Dzień z życia pasażera mpk

12.03.09, 23:33
W bezdeszczowe dni wiosną, latem i jesienią jeżdżę po mieście rowerem. Nagle-kończące-się/pozastawiane-samochodami/z-łażącymi-po-nich-ludźmi-i-jeżdżącymi-bachorowozami/zas****-psimi-kupsztalami/pełne-dziur-i-kałuż „drogi rowerowe” pominę, bo nie o tym dzisiaj chciałem. Wciąż mamy zimę, więc niestety jestem zmuszony do korzystania z komunikacji miejskiej. Uprzedzę coponiektórych - mając ulgowy miesięczny na dwie linie za 24 złote nie opłaca mi się jeździć samochodem z prostej przyczyny: w godzinach 7-8 jest szczyt i te 24 złote musiałbym wydawać na paliwo co kilka dni. Poza tym linie, z których korzystam podjeżdżają zarówno pod sam dom, jak i prawie pod samą szkołę. Rowerem też jeździć nie chcę, bo niskie temperatury wymagają grubego ubioru, a ja lubię szybką jazdę, a także dlatego, że zimą we Wrocławiu panuje WIELKI SYF. W pozostałe pory roku tylko SYF.

Ponadto chciałbym dodać, że nie jestem jakimś (tfu) radiomaryjcem, tylko zwykłym obywatelem, którego RAZI syf. A razi go tym bardziej, że płaci za usługi przewozowe (tak, wiem, jestem frajerem, bo jest tylko 23 kanarów w mieście), a jest krótko mówiąc ru***** przez przewoźnika w d***.
Tak więc zacznijmy opowieść pt. „Dzień z życia pasażera mpk”:

ROZDZIAŁ 1
Czwartek. Dzisiaj na ósmą. Trzeba wyjść przed siódmą, bo na Krzywoustego się nie jedzie. Się stoi. Dobra będzie ta eNka o 6.59, bo o 7.10 jest 128 z „Psiaka”, więc się przesiądę. Trzeci przystanek od pętli, ale już są problemy z punktualnością. Dwie minuty spóźnienia muszą być. A i więcej to nie problem. mpk dba o pasażera. Żeby nie zasnął, żeby mu się podniosło ciśnienie, żeby się rozbudził, zwłaszcza zimą, jak jest zimno i ciemno. Ciekawe co ten kierowca robi na pętli, skoro już na TRZECIM przystanku od rzeczonej pętli jest spóźniony CO NAJMNIEJ dwie minuty? Ale nie jest źle, na 128 się zdąży. Stare Psie Pole. Enklawa śmierdzących żuli, dresików, młodocianych przestępców (czytaj: gimnazjalistów), buraków stojących pod wiatą przystankową i jarających szlugi, handlarzy wszelkiemi przedmiotami (pamiętam jak kiedyś jakaś baba rozkładała swoje „targowisko” na ławce pod wiatą przystankową, taką z szarej blachy falistej, zanim jeszcze postawili nowe, takie, w których już da się wybić szybę), zmotoryzowanych, wjeżdżających między czekających na autobus... wszystko to w towarzystwie sekskomisariatu, śmieci, błota, ogromnych kałuż, psich sr**, wczorajszych rzygowin...

ROZDZIAŁ 2
128 to prawdopodobnie najbardziej specyficzna linia w tym mieście (kiedyś miesiąc jeździłem na Grabiszyńską, ale i tam - mimo obecności stadionu na Oporowskiej - kultura jakaś większa była).

Dogmat pierwszy. W autobusie linii 128 obojętnie w którą stronę i o jakiej porze jadącym, ZNAJDUJE SIĘ CO NAJMNIEJ JEDNA OSOBA SPOŻYWAJĄCA NAPÓJ ALKOHOLOWY.
No i tak jadę tą dziurawą Krzywoustego (jeszcze przed estakadą nad Sobieskiego), ludzie biegają z jednej strony ulicy na drugą jak po wsi, nie patrzą czy coś jedzie, czy nie jedzie, wbiegają samochodom przed maski, przy czym 5% z nich czyni to na pasach (których nie widać bo się zmazały z kostki brukowej), a 95% co najmniej metr od ww. pasów, wszędzie, byle nie w miejscu dozwolonym. Koła całkiem jeszcze nowego - ale już bardzo zniszczonego Volva co chwilę wpadają w dziurę (chyba jeszcze nigdy nie było na Krzywoustego wypadku drogowego spowodowanego zaśnięciem kierowcy). Podziwiając przez porysowaną kwarcem szybę autobusu ciąg straszących, opuszczonych kamienic, przypominam sobie zdjęcia zbombardowanych miast polskich podczas II W.Ś., Kosowa, Iraku i jednocześnie muszę uważać, żeby nie dotknąć jakąś częścią garderoby namalowanego takim lejącym się flamastrem (którego nazwy nie znam) TAGA. Jakbym go niechcący zmazał, to gimnazjaliści nie wiedzieliby, czyim terytorium jest ten autobus... PSSSSSST! 7:15. Piwko z rana jak śmietana.

