Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pamię...

23.03.09, 11:45
Kolejny żenujący list niedouczonej panieny? Jak to "nie wiedziałam jak przeć"?
Szkoda było forsy na szkołę rodzenia? Myślałaś że mamusia wszystko załatwi?
Jak to "nie wiedziałam jak przystawiać i nie pytałam"? To o to, że nie
pytałaś, masz pretensje do szpitala? No ludzie, poprawa warunków poprawą
warunków, ale przecież nie agitujcie takimi przykładami...
    • Gość: cccccccc Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.lanet.net.pl 23.03.09, 13:06
      a co jest obowiązek chodzenia do szkoły rodzenia?????
      • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.03.09, 13:11
        Mniej więcej taki sam jak chodzenia do dentysty. Co prawda nie trzeba, ale
        myślący ludzie chodza.
        • Gość: Asia Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.chello.pl 24.03.09, 10:55
          Ja chodziłam do szkoły rodzenia i co??? Tam nauczyli mnie jak
          przystawiać do piersi dziecko<hahaha śmiech na sali>
          przy porodzie położna ma tak poprowadzić aby doszo do szczęśliwego
          finału w możliwie najkrótszym czasie, to ona się uczy przez lata.
          Więc przestańcie tu pisać takie głupoty
          • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.09, 13:17
            Żadna położna nie pomoże jak jej przyjdzie kobieta co się położy plackiem i
            powie "pani jest położną, to pani wszystko wie, a ja tylko płacę i ma być szybko".

            Nie rozumiem co chciałaś napisać o szkole rodzenia. To źle że Cię nauczyli karmić?
      • Gość: fi Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 23:19
        Oczywiście! I każda pierwiastka pownna wiedzieć jak się rodzi, prze,
        oddecha i karmi piersią, toż to oczywista oczywistość.
    • beatrix-kiddo Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam 23.03.09, 14:49
      nie wkurzaj mnie! To jest młoda matka, ma prawo nie wiedzieć, bać się, oczekiwać wsparcia i porady!!!!!!
      Kiedyś jak kobiety rodziły w domach, to były akuszerki i matki, które im wszystko mówiły. A teraz w szpitalu są opryskliwe położne. Zgadzam się, że nie ma obowiązku chodzenia do szkoły rodzenia! Po to jest szpital, lekarz i położna, żeby pomóc! Więc to nie jest "niedouczona paniena", tylko przerażona młoda matka, rozumiesz?!
      • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.03.09, 16:54
        Pomoc i wsparcie to jedno, a jakieś podstawy to drugie. Wybacz, ale z tego listu
        bije straszna niezaradność tej kobiety, która przyćmiewa wszystkie ewentualne
        zaniedbania personelu medycznego. Po prostu czytając teksty "nie wiem jak przeć"
        i "nie pytałam" nie potrafię już traktować poważnie niczego, co ona powie - bo
        skoro ma o porodzie takie pojęcie, to wszelkie jej oceny są niewiarygodne.
    • czepialska Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam 23.03.09, 16:06
      Czasami nie można "chodzić" do Szkoły Rodzenia. Ot, choćby z powodu
      poronienia zagrażającego...
      • Gość: fra_mauro Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.mas.airbites.pl 23.03.09, 16:31
        Przerazajace jest to, iz pod kazdym z przejmujacych dramatycznych
        listow zawsze znajdzie sie "komentarz" jakiegos niedorozwinietego
        emocjonalnie mutanta i psychosadysty, ktory zamiast wyprac swoj
        pasiasty dres i poprawic zloty lancuch, siega po klawiature i
        wypowiada sie na tematy calkowicie mu obce...
        Droga autorko listu, zapomnij jak najszybciej o tym, co Ci sie
        przydarzylo. Nastepnym razem musi byc lepiej...
        • ewa9717 Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam 23.03.09, 16:49
          Przerażające jest nie to, że takie jak opisana sytuacje się
          zdarzają, lecz to, że są normą. I że jakieś niedorozwinięte
          emocjonalnie mutanty i psychosadyści (że skorzystam z określeń
          poprzedniczki)komentują je po kretyńsko.
      • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.03.09, 16:57
        Kłopoty z ciążą nie przeszkadzają w "chodzeniu" do szkoły rodzenia. Chyba żeby w
        ogóle ta kobieta pól roku leżała płasko w łóżku, ale stawiam dolary przeciwko
        orzechom że nic jej nie dolegało - nie ma o tym przecież ani słowa. A nawet
        gdyby miała jakieś trudności to wystarczy że nie będzie robić ćwiczeń. Naucz się
        lepiej co to jest "szkoła rodzenia", zamiast się kompromitować prezz Internet.
        To nie jest taka specjalna godzina aerobicu, tam się rzeczywiście wielu rzeczy uczy.
        • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.09, 17:11
          Gość portalu: # napisał(a):

          A nawet
          > gdyby miała jakieś trudności to wystarczy że nie będzie robić
          ćwiczeń. Naucz si
          > ę
          > lepiej co to jest "szkoła rodzenia", zamiast się kompromitować
          prezz Internet.
          > To nie jest taka specjalna godzina aerobicu, tam się rzeczywiście
          wielu rzeczy
          > uczy.

          no to naucz sie na sucho jazdy autem w Szkole Nauki Jazdy, a potem
          od razu na pierwszą jazdę pojedziesz 110km/h na autostradzie.
          Ciekawe jak ci pójdzie.
          Przestań bredzić o szkole rodzenia, bo kobiety rodzą od tysięcy lat
          i dopiero w polskim szpitalu się okazuje, że ludzkośc powinna dawno
          wymrzeć.
          Kobieta jest w stanie sama urodzić, bo organizm sam chce przeć.
          Problem natomiast pojawia się wtedy, gdy personel chce widzieć
          dziecko po 1 albo 2 parciach, bo się dyżur kończy.
          Pobaw się lepiej swoim napletkiem zamiast wymądrzać się na tematy,
          których nie rozumiesz.

          • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.09, 13:14
            > no to naucz sie na sucho jazdy autem w Szkole Nauki Jazdy, a potem
            > od razu na pierwszą jazdę pojedziesz 110km/h na autostradzie.

