Męka porodowa w epoce klonowania

18.03.09, 18:17
Dramat naszej rzeczywistosci polega na tym, ze p.Magda opowiada o swoich przezyciach gazecie a powinna - prokuratorowi.

To, o czym tu przeczytalem to bandytyzm.
Chciałbym, jesli na wyrok w tym chorym kraju nie ma szans, zobaczyc chociaz w gazecie ryje przestepcow ze Szpitala Klinicznego nr 1. Powinnismy ich znac, ktoś z naszych rodzin moze na nich trafić i ulec złudzeniu że ma przed soba lekarza, polozną, pielegniarke...
    • Gość: mama zWrocławia Męka porodowa w epoce klonowania IP: 82.160.49.* 20.03.09, 08:07
      Cztery lata temu urodziłam synka przy ul.Dyrekcyjnej,poród nie był
      ani łatwy, ani lekki, położne cierpliwe, profesjonalne, mój lekarz
      przypadkowo tego dnia na dyżurze i całe szczęście, bo tez opadałam z
      sił, kiedy ciecko tkwiło w kanale, a ja nie czułam bóli partych,
      bałam się, bo niedoświadczony lekarz prowadzący w oczach miał tylko
      niepewność. Pomógł mi mój lekarz akurat dyżurujący, ale nie chcę
      myśleć co by było gdyby nie on... synuś urodził się zdrowy, nieco
      siny( do rana pod tlenem). Nie byłam w stanie opanować wzruszenia,
      kiedy przeczytałam ten artykuł. Boję się myśleć, co jeszcze się
      przytrafi mamom rodzącym w tym mieście i całej Polsce. Rzeczywistośc
      jest nieco przerażająca, a w tej kwestii absolutnie nie powinna być .
    • zolza27 Męka porodowa w epoce klonowania 20.03.09, 21:23
      a również rodziłam swojego synka na Chałbińskiego.Fakt było to ponad 5 lat temu
      i chwaliłam sobie opiekę lekarzy pielęgniarek i położnych jednak kiedy zaledwie
      niespełna 2 lata później moja siostra rodziła tam swoje
      dzieciątka(bliźniaki)szpital ten jest dla mnie ostatnim miejscem w którym
      chciałabym rodzić swoje kolejne dziecko.Pomimo ,że znali przypadek mojej siostry
      potraktowali ją gorzej jak psa przez co ponad 3 tygodnie spędziła na OJOMie...i
      zamiast cieszyć się z naszych Maleństw każdy myślał i modlił się aby moja
      siostra wyszła z tego do czego doprowadzili ją nasi "wspaniali" lekarze.
      • Gość: AM jest kiepska Re: Męka porodowa w epoce klonowania IP: 139.48.25.* 20.03.09, 21:55
        AM miernotami stoi Andrzejak ,Grybos itd
        • Gość: ? Re: Męka porodowa w epoce klonowania IP: *.gprs.plus.pl 20.03.09, 22:31
          Za pani sytuację odpowiada kierownictwo 1 kliniki we Wrcławiu w
          osobie Profesora Grybośia, który bez wiedzy merytorycznej i
          kompetencji pełni 'darowny' mu urząd!! Skandalem jest to że brak
          nadzoru w tej klinice doprowadza do takich sytuacji. Jeśli
          prokuratura i Polskie towarzystwo ginekologiczne nie zrobią z tym
          porządku to zaczną umierać ludzie. Czas zmienić partyjnych
          nieudaczników, aby kobiety czuły się bezpieczniej i pewniej w rękach
          położników.
    • Gość: matka Męka porodowa w epoce klonowania IP: *.as.kn.pl 20.03.09, 22:37
      Szczerze współczuję z powodu kłopotów zdrowotnych córeczki, sama jestem mamą
      wcześniaka. Poraża mnie jednak kompletna ignorancja i niefrasobliwość kobiet w
      tym kraju. Magda ma kłopoty kardiologiczne (jakie ?), ma mieć z tego powodu
      cesarskie cięcie (kto jej to obiecał ?), ale do szpitala jedzie radosna, jak
      stokrotka i bez stosownych papierów. Lekarz nie jest duchem świętym: jeśli są
      pozapołożnicze wskazania do cięcia cesarskiego, to COŚ je musi uzasadniać i
      wypadałoby te wskazania jakoś udokumentować. Czy pani Magda ma historię choroby,
      czy też wskazania kardiologiczne polegają na tym, że pika jej seduszko ? albo po
      prostu boi się porodu ? Może pech chciał, że poród odbył się za wcześnie, bo
      gdyby w terminie, to zdążyliby państwo "załatwić" stosowne zaświadczenie o
      chorobie serca.