Dogmat drugi. W autobusie linii 128 obojętnie w którą stronę i o jakiej porze jadącym, ZNAJDUJĄ SIĘ CO NAJMNIEJ CZTERY OSOBY ŚMIERDZĄCE.
Oto dociera do moich nozdrzy zapach rozwodnionego, niskobudżetowego piwa, którego nie chcę reklamować. I nie byłoby to wcale takie straszne, gdyby nie fakt, że piwo jest jedno, więc jest dużo słabszym źródłem zapachu niż śmierdzące żule, których jest dzisiaj czterech i są równomiernie rozłożeni po całym autobusie. Gdyby śmierdziuchy się grupowały i np. zajmowały cały tył autobusu, nie byłoby tak źle. Gorzej gdyby zajmowali przód, bo pęd powietrza i tak roznosiłby smród po całym autobusie. Smród zaschniętego kałomoczu, kilkudniowego potu, grzyba, różnych innych substancji też. Jeszcze tylko 40 minut i będę u celu podróży. Korek - jak na niego spojrzeć - ciągnie się chyba od Mirkowa. Kiedyś tu go nie było. Był na całej długości ulicy Kromera. Później zbudowali nowe Mosty Warszawskie. Przystanek przy Koronie. Zwolniło się miejsce. Od kilku lat zastanawiam się, skąd się bierze czarna substancja na tapicerce siedzeń autobusów. Nie dotykałem jej nigdy ręką, zwykle spodniami. Badania makroskopowe wykazały, że jest to czarna plastelina. Ale skąd ona się bierze i dlaczego występuje tak często? Musze jeszcze nad tym popracować. Oby wiosna nie przyszła za szybko.

Dogmat trzeci. W autobusie linii 128 obojętnie w którą stronę i o jakiej porze jadącym, ZNAJDUJE SIĘ CO NAJMNIEJ SZEŚĆ BABĆ AUTOBUSOWYCH.
Najczęściej są to tzw. „Akrobatki – widząc wolne krzesło po drugiej stronie autobusu w cudowny sposób odzyskują mobilność, wrzucają laskę pod pachę i biegną do krzesła co sił w nogach.” Zjawiają się one tak często i gęsto w autobusach linii 128 zapewne z powodu występowania na trasie (a konkretnie na Wyszyńskiego koło Nowowiejskiej) przychodni rehabilitacyjnej. Część z nich jeździ też z ekwipunkiem (kwiaty, chabanina), którym zawsze napier****** współpasażera, kiedy staną obok niego. Jednak babcie autobusowe wszelkiej maści to anioły w porównaniu z występująca na szczęście rzadko watahą bachorów z podstawówki. Rozbiega się taka wataha po całym autobusie, drze mordy, piszczy i wkur*** współpasażerów. Podobnie jak obleśne dziady, bachory z podstawówki również dotykają zarówno tapicerki siedzeń, jak i rurek do trzymania się, a także ubrań współpasażerów tłustymi i mokrymi od zjedzonego chwilę wcześniej żarcia łapami.

Dogmat czwarty. W autobusie linii 128 obojętnie w którą stronę i o jakiej porze jadącym, ZNAJDUJE SIĘ CO NAJMNIEJ JEDNA OSOBA NIENORMALNA.
Dlaczego czuby mogą same jeździć autobusami, w ogóle po mieście bez opiekuna się poruszać? Przecież mogą komuś krzywdę zrobić. Nie wiadomo co takiemu do łba strzeli nagle. A jeszcze jak np. za mną siądzie i przyjdzie mu do głowy, żeby mi gardło kosą poderżnąć... Wsiada taki do autobusu, śmieje się do samego siebie złowieszczo, rozmawia z samym sobą, a wzrok ma jakiś taki chytry. Kiedyś, pamiętam, z tzw. „koledżu” cała wataha na Kochanowskiego w jakieś 141 wsiadła, tłok był, ludzi zaczepiali, ślina im ciekła, darli mordy jak w oborze, nawet się zaczęli napier*****. Kultury zero. I jeszcze przy akompaniamencie potu spod pach, bo to lato było.