            Ale autorka listu nawet na sucho się nie uczyła, mimo że doskonale wiedziała że
            będzie jechać tą autostradą.

            > Przestań bredzić o szkole rodzenia, bo kobiety rodzą od tysięcy lat
            > i dopiero w polskim szpitalu się okazuje, że ludzkośc powinna dawno
            > wymrzeć.

            Rodzą od tysięcy lat, prawda. Ale skoro używamy tego argumentu, to z jakiej
            racji pretensje do położnych? Tysiące lat temu nie było położnych, jak autorka
            chciała tak instynktownie, to powinna zostać w domu, z matką. Ten właśnie
            przypadek to dowód na przydatność, a nawet konieczność szkół rodzenia. Bo to są
            jedyne miejsca gdzie kobieta może się w dzisiejszym świecie realnie dowiedzieć
            czegoś o porodzie. Tysiące lat temu po prostu się przyglądała i dowiadywała przy
            okazji. Teraz tak się po prostu nie da, a wiedzy o rodzeniu potrzeba.

            > Kobieta jest w stanie sama urodzić, bo organizm sam chce przeć.

            Skoro tak, to o czym w ogóle jest cała ta akcja? Jak "organizm sam", to
            wystarczy siedzieć w domu i spokojnie czekać. Po co autorka jeździła po całym
            Wrocławiu?
            • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.09, 15:49
              Gość portalu: # napisał(a):

              > Ale autorka listu nawet na sucho się nie uczyła, mimo że doskonale
              wiedziała że
              > będzie jechać tą autostradą.
              skąd wiesz? Poza tym jak ktoś z bólu zapomina jak się nazywa to
              najlepsze przygotowanie na sucho nie pomoże.

              Ale skoro używamy tego argumentu, to z jakiej
              > racji pretensje do położnych? Tysiące lat temu nie było położnych
              a o akuszerkach słyszałeś? dżizasss, masz pojęcie o położnictwie jak
              mój pies o gwiazdozbiorach

              jak autorka
              > chciała tak instynktownie, to powinna zostać w domu, z matką.
              puknij się w głowę! i to mocno! Czy prawa natury przestają
              obowiązywać po przekroczeniu szpitala?

              Ten właśnie
              > przypadek to dowód na przydatność, a nawet konieczność szkół
              rodzenia. Bo to są
              > jedyne miejsca gdzie kobieta może się w dzisiejszym świecie
              realnie dowiedzieć
              > czegoś o porodzie.
              co ty gadasz? więcej dowiedziałam się z internetu, z prywatnych
              rozmów z położnymi, z fachowych książek (nie czasopism kobiecych!)
              niż ze szkoły rodzenia. W szkole dowiedziałam się tylko, co "u nas"
              w szpitalu jest praktykowane w ramach "organizacji szpitala".

              > Skoro tak, to o czym w ogóle jest cała ta akcja? Jak "organizm
              sam", to
              > wystarczy siedzieć w domu i spokojnie czekać. Po co autorka
              jeździła po całym
              > Wrocławiu?
              czy ty jesteś osobą niepoczytalną? Przecież do ch.o.l.e.r.y kobieta
              rodzi sama! Tak jak miliony kobiet i zwierząt na całym świecie. To
              jest fizjologia! Dlatego w cywilizowanych państwach stwarza się w
              szpitalu maksymalnie domowe warunki a podczas fizjologicznego porodu
              z kobietą jest tylko położna. Lekarz pojawia sie tylko wtedy, gdy
              coś się zaczyna dzić. Bo właśnie taki ma sens szpital, że gdyby się
              coś zaczęło w domu dziać to nie trzeba szybko wzywać pogotowia albo
              samemu gnać po ulicach. I tylko taka jest różnica pomiędzy porodami
              kiedyś w domu a dzisiaj w szpitalu.
              Szkoła rodzenia jest zbędna. Życzliwa położna, spokój, bezpieczna
              atmosfera w zupełności wystarczą.
              • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.09, 16:54
                > > Ale autorka listu nawet na sucho się nie uczyła, mimo że doskonale
                > wiedziała że
                > > będzie jechać tą autostradą.
                > skąd wiesz? Poza tym jak ktoś z bólu zapomina jak się nazywa to
                > najlepsze przygotowanie na sucho nie pomoże.

                Skąd wiem? A to może być inaczej niż tak, że po ciąży się rodzi?

                > > racji pretensje do położnych? Tysiące lat temu nie było położnych
                > a o akuszerkach słyszałeś? dżizas

                TYSIĄCE lat temu to były też i takie czasy, kiedy biologicznie identyczny z
                dzisiejszym człowiek miał takie społeczności, że jedyną "akuszerką" były tam na
                przykład matka z ciotką.

                > jak autorka
                > > chciała tak instynktownie, to powinna zostać w domu, z matką.
                > puknij się w głowę! i to mocno! Czy prawa natury przestają
                > obowiązywać po przekroczeniu szpitala?

                Może zacznij trochę myśleć, a nie tylko się wkurzać? tlumaczę powoli: albo
                idziemy na żywioł, nie przygotowujemy się do porodu i wszystko dajemy załatwić
                fizjologii, albo idziemy do szpitala. Wersja autorki "nie przygotuję się i pójdę
                do szpitala" jest po prostu głupio niekonsekwentna. Popatrz zresztą gdzie ona
                pojechała: do pierwszego szpitala z brzegu. Czyli nawet nie zrobiła sobie
                przeglądu gdzie by chciała rodzić. No bez jaj, w takiej sytuacji po prostu nie
                ma jej co słuchać bo jest kompletnie nieobiektywna.

                > co ty gadasz? więcej dowiedziałam się z internetu, z prywatnych
                > rozmów z położnymi, z fachowych książek (nie czasopism kobiecych!)
                > niż ze szkoły rodzenia. W szkole dowiedziałam się tylko, co "u nas"
                > w szpitalu jest praktykowane w ramach "organizacji szpitala".