      Poza tym zaklinowanie się dziecka w kanale rodnym ma się nijak do problemów
      kardiologicznych matki. Te dwa fakty nie mają ze sobą związku. Może zamiast mieć
      pretensje do lekarzy, że na piękne oczy nie uwierzyli we wskazania do cięcia
      (mocno wątpliwe moim zdaniem) pomyśleć troszeczkę.
      • Gość: Magda Re: Męka porodowa w epoce klonowania IP: *.greenlan.pl 22.03.09, 11:28
        Marysia przyszła na świat 2 tygodnie przed planowanym terminem,co
        oznacza, że nie jest wcześniakiem. Jadąc do szpitala miałam
        przygotowane dokumenty dotyczące historii choroby, które wg lekarza
        prowadzącego miały wystarczyć; wypis z tego samego szpitala, w
        którym leżałam 3 lata wczesniej na oddziale kardiologii. W wypisie
        były wszystkie istotne zmiany w moim organiźmie (problemy
        kardiologiczne). Ale o tym nie pisałam w tym liście, bo nie to jest
        tematem przewodnim tego felietonu. Mogłabym opisać wszystko, lecz
        byłby to tak obszerny materiał, że nie wiem, czy mama wcześniaka
        miałaby ochotę to czytać.
        • Gość: matka Re: Męka porodowa w epoce klonowania IP: *.as.kn.pl 22.03.09, 19:40
          Sorry. Jeśli miałaś dokumentację kardiologiczną przy sobie, a nikt jej nie
          respektował, to oczywiście skandal. Niemniej, jak zrozumiałam, kłopoty Marysi są
          raczej związane z zakłóconym postępem porodu lub wąskim kanałem rodnym
          (zaklinowanie), a nie z chorobą matki.
          Życzę Marysi dużo zdrowia.
          P.S. Pamiętajcie o wczesnej rehabilitacji i zacznijcie chodzić na basen już w
          wieku niemowlęcym !!!
          • Gość: Magda Re: Męka porodowa w epoce klonowania IP: *.greenlan.pl 22.03.09, 20:59
            Marysia niedługo skończy rok, rozwija się bardzo ładnie (jednak cały
            czas to kontrolujemy), a na besen chodzi od czwartego miesiąca
            życia ;-)
    • Gość: breslauer Re: Brawo doktorki, brawo profesjonalna kadra! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 13:55
      Przestaje mnie dziwić polowanie na ludzi z tego środowiska. Niech CBA wyłapuje
      więcej takich doktorów G. i zamyka w pudle. To środowisko, te położne,
      anestezjolodzy itp. to jest kpina z życia i kpina z rzekomego powołania na pracę
      którą wykonują
    • Gość: stacha Męka porodowa w epoce klonowania IP: 212.160.172.* 26.03.09, 10:32
      Poród na klinikach AM we Wrocławiu - o zgrozo!

      My mieliśmy rodzić razem z mężem, ale niestety panie
      położne "zadecydowały", że nie i koniec (może dlatego, że trzeba by
      posprzątać wolny pokój…).
      Chociaż wcześniej dowiadywaliśmy się , czy można rodzić z mężem oraz
      upewniliśmy się i konsultowaliśmy to w szpitalu, ba nawet wisi
      tam "piękna książeczka praw pacjentów i rodziców" - niestety
      wszystkie te zapewnienia można włożyć między bajki.
      Poród był przewlekany, a obsługa znudzona i delikatnie mówiąc
      bezczelna (po wejściu na porodówkę usłyszałam odpowiedz na moje
      pytanie jak "wygląda nasza sytuacja... jakie mam rozwarcie - proszę
      mi powiedzieć jak mnie Pani zbada;) ?" usłyszałam odpowiedz
      położnej "nie wiem - niechce mi się, jestem zmęczona... może pani
      nie zbadam..." krótko i zwięźle w kilku słowach w jednym
      zdaniu ) ;//
      Reasumując poród oraz obsługa przy porodzie była chwilami tragiczna.