ROZDZIAŁ 3
Postuluję wprowadzenie instytucji „OPIEKUNA PASAŻERÓW” w 128. Zgłaszam się na ochotnika do przykręcenia w czynie społecznym na środku przegubu krzesełka, na którym spoczywać będzie w czasach pokoju du** opiekuna. Tylko żeby to był taki opiekun wyglądający jak Szwarceneger, który wypier**** na zbity ryj za śmierdzenie, za wandalizm, za brak kultury osobistej. Poza tym żądam przywrócenia karania przez przywiązywanie do pręgierza. Na początek wszystkich urzędasów.
    • Gość: Ola z Monola MPK to pryszcz IP: *.t-mobile.co.uk 13.03.09, 00:19
      Słuchaj, ja wyjechałam z Wrocławia do UK, jak tylko zdałam sobie sprawę, że cała
      wrocławska polityka, w magistracie i dookoła niego, wygląda jak autobus 128.
    • Gość: speed Re: Dzień z życia pasażera mpk IP: *.chello.pl 13.03.09, 02:34
      Suuuuuper tekst. Uśmiałem się na dobranoc. Ale rzeczywiście. Tak rozpieprzonego,
      nieuporządkowanego i brudnego miasta to nie ma chyba w całym kraju.
      Pozdrawiam z Opola i czekam na kolejne teksty;))
    • Gość: Felek Re: Dzień z życia pasażera mpk IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.03.09, 06:04
      To jeszcze nic, przejedź sie autobusem nocnym, to jest dopiero
      przeżycie. Jeden wielki bar i burdel na kółkach.
    • rx55 Autor to bezmyślny rowerzysta szaleniec 13.03.09, 08:16
      "Rowerem też jeździć nie chcę, bo niskie temperatury wymagają grubego ubioru, a
      ja lubię szybką jazdę"

      Kolejny bezmyślny szaleniec-sezonowiec siejący postrach wśród rowerzystów i
      pieszych. Chcesz szybkiej jazdy rowerem, to śmigaj po drogach, ale nie po
      ścieżkach rowerowych i chodnikach, pewnie jeszcze bez oświetlenia i bez
      trzymania kierownicy.
      • Gość: joldre Re: Autor to bezmyślny rowerzysta szaleniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.09, 10:01
        nie po ścieżkach rowerowych? cżłowieku! Śceżki rowerowe są właśnie
        od tego, zeby jeździć PO NICH rowerem!
        • nastyyy Re: Autor to bezmyślny rowerzysta szaleniec 13.03.09, 11:02
          Wprawdzie 128 nie jeżdżę, ale problem jest znany - chyba w całym Wrocławiu.
          Naprawdę nie rozumiem, jakim cudem tramwaje potrafią przyjechać 15 min
          spóźnione, mimo, że mieszkam 3 przystanki od zajezdni, mają wyznaczony tor
          jazdy, na całej tej linii znajdują się dwie/trzy krzyżówki, na których czasem
          jakiś samochód może na 15 sekund przyblokować tramwaj.. Ale to norma. Jak nie
          spóźniony 10 min, to wcześniej 5 min. Tym sposobem, mając jeden tramwaj do pracy
          (22 po ) musiałam już 15 po czekać, a tramwaj z reguły przyjeżdżał po 30..