                To bardzo dobrze że dowiadywałaś się dodatkowo, ale ja powtarzam jeszcze raz:
                autorka listu ewidentnie nie dowiadywała się NICZEGO. Szkoła rodzenia jest tylko
                najprostszym sposobem, oczywiście że są inne. Ale jak ktoś nie ma nawet bladych
                podstaw teoretycznych to jak miarodajne może być jej zdanie o rodzeniu? Przecież
                ją wyraźnie zaskoczyło WSZYSTKO. W takiej sytuacji to oczywiste że będzie narzekać.

                > Szkoła rodzenia jest zbędna. Życzliwa położna, spokój, bezpieczna
                > atmosfera w zupełności wystarczą

                Przykład tej kobiety wskazuje własnie że nie. Jeżeli ona nie wie czego się
                spodziewać, albo co gorsza spodziewa się czegoś wymyślonego na podstawie
                telewizora i gazetek o dzieciach, to na 100% położna jej podpadnie jakąś
                najzwyklejszą rzeczą. A Ty się dowiesz tylko "położna była niemiła". I co,
                oczywiście uwierzysz na słowo, tak?
                • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.09, 00:25
                  Gość portalu: # napisał(a):

                  > Skąd wiem? A to może być inaczej niż tak, że po ciąży się rodzi?
                  tematem było przygotowanie, więc pytanie brzmi: skąd wiesz, że się
                  nie przygotowała?

                  > TYSIĄCE lat temu to były też i takie czasy, kiedy biologicznie
                  identyczny z
                  > dzisiejszym człowiek miał takie społeczności, że
                  jedyną "akuszerką" były tam na
                  > przykład matka z ciotką.
                  owszem, czyli były to osoby pełne ciepła, które doświadczyły na
                  własnej skórze porodu i wiedzą co rodząca czuje, rozumieją tą całą
                  gamę strachu, emocji i bólu, wiedzą co przynosi ulgę i co ułatwia
                  urodzenie. Dzisiaj taką rolę pełni położna. Przynajmniej powinna.

                  > Może zacznij trochę myśleć, a nie tylko się wkurzać? tlumaczę
                  powoli: albo
                  > idziemy na żywioł, nie przygotowujemy się do porodu i wszystko
                  dajemy załatwić
                  > fizjologii, albo idziemy do szpitala. Wersja autorki "nie
                  przygotuję się i pójd
                  > ę
                  > do szpitala" jest po prostu głupio niekonsekwentna. Popatrz
                  zresztą gdzie ona
                  > pojechała: do pierwszego szpitala z brzegu.
                  przede wszystkim sam najpierw przeczytaj uważniej i spróbuj
                  przemysleć to co przeczytasz.
                  Po pierwsze najbliższy szpital nie oznacza pierwszy lepszy z brzegu,
                  a może być to najbliższy domu (chodziła prywatnie do lekarza). Ale
                  gdyby nawet było inaczej, to i tak się dowiedziała, że były problemy
                  z miejscami, więc gdyby miała wybrany szpital, to i tak musiałaby
                  szukać sobie nowego.
                  Po drugie, szpitale, póki co nie piszą w swoich ofertach informacji
                  typu "w tym szpitalu mamy niemiłe położne i domagamy się wyłącznie
                  kobiet które już wcześniej rodziły". Gdyby takie inforamcje były, to
                  moznaby powiedzieć kobiecie, że wiedziała o chamskich połoznych więc
                  nie powinna mieć pretensji. Niestety tak nie ma a nikt jasnowidzem
                  nie jest.
                  Po trzecie, nie ma obowiązku szukania szpitala.

                  No bez jaj, w takiej sytuacji po prostu nie
                  > ma jej co słuchać bo jest kompletnie nieobiektywna.
                  wyjątkowo idiotyczny argument

                  ale ja powtarzam jeszcze raz:
                  > autorka listu ewidentnie nie dowiadywała się NICZEGO.
                  skąd wiesz że nie dowiadywała się niczego?????

                  Szkoła rodzenia jest tylk
                  > o
                  > najprostszym sposobem, oczywiście że są inne. Ale jak ktoś nie ma
                  nawet bladych
                  > podstaw teoretycznych to jak miarodajne może być jej zdanie o
                  rodzeniu? Przecie
                  > ż
                  > ją wyraźnie zaskoczyło WSZYSTKO. W takiej sytuacji to oczywiste że
                  będzie narze
                  > kać.
                  tu własnie dokładnie widać, że jesteś w temacie rodzenia kompletnym
                  idiotą (co z resztą kilka kobiet już to napisało). Nikt nie będzie
                  pisał elaboratów dla # i dokładnie wszystko wyjaśniał. Ja wiem o co
                  jej chodziło i setki kobiet co rodziły też wiedzą. Te zaskoczenie
                  nie ma nic wspólnego ze szkołą rodzenia. Nawet sam problem parcia,
                  bo albo jeszcze nie miała bóli partych a położna kazała przeć bo się
                  spieszyła na kolejny odcinek MjakMiłość (zdarza się tak w
                  szpitalach) albo parła tak jak umiała na leżąco ale położna
                  oczekiwała siły Herkulesa i szybkości błyskawicy (no bo już się
                  zaczął serial w telewizji). W momencie pierwszego porodu przy takim
                  tekście położnej wpada się w panikę. Zwłaszcza, że poród oprócz bólu
                  wyzwala potworne emocje, dlatego najważniejsza jest życzliwa położna.

                  > Przykład tej kobiety wskazuje własnie że nie. Jeżeli ona nie wie
                  czego się
                  > spodziewać, albo co gorsza spodziewa się czegoś wymyślonego na
                  podstawie
                  > telewizora i gazetek o dzieciach, to na 100% położna jej podpadnie
                  jakąś
                  > najzwyklejszą rzeczą. A Ty się dowiesz tylko "położna była
                  niemiła". I co,
                  > oczywiście uwierzysz na słowo, tak?
                  z listu nie wynika że oczekiwała czegoś wymyślonego na podstawie
                  telewizora. Wręcz przeciwnie, to że chciała rodzić w wybranej
                  pozycji (prawo polskie pozwala tak rodzić kobietom, ale położne i
                  lekarze zabraniają z powodu własnej wygody) oznacza, że wiedzy nie
                  czerpała z gazetek czy seriali telewizyjnych lecz dowiadywała się o
                  aktywnym porodzie (a tu już trzeba poszukać).

