Pozdrawiam
    • Gość: KArola Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu? IP: *.eranet.pl 04.03.09, 08:27
      Ja rodziłam na Brochowie i zapłaciłam 100 zł za
      poród rodzinny.Można tak naprawdę zapłacić ile się
      uważa,bo jest to ,,darowizna",ale ordynator
      próbuje naciągać na więcej.
      • Gość: Ile jeszcze...? Re: Ile naprawdę płacimy za rodzenie we Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.10, 23:07
        Położnictwo we Wrocławiu jest w głębokim kryzysie od lat, a treść wpisów
        świadczy, że od ćwierćwiecza się nic nie zmieniło. Położna do porodu wynajęta po
        godzinach pracy, przyjeżdża do państwowej lecznicy. Ciekawy sposób regulowania
        należności za nadgodziny. Opłata za cięcie cesarskie - w prywatnym gabinecie,
        ale zabieg w państwowym szpitalu. Przecież to są przestępstwa! Dlaczego nie
        zezwolono na otwarcie prywatnego oddziału położniczego we Wrocławiu?
        Złagodziłoby to również kryzys w braku miejsc porodowych. Obawa przed uczciwą
        konkurencją. W prywatnych szpitalach też się zdarzają powikłania, są sprawy
        sądowe, ale nie słyszałam, żeby tam tolerowano wszechobecne w państwowej
        służbie zdrowia chamstwo. Ile jeszcze trzeba artykułów, żeby w końcu ruszyli do
        pracy ci, którzy za to odpowiadają w tym mieście.
Pełna wersja