          Brud, smród - dla żuli jest to raj. Szczególnie zimą. Kanarzy najnormalniej w
          świecie nie sprawdzają im biletów - jak mniej groźny, to każą wysiąść, jak się
          stawia, odchodzą. To samo dotyczy ćpunów, cyganów, pijaków, dresów - bez
          biletów, ale nikt im tego nie zabrania. Nauczyłam się już nie siadać na
          siedzeniach, a po wyjściu czym prędzej myć ręce po trzymaniu rurek. Po prostu
          syf, brud jaki tam panuje jest nie do opisania. Nie mówiąc o butelkach, puszkach
          walających się (ba.. ostatnio dzieciaki w tramwaju zioło jarały..) ale ludzie
          nie mają oporów przed chociażby nasikaniem pod siedzenia. Jeden wielki koszmar.
          Sama kupuję bilety i czuję się tak samo jak ty.
    • membrum_virile Re: Dzień z życia pasażera mpk 13.03.09, 10:01
      Od wielu lat nie jeżdżę autobusami, ale tym 128 jechałem kiedyś od
      znajomych (spotkanie zakrapiane nieznaczną ilością wina, więc
      prowadzić nie mogłem - wszak posłem nie jestem...). Przesiadkę
      miałem w 131 w "Ryneczku", tam właśnie, gdzie ludzie czują się jak
      na wiejskim targu i łażą bezładnie, miast chodzić.
      Podczas jazdy wysłużonym Ikarusem moją uwagę zwrócił kierowca
      autobusu: jechał szaleńczo szybko, z fantazję rajdowca (prawy ciąć!)
      biorąc zakręty. Popijał przy tym coś z puszki, niedbale przymykając
      oczy podczas chłeptania. Czym był ten napój przekonałem się podczas
      wysiadania, bo podszedłem do przednich drzwi, wielce zaintrygowany.
      To trunek był przedni, piwo jasne, chmielne.
      • Gość: kappitan_statku Re: Dzień z życia pasażera mpk IP: 195.20.110.* 13.03.09, 10:53
        Heh. 128 jezdzilem swojego czasu na uczelnie. Nigdy nie udalo mu sie
        przyjechac na czas, niewazne o ktorej porze i w jakim dniu tygodnia
        czekalem. Mowiac krotko - rozklad sobie, autobus sobie...

        Jeszcze niedawno wszedzie musialem sie wozic autobusami i
        tramwajami. Odkad jezdze autkiem przyznam, ze mam wiecej czasu. Rano
        przed praca zdaze zawiezc moja kobiete do pracy i sam pojechac na
        czas do swojej. Nie jestem uzalezniony od autobusu, ktory, podobnie
        jak u autora postu, na 3 przystanku przyjezdzal kilka minut
        spozniony tudziez wcale. Miodzio - pomimo wroclawskiego ruchu
        ulicznego. No bo jak juz stac w korkach, to lepiej w aucie niz
        smierdzacym i spozniony juz autobusem...
      • Gość: pozdrawiam Re: Dzień z życia pasażera mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.09, 21:14
        I zapewne przestępstwa tego nie zgłosiłeś na Policje, ale wyszczekać
        o tym na forum jak na rasowego ujadacza przystało, to musiałeś.
    • Gość: Piotrek Podziwiam za ten elaborat, naprawdę :) IP: *.bluel.net 13.03.09, 10:59
      Pytanie brzmi: kiedy się urodziłeś cyklisto? Wczoraj czy przedwczoraj? Przecież syf to domena naszego pięknego miasta, o środkach masowej komunikacji nie wspominam, bo to kwintesencja tego zjawiska, a nie wynika ona bynajmniej z braku nadzoru tylko z prozaicznej przyczyny - Polacy w większości, niestety, są chamami, brudasami i ofiarami uzależnień. Więc ani Twój wątek ani tysiąc innych nie poprawią tej chorej sytuacji. Po prostu albo jestem gruboskórny albo wyjeżdżasz stąd albo obserwujesz i serce się kraje.
    • Gość: pet Re: Dzień z życia pasażera mpk IP: 78.8.137.* 13.03.09, 12:05
      Po prostu wypas. Należy Ci się nobel. Lata temu jeździłem tą linią i widzę, że
      nic się nie zmieniło :)
      • Gość: bimbo Re: Dzień z życia pasażera mpk IP: *.e-wro.net.pl 13.03.09, 13:29
        to jesteśmy bliżej Europy czy bliżej Białorusi i Ukrainy?
        Kiedyś widziałem jak jakiś bezdomny oddawał kał w autobusie, ale to
        było dawno i nie wiem jak jest teraz. Co jest teraz w modzie, co
        jest trendy?
        Trzeba czekać na poprawę wszystkiego do roku 2012 (Euro we
        Wrocławiu). Będzie nowy stadion, będą nowe drogi bez dziur, będą
        uśmiechnięci mieszkańcy europejskiego miasta, których będzie
        ochraniał policjant z europejską pensją, min. 1200 euro czyli ok.
        6000zł. Dzisiaj, 3 lata przed tym cudem możemy tylko kupić sobie
        tanie piwko w Lidlu i czekać na cud...
    • janusz_lipinski Re: Dzień z życia pasażera mpk 13.03.09, 14:29
      zapraszam do Karpacza - u mnie nie ma MPK !
    • kolejar Nie marudź! Polecam "710" ZTM - MZA Wawa! 13.03.09, 21:38
      Twój opis tutejszego "128" pasowałby idealnie do "710" relacji Wilanowska -
      Piaseczno, gdyby nie skala. Tam jest skala STOŁECZNA. Bus to przegubowy Ikarus
      280 z czasów PRL (tu już prawie znikły - także ze "128"). Nietrzeźwych bywa
      zazwyczaj przynajmniej 80-100 osób - nie jedna. Śmierdzących podobnie. Do tego
      panuje obyczaj palenia wszystkiego (fajek, skrętów) w części za przegubem. Po
      podłodze taczają się flaszki, wszędzie kałuże piwa, śmierdzące siedzenia... Może
      "710" to jakieś ekstremum obyczajów, ale na wielu innych liniach spotykałem coś
      podobnego - w łykendowe wieczory to reguła, jak oświecili mnie - przybysza
      czasowego z prowincji - miejscowi.
      • kolejar Re: Nie marudź! Polecam "710" ZTM - MZA Wawa! 13.03.09, 21:41
        Dorzucę jeszcze, że "710" niedawno temu staranował lokomotywę spalinową na
        przejeździe koło Klarysewa. "128" przynajmniej tego nie ma w zwyczaju ;)
    • umciaciarumcia Re: Dzień z życia pasażera mpk 15.03.09, 12:09
      Wizualizacja ulicy Krzywoustego wyremontowanej w roku... 2063...
      img158.imageshack.us/img158/5134/wizkabp1.jpg :)