                  Na koniec, wyczytujesz jakieś idiotyzmy między wierszami, siedzisz
                  tu na forum chyba tylko po to, aby prowokować. Jesteś zwykłym
                  trollem. A to, że urządziłeś sobie jaja z tak intymnego i trudnego
                  dla kobiet tematu oznacza, że jesteś wart tyle co śmieć.
        • Gość: f Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 23:21
          A co ma "chodzenie do szkoły rodzenia" do umiejętności parcia? To w
          szkole się je ćwiczy? A teraz drogie panie wypychamy dziecko z
          macicy, taaak, bardzo dobrze, pani troszkę za szybko proszę je
          włożyć spowrotem i spróbować jeszcze raz...
          • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.09, 10:14
            Tak jest, mądralo. Dokładnie tego (i wielu innych rzeczy) dowiadujesz się w
            szkole rodzenia, a jeżeli nie masz problemów z utrzymaniem ciąży to także to
            ćwiczysz.

            Twoja obciachowa "ironia" świadczy wyłącznie o tym, że g* wiesz i najpewniej
            jesteś napalonym nastolatkiem który śmieje się nerwowo na samo słowo "ciąża".
            • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 03.04.09, 00:59
              Kobiety, szczególnie te rodzące pierwszy raz, nie przejmujcie się
              tekstami trolla podpisującego sie #.
              A w realnym życiu omijajcie takich facetów z daleka.
              • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.09, 10:00
                A co, czyżbym napisał nieprawdę o szkołach rodzenia? To proszę o wskazanie,
                gdzie jest ta nieprawda.
                • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 03.04.09, 17:13
                  Żadna szkoła rodzenia nie jest w takim stanie nauczyć parcia jak byś
                  to chciał widzieć, bo póki co nie ma symulatorów odtwarzających
                  uczucie parcia, bóle rozwierania szyjki, skurczów macicy, burzy
                  hormonów, lęków itd.
                  Niejeden tatuś super przygotowany w szkole rodzenia wymięka na sali
                  porodowej czy mdleje, a przecież w jego organiźmie nie szaleją
                  hormony jak przy porodzie, nic go nie boli.
                  Dlatego więc jakiekolwiek oskarżanie kobiety, która ma kosmicznie
                  trudniejsze zadanie jest zwykłym łajdactwem i świadczy o totalnym
                  oderwaniu autora od rzeczywistości.
    • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.09, 17:17
      jkhfrg napisała:

      > Kolejny żenujący list niedouczonej panieny? Jak to "nie wiedziałam
      jak przeć"?
      > Szkoda było forsy na szkołę rodzenia? Myślałaś że mamusia wszystko
      załatwi?
      > Jak to "nie wiedziałam jak przystawiać i nie pytałam"? To o to, że
      nie
      > pytałaś, masz pretensje do szpitala?

      jak czytam takie "mądrości" to się zastanawiam jakim cudem ludzkość
      istnieje do tylu tysięcy lat. Może dlatego, że wokół rodzącej były
      kiedyś życzliwe osoby, które autentycznie pomagały. Nikomu też nie
      przyszło do głowy czekać na pytanie od młodej matki "jak
      przystawić?" bo wiedziały, że tego nie wie i od razu pokazywały.
      No ale teraz mamy "wykwalifikowany personel".
    • Gość: Matka Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pamię.. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 24.03.09, 09:29
      To nie zły przyklad, to niestety rzeczywistosc. tez myslałąm, ze
      panienki bardzo delikatne i najmniejszy bol sprawia, ze mdleja.
      Niestety sama przekonałam sie ze jest zle! Bardzo zle! Straszne
      warunki, do tego chamstwo i obojetnosc personelu!
      • Gość: herm Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: 81.210.16.* 09.06.09, 08:27
        Niestety Wrocław po kątem porodówek to
        dno i wodorosty .. nikt się tym nie interesuje,
        lekarze rządzą jak im sie podoba
    • Gość: Matka Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pamię.. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 24.03.09, 09:40
      bezczelny komentarz! Szkoły rodzenia sie przydaja, nie jest to
      jednak obowiazek! Nie kazda kobieta moze tam pojsc, z różnych
      powodów! Sluzba zdrowia jest po to by pomagac rodzacym! Za to im
      sie płaci!!!!!!!!!!!!!!!! Szkoly rodzenia nie urodza za kobiete
      dziecka! Kiedys nie było takich modnych szkółek! Bezczelny
      komentarz, chyba jakas pani pielegniarka-lekarka-polozna go
      wstawila, bo nie wyobrazam sobie by mogla to napisac "normalna"
      kobieta! Nie wiem ile w łape trzeba dawac tym ludziom! Gdyby dac im
      oczekiwane podwyzki i tak by wyciagali nadal łapki po koperty! A
      sposob traktowania obolałych jeszcze kobiet na
      oddziałach "poporodowych" jest straszny. Moim zdaniem, kazda kobieta
      powinna wypełniac imienna ankiete i oceniac prace i podejscie
      poloznych i lekarzy.
    • Gość: gość Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pamię.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 10:31
      Ja rodziłam przeszło 36 lat temu i też pamiętam poród bo tego się
      nie zapomina. Nie było wtedy szkół rodzenia i kobiety przychodziły
      na porodówkę bez przygotowania. I co? Nic! Wszystkie urodziły!
      Bywało ciężko ale to przecież natura. Nikt nie znieczulał przed
      porodem! Wszystkie się bały ale nie HISTERYZOWAŁY jak te które o tym
      piszą. Pozdrawiam wszystkie matki (te histeryzujące też)
      • Gość: Semelka Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.bluel.net 24.03.09, 11:23
        Miło, że Pani rodziła 36 lat temu!
        W średniowieczu też kobiety rodziły. W jaskiniach rodziły....
        Jakby Pani nie zauważyła to czasy zmieniły się od tego czasu diametralnie.
        Medycyna poszła do przodu i my kobiety mamy prawo korzystać z dobrodziejstw
        współczesności.