      Sam późniejszy 4-dniowy pobyt w szpitalu po porodzie, też nie był
      lepszy.
      Wyjątek stanowił oddział noworodków z młodymi i przyjaznymi
      siostrami!!!!
      NA KONIEC ODMÓWIONO NAM WPISU DO KSIĄZKI SKARG I ZAŻALEŃ, GDYŻ
      PODOBNO TAKOWEJ NIE MA, co ciekawsze na innych oddziałach są.
      Przykre przeżycie, porównywalne do tych jak rodziły nasze mamy 30-ci
      lat temu. My rodziliśmy w zeszłym roku, ale z przykrością
      stwierdzam, że takie sytuacje mają miejsce do tej pory. Potwierdzają
      to niezależne dwie położne z dwóch szkół rodzenia i o zgrozo, to nie
      są odosobnione przypadki!
      NIESTETY ŁAPÓWKARSTWO I TRAGICZNA JAKOŚĆ OBSŁUGI PERSONELU NASZEJ
      SŁUŻBY ZDROWIA DOKŁADA się do i tak nieciekawych warunków opieki z
      NFZ.
      A czasami wystarczy tylko odrobina chęci, wszyscy bywamy zmęczeni i
      miewamy zły dzień, ale czy one muszą być nagminne i dotyczyć stale
      tego samego personelu?!!
      Gdzie są przełożeni, gdzie jakakolwiek kontrola jakości lub podjęcie
      chociaż prób wyeliminowania części procederów, pewnych mankamentów,
      które "towarzyszą" przy bardzo wyjątkowych i ważnych chwilach - jak
      poród.
      Co gorszę, to nie są błahostki i czcze gadanie, tylko zdecydowana
      większość ignorancji personelu, kierownictwa i zarządu szpitali!!!
      A jak się okazuje kliniki AM prawdopodobnie są na pierwszym
      niechlubnym miejscu.
    • czepialska Męka porodowa w epoce klonowania 26.03.09, 17:51
      Najgorsza w tym wszystkim jest noszalancja większości lekarzy i
      twarde trzymanie się "starych, wypróbowanych metod". Podczas
      drugiego porodu - właśnie przy Chałubińskiego - waga i ułożenie
      dziecka zostały oszacowane przez przyjmującą mnie panią doktor na
      podstawie... wywiadu dotyczącego pierwszego porodu. Nie żartuję!
      Cytuję "jak pierwsze było małe to nie ma się czym przejmować bo
      drugie większe nie będzie". Bez znaczenia było to, że córka urodziła
      się sześć tygodni przed terminem więc z oczywistych powodów duża być
      nie mogła. Moje obawy były zbywane albo tłumaczone nadmierną
      histerią. Sądzę, że byłam nawet podejrzewana o wyjątkową złośliwość,
      bo nie urodziłam w przepisowym czasie tylko po 14 godzinach męki i
      pojenia oksytocyną.
      Najgorsze było jednak przede mną. Podczas "standardowych" metod
      leczenia żółtaczki fizjologicznej - wypłukiwanie bilirubiny z krwi -
      syn został zarażony gronkowcem złocistym.
      Trzy kolejne miesiące były więc morderczą walką o jego życie i
      zdrowie... Na szczęście wygraną!
      Na szczęście też trzeci poród (przez cięcie cesarskie) w szpitalu
      przy ul. Dyrekcyjnej wspominamy z mężem jako najwspanialsze chwile!
      Personel był perfekcyjny, czujny, pełen wyrozumiałości, otwarty na
      obawy, a dziecko urodziło się zdrowe i takie też opuściło szpitalne
      mury.

      --
      .. kniaź już czekał przy rzece i wyglądał ukochanej. Jakoż i
      pojawiła się w księżycową poświatę obleczona... Chłopak już do niej
      podbiegał, już w ramiona chciał brać, gdy nagle jakaś niemoc go
      chwyciła, od piersi po twarz idąca. Położył chłopak rękę na sercu,
      spojrzał na rusałkę i... Co za dziw! W osobie idącej ku niemu
      dostrzegł nie Oksanę ale wiedźmę, która jej kształty przybrała...
Pełna wersja