      (źródło: skyscrapercity.com)
      • Gość: Bazylka Re: Dzień z życia pasażera mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 12:16
        Czy w autobusach i innych środkach komunikacji miejskiej obowiązuje zakaz
        spożywania alkoholu??
        Często korzystam z linii 133 Auchan-Brochów. Po udanych zakupach w markecie
        zawsze znajdzie się kilku Panów, którzy popijają pifko właśnie co zakupione.
        Śmierdzi od nich tanimi papierochami i zgarowaną wódą lub innym trunkiem
        alkoholowym. Mam również dość widoku podrostków, którzy kupują "lepszy" alkohol
        w piątkowy lub sobotni wieczór i drinkują w autobusie.
        Jak z tym walczyć? Znacie jakieś sposoby? Zwracać uwagę czy nie? Przekazać tę
        informację kierowcy czy nie? Może gdzieś dzwonić? Tylko gdzie i do kogo?
        • czechofil Re: Dzień z życia pasażera mpk 17.03.09, 12:39
          > Czy w autobusach i innych środkach komunikacji miejskiej
          obowiązuje zakaz
          > spożywania alkoholu??
          > Często korzystam z linii 133 Auchan-Brochów. Po udanych zakupach w
          markecie
          > zawsze znajdzie się kilku Panów, którzy popijają pifko właśnie co
          zakupione.

          W pojazdach komunikacji zbiorowej nie wolno spożywać alkoholu,
          podobnie jak i w innych miejscach publicznych. Zaczepiać jednak
          pijącego towarzystwa nie radzę, bo może się to dla ciebie przykro
          skończyć. Kierowca raczej też nie zareaguje, będzie wolał schować
          głowę w piasek i się nie wtrącać, jemu zresztą w kabinie to nie
          przeszkadza. Niestety społeczeństwo mamy, jakie mamy, tego chamstwa
          szybko się z ludzi nie wypleni, potrzeba do tego wielu pokoleń. Sam
          uwielbiam piwo, ale zimne i oczywiście w kuflu bądź w szklance w
          jakiejś sympatycznej knajpce. Picie w autobusie ciepłego, ohydnego,
          śmierdzącego piwska z aluminiowej puszki uważam za objaw skrajnego
          braku kultury i wyjątkowo złego gustu...
          • janusz_lipinski Re: Dzień z życia pasażera mpk 27.03.09, 14:57

Inne wątki na temat:
Pełna wersja