        Ja jako kobieta mam prawo być traktowana z godnością, korzystać ze znieczulenia
        które przyniósł postęp
        i nie czuć się w trakcie porodu jak zarzynane zwierze.

        Jak wspomniałam o braku znieczulenia we Wrocławiu ostatnio w rozmowie z położna
        to w odpowiedzi usłyszałam:
        My nie będziemy dla Pani zmieniać Biblii! Tam jest wyraźnie napisane
        "W bólach będziesz rodzić"
        Ręce mi opadły.
        Z takim podejściem to Wrocław długo jeszcze będzie w tyle....

        A ja chciałabym wspominać poród jako najpiękniejsze przeżycie ....nawet po 36
        latach, będąc na już emeryturze....
        • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.09, 13:06
          > Ja jako kobieta mam prawo być traktowana z godnością, korzystać ze znieczulenia
          > które przyniósł postęp
          > i nie czuć się w trakcie porodu jak zarzynane zwierze.

          To zacznij od naprostowania swojej psychiki, skoro fizjologia to dla Ciebie
          "zarzynanie zwierzęcia". A jak już to wyleczysz, to zapoznaj się ze WSZYSTKIMI
          informacjami o znieczuleniu, a nie tylko z tym prymitywnym "bo nie będzie bolało".
          • Gość: ELA Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.09, 13:46
            przykre jest to, że artykuły i listy, które mają wyprowadzić
            wrocławskie porodówki ze średniowiecza powodują przede wszystkim
            serię napastliwych komentarzy ze strony "doświadczonych " lub nie
            doświadczonych, ale "wszechwiedzących" i sprowadzających wszystkie
            kobiety do wspólnego mianownika.
            Nie ma identycznych kobiet i porodów. Wszystko jest sprawą bardzo
            indywidualną. Jesteś odporna na ból? -świetnie, nie musisz rodzić ze
            znieczuleniem , czy korzystac z większej pomocy położnej, rodzisz
            niemal "sama" .Ale są kobiety mniej przygtowane na ból i sam poród,
            czy dlatego, że bardziej komfortwo będą się czuły wiedząc, że mogą
            się znieczulić, czy liczyć na wsparcie położnej, są gorsze?
            Każda kobieta jest indywidualnością, więc te ataki są średnio
            sensowne, dlaczego każda kobieta ma odczuwać identycznie jak
            komentująca pani "Malinowska" ? No ale skrytykować i zaatakować
            najlepiej, bo ja byłam bohaterą, a paniusia z listu nie wiedziała
            jak rodzić. Gratuluje ludzkich uczuć MATKI .
            • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.09, 14:43
              Myśl nad tym co czytasz. Nikt nie czuje się tu lepszy dlatego że wytrzymał
              więcej bólu, albo szybciej urodził i z mniejszą pomocą.
              Autorka jawnie wykazała że w najmniejszym stopniu nie przygotowała się do
              porodu. To podważa całą jej wypowiedź. Równie dobrze mogłaby napisać artykuł że
              nie myła nigdy zębów, a jak poszła do dentysty to tak jej było źle i
              nieprzyjemnie podczas rwania i 14 plombowań w tym 3 kanałowych, że nikomu nie
              życzy wizyt stomatologicznych bo to straszne.
              • Gość: Gość Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.09, 15:15
                i znow atak ... :)
                • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.09, 15:33
                  Oczywiście, najprościej ustawić sobie w głowie chorągiewkę "to tylko
                  nieuzasadniony atak" i juz nie musisz myśleć, nie potrzebujesz znajdywać
                  merytorycznych argumentów, tylko sprawnie przyklepujesz oficjalną tezę artykułu.
                  • Gość: Ela Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.09, 17:11
                    Ja śledzę te artykuły, ponieważ dotyczy mnie to bezpośrednio i po
                    cichu licze, że coś się zmieni, pewnie nie do mojego porodu, ale
                    może kiedyś.
                    Nie potrzebuje argumentów merytorycznych, żeby wykazać , że
                    atakujący autorkę to w większości osoby chcące sobie "podyskutować"
                    w sieci metodą napadania na innych piszących, bo to widać gołym
                    okiem i nie trzeba tego udowadniać.
                    Trzymam kciuki za akcję, chciałabym urodzić po ludzku.
                    • Gość: kinga Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.09, 16:14
                      też bym chciała urodzić po ludzku
                      • Gość: partynice Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.04.09, 09:55
                        mnie przeraza porod jak mało co. nie znosze szpitali, a chamski
                        tekst lekarza potrafi mnie powstrzymac od terapii na długie miesiace.
                        kazda wizyta u ginekologa jest trauma bo pamietam sprzed 10 lat z
                        czasow studenckich "miłe panie" z pl.Katedralnego, które widzac ze
                        placze podczas badania, zaczely mnie obrazac i wyzywac!
                        mysle ze jak moze jeszcze kiedys zechce rodzic dziecko to zrobie to
                        za jakas cywilizacyjna granica, bo przeraza mnie polski system
                        opieki zdrowotnej i krolujace tam chamstwo.
                        jesli rodzic to tylko po ludzku
              • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.09, 15:49
                Gość portalu: # napisał(a):

                > Autorka jawnie wykazała że w najmniejszym stopniu nie przygotowała
                się do
                > porodu. To podważa całą jej wypowiedź. Równie dobrze mogłaby
                napisać artykuł że
                > nie myła nigdy zębów
                arogancki #, spróbuj najpierw zmienić biologię albo zacząć myśleć,
                bo pieprzysz takie idiotyzmy, że zaczynam sądzić, że w jakimś
                szpitalu psychiatrycznym nie upilnowali 1 pacjenta i teraz siedzi w
                internecie i wypisuje co mu chora wyobraźnia podpowie. Z jednej
                strony piszesz o fizjologii, z drugiej każesz kobiecie chcącej
                rodzić fizjologicznie siedzieć w domu. Brak konsekwencji!
                Po drugie porównanie z myciem zębów jest wyjątkowo kretyńskie. Od
                nauki w szkole rodzenia nie zmieni się siła skurczy.
                Po trzecie każdy normalny wie, że najlepsze przygotowanie w szkole
                szlag trafi, gdy np. z powodu bólu kobieta zacznie tracić świadomość.
                Na koniec jeszcze raz dobra rada, idź i pobaw się napletkiem i
                zostaw ten temat w spokoju.
                • kzet69 Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam 25.03.09, 02:50
                  jedno pytanie Aniu: czy zdajesz sobie sprawę że twoje kolejne posty
                  staja sie wulgarne i prymitywne na poziomie "dresa" na haju?

