membrum_virile
06.03.09, 07:28
W mieście powinien obowiązywać całkowity zakaz trzymania psów. Każdy
ten, kto jawić się chce sąsiadom jako wielki miłośnik zwierząt,
powinien mieszkać na wsi. Obszarnikiem będąc mógłby zasr... z rodziną
i czworonogami swymi nawet własną werandę.
Obsweruję czasami właścicieli psów, patrzących z niecierpliwością na
wypróżniającego się pupila, na jego wypięty tyłek i wysuwający się z
niego kał. I myślę sobie: jakżeż potwornie musi to intelektualnie
zubażać tego człowieka. Dzień w dzień ta sama obserwacja. Fuj!
I jeszcze jedno: pies wbiega na trawnik, gdzie od kału aż gęsto.
Wdeptuje w kupę swego pobratymca i mazią tą oblepiony wędruje dalej,
by w końcy wrócić do mieszkania. Tam kał obsycha i wykrusza się na
parkiecik, na wykłądzinę, tapczanik. POprzez rozcieranie kapciami
czy stopami bosymi poddawany jest dalszej erozji. Ostatecznie
otrzymuje psie gó... postać pojedynczych atomów. Wzbudzane
najdrobniejszymi podmuchami unoszą się w powietrzu, tworząc w
salonach swoistą zawiesinę.
I tak oto, drodzy właściciele psów, smarując kromkę chleba masłem,
nanosicie na nią i cząsteczki odchodów, zlizując spierzchnięte
wargi, wchłaniacie psi kał.
A przecież skłądamy się z tego, co jemy. Spozywane pokarmy są
budulcem naszego ciała. Tak zatem po wielu latach przebywania pod
jednym dachem z psem jesteście w wielu procentach psim guanem.
Tak, wiem, że to przykre. Ale to prawda...