                  a co do merituum, GW opublikowała kolejny list pani
                  typu "abomisienależy", kobieta, która podchodzi do porodu i połogu
                  bez elementarnej wiedzy na temat ich fizjologii jest po prostu
                  kompletnie niewiarygodna....

                  i otym Aniu pomyśl zamiast opisywac swoje perwersyjne wyobrażenia
                  zabawy napletkiem...
                  • Gość: fi Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 23:28
                    Nie, to był list przerażonej kobiety, która rodziła po raz pierwszy.
                  • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 03.04.09, 00:52
                    kzet69 napisał:

                    > jedno pytanie Aniu: czy zdajesz sobie sprawę że twoje kolejne
                    posty
                    > staja sie wulgarne i prymitywne na poziomie "dresa" na haju?
                    Ooo! czyżby kzet69 to # zalogowany?
                    No to ustalmy najpierw skalę chamstwa. Zaznaczmy teraz na osi gdzieś
                    blisko nieskończoności stopień prostactwa #, który nigdy nie rodząc
                    i będąc totalnym idiotą w tym temacie nie dość, że mądrzy się i
                    obraża autorkę listu, to jeszcze obraża i rani tysiące kobiet, które
                    doświadczyły przerażenia bez względu na stan wcześniejszego
                    przygotowania.
                    Teraz na tej osi tuż koło zera zaznacz moją wypowiedź o napletku,
                    która pojawiła się dopiero wtedy, gdy wcześniejsze prośby innych
                    forumowiczek o powstrzymanie się od komentowania i obrażania nie
                    odniosły skutku.


                    > a co do merituum, GW opublikowała kolejny list pani
                    > typu "abomisienależy",
                    nie, jest to kolejny list kobiety, która trafiła na personel
                    typu "nic mi się nie chce", co jest dość powszechne. Chciałabym
                    zauważyć, że to personel jest dla kobiet a nie odwrotnie!


                    kobieta, która podchodzi do porodu i połogu
                    > bez elementarnej wiedzy na temat ich fizjologii jest po prostu
                    > kompletnie niewiarygodna....
                    charakterystyczne jest to, że brak wiedzy widzi wyłącznie
                    niedouczona ale za to w swoim mniemaniu "bardzo wiarygodna" płeć
                    męska. Kobiety, które doświadczyły porodu, już tego tak nie
                    oceniają. Ciekawe czemu?

                    > i otym Aniu pomyśl zamiast opisywac swoje perwersyjne wyobrażenia
                    > zabawy napletkiem...
                    gdybyś sam pomyślał to zauważyłbyś, że wypowiadanie się na temat,
                    którego się nie zna i nie rozumie, nienajlepiej świadczy o takiej
                    osobie. A perwersji należy szukać u faceta, który namiętnie śledzi
                    obce mu wątki związane z rodzeniem tylko po to, aby wykpić i obrazić
                    bolesne wspomnienia bohaterek.
                    • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.09, 10:02
                      A możesz mi wytłumaczyć, dlaczego niby moja wiedza o rodzeniu jest aż o tyle
                      mniejsza, że nie mogę sie o niej wypowiadać? Skoro jedyne, czego nie robiłem, to
                      ciąża i poród, a wszystko pozostałe widziałem wielokrotnie z bardzo bliska
                      (także kilka porodów)?
                      • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 03.04.09, 17:02
                        Jeżeli nie widzisz różnicy pomiędzy "widzieć" a "poczuć bardzo
                        boleśnie na własnym tyłku" to nie ma o czym rozmawiać.
                        Żaden prawdziwy mężczyzna, a więc taki który szanuje kobiety nie
                        odważyłby się na takie chamstwo jakie ty tu odstawiłeś.
                        I to tyle w temacie.
                    • kzet69 Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam 04.04.09, 01:11
                      aniu twoje bluzgi na mnie nie zrobią wrażenia, dajesz jedynie upust
                      swojej frustracji, niestety nie jestem psychiatra, nie pomogę ci,
                      widzisz moja praca zawodowa jest zwiazana z rodzeniem i ja tego nie
                      nazwałbym perwersją, ale cóż głodnej chlebuś na myśli
                      • Gość: ja Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: 90.156.112.* 04.04.09, 05:05
                        Jak facet może sie wypowiadać i wymądrzać na temat porodu.ŻENADA.

                        Nie ma obowiacku chodzenia do szkoły rodzenia. wielu rzeczy o ciąży,
                        porodzie, połogu itd. dowiedziałam się od znajomych związanych z
                        medycyną, z internetu, fachowych publikacji i moja wiedza była
                        niejednokrotnie wieksza, niż koleżanek uczęszczających do szkół
                        rodzenia. Jesli według niektórych z was, to rodząca, a nie położna
                        powinna instruować, pomaać w czasie porodu i po nim, to
                        przepraszam, do czego ona jest? rozumiem, ze lekarz jest potrzebny,
                        ale położna? jakie jest jej zadanie według tych komentujących,
                        którxy uważają, ze to rodząca powinna wszystko wiedzieć i wszystko
                        sama robić?

                        Wody odeszły mi o godz. 17.00, skurcze od godz. 18.00. do godz. 6.00
                        rano miałam 2cm rozwarcia, 4 kroplówki oksytocyny. Gdyby nie moja
                        mama, nie wiem, jak bym przeżyła ten poród - wymiotowałam, cały czas
                        potrzebowałam wody. mama biegała w tę i z powrotem. położna nie
                        robiła NIC. Po po 13 h i całej nocy męczarni, wybłagałam cesarkę, po
                        tym, jak lekarz pwoedział mi, że beda czekac jeszcze 11h! bo dopiero
                        po 24h, jeśli nic się nie dzieje, robi sie cesarkę. chciałam go
                        zabić! o 7.15 urodziłam córkę. mała nie potrafiła ssać, choć ja
                        teoretycznie byłam do karmienia przygotowana bardzo dobrze. ale
                        wiadomo, teoria teorią, a praktyka... i co ztego, że w szkole
                        rodzenia uczą teoretycznie, jak przystawiać dziecko? teoria nigdy
                        nie zastąpi praktyki, a szkoły rodzenia to tylko wyciąganie kasy. w
                        dobie internetu nie ma problemu, zeby odpuscic sobie chodzenie do
                        szkoły rodzenia.

                        po cesarce na drugi dzień byłam na własnych nogach, nawet umyłam
                        włosy, a TYDZIEN później wróciłam na dzienne studia i na praktyki.
                        Jesli kiedykolwiek będę miała drugie dziecko, to moja trauma po
                        porodzie jest taka, że od razu będę chciała miec cesarkę - zero
                        problemów, szybki powrót do formy, żadnego nacinania krocza, a i mąż
                        bardzo zadowolony ;) widaomo, że cesarką z góry ustalona na
                        komkretną datę, to lekka perwersja, dlatego bede miec cesarke
                        dopiero w momencie, gdy poród sam sie zacznie. tak jest lepiej dla
                        dziecka.
                  • mama-cudownego-misia Cześć Kzet 12.07.13, 20:41
                    Znamy się z forum wcześniaki. To może ja Ci opowiem, jak było u mnie, dobrze?
                    Do cięcia cesarskiego w 31 t.c. wszystko było znośnie, poleżałam sobie na patologii ciąży, oczywiście był stres, nerwy, lekarz prowadząca czasem warczała, ale trudno, dało się wytrzymać.
                    Po cięciu natomiast... Dziecię reanimowane, wywiezione do innego szpitala, mnie przy dodatkowym megazaostrzeniu choroby crohna bolało tak, że wyłam, dostawałam na przemian paracetamol w dawce jak na ból głowy, który pomagał trochę, i tramal, który nie pomagał w ogóle, bo (co oczywiscie wiesz) nie musi działać na bóle trzewne i na mnie akurat nie działa.

                    Wszelkie moje prośby o pomoc odbijały się o mur absurdu: "nie mogę Pani dać nic więcej, bo musi Pani mieć czyste mleko" (dziecko w innym szpitalu, kilogramowy wcześniak na respiratorze, pierwszy pokarm dostało po 2 tygodniach, a ja to "czyste mleko" wylewałam do zlewu). Jedno musze przyznać: ginekolodzy byli grzeczni. Z pielegniarkami już było różne, jedne były kochane, ale pamiętam, jak się wywaliłam na korytarzu, kręciło mi sie we łbie i nie mogłam wstać, i któraś na mnie nawrzeszczała, że "co tu tak leży?", a na moją prośbę o pomoc we wstaniu stwierdziła, że ona mnie dźwigać nie będzie i sobie poszła, zostawiając mnie na czworakach (by the way, jeden ginekolog mnie wtedy minął i też się nie zainteresował, w końcu baba na czworakach leząca do sali to widać normalka na korytarzu).
                    Dopiero po 4 dniach rodzina mi przemyciła plasterek z fentanylem, i ten jeden plasterek pomógł, ale i tak ból po cięciu zapamiętam na resztę życia, teraz nawet przy głupiej biopsji słabo mi się robi ze strachu, że będzie bolało.
                    Neonatolog prowadzący moją córę pukał się potem w czoło i zapewniał, że gdyby koledzy ginekolodzy podali np. fentanyl albo morfinę, to moje mleko nic a nic by dziecku nie zaszkodziło.

                    Tak wyglądała kilka lat temu opieka po cc we Wrocławiu, z tego, co wiem, w każdym szpitalu w mieście. Wystarczyło jednak wyjechać do opolskiego czy śląskiego, tamtejsze mamy wcześniaków dostawały w razie potrzeby opioidy. Ba, niektóre nawet psychologa na oczy zobaczyły (chociaż takiego luksusu już nie wymagam). Jak pisała znajoma ze Śląska, położyli ją na sali bez dzieci, z pacjentkami onkologicznymi, i wystarczyło, że jęknęła, a zjawiała się pielegniarka ze strzykawką "pełną cudowności". Czyli się da.
                    To nie jest tylko moja historia - kilka moich koleżanek, mam wczesniaków, pojechało rodzić drugie dziecko do Wałbrzycha czy na Sląsk, do jakiejś podwarszawskiej kliniki albo w ogóle do Niemiec (płacąc około 4 tys. euro), bo zwyczajnie sie bały powtórki koszmaru.

                    Już nie będe się rozwodzić nad tym, że nie wolno mi było kangurować, w ramach podtrzymywania kontaktów z dzieckiem zaproponowano mi czytanie bajek dźwiękoszczelnemu inkubatorowi, a córę po raz pierwszy miałam na rękach po 1,5 miesiąca, i to przez przypadek, bo pielęgniarce się coś wylało w inkubatorze. To się podobno zmieniło. Przypuszczam, że u Ciebie też to inaczej wygląda.

                    Dzwoni do mnie jednak wielu świeżo upieczonych rodziców wczesniaków, opowiadają o swoich doświadczeniach, i od 6 lat są one zaskakująco zbieżne - sposób traktowania położnic we Wrocławiu sie zwyczajnie nie zmienił, i sorry, ale to nie jest "abomisięnależy", tu nie chodzi o zatłoczone sale. Chodzi choćby o to, że budynek dalej po operacji dostajesz taką analgezję, że normalnie funkcjonujesz, a na poporodowym musisz cierpieć w imię durnych algorytmów.

                    Nie jestem "abomisięnależy", ale też przy całej swojej sympatii i wdzięczności do niektórych ginekologów wiem, że tego, co mi się należało, zwyczajnie nie dostałam, i wiem, że do dziś matki wczesniaków przeżywają we Wrocławiu piekło. Śmiem więc wierzyć, ze matki niewcześniaków również miewają na ginekologii swoje piekiełko...
        • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.09, 16:04
          Gość portalu: Semelka napisał(a):

          > Jak wspomniałam o braku znieczulenia we Wrocławiu ostatnio w
          rozmowie z położna
          > to w odpowiedzi usłyszałam:
          > My nie będziemy dla Pani zmieniać Biblii! Tam jest wyraźnie
          napisane
          > "W bólach będziesz rodzić"
          > Ręce mi opadły.
          tu nie powinny ręcę opadać tylko odebrać tej babie prawo wykonywania
          zawodu. Dożywotnio!
          • Gość: ja Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: 85.128.102.* 02.04.09, 22:39
            A ja leżałam na klinikach, bo miałam problem w ciąży, wypuścili mnie
            na krótko do domu, a potem przyjeli i kazali czekać. Miałam okropne
            bóle przez dwa dni, ale nikt mi nie pomógł. Moja córeczka umarła z
            niedotlenienia, a ja trafiłam na IT w stanie krytycznym. Nie mam i
            nie mogę mieć już dzieci. Kiedy traciłam przytomność, bo miałam
            krowotok, personel pytał, czy mogę się przenieśc samodzielnie na
            łóżko, mojemu mężowi pomogli mnie przeniesć męzowie innych
            pacjentek, bo ani lekarza, ani pielęgniarki nie kiwneli palcem.
            Wszyscy ci ludzie dalej tam pracują.
            • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 03.04.09, 00:17
              Strasznie współczuje i mocno przytulam.
              Zadam pytanie: czy złożyłaś skargę albo pozew sądowy?
      • Gość: mama Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.09, 15:52
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > Ja rodziłam przeszło 36 lat temu (...) Nikt nie znieczulał przed
        > porodem! Wszystkie się bały ale nie HISTERYZOWAŁY
        a czy wlewali wtedy hektolitry oksytocyny?
        • Gość: fra_mauro Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.mas.airbites.pl 24.03.09, 18:55
          Panie kratka (#), chcialoby sie juz Panu podziekowac w tej
          dyskusji.Od poczatku mowa jest o emocjach i odczuciach autorki, a Ty
          bez przerwy rozbierasz na czynniki pierwsze kwestie czy sie
          przygotowala czy nie i czy dreptala pilnie do szkoly rodzenia.
          A co to, szkola rodzenia to wg ciebie jakies magiczne miejsce,
          gdzie kobiety doznaja wtajemniczenia 10 stopnia i cudownego
          olsnienia ?

          Drazni mnie jak licho,ze zabierasz agresywny glos w sprawach
          calkowicie ci OBCYCH mentalnie i zapewne obyczajowo.
          Jak urodzi Ci sie jakies dziecko, wroc tu ,wtedy pogadamy.


          • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.09, 00:31
            > Jak urodzi Ci sie jakies dziecko, wroc tu ,wtedy pogadamy.
            bedziej dalej pieprzył, bo przecież sam nie urodzi, więc dalej
            będzie ignorantem
          • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.03.09, 09:48
            A czemu piszesz do mnie pod wypowiedzią kogoś innego?
            • Gość: kinga Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.09, 16:18
              może dlatego, że nie pisze do ciebie
              • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.04.09, 09:39
                Tak, jasne, jasne. Zaczyna od "panie kratko (#)" i równocześnie pisze do kogoś
                inego :-) To która z Was dwóch zapomniała odebrać głowy od fryzjera, co?
        • Gość: moze byc i tak Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.04.09, 10:01
          a własnie 30 lat temu mojej cioci umarły trzy nienarodzone dzieci!!!
          taka była słuzna zdrowia!!! po to zmieniamy swiat, rozwojamy nauke,
          medycyne, zeby ani dzieci ani kobiety nie umierały przy porodzie!
          zeby było lepiej, bez traumy, zeby dzieciaczki byly zdrowe. i ich
          mamy tez!
          • Gość: # Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.04.09, 11:13
            Chcesz powiedzieć że Twojej ciotce zmarło troje dzieci? Smutne, ale to świadczy
            o zaburzeniach w jej organizmie, a nie o lekarzach.
    • Gość: mama Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 22:53
      cwany to każdy jest,ten co najwiecej pyskuje to nawiecej też panikuje.pewnie
      nawet nie wiesz o co chodzi,to może lepiej sie nie wypowiadaj.
      • Gość: leontio ja tam nie pamietam IP: *.dip.t-dialin.net 03.04.09, 20:02
        Kurde, ja juz nie pamietam kiedy rodzilem... zazdroszcze wam pamieci!
    • Gość: służba zdrowia Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: *.cdma.centertel.pl 17.01.10, 12:00
      w spoczynku. Czy jeśli dajesz starszemu profesorowi czopek i na
      pytanie czy wie co z nim zrobić on odpowiada: tak, a potem z jego
      ust toczy się piana, to jest jego wina?? no proszę!!! Obowiązkiem
      personelu medycznego jest służyć pomocą, a pytanie czy w czymś nie
      pomóc-nie boli. Wiem, że bolą pensje, ale pacjent nie jest winny tej
      sytuacji!!!! On zawsze ma prawo nie wiedzieć, nie umieć, marudzić i
      być chory czy w potrzebie. Tylko do tego to trzeba umiec być
      człowiekiem, a nie maszyną do odbierania dzieci. Nie oskarżam, tylko
      prosze o przemyślenie sytuacji.
    • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: 194.117.241.* 28.02.10, 03:13
      Niech nie będzie Pani taka mądra! Nie chodzi o pieniądze jakie płaci
      się za szkołę rodzenia! A może ktoś nie pomyslał o tym, że warto by
      skorzystać z nauk w szkole rodzenia...
    • Gość: Ania Re: Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pam IP: 194.117.241.* 28.02.10, 03:17
      szczerze od siebie poradzilabym nasteonym razem przed porodem ugadac
      polozna. Pani mi uwierzy, ze taka polozna moze wiele. Bardziej
      pomoze jak lekraz...
Pełna wersja